Pracę dają od ręki. Płacą 19 tysięcy miesięcznie! Nie są potrzebne ani matura, ani studia

REKLAMA
REKLAMA
Bez studiów i dobrego wykształcenia nie ma dobrej pracy. To powtarzane przez ostatnie lata stwierdzenie jest już nieaktualne? Fach w ręku często znaczy dziś więcej niż tytuł przed nazwiskiem, a rynek pracy wyraźnie pokazuje, kto jest naprawdę „na wagę złota”. Firmy biją się o pracowników, którzy studiów, a nierzadko i matury, nie mają. Te zmiany dotyczą nie tylko polskiego rynku zatrudnienia. W Niemczech pracownicy budowlani mogą zarobić nawet 5,5 tys. euro brutto miesięcznie, w krajach skandynawskich podobne kwoty otrzymują spawacze, a Czechy kuszą wysokimi stawkami operatorów CNC i robotów przemysłowych.
- Tak deficytowe zawody windują wynagrodzenia
- Najlepiej płacą specjalistom z uprawnieniami
- Nie tylko pensja ma znaczenie
- Dobrzy fachowcy są także w cenie za granicą
- Budowlanka ciągle na topie
- Nie kończy się zapotrzebowanie na opiekę i usługi
W niektórych zawodach fach w ręku okazuje się cenniejszy od dyplomu uczelni. Rynek pracy wyraźnie pokazuje, że specjaliści z konkretnymi umiejętnościami praktycznymi należą dziś do najbardziej poszukiwanych pracowników. Cieśle, ślusarze, elektrycy, murarze, stolarze czy spawacze nie muszą długo czekać na telefon od pracodawcy.
REKLAMA
REKLAMA
Jak zauważa Krzysztof Inglot, ekspert do spraw rynku pracy z firmy Personnel Service, to efekt zarówno dynamicznego rozwoju budownictwa i przemysłu, jak i rosnących niedoborów kadrowych.
– Aktualnie rynek pracy w Polsce wyraźnie pokazuje, że specjaliści z fachem w ręku, jak cieśle, dekarze czy spawacze, pracę dostają od ręki. Wynika to zarówno z dynamicznego rozwoju sektora budowlanego i przemysłowego, jak i z deficytów kadrowych – zauważa Krzysztof Inglot. – Dziś te zawody oferują wynagrodzenia, które mogą konkurować z wieloma stanowiskami biurowymi. To powinno być sygnałem dla młodych ludzi, że fach w ręku to pewna i perspektywiczna ścieżka kariery. Zwłaszcza, że nabywając doświadczenie wynagrodzenie dosyć szybko rośnie. Dodatkowo, widzimy, że uznanie dla zawodów rzemieślniczych jest coraz większe – podkreśla ekspert.
Choć – jak przyznaje – pensje wciąż nie zawsze są pierwszym wyborem młodych osób planujących karierę, coraz częściej dorównują, a nawet przewyższają zarobki oferowane na wielu stanowiskach wymagających wyższego wykształcenia.
REKLAMA
Tak deficytowe zawody windują wynagrodzenia
Zawody deficytowe to takie, w których liczba ofert pracy przewyższa liczbę kandydatów spełniających oczekiwania pracodawców. To właśnie tych specjalistów najtrudniej znaleźć, a ich brak bezpośrednio przekłada się na wzrost wynagrodzeń. Personnel Service przygotował zestawienie profesji, które dziś należą do najbardziej poszukiwanych.
W grupie zawodów deficytowych wynagrodzenia sięgają 7 tys. zł brutto i więcej. Wśród nich znajdują się m.in. stolarze, którzy mogą zarobić do 6040 zł brutto, oraz ślusarze ze stawkami do 6300 zł brutto. Monterzy konstrukcji budowlanych osiągają wynagrodzenie do 6610 zł brutto, a murarze do 6670 zł brutto.
Nieco wyższe stawki dotyczą brukarzy – do 6780 zł brutto – oraz spawaczy, którzy mogą liczyć na wynagrodzenie do 6800 zł brutto. W tej grupie najwyżej plasują się betoniarze z zarobkami sięgającymi 6810 zł brutto.
Warto jednak zaznaczyć, że podane kwoty dotyczą określonego poziomu doświadczenia, a wraz z kolejnymi latami praktyki wynagrodzenia potrafią wzrosnąć nawet do 19 tys. zł brutto.
Najlepiej płacą specjalistom z uprawnieniami
Jeszcze wyższe zarobki osiągają fachowcy posiadający dodatkowe kwalifikacje i uprawnienia. W tej kategorii stawki przekraczają 7 tys. zł brutto.
Tynkarze mogą liczyć na wynagrodzenie do 7160 zł brutto, operatorzy maszyn budowlanych – do 7280 zł brutto. Elektrycy osiągają stawki do 7380 zł brutto, a cieśle do 7390 zł brutto. Wśród najlepiej wynagradzanych w tej grupie znajdują się dekarze, których pensje mogą sięgać nawet 7490 zł brutto.
Rosnące zapotrzebowanie na wykwalifikowanych specjalistów, przy jednoczesnym niedoborze kadr, powoduje systematyczny wzrost płac w tych profesjach.
Nie tylko pensja ma znaczenie
Presja kadrowa sprawia, że pracodawcy coraz częściej konkurują o pracowników nie tylko wysokością wynagrodzenia. – Deficyt specjalistów wymusza na pracodawcach nie tylko podwyżki płac, ale także oferowanie dodatkowych świadczeń pozapłacowych, takich jak szkolenia, elastyczne godziny pracy czy dopłaty do dojazdów. To dobry moment, aby młodzi ludzie spojrzeli na te profesje jako na stabilne i opłacalne ścieżki kariery. Szczególnie, że perspektywy płacowe w tych zawodach wciąż się poprawiają – zauważa Krzysztof Inglot z Personnel Service.
W świecie, w którym wiele zawodów mierzy się z niepewną przyszłością, fach w ręku okazuje się jedną z najbardziej stabilnych inwestycji. A historia Michała pokazuje, że czasem odłożenie dyplomu do szuflady może być początkiem najbardziej trafnej decyzji zawodowej.
Dobrzy fachowcy są także w cenie za granicą
Najwyższe wynagrodzenia niezmiennie czekają na wykwalifikowanych pracowników technicznych. Szczególnie atrakcyjne stawki oferują kraje skandynawskie, gdzie spawacze mogą zarobić od 4 tys. do nawet 5,5 tys. euro brutto miesięcznie. Operatorzy CNC i robotów przemysłowych otrzymują tam od 3,5 tys. do 4,8 tys. euro brutto, a piaskarze 3-4 tys. euro brutto miesięcznie. Wysokie wynagrodzenia utrzymują się również w Niemczech. Spawacze mogą liczyć tam na pensje rzędu 3,5-4,8 tys. euro brutto miesięcznie, operatorzy CNC na 3,5-4,5 tys. euro brutto, a piaskarze na 3,2-4 tys. euro brutto.
Choć niższe niż w Europie Zachodniej, konkurencyjne na tle regionu pozostają również stawki oferowane w Czechach. Spawacze mogą tam zarobić od 1,8 tys. do 2,8 tys. euro brutto miesięcznie, operatorzy CNC i robotów przemysłowych do 2,6 tys. euro brutto, a piaskarze do 2,4 tys. euro brutto. Eksperci Personnel Service zwracają uwagę, że osoby rozpoczynające pracę bez doświadczenia otrzymują zwykle wynagrodzenia niższe o kilkanaście, a czasem nawet kilkadziesiąt procent, jednak wraz ze zdobyciem uprawnień i praktyki stawki rosną bardzo szybko.
Budowlanka ciągle na topie
Jedną z branż, które od lat utrzymują wysokie zapotrzebowanie na pracowników, pozostaje budownictwo. Najwyższe wynagrodzenia ponownie oferują kraje skandynawskie. Wykwalifikowani fachowcy, m.in. murarze czy tynkarze, mogą w Norwegii i Szwecji zarobić od 3,5 tys. do nawet 5,5 tys. euro brutto miesięcznie. Nawet osoby bez doświadczenia mogą liczyć tam na stawki sięgające 3,2-4 tys. euro brutto miesięcznie.
W Niemczech wykwalifikowani pracownicy budowlani otrzymują zazwyczaj od 2,8 tys. do 4 tys. euro brutto miesięcznie, natomiast osoby niewykwalifikowane mogą liczyć na wynagrodzenia rzędu 2,4-2,8 tys. euro brutto. Niższe, ale nadal atrakcyjne na tle regionu stawki oferują Czechy, gdzie doświadczeni pracownicy budowlani zarabiają od 1,9 tys. do 2,5 tys. euro brutto miesięcznie, a osoby rozpoczynające pracę w branży od 1,5 tys. do 1,9 tys. euro brutto.
Nie kończy się zapotrzebowanie na opiekę i usługi
Stabilne zapotrzebowanie na pracowników utrzymuje się również w opiece zdrowotnej i usługach porządkowych. W przypadku opiekunów osób starszych oraz opiekunek medycznych najwyższe wynagrodzenia oferują Niemcy i Szwecja. W Niemczech miesięczne zarobki wynoszą od 2 tys. do 3 tys. euro brutto, natomiast w Szwecji od 2,6 tys. do 3 tys. euro brutto miesięcznie. W Czechach stawki są niższe i sięgają od 1,2 tys. do 1,6 tys. euro brutto miesięcznie.
Natomiast w branży sprzątającej, w Norwegii i Szwecji wynagrodzenia wynoszą od 2,6 tys. do 3,9 tys. euro brutto miesięcznie. W Niemczech pracownicy mogą liczyć na pensje rzędu 2,2-2,6 tys. euro brutto, a w Czechach od 1 tys. do 1,5 tys. euro brutto miesięcznie.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA
