Nowy podatek od oszczędności? Sejm uchwalił OKI i zmienia zasady inwestowania w Polsce

REKLAMA
REKLAMA
Sejm uchwalił ustawę o Osobistym Koncie Inwestycyjnym (OKI), która ma zastąpić podatek Belki nowym mechanizmem opodatkowania inwestycji. Choć rząd przedstawia reformę jako zachętę do oszczędzania i inwestowania na giełdzie, w praktyce oznacza ona wprowadzenie corocznego podatku od wartości aktywów finansowych – i to niezależnie od tego, czy inwestor osiągnął zysk, czy poniósł stratę. Nowe przepisy obejmą akcje, obligacje, fundusze inwestycyjne i depozyty, a ich opłacalność będzie zależeć m.in. od stóp procentowych NBP, wysokości portfela oraz struktury posiadanych aktywów. Eksperci wskazują również na potencjalne problemy z prawem unijnym, ryzyko podwójnego opodatkowania nierezydentów i fakt, że pod szyldem likwidacji podatku Belki Polska może wprowadzić pierwszy podatek majątkowy od aktywów finansowych.
- OKI bez limitów wpłat i bez podatku Belki? Jest jeden haczyk – daninę zapłacisz nawet przy stracie
- Nawet 100 tys. zł bez podatku. Te aktywa skorzystają, a inne zapłacą od pierwszej złotówki
- Wysokość nowego podatku zależy od decyzji RPP. Im wyższe stopy, tym większa danina
- OKI czy podatek Belki? Dla części inwestorów nowy system będzie bardziej opłacalny
- Jak świat opodatkowuje inwestorów? Polska sięga po rozwiązanie znane za granicą
- Holandia już przetestowała podatek od majątku. Skończyło się sporami i zwrotami dla podatników
- „Belgijska przestroga: podatek od rachunków i dyscyplina równości”
- Spór z UE, podwójny podatek i automatyczne rozliczenia. To największe ryzyka nowej ustawy
- To nie likwidacja podatku Belki, lecz nowy podatek od majątku. Kto zyska, a kto straci na OKI?
OKI bez limitów wpłat i bez podatku Belki? Jest jeden haczyk – daninę zapłacisz nawet przy stracie
OKI będzie mogła założyć każda osoba fizyczna po ukończeniu 18 lat, także nierezydent, i to w liczbie większej niż jedno (art. 3 ustawy). Konto poprowadzą banki krajowe, domy maklerskie, fundusze inwestycyjne, zakłady ubezpieczeń oraz dobrowolne fundusze emerytalne; bank lub dom maklerski może dodatkowo wystąpić w roli koordynatora, spinając kilka form konta jedną umową parasolową (art. 4). Przenośność ma przy tym granice: wypłata transferowa obejmuje wyłącznie instrumenty notowane, więc jednostek funduszy czy UFK nie przeniesiemy do innej instytucji inaczej niż przez umorzenie (art. 2 ust. 1 pkt 27). W odróżnieniu od IKE i IKZE ustawa nie przewiduje ani rocznego limitu wpłat, ani blokady środków do wieku emerytalnego: wpłaty i wypłaty są możliwe w każdej chwili, a za samo prowadzenie konta, wpłatę, wypłatę czy transfer instytucja nie pobierze opłat innych niż określone w umowie (art. 18). Bankom osłodzono przy tym udział: środków zgromadzonych na OKI nie wlicza się do podstawy rezerwy obowiązkowej NBP (art. 36), więc depozyt na OKI jest dla banku tańszy w utrzymaniu niż zwykła lokata. Nadzór sprawuje KNF, a posługiwanie się nazwą „osobiste konto inwestycyjne” lub skrótem OKI bez uprawnienia zagrożono grzywną do 1 mln zł albo karą do 3 lat pozbawienia wolności, albo obiema karami łącznie (art. 31), analogicznie do ochrony nazw IKE i IKZE.
REKLAMA
REKLAMA
Sercem konstrukcji jest zamiana reżimu podatkowego. Przychody z aktywów OKI zostają w całości wyłączone z ustawy o PIT (nowy art. 2 ust. 1 pkt 10 ustawy o PIT), co oznacza brak podatku Belki od zbycia instrumentów, odsetek i dywidend oraz brak wpływu tych dochodów na daninę solidarnościową. W zamian pojawia się podatek od wartości aktywów: podstawą jest suma średnich wartości aktywów na wszystkich OKI podatnika w roku, liczona jako suma dziennych wycen powiększona o wpłaty i podzielona przez liczbę dni posiadania konta (art. 23). Wpłaty co do zasady nie podnoszą podstawy, bo ustawa każe je od niej odjąć; w podstawie zostaje jedynie część pokryta wypłatami z tego samego dnia, dzięki czemu pieniądz wpłacony rano i wycofany przed wieczorem nie znika fiskusowi z pola widzenia (art. 23 ust. 4). Opróżnienie konta na przełomie roku neutralizuje zaś sama średnia dzienna, dla której dwudniowa przerwa to ułamek podstawy. Wyceny aktywów walutowych przelicza się po średnim kursie NBP z ostatniego dnia roboczego poprzedzającego, a gromadzić można aktywa w złotym oraz w walutach państw UE, EOG i OECD (art. 14, art. 24 ust. 6).
W samej formule średniej kryje się przy tym pułapka, o której uzasadnienie milczy: dzielnikiem jest liczba dni posiadania danego konta, nie liczba dni roku, a proraty dla rachunków otwieranych w trakcie roku ustawa nie przewiduje. Kwota 400 tys. zł w akcjach złotowych, ulokowana wyłącznie w grudniu na OKI otwartym 1 grudnia, daje średnią 400 tys. zł i 2 550 zł podatku od nadwyżki ponad kwotę wolną; identyczna operacja na koncie otwartym w styczniu rozmywa średnią do około 34 tys. zł, które w całości pochłania zwolnienie. Kalendarz otwarcia rachunku okazuje się parametrem stawki, a wniosek praktyczny nasuwa się sam: OKI warto założyć jak najwcześniej, choćby miało stać puste.
Symetria ryzyka jest jednostronna. Ustawa wymaga, aby inwestujący już w umowie o prowadzenie OKI podpisał oświadczenie, że akceptuje opodatkowanie aktywów także w roku straty oraz że strata poniesiona na OKI nie stanowi straty podatkowej w PIT (art. 5 ust. 1 pkt 3 lit. c). Państwo rezygnuje z udziału w zyskach, ale nie rezygnuje z daniny, gdy zysków nie ma.
REKLAMA
Nawet 100 tys. zł bez podatku. Te aktywa skorzystają, a inne zapłacą od pierwszej złotówki
Podatek od wartości aktywów obciąża wyłącznie nadwyżkę ponad kwoty wolne z art. 26. Dla aktywów oszczędnościowych (depozyty złotowe z wyłączeniem lokat strukturyzowanych, skarbowe obligacje oszczędnościowe, bony skarbowe, produkty PRIIP o wskaźniku ryzyka 1 z co najmniej 70 proc. aktywów kwalifikowanych) zwolnienie wynosi 25 tys. zł średniej wartości rocznej. Dla aktywów inwestycyjnych (akcje, prawa do akcji i prawa poboru spółek o kapitale zakładowym w złotych, obligacje i listy zastawne o nominale w złotych z wyłączeniem obligacji strukturyzowanych, fundusze i UFK, których polityka przewiduje co najmniej 70 proc. aktywów kwalifikowanych) limit wynosi 100 tys. zł. Oba koszyki łączy wspólny sufit 100 tys. zł, przy czym w pierwszej kolejności konsumuje go koszyk oszczędnościowy. Od 2030 r. kwoty wolne będą waloryzowane wskaźnikiem inflacji (art. 26 ust. 5 w związku z art. 44).
Kluczowe jest to, czego w katalogu zwolnień nie ma. Akcje spółek o kapitale w euro czy dolarze, obligacje o nominale walutowym, fundusze bez 70 proc. aktywów kwalifikowanych, depozyty walutowe: te pozycje można trzymać na OKI, ale podatek od ich wartości nalicza się od pierwszej złotówki. Aktywa kwalifikowane zdefiniowano bowiem przez kryterium waluty: obligacje, listy zastawne i akcje denominowane w złotych, notowane na rynku regulowanym lub w ASO (art. 26 ust. 4). Formalnie to kryterium neutralne. Materialnie to filtr, przez który przechodzi niemal wyłącznie polski rynek kapitałowy.
Wysokość nowego podatku zależy od decyzji RPP. Im wyższe stopy, tym większa danina
Stawka podatku wynosi 19 proc. wartości stopy referencyjnej NBP z 31 października roku poprzedniego, nie mniej niż 0,1 proc., z zaokrągleniem w dół do dwóch miejsc po przecinku (art. 25). Na rok 2027 ustawodawca przesądził epizodycznie stawkę 0,85 proc. (art. 43), co uzasadnienie wywodzi wprost ze stopy referencyjnej z 31 października 2025 r. (4,5 proc.) Przy obecnej stopie 3,75 proc. stawka na 2028 r. wyniosłaby 0,71 proc., o ile Rada Polityki Pieniężnej nie zmieni parametrów do końca października 2027 r. Warto przy tym rozbroić mit krążący w komentarzach: formuła z art. 25 ma podłogę, ale nie ma sufitu. Ustawa nie przewiduje górnego pułapu stawki, więc przy stopie referencyjnej 6 proc. danina wyniosłaby 1,14 proc. wartości aktywów rocznie; teza o rzekomym limicie 1 proc. nie znajduje oparcia w tekście przekazanym do Senatu. Sama konstrukcja formuły nie jest przypadkowa: 19 proc. razy stopa referencyjna razy wartość aktywów to dokładnie tyle, ile wyniósłby podatek Belki, gdyby portfel zarobił równo stopę referencyjną. Państwo opodatkowuje inwestora tak, jakby ten osiągał stopę wolną od ryzyka; wszystko powyżej należy do inwestora bez podatku, wszystko poniżej obciąża go mimo braku zysku.
Rozliczenie odbywa się wyłącznie cyfrowo. Instytucja finansowa do końca lutego przekazuje fiskusowi imienną informację o koncie (art. 27), podatnik między 15 marca a 31 maja składa zeznanie przez konto w e-Urzędzie Skarbowym i w tym samym terminie płaci podatek (art. 29). Nowelizacja ustawy o KAS idzie dalej: pisma udostępnione w e-Urzędzie Skarbowym i wypełnione danymi Szefa KAS będą podlegały automatycznej akceptacji z upływem terminu, jeżeli podatnik ich wcześniej nie zatwierdzi (nowy art. 35ca ust. 4 ustawy o KAS). Milczenie podatnika stanie się złożeniem zeznania.
OKI czy podatek Belki? Dla części inwestorów nowy system będzie bardziej opłacalny
Reguła kciuka wynika wprost z konstrukcji stawki: w ujęciu rocznym OKI jest korzystniejsze od podatku Belki wtedy, gdy oczekiwana stopa zwrotu z portfela przekracza stopę referencyjną NBP. Poniżej kwot wolnych rachunek jest bezwarunkowy: portfel akcji złotowych o średniej wartości do 100 tys. zł nie zapłaci ani podatku Belki, ani podatku od wartości aktywów, co czyni OKI rozwiązaniem w pełni neutralnym podatkowo dla drobnych inwestorów.
Powyżej progu zaczyna się kalkulacja. Portfel akcji złotowych o średniej wartości 300 tys. zł zapłaci w 2027 r. podatek od nadwyżki 200 tys. zł, czyli 1 700 zł, niezależnie od wyniku. Ten sam portfel poza OKI, przy zrealizowanym zysku 8 proc. (24 tys. zł), oddałby fiskusowi 4 560 zł podatku Belki. Przewaga OKI: 2 860 zł. Wystarczy jednak, aby rok zamknął się stratą 10 proc., a proporcje się odwracają: podatek Belki wyniesie zero, podatek od wartości aktywów wciąż 1 700 zł. Do rachunku trzeba dodać wartość odroczenia: podatek Belki płaci się dopiero przy realizacji zysku, więc strategia „kup i trzymaj” odracza go latami, podczas gdy podatek od aktywów pobierany jest co roku i pomniejsza kapitał pracujący na procent składany. Z drugiej strony OKI usuwa efekt zamrożenia portfela: skoro realizacja zysku nie rodzi podatku, znika bodziec do sztucznego przetrzymywania pozycji wyłącznie z przyczyn fiskalnych.
Jak świat opodatkowuje inwestorów? Polska sięga po rozwiązanie znane za granicą
Konta inwestycyjne z preferencją podatkową to od dwóch dekad standard państw rozwiniętych. Rozwiązania układają się w dwie rodziny: pełne zwolnienie w ramach limitu wpłat oraz zryczałtowany podatek od wartości aktywów. Polska ustawa jest hybrydą: bierze mechanizm z rodziny drugiej i dokłada kwotę wolną znaną z pierwszej.
Wielka Brytania, Japonia i Włochy już to mają. Czego Polska nie skopiowała z zagranicznych modeli?
Brytyjskie ISA pozwala wpłacić 20 tys. funtów rocznie, a wszystkie zyski, odsetki i dywidendy pozostają bezterminowo wolne od podatku; limit dotyczy strumienia wpłat, nie wartości portfela, więc zasobność konta może rosnąć bez ograniczeń. Co znamienne, Londyn również steruje strukturą oszczędności: od kwietnia 2027 r. część gotówkowa limitu dla osób poniżej 65 roku życia spadnie do 12 tys. funtów, aby pchnąć oszczędzających w stronę akcji, a odsetki od gotówki parkowanej w ISA akcyjnym obciąży opłata 22 proc. (szczegóły w nocie brytyjskiego rządu po Autumn Budget 2025). Kanadyjskie TFSA działa identycznie co do zasady: roczny limit wpłat wynosi 7 tys. dolarów kanadyjskich (2026 r.), niewykorzystane limity kumulują się od 2009 r. do łącznie 109 tys. dolarów, a wypłaty są wolne od podatku i nie wpływają na świadczenia (dane Canada Revenue Agency). Japonia po reformie z 2024 r. uczyniła NISA instrumentem bezterminowym: 3,6 mln jenów rocznego limitu, 18 mln jenów limitu życiowego liczonego według cen nabycia, z odnawianiem limitu po sprzedaży aktywów (zestawienie Japan Securities Dealers Association). Francuski PEA zwalnia zyski z podatku dochodowego po 5 latach od pierwszej wpłaty przy limicie wpłat 150 tys. euro (225 tys. euro łącznie z PEA PME), choć daniny socjalne, podniesione od 2026 r. do 18,6 proc., pozostają należne (opis reżimu na service-public.fr, warunki kwalifikacji według AMF). PEA jest przy tym jawnie selektywny geograficznie: kwalifikują się akcje spółek z EOG i fundusze inwestujące w nie co najmniej 75 proc. aktywów. Preferencja francuska operuje jednak na poziomie całego Europejskiego Obszaru Gospodarczego, podczas gdy polskie kryterium złotowe zawęża ją de facto do rynku jednego państwa członkowskiego.
Najbliższym polskiej filozofii sterowania precedensem są włoskie piani individuali di risparmio. PIR, wprowadzone ustawą budżetową na 2017 r. właśnie po to, by skierować oszczędności gospodarstw domowych do włoskich przedsiębiorstw, oferują pełne zwolnienie z 26 proc. podatku od dochodów kapitałowych oraz z podatku od spadków, pod warunkiem utrzymania inwestycji przez 5 lat, przy limicie 40 tys. euro rocznie i 200 tys. euro łącznie; co najmniej 70 proc. planu musi przypadać na instrumenty spółek włoskich lub unijnych ze stałą organizacją we Włoszech, z subkoszykami wymuszającymi udział spółek spoza głównych indeksów (opis w serwisie edukacyjnym Banca d’Italia). Dwie rzeczy zasługują na uwagę praktyka. Po pierwsze, Włochy sterują jawnie kryterium emitenta, a mimo to pozostawiają furtkę dla spółek z innych państw UE obecnych gospodarczo we Włoszech; polskie kryterium walutowe nie zostawia nawet tej furtki. Po drugie, rozszerzając PIR na finansowanie mniejszych spółek, włoski ustawodawca sam uzależnił stosowanie preferencji od zgodności z unijnym reżimem pomocy publicznej (komunikat Ministero dell’Economia e delle Finanze), co pokazuje, że problem styku takich zachęt z prawem Unii był w Rzymie widziany od początku. Tolerowanie PIR przez Komisję przez dekadę to fakt, ale tolerancja administracyjna nie jest tym samym co przesądzenie zgodności z traktatami.
Polski OKI jest wzorowany na Szwecji. Tam podobny podatek działa od lat
Bezpośrednim wzorem polskiej konstrukcji jest szwedzkie investeringssparkonto. Podstawą jest tam średnia wartość konta z początków kwartałów powiększona o wpłaty, i to bez pomniejszania o wypłaty (polska średnia dzienna jest tu od pierwowzoru precyzyjniejsza), a stawkę wyznacza formuła: 30 proc. podatku od dochodu ryczałtowego równego stopie pożyczek rządowych z 30 listopada plus 1 punkt procentowy. Na 2026 r. daje to 1,065 proc. wartości aktywów, wobec 0,888 proc. rok wcześniej; sama ta zmiana rok do roku dobrze ilustruje, jak silnie danina tego typu podąża za stopami. Co istotne, Szwecja przeszła właśnie tę samą drogę, którą Polska zaczyna: po latach opodatkowania od pierwszej korony wprowadzono w 2025 r. kwotę wolną 150 tys. koron, podniesioną od 2026 r. do 300 tys. koron dla łącznych oszczędności na ISK i w ubezpieczeniach kapitałowych (zasady na stronie Skatteverket). Polski ustawodawca skopiował więc mechanizm razem z jego najnowszą poprawką. Różnice pozostają dwie. Techniczna: szwedzka kotwica działa po stronie podstawy, bo dochód ryczałtowy nigdy nie spada poniżej 1,25 proc. wartości aktywów niezależnie od stopy rządowej, podczas gdy polska kotwica działa po stronie stawki, z minimum 0,1 proc. wartości aktywów. I zasadnicza: szwedzkie zwolnienie obejmuje aktywa bez selekcji walutowej, w tym akcje amerykańskie czy globalne fundusze ETF.
Holandia już przetestowała podatek od majątku. Skończyło się sporami i zwrotami dla podatników
Jest wreszcie przykład ostrzegawczy. Holandia od 2001 r. opodatkowuje w tzw. Box 3 fikcyjny, ryczałtowy dochód z majątku: w 2026 r. stawką 36 proc., przy kwocie wolnej majątku 59 357 euro na osobę i domniemanym zwrocie 6 proc. dla aktywów innych niż depozyty, co dla portfela akcyjnego oznacza efektywnie około 2,16 proc. wartości rocznie, a więc obciążenie przeszło dwukrotnie wyższe od polskiej stawki na 2027 r. W wyroku z 24 grudnia 2021 r., znanym jako Kerstarrest, Hoge Raad uznał, że system ryczałtu narusza zakaz dyskryminacji z art. 14 EKPC oraz ochronę własności z art. 1 Protokołu nr 1, gdy fikcyjny dochód przewyższa rzeczywisty; kolejne wyroki z czerwca 2024 r. zmusiły fiskusa do masowych zwrotów i wprowadzenia procedury dowodzenia rzeczywistego zwrotu. Naprawa systemu okazała się przy tym równie grząska jak jego obrona: ustawę o opodatkowaniu rzeczywistego dochodu (Wet werkelijk rendement box 3), celowaną na 1 stycznia 2028 r., Tweede Kamer przyjęła 12 lutego 2026 r., lecz wobec oporu senatu rząd zapowiedział złagodzenia (m.in. rozliczanie straty wstecz o rok, obniżkę stawki do 35 proc.), a 30 czerwca 2026 r. Eerste Kamer wstrzymała głosowanie do czasu przedłożenia noweli (dossier ustawy 36.748 w Eerste Kamer, omówienie rządowe na rijksoverheid.nl). Lekcja dla Warszawy jest podwójna: podatek od fikcji fiskalnej, pobierany przymusowo od całego majątku, prędzej czy później zderza się z prawem własności, a wychodzenie z takiego systemu potrafi zająć dekadę i sparaliżować administrację skarbową. Polska konstrukcja jest częściowo zaimpregnowana na pierwszy zarzut przez dobrowolność: nikt nie musi zakładać OKI, a kto założył, podpisał oświadczenie o akceptacji reguł. Częściowo, bo dobrowolność wejścia nie usuwa pytania o proporcjonalność reguł już wewnątrz systemu, zwłaszcza gdy wyjście z niego oznacza powrót pod podatek Belki.
„Belgijska przestroga: podatek od rachunków i dyscyplina równości”
Drugim ostrzeżeniem, bliższym konstrukcyjnie polskiej daninie, jest belgijski podatek od rachunków papierów wartościowych. Wersja z 2018 r. (0,15 proc. od rachunków o wartości ponad 500 tys. euro) została unieważniona przez Cour constitutionnelle wyrokiem z 17 października 2019 r. z powodu naruszenia zasad równości i niedyskryminacji: arbitralnie dobrany katalog instrumentów i łatwość obejścia przez papiery imienne czynił obciążenie nierównym wobec majątków tej samej wielkości. Ustawodawca wrócił z ustawą z 17 lutego 2021 r.: roczna danina 0,15 proc. obciąża każdy rachunek o średniej wartości ponad 1 mln euro, liczonej z czterech dat referencyjnych, z mechanizmem korygującym przy progu; Trybunał wyrokiem z 27 października 2022 r. utrzymał rdzeń podatku, uchylając jedynie szczególne klauzule antyabuzywne i retroakcję klauzuli ogólnej (audyt belgijskiego Trybunału Obrachunkowego, omówienie wyroku z 2022 r.). Dla polskiego czytelnika płyną stąd dwa wnioski. Konstrukcyjny: belgijska danina liczona od pojedynczego rachunku zaprasza do krojenia portfela między instytucje, czego polski ustawodawca uniknął, sumując w art. 23 średnie wartości ze wszystkich OKI podatnika. I ustrojowy: daniny od salda rachunku przechodzą kontrolę konstytucyjną tylko wtedy, gdy zakres przedmiotowy traktuje równo majątki o tej samej zdolności płatniczej; polskie różnicowanie zwolnień według waluty i typu aktywa będzie musiało kiedyś obronić się według tej samej miary, tyle że przed TSUE, a nie tylko przed sądem krajowym.
Spór z UE, podwójny podatek i automatyczne rozliczenia. To największe ryzyka nowej ustawy
Pierwsze ryzyko ma rangę traktatową i oceniam je jako istotne (poziom: prawdopodobne). Zwolnienie zarezerwowane dla aktywów denominowanych w złotych, choć formalnie neutralne, uprzywilejowuje de facto instrumenty krajowe wobec papierów z pozostałych państw członkowskich. Trybunał Sprawiedliwości od ćwierćwiecza konsekwentnie uznaje krajowe preferencje podatkowe uzależnione od pochodzenia inwestycji za ograniczenie swobody przepływu kapitału z art. 63 TFUE: tak w wyroku Verkooijen (C-35/98, wyrok z 6 czerwca 2000 r.) w sprawie zwolnienia dywidend zastrzeżonego dla spółek krajowych, tak w wyroku Manninen (C-319/02, wyrok z 7 września 2004 r.) w sprawie kredytu podatkowego ograniczonego do akcji fińskich. Kryterium waluty zamiast siedziby daje ustawodawcy linię obrony, ale orzecznictwo obejmuje również dyskryminację pośrednią, a trudno wskazać spółkę z kapitałem zakładowym w złotych, która nie byłaby spółką polską. Trzeba też uczciwie rozważyć linię obrony Warszawy: rozwój i stabilność krajowego rynku kapitałowego jako nadrzędny wymóg interesu ogólnego. Problem w tym, że Trybunał już w sprawie Verkooijen odmówił celom o charakterze czysto gospodarczym rangi takiego wymogu, a względów budżetowych konsekwentnie nie uznaje za usprawiedliwienie ograniczeń swobód; przekonanie składu orzekającego, że sterowanie oszczędnościami obywateli ku giełdzie jednego państwa członkowskiego służy czemuś więcej niż gospodarce tego państwa, byłoby zadaniem heroicznym. Włoski precedens PIR pokazuje co najwyżej, że Komisja potrafi latami tolerować jawne sterowanie krajowe; nie pokazuje, że przetrwałoby ono pytanie prejudycjalne, a włoska konstrukcja i tak pozostawia spółkom z innych państw UE furtkę stałego zakładu, której polskie kryterium walutowe nie przewiduje. Uzasadnienie kwituje przy tym całą materię jednym zdaniem o zgodności projektu z prawem Unii, bez słowa o art. 63. Komisja Europejska ma tu gotowy materiał na pytanie o zgodność.
Drugie ryzyko dotyczy zakresu podmiotowego. Podatnikami są inwestujący bez względu na państwo miejsca zamieszkania, a opodatkowanie nie zależy od tego, gdzie aktywa są inwestowane (art. 21 i 22). Nierezydent, który założy OKI (praktyczną przepustką jest tu PESEL, bez którego umowy nie da się zawrzeć: art. 5 ust. 1 pkt 2 lit. c), zapłaci więc polski podatek majątkowy od globalnie inwestowanego portfela. Uzasadnienie nie zostawia tej kwestii otwartej, lecz rozstrzyga ją deklaracją tyleż stanowczą, co zaskakującą: nowa danina nie może zostać uznana ani za podatek dochodowy, ani za podatek majątkowy, skoro jej podstawę wyznacza ustawowy algorytm z wpłatami i liczbą dni, a w konsekwencji umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania w ogóle nie znajdą do niej zastosowania. Trudno o czystszy przykład projektodawcy zeznającego przeciwko tytułowi własnej ustawy. O objęciu daniny umową rozstrzyga jednak jej rzeczywisty charakter, nie etykieta: Modelowa Konwencja OECD obejmuje podatki od elementów majątku oraz daniny identyczne lub zasadniczo podobne wprowadzone po jej podpisaniu (art. 2 ust. 2 i 4 MK), a coroczny ryczałt od średniej wartości portfela to podręcznikowy podatek majątkowy. Przy umowach zawierających artykuł majątkowy teza rządu jest więc krucha (poziom: pewne co do stanowiska uzasadnienia, prawdopodobne co do jego porażki). Paradoksalnie objęcie daniny umową wcale nie musi być dla fiskusa dobrą wiadomością: ta sama Konwencja przyznaje w art. 22 wyłączne prawo opodatkowania pozostałych elementów majątku, w tym portfeli finansowych, państwu rezydencji podatnika, więc tam, gdzie polska umowa zawiera artykuł majątkowy i obejmie nowy podatek, Polsce jako państwu prowadzenia rachunku może w ogóle nie przysługiwać prawo poboru od nierezydenta. Tak wygląda pozycja rezydentów Hiszpanii i Szwajcarii, których umowy z Polską obejmują także podatki od majątku. Tam z kolei, gdzie umowa milczy, powstaje realne ryzyko podwójnego obciążenia bez mechanizmu zaliczenia: konwencja polsko-norweska z 2009 r. obejmuje wyłącznie podatki od dochodu, więc rezydent Norwegii zapłaci od tego samego portfela i polską daninę, i norweski formuesskatt. Osobnym kosztem jest podatek u źródła od zagranicznych dywidend wpływających na OKI: skoro dywidenda nie podlega PIT, nie ma od czego odliczyć zagranicznego potrącenia, a same akcje zagraniczne i tak nie korzystają ze zwolnienia.
Trzecie ryzyko jest ustrojowe, choć nie tam, gdzie podpowiada pierwsze wrażenie. Automatyczna akceptacja zeznania z upływem terminu (art. 35ca ust. 4 ustawy o KAS) nie jest bowiem nowością: dla PIT-37 i PIT-38 działa w usłudze Twój e-PIT od rozliczenia za 2018 r. (art. 45cd ust. 4 ustawy o PIT), łącznie z bliźniaczym siedmiodniowym wezwaniem do dopłaty, a nowelizacja jedynie przenosi mechanizm do ustawy o KAS jako rozwiązanie ramowe i zachowuje amortyzatory: korekta błędu powstałego z winy organu nie rodzi odsetek (art. 35cb i 35cc). Nowe jest co innego. Dotychczasową fikcję legitymizowała ścieżka alternatywna, bo kto rozliczył się poza usługą, ten wyłączał automat (art. 45cd ust. 5 pkt 2 ustawy o PIT); zeznanie OKI można tymczasem złożyć wyłącznie przez e-Urząd Skarbowy, więc wyjątek z art. 35ca ust. 6 nie ma się do czego odnieść. Milczący samowymiar pozbawiony wyjścia to konstrukcja, którą warto od razu czytać przez pryzmat art. 84 i art. 217 Konstytucji, wymagających ustawowego określenia ciężarów publicznych, oraz wywodzonej z art. 2 zasady zaufania obywatela do państwa: fikcję oświadczenia woli, sporządzonego za podatnika przez organ i uznanego za złożone przez sam upływ terminu, testowano dotąd wyłącznie tam, gdzie obywatel miał dokąd uciec (poziom: niepewne co do wyniku, pewne co do tego, że test kiedyś nastąpi). Do tego dochodzi test dostępności: obowiązkowa wyłączność e-Urzędu Skarbowego, na którą inwestujący zgadza się już w umowie z instytucją finansową, przenosi pełne ryzyko cyfrowego wykluczenia na podatnika. Na liście spraw do obserwacji pozostają wreszcie spory kwalifikacyjne wokół definicji obligacji strukturyzowanych (art. 2 ust. 1 pkt 11), które ustawa wyłącza ze zwolnień, oraz dalszy bieg legislacyjny: Senat ma czas na stanowisko, a doświadczenia ostatnich kwartałów z wetami wobec ustaw gospodarczych nakazują ostrożność w traktowaniu daty 1 stycznia 2027 r. jako pewnika, choć wynik głosowania sejmowego czyni scenariusz zablokowania ustawy mało prawdopodobnym.
To nie likwidacja podatku Belki, lecz nowy podatek od majątku. Kto zyska, a kto straci na OKI?
Ustawa o OKI jest intelektualnie uczciwsza, niż sugeruje jej marketing polityczny. Nie znosi podatku Belki, lecz proponuje zamianę: rezygnację państwa z udziału w zyskach za gwarantowany strumień z substancji majątku, według stawki równej podatkowi od hipotetycznego zysku na poziomie stopy wolnej od ryzyka. Dla portfeli do 100 tys. zł w polskich aktywach to czysta korzyść. Powyżej tego progu wybór między OKI a podatkiem Belki staje się decyzją strategiczną, zależną od oczekiwanej stopy zwrotu, horyzontu, tolerancji na opodatkowanie strat i wartości odroczenia. Na tle świata Polska wybrała wariant szwedzki zamiast anglosaskiego, dokładając selekcję walutową, jakiej w tej postaci nie stosuje nikt: Francja steruje kapitałem w granicach całego EOG, Włochy jawnie premiują emitenta krajowego, lecz zostawiają furtkę stałego zakładu, a Szwecja nie selekcjonuje wcale. Belgijska saga konstytucyjna i holenderska dekada sporów o Box 3 dopowiadają, że daniny liczone od salda majątku wybaczają błędy projektowe rzadziej niż podatki dochodowe. Ordoliberał pochwali formułę i zgani sterowanie, libertarianin doceni dobrowolność i odrzuci milczącą akceptację, Austriak wskaże procykliczną konsumpcję kapitału i sprzężenie fiskusa z bankiem centralnym, przyznając zarazem, że zniknięcie efektu zamrożenia portfela to realny zysk alokacyjny. Wszyscy trzej zgodzą się co do jednego: pod szyldem ulgi Sejm uchwalił pierwszy polski podatek majątkowy od aktywów finansowych, a precedensy podatkowe mają to do siebie, że kwoty wolne i stawki bywają w nich najmniej trwałym elementem.
Dla inwestorów z portfelami przekraczającymi kwoty wolne, dla nierezydentów rozważających polskie konto oraz dla instytucji finansowych przygotowujących się do roli instytucji finansowej OKI lub koordynatora, najbliższe półrocze to właściwy moment na analizę. Kancelaria Prawna Skarbiec przeprowadza kalkulacje opłacalności OKI względem podatku Belki dla konkretnych portfeli, opiniuje skutki transgraniczne, w tym pozycję nierezydentów i zbieg z zagranicznymi podatkami majątkowymi, oraz wspiera instytucje finansowe we wdrożeniu obowiązków informacyjnych, umów parasolowych i wymogów nadzorczych wynikających z ustawy.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA



