1500 lub 2000 zł na psa. Ruszył program „Becikowe na 4 łapy”

REKLAMA
REKLAMA
Nie milkną echa dyskusji, jaka przetoczyła się przez Polskę, po tym jak piosenkarka Dorota Rabczewska nagłośniła funkcjonowanie, często za wiedzą władz lokalnych, patoschronisk. Czy remedium na bezdomność zwierząt może się okazać pomysł gminy Słońsk, która chce stosować finansowe zachęty za przygarnięcie czworonoga. To ma być „Becikowe na 4 łapy” wynoszące 1500 złotych. Podobne rozwiązanie wprowadził już samorząd w Chojnicach, który jest jeszcze bardziej hojny, bo oferuje 2 tysiące złotych.
- „Becikowe na cztery łapy”
- Tańsze niż utrzymanie psa w schronisku
- Problem, który kosztuje setki milionów
- Aktywiści alarmują: w programie są luki
- Kontrola tylko „jeśli zajdzie potrzeba”
- Obawy o nadużycia
Przepełnione, schroniska dla bezdomnych zwierząt i samorządy, które często nie dźwigają związanych z tym finansowych obciążeń. Jak to się kończy? Przytuliska dla czworonogów zamieniają się w gehennę. Nie milkną echa dyskusji, jaka przetoczyła się przez Polskę, po tym jak piosenkarka Dorota Rabczewska nagłośniła funkcjonowanie, często za wiedzą władz lokalnych, patoschronisk.
REKLAMA
REKLAMA
Czy ten problem może rozwiązać pomysł gminy Słońsk, która chce stosować finansowe zachęty za przygarnięcie czworonoga.
„Becikowe na cztery łapy”
„Becikowe na 4 łapy”, z takim programem wystartowała gmina Słońsk, poinformował portal prawo.pl. W ten sposób samorząd chce zachęcić mieszkańców do adopcji psów przebywających w schronisku.
Ci, którzy zdecydują się przygarnąć zwierzę, mogą otrzymać jednorazowe wsparcie w wysokości 1500 zł. Pieniądze mają pomóc pokryć pierwsze wydatki związane z opieką nad psem, takie jak zakup karmy, budy, kojca czy podstawowych akcesoriów.
REKLAMA
Żeby otrzymać pieniądze trzeba podpisać umowę adopcyjną i złożyć wniosek w urzędzie gminy. Każdy musi wykazać, stałe źródło dochodu oraz to, że będzie w stanie zapewnić zwierzęciu odpowiednie warunki. Samorząd zastrzega przy tym, że w razie potrzeby może sprawdzić, jest traktowany jest adoptowany pies.
Tańsze niż utrzymanie psa w schronisku
Decyzja o wprowadzeniu programu ma także wymiar finansowy. Jak podaje prawo.pl, utrzymanie jednego psa w schronisku może kosztować gminę nawet około 600 zł miesięcznie. W skali roku oznacza to wydatek sięgający nawet 8 tys. zł.
Dlatego adopcja – nawet z jednorazową finansową zachętą – jest dla samorządu rozwiązaniem znacznie tańszym niż wieloletnie utrzymywanie zwierząt w schronisku.
Podobne programy funkcjonują już w innych częściach kraju. W gminie Chojnice, ci, którzy zdecydują się przygarnąć psa, mogą otrzymać rekompensatę kosztów utrzymania zwierzęcia sięgającą nawet 2000 zł.
W tym przypadku pieniądze wypłacane są na podstawie rachunków potwierdzających poniesione wydatki – na przykład na karmę, akcesoria czy leczenie weterynaryjne.
– Koszty utrzymywania piesków z terenu gminy są wielokrotnie większe od „becikowego”. Ważny jest też aspekt humanitarny. Zależy nam, aby te pieski miały godnych opiekunów – przekonywał w cytowanej przez prawo.pl wypowiedzi Zbigniew Szczepański, wójt gminy Chojnice.
Problem, który kosztuje setki milionów
Jak wynika z danych przywoływanych przez portal prawo.pl, wydatki gmin na opiekę nad bezdomnymi zwierzętami w Polsce rosną z roku na rok.
W 2012 r. samorządy przeznaczyły na ten cel ponad 125 mln zł. W 2023 r. kwota ta sięgnęła już około 347 mln zł.
Czy to się może udać?
Sprawę „Becikowego na 4 łapy” nagłośniła Fundacja ZWIERZ. Organizacja zwraca uwagę, że w przyjętym przez gminę programie znajdują się zapisy, które mogą budzić poważne wątpliwości.
Aktywiści alarmują: w programie są luki
– Z programu nie wynika wprost, czy przyznanie środków finansowych w ramach akcji „Becikowe na 4 łapy” wymaga odrębnej umowy cywilnoprawnej z Gminą Sońsk, ani w jaki sposób w praktyce będzie kontrolowane ich prawidłowe wydatkowanie. Brak takiej regulacji stwarza ryzyko niewłaściwego wykorzystania środków publicznych – mogą one zostać przeznaczone na cele niezwiązane z utrzymaniem zwierzęcia, np. na potrzeby osobiste adoptującego – podnoszą alarm członkowie fundacji.
Według aktywistów uchwała zawiera także inne nieprecyzyjne zapisy, które w praktyce mogą utrudnić kontrolę tego, co dzieje się ze zwierzętami po adopcji.
Kontrola tylko „jeśli zajdzie potrzeba”
Jednym ze wskazywanych problemów jest kwestia nadzoru nad losem adoptowanych psów. Z uchwały wynika, że pracownik gminy może sprawdzić, w jakich warunkach przebywa zwierzę, jednak nie ma obowiązku przeprowadzenia takiej kontroli.
Sceptycy zwracają uwagę także na brak jasnych definicji w dokumentach – Program nie precyzuje, co należy rozumieć przez „utratę” lub „zaginięcie” zwierzęcia ani jakie działania gmina podejmie w takich przypadkach. Brak tych regulacji stwarza ryzyko niehumanitarnego traktowania zwierząt, w tym ich nieuzasadnionego uśmiercenia czy porzucenia, oraz utrudnia skuteczną reakcję gminy – podkreślają krytycy programu.
Obawy o nadużycia
Jak wskazują aktywiści organizacji, uchwała została przyjęta bez konsultacji społecznych, choć jej realizacja ma być finansowana z budżetu gminy.
Fundacja ZWIERZ obawia się, że nieprecyzyjne zapisy mogą stworzyć pole do nadużyć. W najgorszym scenariuszu ktoś mógłby przygarnąć psa tylko po to, aby otrzymać pieniądze, a później pozbyć się zwierzęcia bez większych konsekwencji.
– Adopcja zwierzęcia to poważne zobowiązanie, które wymaga pełnego zaangażowania, cierpliwości i codziennej troski o jego zdrowie i bezpieczeństwo. Zwierzęta nie mogą być traktowane przedmiotowo ani jako element działań promocyjnych czy finansowych mechanizmów – powinny być zawsze postrzegane jako żywe istoty, których dobrostan musi pozostawać priorytetem – podkreślają przedstawiciele fundacji.
Organizacja liczy jednocześnie na reakcję ze strony wojewody mazowieckiego. Jego nadzór prawny – jak wskazują aktywiści – powinien sprawdzić, czy zapisy uchwały są zgodne z obowiązującymi przepisami.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA
