REKLAMA
Zarejestruj się
REKLAMA
Coraz większa liczba dzików bytująca na terenach polskich miast stała się jednym z najbardziej istotnych codziennych problemów. Zwierzęta te nie tylko niszczą tereny zielone, ogrodzenia i prywatne ogrody ale stwarzają realne zagrożenie wypadkami drogowymi, czy nawet atakami na ludzi. Warto w tym kontekście przytoczyć przykład stolicy Hiszpanii. W Madrycie od ponad dekady skutecznie, bezpiecznie i dyskretnie redukuje się populację dzików na obszarach zurbanizowanych przy użyciu myśliwych łuczników. A władze polskich miast pozostają nadal bezradne, głównie przez przestarzałe przepis prawne dot. łowiectwa. Bo polskie prawo nie dopuszcza polowania z łukiem - w odróżnieniu od kilkunastu państw Europy.
Od kilku lat Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich otrzymuje skargi zarówno od mieszkańców, jak i organizacji społecznych posiadających nieruchomości na terenach obwodów łowieckich. Właściciele ci sprzeciwiają się obowiązkowi tolerowania działalności myśliwych na ich gruntach. W związku z tym RPO zwrócił się do Minister Klimatu i Środowiska, sygnalizując konieczność wprowadzenia zmian w przepisach Prawa łowieckiego. Prace nad nowelizacją są wzmożone, ale zbliżają się też wybory prezydenckie, a przedstawiciele władzy nie chcą chyba wkładać przysłowiowego kija w mrowisko, w tym ważnym momencie.
Objęcie części gatunków ptaków zakazem polowań, ograniczenie polowań zbiorowych w niektórych okresach i stosowania noktowizji podczas łowów - to niektóre z propozycji zmian odnośnie myśliwych, o których poinformował PAP wiceminister klimatu i środowiska Mikołaj Dorożała.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA