REKLAMA
Zarejestruj się
REKLAMA
W dniu 8 października 2026 roku Sejm uchwalił ustawę o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz niektórych innych ustaw (druk sejmowy nr 2693). Ustawa ta ma na celu wprowadzenie przepisów pozwalających na blokowaniu nielegalnych treści w internecie decyzją Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej albo Przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (w zakresie treści znajdujących się na platformach udostępniania wideo). Projekt tej nowelizacji negatywnie ocenił Sąd Najwyższy w opinii (Uwagach) z 14 lipca 2026 r. Zdaniem SN ogólny cel tej nowelizacji (zapobieganie popełnianiu czynów zabronionych w internecie) „zasługuje na poparcie”. Ale konkretne przepisy a w szczególności ograniczony zakres kontroli sądowej (tylko jedna instancja), rodzą obawy, że ta ustawa zagrozić może wolności słowa i prawa przedstawiania własnych opinii, wolności prasy i wolności działalności gospodarczej. Co ważne - Sejm i Senat nie zmieniły przepisów w ślad za uwagami Sądu Najwyższego.
Korporacje, politycy i inni, których na to stać, a budzą kontrowersje swoimi działaniami, wykorzystują pozwy jako straszaki dla uciszania aktywistów. Ale koniec z tym: rząd przyjął ustawę, która uderza w pozwy tzw. SLAPP. Kary sięgną 480 000 zł. Nowe przepisy ochronią dziennikarzy, aktywistów, ale i rzeczników i działaczy społecznych. Co wiemy o nowych przepisach z Ministerstwa Sprawiedliwości?
Czy nauczyciele mogą korzystać z wolności słowa? Jak oddzielić ich działania podejmowane w ramach aktywności zawodowej od tych będących częścią życia prywatnego? Na takie pytania odpowiedzi musiało udzielić MEN. Nie każdemu się ona spodoba.
Polska stoi przed wyzwaniem implementowania do krajowego porządku prawnego Aktu o usługach cyfrowych. Projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz niektórych innych ustaw został opublikowany niemal rok temu. Ale na początku 2025 r. pojawiła się nowa propozycja wprowadzenia regulacji dotyczących blokowania treści w Internecie przed dedykowany do nadzoru Urząd. Obecnie toczą się intensywne dyskusje na temat propozycji nowych przepisów, które mogłyby umożliwić blokowanie określonych nielegalnych treści przez Prezesa UKE. Zdania są podzielone, w szczególności niektórzy eksperci zwracają uwagę na szanse i zagrożenia związane z takim rozwiązaniem, podkreślając konieczność przejrzystości i poszanowania wolności słowa.
REKLAMA
Już wkrótce przepisy pozwolą na ściganie za naruszenie dóbr osobistych i złożenie pozwu w sytuacji, gdy poszkodowany nie zna danych identyfikujących hejtera. Do tego celu posłuży tzw. ślepy pozew. Istnieją jednak obawy, że nowe przepisy mogą doprowadzić do przeciążenia sądów, a krótkie terminy na identyfikację sprawcy mogą skutkować wzrostem odszkodowań za przewlekłość postępowania.
Projektujemy przepisy mające służyć zwalczaniu nielegalnych treści w internecie, z pełnym poszanowaniem Karty praw podstawowych - poinformował minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Musimy lepiej chronić obywateli na platformach społecznościowych - podkreślił.
7 listopada 2024 r. w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu tzw. ustawy antyhejterskiej. Ustawa ma umożliwić osobie dotkniętej hejtem złożenie do sądu tzw. ślepego pozwu. Sąd będzie mógł zażądać od administratora strony internetowej ujawnienia danych umożliwiających identyfikację sprawcy. Projekt ustawy trafił do prac sejmowej komisji nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach.
Blokady stron internetowych przez organy publiczne to temat wystąpienia Rzecznika Praw Obywatelskich do premiera. RPO poprosił o wyjaśnienia i rozważenie zmian legislacyjnych. W odpowiedzi otrzymał informację, że wszystko odbywa się zgodnie z prawem.
REKLAMA
Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał w mocy postanowienie sądu I instancji o umorzeniu postępowania przeciwko aktorce Barbarze K.-Sz., oskarżonej o zniesławienie Straży Granicznej oraz jej funkcjonariuszy - dowiedziała się PAP. Artystka nazwała funkcjonariuszy "maszynami bez mózgów oraz mordercami".
REKLAMA