REKLAMA

REKLAMA

Kategorie
Zaloguj się

Zarejestruj się

Proszę podać poprawny adres e-mail Hasło musi zawierać min. 3 znaki i max. 12 znaków
* - pole obowiązkowe
Przypomnij hasło
Witaj
Usuń konto
Aktualizacja danych
  Informacja
Twoje dane będą wykorzystywane do certyfikatów.

Prawo pierwokupu na rynku aukcyjnym dóbr kultury i granice jego dopuszczalnego wykonywania. Praktyczne zastosowanie: kazus muzeum w roli licytanta

aukcja
Prawo pierwokupu na rynku aukcyjnym dóbr kultury i granice jego dopuszczalnego wykonywania. Praktyczne zastosowanie: kazus muzeum w roli licytanta
Shutterstock

REKLAMA

REKLAMA

Czy podmiot wyposażony w ustawowe prawo pierwokupu może jednocześnie wpływać na cenę, którą ostatecznie sam zapłaci? Na rynku aukcyjnym zabytków pytanie to przestaje być wyłącznie teoretycznym dylematem. Aktywne uczestnictwo muzeów rejestrowanych w licytacjach, połączone z możliwością późniejszego wykonania prawa pierwokupu, rodzi poważne wątpliwości dotyczące transparentności aukcji, równości uczestników obrotu oraz granic dopuszczalnego wykonywania uprawnień publicznoprawnych. Artykuł analizuje ten problem na styku prawa cywilnego, ochrony dziedzictwa kulturowego i zasad uczciwego rynku.

rozwiń >

Prawo pierwokupu na rynku aukcyjnym dóbr kultury - wprowadzenie

Ustawowe prawo pierwokupu - bezpiecznik, instrument manipulacji czy broń wycelowana w wartości leżące u podstaw uczciwego obrotu? Wątpliwości te ujawniają się na tle funkcjonowania rynku aukcyjnego, którego przedmiotem są zabytki. Wówczas, możemy mieć do czynienia z sytuacją, gdzie muzeum rejestrowane wchodzi na salę aukcyjną, aktywnie licytuje zabytek, winduje jego cenę – a gdy inny uczestnik wygrywa, natychmiast składa oświadczenie o wykonaniu prawa pierwokupu i nabywa obiekt po wylicytowanej przez rywali cenie. Czy to dozwolone? Przepisy tego wprost nie zakazują. Ważniejsze pytanie brzmi jednak następująco: czy to uczciwe? Tu wątpliwości są poważne.

Problemem nie jest jednak sam fakt istnienia prawa pierwokupu w stosunku do zabytków, przynależnego muzeom rejestrowanym – jest ono uzasadnionym narzędziem ochrony dziedzictwa kulturowego. Problemem jest tu brak wyraźnie nakreślonych granic wykonywania tego prawa w warunkach aukcyjnych oraz wpływ tak ukształtowanego mechanizmu na transparentność rynku i równość uczestników licytacji. Czy podmiot uprawniony do pierwokupu może zarazem kształtować cenę, którą sam zapłaci? Czy prywatny uczestnik aukcji - działający w dobrej wierze, bez wiedzy o uprzywilejowanej pozycji konkurenta — ma prawo do jakiejkolwiek ochrony? Polskie prawo milczy w kwestii doprecyzowania warunków korzystania z prawa pierwokupu przez muzea rejestrowane, ale praktyka rynkowa wręcz woła o udzielenie na odpowiedzi na tak postawione pytania. Artykuł ten stanowi próbę odpowiedzi na to wołanie.

REKLAMA

REKLAMA

Rynek aukcyjny jako przestrzeń konfliktu interesów publicznych i prywatnych

Aukcja jest z natury rzeczy mechanizmem odkrywania ceny. Jej sens polega na tym, że niezależni uczestnicy, działając we własnym interesie i na podstawie tych samych informacji (czas, miejsce, przedmiot oraz warunki aukcji) obligatoryjnie udostępnionych przez organizatora w ogłoszeniu aukcji - zgodnie z art. 701 Kodeksu cywilnego – rywalizują między sobą, doprowadzając do wyłonienia najkorzystniejszej oferty. Mechanizm ten działa prawidłowo tylko pod warunkiem, że wszyscy licytanci grają według tych samych zasad. Gdy jeden z uczestników posiada szczególne uprawnienie pozwalające mu nabyć dany przedmiot na podstawie innego tytułu prawnego lub stawiające go w lepszej sytuacji względem pozostałych uczestników aukcji, jednocześnie ingerując aktywnie w ustalenie ceny w drodze aukcji, możemy mieć poważne obawy co do zgodności takiego postępowania z istotą aukcji oraz z dobrymi obyczajami kupieckimi. Podmiot ten, jeżeli wykorzysta swoją uprzywilejowaną pozycję, może „wejść” niejako w miejsce zwycięzcy, a inni licytujący, nie będąc świadomymi takiej możliwości, nie są w stanie w pełni dostosować swoich ofert do sytuacji - symetria informacyjna zostaje więc fundamentalnie zachwiana.

Właśnie taka sytuacja zachodzi na polskim rynku aukcyjnym, gdy w licytacji zabytku bierze udział muzeum rejestrowane dysponujące ustawowym prawem pierwokupu z art. 20 ustawy z dnia 21 listopada 1996 r. o muzeach. Uprawnienie to jest szeroko zakrojone: muzeum może złożyć oświadczenie o jego wykonaniu niezwłocznie po licytacji konkretnego obiektu, nie później jednak niż do zakończenia całej aukcji, nabywając zabytek po cenie wylicytowanej przez zwycięzcę. Intencja ustawodawcy jest czytelna - zabezpieczenie dziedzictwa kulturowego przed opuszczeniem przez nie krajowych kolekcji publicznych. Problem pojawia się jednak wówczas, gdy muzeum nie tylko obserwuje aukcję, lecz także aktywnie w niej uczestniczy, a następnie wycofuje się tuż przed przybiciem, wykorzystując przy tym ustawowe prawo pierwokupu. Narzędzie ochrony dziedzictwa staje się wówczas instrumentem rynkowej gry, której reguły są nieznane pozostałym uczestnikom aukcji.

Ważne

Niniejszy artykuł stawia pytanie, czy taka praktyka jest prawnie dopuszczalna i rynkowo uczciwa. Odpowiedź wymaga prześledzenia konstrukcji prawa pierwokupu w polskim prawie cywilnym oraz na tle ustaw dotyczących ochrony zabytków, zrozumienia specyfiki rynku aukcyjnego zabytków oraz zbadania, jakie skutki aktywne uczestnictwo muzeum wywiera na przebieg licytacji i sytuację prywatnych nabywców.

POJĘCIE „MATERIAŁU ARCHIWALNEGO” w ujęciu waloru aukcyjnego w slot`ie aukcyjnym. Uprzywilejowana pozycja muzeów rejestrowanych oraz archiwów państwowych i archiwów wyodrębnionych na rynku dzieł sztuki

Prawo pierwokupu w ustawie o narodowym zasobie archiwalnym

Prawo pierwokupu w odniesieniu do materiałów archiwalnych przysługuje archiwom państwowym na mocy ustawy z dnia 14 lipca 1983 r. o narodowym zasobie archiwalnym i archiwach (tekst jednolity: Dz. U. z 2020 r. poz. 164), a konkretnie na podstawie jej art. 9. Jego przedmiotem są materiały archiwalne wchodzące do nieewidencjonowanego niepaństwowego zasobu archiwalnego. Uprawnienie to ma zastosowanie do zbycia w drodze umowy, zatem nie jest ograniczone jedynie do formy aukcji. Pierwokup ten nie ma jednak zastosowania, jeżeli materiały archiwalne oferowane są do nabycia jednostkom organizacyjnym wymienionym w art. 22 ust. 2 tej ustawy, jeżeli uzupełniają one aktualnie posiadany archiwalny zasób historyczny tych jednostek.

Dwa uprawnienia z art. 20 ustawy o muzeach

Ustawa o muzeach w art. 20 przyznaje muzeom rejestrowanym dwa odrębne uprawnienia, które bywają w praktyce mylone. Oba uprawnienia są niezbywalne i bezwzględne - nie można ich wyłączyć umownie, a ich naruszenie skutkuje nieważnością umowy sprzedaży. Realizacja obu uprawnień zależy wyłącznie od aktywności samego muzeum - ani sprzedawca, ani organizator aukcji nie mają obowiązku informowania go o oferowanych obiektach ani wzywania do skorzystania z przysługujących mu praw. To muzeum, oceniając we własnym zakresie wartość i znaczenie danego obiektu, decyduje o zgłoszeniu zamiaru zakupu w ramach prawa pierwszeństwa albo o złożeniu oświadczenia o wykonaniu prawa pierwokupu.

Pierwsze - prawo pierwszeństwa - działa poza kontekstem aukcyjnym i umożliwia muzeum nabycie zabytku oferowanego przez podmiot prowadzący działalność polegającą na oferowaniu do sprzedaży zabytków, po ustalonej cenie z chwili zgłoszenia zamiaru zakupu przez muzeum. Należy podkreślić, że przepis ten obejmuje swoim zakresem wyłącznie tych sprzedających, którzy oferowanie zabytków do sprzedaży uczynili przedmiotem swojej zawodowej działalności - antykwariaty, galerie sztuki czy domy aukcyjne - nie zaś osoby prywatne, które okazjonalnie zbywają pojedynczy obiekt. Zgłoszenie zamiaru przez muzeum powoduje swoistą rezerwację — opcję zakupu danego zabytku na okres 14 dni. W tym czasie sprzedawca nie może bezwarunkowo sprzedać rzeczy, z kolei bierność muzeum we wspomnianym okresie skutkuje wygaśnięciem uprawnienia (A. Barbasiewicz, Komentarz do art. 20 MuzeaU, [w:] Ustawa o muzeach. Komentarz, wyd. 1, Warszawa 2021).

Drugie uprawnienie - prawo pierwokupu sensu stricto - jest właściwym tematem niniejszego artykułu. Uruchamia się ono w realiach aukcyjnych i polega na prawie nabycia obiektu po cenie wylicytowanej przez zwycięzcę. Prawo pierwokupu stosuje się do każdego rodzaju aukcji, niezależnie od przyjętego modelu licytacji. Choć polska praktyka rynkowa opiera się przede wszystkim na tradycyjnej licytacji ustnej, brak jest podstaw, by wyłączyć spod działania tego przepisu aukcje prowadzone w formie internetowej, których udział w rynku systematycznie rośnie. Obowiązek umożliwienia muzeum wykonania prawa pierwokupu spoczywa na organizatorze aukcji - bez względu na jego formę prawną, a więc zarówno na profesjonalnych podmiotach gospodarczych, jak i na osobach fizycznych. Nie ma przy tym znaczenia, czy organizator działa jako właściciel wystawianego obiektu, czy jedynie jako pośrednik sprzedający go na rzecz osoby trzeciej. Oświadczenie o wykonaniu prawa pierwokupu musi zostać złożone niezwłocznie po zakończeniu licytacji danego obiektu, najpóźniej jednak przed zamknięciem całej aukcji - muzeum nabywa wówczas zabytek po cenie osiągniętej przez zwycięzcę licytacji. Jeżeli z prawa pierwokupu chce skorzystać więcej niż jedno muzeum, decyduje kolejność złożonych oświadczeń. Co do formy, przepisy nie przewidują żadnych szczególnych wymagań - w praktyce aukcyjnej oświadczenie składane jest zwykle ustnie.

REKLAMA

Zakres podmiotowy uprawnień jest precyzyjnie określony. Prawo pierwokupu przysługuje wyłącznie muzeom rejestrowanym, tj. wpisanym do Państwowego Rejestru Muzeów, który jest prowadzony przez ministra właściwego do spraw kultury (art. 13–14 ustawy o muzeach). Wpis ten nie jest automatyczny — minister ocenia każdy wniosek, kierując się przede wszystkim rangą zbiorów, poziomem zatrudnionego personelu, warunkami lokalowymi oraz stabilnością finansową instytucji. Procedura wszczynana jest z inicjatywy organizatora muzeum, dyrektora lub kolegium doradczego, a wniosek musi być kompletnie udokumentowany — statut, regulamin, sprawozdania finansowe, informacje o zbiorach i działalności wystawienniczej. Przed wydaniem decyzji minister zasięga opinii komisji kwalifikacyjnej złożonej z dziesięciu specjalistów w dziedzinie muzealnictwa, choć opinia ta ma charakter doradczy i nie jest dla niego wiążąca. Od decyzji odmownej przysługuje wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy, a następnie skarga do sądu administracyjnego. Rejestr obejmuje podmioty o bardzo zróżnicowanym charakterze — muzea państwowe, samorządowe i prywatne, a także takie, które nie posiadają osobowości prawnej. Status muzeum rejestrowanego może więc uzyskać zarówno duża instytucja kultury, jak i muzeum prowadzone przez osobę fizyczną czy fundację. Na koniec pierwszej dekady XXI w. figurowało w nim nieco ponad 130 podmiotów. Sam wpis ma przede wszystkim wymiar prestiżowy i pociąga za sobą wymierne przywileje — najważniejszym z nich jest właśnie prawo pierwokupu i prawo pierwszeństwa z art. 20 ustawy o muzeach (A. Barbasiewicz, Komentarz do art. 13 MuzeaU, [w:] Ustawa o muzeach. Komentarz, wyd. 1, Warszawa 2021). Zakres przedmiotowy wyznacza definicja zabytku z art. 3 pkt 1 ustawy z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (tekst jednolity: Dz. U. z 2024 r. poz. 1292 ze zm.): jest nim ruchomość lub nieruchomość będąca dziełem człowieka, stanowiąca świadectwo minionej epoki i posiadająca wartość historyczną, artystyczną lub naukową. Z zakresu art. 20 ustawy o muzeach wyłącza się de facto zabytki nieruchome, do których prawo pierwokupu przysługuje gminie na podstawie art. 109 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (tekst jednolity: Dz. U. z 2026 r. poz. 399).

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Prawa pierwokupu przysługującego muzeum i jego cywilnoprawna podstawa

Prawo pierwokupu muzealnego osadzone jest na ogólnej instytucji z Kodeksu cywilnego, stosowanej z modyfikacjami wynikającymi z przepisów szczególnych ustawy o muzeach. Kluczowe konsekwencje tej relacji są trzy. Po pierwsze, zgodnie z art. 600 § 1 k.c., przez wykonanie prawa pierwokupu dochodzi do zawarcia umowy sprzedaży tej samej treści co umowa z pierwotnym nabywcą - a więc po tej samej cenie i na tych samych warunkach. Muzeum wchodzi w miejsce zwycięzcy aukcji, nie negocjując ceny na nowo. Po drugie, muzeum jest zobowiązane do uiszczenia nie tylko ceny wylicytowanej, ale i wszelkich dodatkowych opłat obciążających kupującego na mocy regulaminu aukcji: opłaty aukcyjnej oraz ewentualnych należności z tytułu droit de suite. Po trzecie, i to ma kluczowe znaczenie praktyczne, z art. 20 ustawy o muzeach wynika, że oświadczenie o wykonaniu prawa pierwokupu powinno być złożone niezwłocznie po licytacji danego obiektu, nie później niż do zakończenia całej aukcji. Termin ten jest krótszy i odmienny w swej konstrukcji od terminu tygodniowego przewidzianego w ogólnych przepisach Kodeksu cywilnego, które w tym zakresie nie mają zastosowania (A. Barbasiewicz, Komentarz do art. 20 MuzeaU, [w:] Ustawa o muzeach. Komentarz, wyd. 1, Warszawa 2021).

Warto także zaznaczyć, że szczególna regulacja zawarta w ustawie o muzeach wyłącza stosowanie art. 598 § 1 i 2 k.c. oraz art. 599 § 1 k.c. Sprzedawca nie jest więc zobowiązany do zawiadomienia muzeum o sprzedaży warunkowej ani do zachowania tygodniowego terminu na realizację pierwokupu. Odmienne są także skutki naruszenia prawa pierwokupu — kwestię tę rozstrzyga bowiem wprost art. 20 ust. 4 ustawy o muzeach, przewidując nieważność sprzedaży dokonanej z naruszeniem tego uprawnienia.

W praktyce domów aukcyjnych kwestia warunkowości umowy zawartej w drodze przybicia nie jest rozstrzygnięta jednoznacznie przez ustawodawcę, co samo w sobie stanowi źródło ryzyka. Spór w doktrynie dotyczy tego, czy umowa aukcyjna jest z mocy prawa warunkowa do chwili upływu terminu na złożenie oświadczenia przez muzeum, czy też taki skutek nie następuje automatycznie, a ewentualna umowa zawarta bez zastrzeżenia warunku jest po prostu nieważna. Praktyka rynkowa wypracowała jednak pragmatyczne rozwiązanie: większość domów aukcyjnych zamieszcza w regulaminach klauzulę powołującą się wprost na art. 20 ustawy o muzeach, traktując transakcję jako warunkową. Jest to przejaw samoregulacji rynku tam, gdzie prawo milczy.

Rynek aukcyjny zabytków - struktura i asymetrie

Zrozumienie problemu prawnego wymaga osadzenia go w kontekście rynkowym. Polski rynek aukcyjny zabytków zdominowany jest przez model komisowy: dom aukcyjny działa jako komisant, zawierając transakcję we własnym imieniu, lecz na rachunek komitenta - właściciela obiektu. Ścisłych inwestorów instytucjonalnych, w tym aktywnie zakupujących muzeów, praktycznie nie ma. Rynek jest płytki, zdominowany przez prywatnych kolekcjonerów oraz zamożnych indywidualnych nabywców, co szczegółowo opisuje prof. W. Szafrański w opracowaniu „Aktualne problemy i zagrożenia związane z obrotem dobrami kultury na rynku sztuki w Polsce z perspektywy prawnej ochrony zabytków” opublikowanym w „Santander Art and Culture Law Review” 2019, nr 1 (5), s. 41–68.

Ta strukturalna cecha rynku ma dwojakie znaczenie dla analizowanego problemu. Z jednej strony oznacza, że podmiotem zobowiązanym z tytułu prawa pierwokupu — tym, wobec którego muzeum składa oświadczenie — jest nie właściciel obiektu (komitent), lecz dom aukcyjny jako komisant działający w imieniu własnym. To na nim ciąży odpowiedzialność za umożliwienie muzeum złożenia oświadczenia i za prawidłowe przeprowadzenie procedury warunkowego zawieszenia sprzedaży. Z drugiej strony, przy braku silnych instytucjonalnych graczy po stronie kupujących, pojawienie się na aukcji muzeum dysponującego prawem pierwokupu jest zdarzeniem wyróżniającym się i mającym potencjalnie istotny wpływ na dynamikę licytacji oraz symetrię informacyjną uczestników aukcji.

Rynek aukcyjny dóbr kultury cechuje również strukturalna asymetria informacji. Nie jest to zjawisko przypadkowe, lecz immanentna cecha obrotu obiektami unikalnymi, których wartość zależy od wiedzy eksperckiej, proweniencji i rzadkości. W tym środowisku pośrednicy - domy aukcyjne, galerie, antykwariaty - z natury rzeczy dysponują lepszą informacją niż kupujący. Prywatny licytant w typowej sytuacji nie zna pełnej historii obiektu, nie zna możliwości finansowych konkurentów i - co istotne - nie zawsze wie o obecności na aukcji podmiotu dysponującego prawem pierwokupu. Właśnie ta ostatnia niewiedza niesie ze sobą poważne ryzyko (por. W. Szafrański, Aktualne problemy..., s. 41–68).

Muzeum jako licytant i jednocześnie wykonawca prawa pierwokupu: mechanizm, który nie powinien istnieć

Opis praktyki i jej prawna dopuszczalność de lege lata

Praktyka, której dotyczy centralne pytanie niniejszego artykułu, przebiega następująco: muzeum rejestrowane bierze aktywny udział w aukcji, licytując zabytek do pewnego pułapu, podbijając przy tym cenę. Gdy cena przekracza pewien próg, muzeum wycofuje się z licytacji. Zwycięstwo przypada prywatnemu oferentowi. Niezwłocznie po przybiciu muzeum składa oświadczenie o wykonaniu prawa pierwokupu i nabywa obiekt po cenie ustalonej w toku aukcji.

Źródło zewnętrzne

Literalne brzmienie art. 20 ust. 2 ustawy o muzeach nie zawiera zakazu opisanego zachowania. Przepis milczy na temat tego, czy muzeum może lub nie może uczestniczyć w licytacji przed wykonaniem prawa pierwokupu. Taka luka legislacyjna mogłaby prowadzić do pochopnego wniosku, że skoro zakaz nie jest wyrażony wprost, praktyka jest dozwolona. Takie stanowisko pojawia się także w komentarzu do ustawy autorstwa A. Barbasiewicza (Komentarz do art. 20 MuzeaU, wyd. 1, Warszawa 2021).
W ocenie autorki niniejszego artykułu wniosek taki jest jednak zbyt pośpieszny i może w praktyce przysporzyć wielu problemów prawnych. Znamy przecież wiele sytuacji, w których choć prawo nie zakazuje expressis verbis pewnych zachowań, są one jednak niezgodne z jego zasadami ogólnymi.

Wpływ na mechanizm cenowy aukcji

Fundamentalny problem z omawianą praktyką tkwi w jej wpływie na ustalenie ceny. Aukcja jest mechanizmem, który dopiero ma ukształtować ostateczną cenę. Każda oferta jest sygnałem informacyjnym dla innych uczestników i sugeruje, że licytant ocenia wartość obiektu co najmniej na aktualnie oferowaną kwotę. Prywatni uczestnicy aukcji, widząc poczynania innego oferenta, kalibrują swoje decyzje między innymi na podstawie tej obserwacji — obecność zdeterminowanego, zamożnego konkurenta skłania do wyższych ofert lub wręcz przeciwnie - powoduje efekt zamrożenia skutecznie zniechęcając innych licytantów do podejmowania działań.

Gdy tym konkurentem jest muzeum dysponujące prawem pierwokupu, obraz ten jest fałszywy. Muzeum wie, że niezależnie od wyniku licytacji może nabyć obiekt po końcowej cenie, o ile złoży oświadczenie przed zamknięciem aukcji. Jego motywacja do licytowania jest więc strukturalnie odmienna od motywacji zwykłego licytanta: muzeum może licytować „na pokaz”, windując cenę ponad poziom, który osiągnęłaby bez jego obecności, a następnie wycofać się i skorzystać z efektu tej gry. Prywatni licytanci ponoszą koszty tej asymetrii: płacą za obiekt cenę ukształtowaną przez uczestnika, który na żadnym etapie nie grał na wspólnych i równych zasadach.

Zjawisko ma też wariant odwrotny. Wycofanie się muzeum z aktywnej licytacji — zwłaszcza gdy było dotychczas silnym oferentem — może dezorientować pozostałych uczestników i prowadzić do paradoksalnego efektu zniżkowego: inni licytanci, interpretując wycofanie muzeum jako sygnał, że obiekt jest przewartościowany lub że muzeum straciło zainteresowanie, powstrzymują się od dalszego licytowania. Cena końcowa jest wówczas niższa niż w modelu bez uczestnictwa muzeum, co działa na niekorzyść sprzedającego, a na korzyść muzeum korzystającego z pierwokupu.

Asymetria informacyjna, problem transparentności i tzw. chilling effect

Asymetria informacyjna jest trwałą cechą rynku aukcyjnego, jednak jej szczególna odmiana - brak wiedzy o obecności uprawnionego do pierwokupu - jest asymetrią, której można i należy zaradzać. Tymczasem obowiązujące przepisy nie nakładają na organizatora aukcji obowiązku informowania uczestników o tym, że wśród licytantów lub obserwatorów znajduje się podmiot dysponujący prawem pierwokupu. To brak regulacyjny o realnych skutkach rynkowych.

Skala tych skutków jest przy tym dużo szersza, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka, gdyż wykracza poza samą jednostkową transakcję i jej strony, wpływając pośrednio na zachowanie uczestników całego obrotu gospodarczego. Kolekcjonerzy i prywatni uczestnicy rynku, mając świadomość, że muzeum może aktywnie uczestniczyć w licytacji, wpływać na poziom ceny, a następnie wykonać prawo pierwokupu i „wejść” w wynegocjowaną transakcję, mogą zacząć ograniczać swoje uczestnictwo w aukcjach. Inwestowanie czasu i środków w ekspertyzy, due diligence czy transport staje się ekonomicznie irracjonalne, jeśli owoc tego wysiłku może zostać przejęty przez muzeum. Tego rodzaju efekt mrożący (ang. chilling effect) grozi tym, że prywatni nabywcy będą licytować mniej aktywnie lub w ogóle będą rezygnować z udziału w aukcjach obiektów, które mogą budzić zainteresowanie instytucji kultury. W konsekwencji może to osłabiać cały rynek aukcyjny dóbr kultury i negatywnie wpływać na poziom obrotu i konkurencyjności — ze szkodą nie tylko dla sprzedających, lecz także dla samego rynku jako platformy efektywnej wyceny i cyrkulacji dóbr kultury.

Prywatny licytant, podejmując decyzję o zakupie, tak naprawdę nie wie, czy zawarcie umowy jest realne. Angażuje czas, środki na due diligence, niekiedy ponosi koszty transportowe czy ubezpieczeniowe. Nawet jeśli wygrał licytację, może zostać pozbawiony obiektu na skutek oświadczenia muzeum złożonego przed zakończeniem aukcji. Odzyska on kwotę, jeśli zdążył ją już uiścić — można w tym celu skorzystać z instytucji bezpodstawnego wzbogacenia, gdyż umowa, na podstawie której zapłacono cenę, w wyniku wykonania prawa pierwokupu staje się z mocy prawa nieważna — odpada więc tytuł prawny dla zapłaconej sumy pieniężnej. Jednakże nie odzyska on opłaty aukcyjnej, kosztów ekspertyz, kosztów due diligence ani żadnych innych wydatków transakcyjnych poniesionych w przekonaniu, że transakcja dojdzie do skutku. De lege lata prywatny nabywca nie ma wyraźnej podstawy roszczenia odszkodowawczego z tytułu poniesionej szkody w związku z zawarciem bezwarunkowej umowy— art. 599 k.c. regulujący odpowiedzialność odszkodowawczą przy naruszeniu prawa pierwokupu jest w przypadku prawa muzealnego wyłączony ze względu na regulację szczególną w postaci art. 20 ust. 4 ustawy o muzeach przewidującą jedynie nieważność umowy zawartej z naruszeniem pierwokupu. W praktyce przyjęcie takiego podejścia pozbawiałoby nabywcę prawa do dochodzenia odszkodowania za szkodę wynikłą z zawarcia umowy bezwarunkowej z organizatorem aukcji. Pozostaje więc kwestią otwartą, czy nabywcy, który działał w dobrej wierze i nie był poinformowany o prawie pierwokupu, powinno przysługiwać prawo do odszkodowania, chociażby za poniesione koszty transakcyjne.

Analogia z praktykami zakwestionowanymi przez UOKiK

Mechanizm informacyjny opisywanego problemu jest strukturalnie zbliżony do praktyki, którą Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów zakwestionował po przeprowadzeniu postępowań wyjaśniających wobec pięciu dużych polskich domów aukcyjnych. Cztery z tych podmiotów zastrzegały sobie w regulaminach prawo do uczestniczenia własnych pracowników w prowadzonych aukcjach, przy czym pracownicy podawali się za zwykłych klientów i licytowali przedmioty do ceny gwarancyjnej.

Prezes UOKiK wskazał wprost, że kupujący mogli nie wiedzieć, że licytują przeciwko pracownikom domów aukcyjnych, a każde przebicie mogło być przez nich traktowane jako realne zainteresowanie dziełem i prawdziwa oferta jego zakupu — co mogło zmieniać dynamikę aukcji i sztucznie modelować notowania wystawianych przedmiotów. Praktyki te zostały zakwalifikowane jako mogące naruszać zbiorowe interesy konsumentów, a domy aukcyjne dostosowały swoje regulaminy do uwag Urzędu (przykładowy komunikat Prezesa UOKiK dostępny pod adresem: https://uokik.gov.pl/prezes-uokik-porzadkuje-zasady-licytacji-w-domach-aukcyjnych).

Analogia ta jest pod względem prawnym niepełna — muzeum co do zasady działa w granicach uprawnienia ustawowego, co nie wpisuje się w problem oceny zachowania z perspektywy ewentualnych przesłanek pozorności aukcji. Niemniej mechanizm zaburzenia informacyjnego jest identyczny: prywatny licytant nie wie, że po drugiej stronie stoi podmiot dysponujący szczególną pozycją, i traktuje każdą aktywność jako odzwierciedlenie niezależnego zainteresowania rynkowego. Różnica w subiektywnych motywacjach podmiotu nie zmienia obiektywnego skutku rynkowego — wypaczenia sygnałów cenowych i naruszenia symetrii uczestników aukcji.

Problem działania UOKiK rzuca też inne, istotne światło na problem. Organ ochrony konkurencji przyjął, że transparentność mechanizmu aukcyjnego jest wartością chronioną prawem, której naruszenie można oceniać w kategoriach ochrony zbiorowych interesów konsumentów. Pojawia się więc pytanie, czy brak wyraźnej informacji dla uczestników aukcji o możliwości wykonania przez muzeum prawa pierwokupu, a tym bardziej o czynnym uczestnictwie muzeum w licytacji, nie powinien być postrzegany przez regulatora jako analogiczna nieprawidłowość w zakresie praktyk rynkowych domów aukcyjnych.

Ocena w świetle zasad ogólnych prawa cywilnego

Prawo pierwokupu, zarówno w doktrynie, jak i w konstrukcji kodeksowej, jest instrumentem protekcji, którego istota polega na umożliwieniu interwencji w sprzedaż określonych dóbr — w postaci „wejścia” w ustaloną cenę i warunki umowne — a nie narzędziem służącym aktywnemu kontrolowaniu procesów rynkowych poprzez wywieranie wpływu na kształtowanie się ceny przedmiotu. Uprawniony nie uczestniczy w negocjacjach cenowych między zobowiązanym a osobą trzecią — gdyby tak było, instytucja traciłaby sens. W kontekście aukcyjnym „negocjacją cenową” jest właśnie licytacja. Aktywne uczestnictwo muzeum w tej fazie jest więc zaprzeczeniem klasycznej roli uprawnionego z tytułu pierwokupu. Instytucja ta stanowi swoisty bezpiecznik — jest ona prawem, nie obowiązkiem, i daje szansę uprawnionemu na nabycie określonych dóbr z pierwszeństwem przed innymi zainteresowanymi. Prawo pierwokupu nie uzbraja natomiast podmiotów w możliwość realnego wpływu na warunki sprzedaży.

Nie rozstrzygając wprost o bezprawności omawianej praktyki - obowiązujące przepisy jej wyraźnie nie zakazują - należy z całą mocą wskazać na argumenty z zasad ogólnych, które kwalifikują ją jako co najmniej poważnie problematyczną, a w konkretnych okolicznościach faktycznych - jako nadużycie prawa podmiotowego w rozumieniu art. 5 k.c.
Zgodnie z komentarzem prof. P. Machnikowskiego do art. 5 k.c. (E. Gniewek, P. Machnikowski (red.), Kodeks cywilny. Komentarz, wyd. 12, Warszawa 2025), oba kryteria oceny zachowania osoby uprawnionej - sprzeczność ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem prawa oraz sprzeczność z zasadami współżycia społecznego — mają charakter obiektywny. O tym, czy zachowanie mieści się w granicach prawa podmiotowego, decyduje zatem nie nastawienie psychiczne podmiotu, jego pobudki czy zamierzony cel, lecz obiektywna ocena skutków tego zachowania w świetle wspomnianych kryteriów. Okoliczność, że muzeum subiektywnie działa w interesie publicznym i bez zamiaru pokrzywdzenia innych licytantów, pozostaje zatem irrelewantna dla kwalifikacji na gruncie art. 5 k.c. Pierwsza podstawa kwalifikacji to sprzeczność ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem prawa. Komentarz prof. Machnikowskiego wskazuje, że klauzula ta wyraża preferencję ustawodawcy dla takiego korzystania z praw podmiotowych, które służy osiągnięciu celów społecznych i ekonomicznych, dla jakich dany typ prawa podmiotowego został powołany, a jej zastosowanie jest tym bardziej uzasadnione, gdy specjalne przeznaczenie prawa nadaje właśnie ustawa — co wprost odnosi się do prawa pierwokupu z art. 20 ustawy o muzeach. Celem, dla którego ustawodawca przyznał muzeum rejestrowanemu prawo pierwokupu, jest ochrona dziedzictwa kulturowego przed wyprowadzaniem zabytków z publicznych kolekcji — a nie stworzenie instrumentu aktywnej ingerencji w rynkowy proces ustalania ceny. Prawo pierwokupu w swej klasycznej konstrukcji zakłada neutralność uprawnionego wobec procesu kształtowania ceny: uprawniony wchodzi w gotową cenę ustaloną przez niezależnych uczestników rynku. Aktywne uczestnictwo muzeum w licytacji, połączone z następczym wykonaniem pierwokupu, przeczy tej właśnie logice — muzeum współkształtuje cenę, którą następnie samo płaci, korzystając z uprzywilejowanej pozycji niedostępnej pozostałym uczestnikom. Jest to przykład czerpania użytku ze swego prawa, wykraczającego poza cele, dla których prawo to zostało przyznane, i dlatego może być uznany za sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa. Druga podstawa to sprzeczność z zasadami współżycia społecznego. W ujęciu prof. Machnikowskiego zasady współżycia społecznego obejmują normy moralne regulujące postępowanie jednych osób wobec innych. Naczelnym nakazem stojącym za tymi normami jest aprobata dla postępowania podyktowanego „sprawiedliwą życzliwością wobec innych ludzi”. Funkcjonowanie nowoczesnego społeczeństwa opiera się na ufności, że decyzje i działania uczestników obrotu oparte są na założeniu określonych, korzystnych reakcji partnerów, a podjęcie postępowania niezgodnego z uzasadnionymi oczekiwaniami innej osoby można uznać za działanie sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Uczestnik aukcji żywi uzasadnione oczekiwanie, że każdy z jego konkurentów licytuje wyłącznie we własnym interesie i że zwycięzca przybicia stanie się właścicielem obiektu. Muzeum, licytując aktywnie, wywołuje właśnie takie oczekiwanie — a następnie je zawodzi, wycofując się tylko po to, by zaraz później przejąć przedmiot aukcji na podstawie prawa pierwokupu. Co istotne, cytowana powyżej doktryna wyraźnie wskazuje, że zasady współżycia społecznego odnoszą się nie tylko do osób fizycznych, ale i do osób prawnych oraz jednostek organizacyjnych, którym ustawa przyznaje zdolność prawną - muzeum rejestrowane nie może zatem powoływać się na swój publiczny charakter jako okoliczność wyłączającą zastosowanie art. 5 k.c.

Niezależnie od powyższego, uczestnictwo w aukcji podmiotu, który wie, że ostatecznie może nabyć przedmiot niezależnie od wyniku licytacji, może naruszać dobre obyczaje kupieckie w relacjach między uczestnikami rynku, w rozumieniu art. 3 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (tekst jednolity: Dz. U. z 2022 r. poz. 1233) — przy czym klauzula dobrych obyczajów i klauzula zasad współżycia społecznego pełnią, jak wskazuje głos doktryny, tę samą funkcję i mają to samo znaczenie, stanowiąc różne nazwy ocen moralnych i uzasadnionych przez nie norm postępowania.

Praktyczne ryzyka i postulowany model postępowania

Ryzyka dla domu aukcyjnego

Organizator aukcji działa w modelu komisowym jako komisant, a więc to na nim ciążą obowiązki wynikające z prawa pierwokupu wobec muzeum. Pierwsze i najpoważniejsze ryzyko, to dopuszczenie do zawarcia umowy sprzedaży bez zabezpieczenia możliwości wykonania prawa pierwokupu — umowa taka jest bezwzględnie nieważna z mocy art. 20 ust. 4 ustawy o muzeach. Dom aukcyjny narażony jest wówczas na roszczenia ze strony zarówno sprzedającego (komitenta), jak i działającego w dobrej wierze niepoinformowanego nabywcy.

l

Źródło zewnętrzne

Drugie ryzyko ma wymiar reputacyjny i regulacyjny. Dopuszczenie do praktyki, w której muzeum aktywnie licytuje, a następnie wykonuje prawo pierwokupu, stawia dom aukcyjny w roli mimowolnego uczestnika mechanizmu wypaczającego transparentność aukcji. Brak jasnych reguł w regulaminie — w tym przede wszystkim brak obowiązku informowania uczestników aukcji o obecności podmiotu dysponującego prawem pierwokupu — jest luką, która w świetle wniosków wyciągniętych z postępowania UOKiK może stać się przedmiotem zainteresowania organów ochrony konkurencji i konsumentów.

Trzecim, praktycznym ryzykiem jest konieczność zarządzania „efektem domina” po wykonaniu prawa pierwokupu: zwrot ceny nabywcy, przewalutowanie opłat aukcyjnych, rozliczenie z komitentem. Im większa wartość transakcji, tym poważniejsze konsekwencje operacyjne i finansowe nieprawidłowego przeprowadzenia procedury.

Ryzyka dla prywatnego nabywcy

Prywatny licytant jest w całym mechanizmie stroną najsłabszą informacyjnie i prawnie. Ryzyko podstawowe jest oczywiste: nawet po wygraniu aukcji może zostać pozbawiony przedmiotu na skutek oświadczenia muzeum złożonego w ciągu minut od przybicia. Konsekwencją jest utrata nie tylko nabywanego obiektu, ale i kosztów transakcyjnych — opłaty aukcyjnej, kosztów doradztwa, ekspertyz, transportu, ubezpieczenia. Co więcej, definicja zabytku jest stosunkowo szeroka, a o kwalifikacji decyduje nie rejestr, lecz cechy przedmiotu. Nabywca, który kupuje przedmiot, nie zdając sobie sprawy z jego statusu prawnego, może zostać zaskoczony wykonaniem prawa pierwokupu przez wyspecjalizowane muzeum.

Postulowany model postępowania

Rzetelna interpretacja prawa pierwokupu, zgodna z jego funkcją i z ogólnymi zasadami obrotu, nakazuje przyjąć model dychotomiczny. Muzeum, które zamierza nabyć obiekt na aukcji, powinno wybrać jeden z dwóch trybów, ale nie może ich ze sobą łączyć. Jeśli uczestniczy w aukcji jako licytant, powinno licytować do ceny, którą jest rzeczywiście gotowe zapłacić, i nabyć przedmiot na zasadach ogólnych — ewentualnie nie nabyć, jeśli cena przekroczy jego możliwości. Jeśli natomiast zamierza skorzystać z prawa pierwokupu, powinno powstrzymać się od aktywnego uczestnictwa w licytacji i jedynie obserwować jej wynik.

Model ten jest zgodny z istotą prawa pierwokupu, chroni integralność mechanizmu aukcyjnego i eliminuje zarzut instrumentalnego wykorzystywania uprzywilejowanej pozycji. Wymaga on jednak albo dobrowolnej dyscypliny ze strony muzeów — czego nie można zakładać w warunkach presji budżetowej i rywalizacji o cenne obiekty — albo wyraźnej regulacji ustawowej, co wydaje się rozwiązaniem bardziej trwałym.

Postulat ten koresponduje również z szerszą diagnozą stanu regulacji prawnych w obszarze obrotu dobrami kultury. Obowiązujące przepisy tworzą konglomerat norm rozsianych po kilku ustawach, bazujący dodatkowo na ogólnych instytucjach zapożyczonych z Kodeksu cywilnego i uzupełnianych przepisami szczególnymi. Brakuje spójnych reguł postępowania dla pośredników — domów aukcyjnych i antykwariatów — przy realizacji prawa pierwokupu: nie ma obowiązku uprzedniego informowania uczestników aukcji o przysługującym prawie pierwokupu, nie ma jasno nakreślonej procedury weryfikacji statusu obiektów przez organizatora, nie ma mechanizmu gwarantującego ochronę dobrej wiary nabywcy. Luki te powinny być wypełnione przez ustawodawcę, zanim praktyka rynkowa wymusi kolejną interwencję organu ochrony konkurencji.

Prawo pierwokupu muzeum rejestrowanego jest instrumentem uzasadnionym z perspektywy ochrony dziedzictwa kulturowego. Problem nie leży w jego istnieniu, lecz w sposobie jego wykonywania. Aukcja jest mechanizmem cenowym, a nie tylko organizacyjną formą sprzedaży. Jej integralność wymaga ochrony niezależnie od tego, kto jest jej uczestnikiem.

Łączenie przez muzeum roli aktywnego licytanta z następczym wykonaniem prawa pierwokupu to praktyka, która — choć nie jest wprost zakazana — narusza istotę instytucji pierwokupu, wypacza mechanizm odkrywania ceny i działa na niekorzyść prywatnych uczestników rynku. W wariancie, gdy uczestnictwo muzeum winduje cenę ponad poziom rynkowy, prywatny nabywca traci obiekt po cenie ukształtowanej przez podmiot, który ostatecznie go pozyska. W wariancie odwrotnym, sprzedawca otrzymuje niższą cenę za zabytek, bo obecność muzeum zdezorientowała licytantów. W żadnym z tych scenariuszy mechanizm aukcyjny nie działa tak, jak powinien.

Analogia z praktykami zakwestionowanymi przez Prezesa UOKiK pokazuje, że transparentność aukcji jest wartością chronioną przez system prawa.

Autorzy:
K. Jakub Gładkowski, radca prawny,
Karolina Cebula,
KG LEGAL KIEŁTYKA GŁADKOWSKI

Podstawy prawne i literatura:

Akty prawne:
1. Ustawa z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (t.j. Dz. U. z 2024 r. poz. 1292 ze zm.);
2. Ustawa z dnia 21 listopada 1996 r. o muzeach (t.j. Dz. U. z 2022 r. poz. 385);
3. Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (t.j. Dz. U. z 2026 r. poz. 399);
4. Ustawa z dnia 14 lipca 1983 r. o narodowym zasobie archiwalnym i archiwach (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 164);
5. Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny;
6. Ustawa z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (t.j. Dz. U. z 2022 r. poz. 1233).

Literatura:
1. Barbasiewicz A., Komentarz do art. 20 MuzeaU [w:] Ustawa o muzeach. Komentarz, wyd. 1, Warszawa 2021.
2. KC red. serii Osajda/red. tomu Borysiak 2025, wyd. 34, komentarz do art. 596–602 k.c. Machnikowski P., Komentarz do art. 5 KC [w:] E. Gniewek, P. Machnikowski (red.), Kodeks cywilny. Komentarz, wyd. 12, Warszawa 2025.
3. Szafrański W., Aktualne problemy i zagrożenia związane z obrotem dobrami kultury na rynku sztuki w Polsce z perspektywy prawnej ochrony zabytków, „Santander Art and Culture Law Review” 2019, nr 1 (5), s. 41–68.

Inne źródła:
Komunikat Prezesa UOKiK w sprawie postępowań wyjaśniających wobec domów aukcyjnych: https://uokik.gov.pl/prezes-uokik-porzadkuje-zasady-licytacji-w-domach-aukcyjnych.

Źródło: INFOR

Oceń jakość naszego artykułu

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna

Powiedz nam, jak możemy poprawić artykuł.
Zaznacz określenie, które dotyczy przeczytanej treści:
Autopromocja

REKLAMA

QR Code

© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.

REKLAMA

Prawo
Podatek od deszczu 2026 – właściciele nieruchomości zapłacą, a kościoły nie. Te przepisy już obowiązują

Podatkiem od deszczu określana jest opłata za zmniejszenie naturalnej retencji terenowej, którą zobowiązani są, co kwartał, uiszczać właściciele nieruchomości nieujętych w system kanalizacji, których powierzchnia przekracza ustawowy próg i którzy – w związku z zabudowaniami swojej działki – dokonali wyłączenia określonej powierzchni nieruchomości z tzw. powierzchni biologicznie czynnej. Z obowiązku ponoszenia daniny od deszczu – niezależnie od powierzchni nieruchomości wyłączonej z powierzchni biologicznie czynnej – ustawodawca zwolnił natomiast kościoły i inne związki wyznaniowe.

Jak obliczyć dochód do zasiłku? Czasami MOPS stosuje fikcję prawną

„Ustawodawca przyjął fikcję prawną, zgodnie z którą posiadanie gruntu rolnego oznacza jednoczesne uzyskiwanie dochodu” - przypomina Naczelny Sąd Administracyjny. Kwestia ta wzbudza wciąż wątpliwości beneficjentów pomocy społecznej.

Smartfon jako „czysty nośnik”? Co zmienia nowelizacja opłaty reprograficznej w 2026 roku - skutki prawne i konstytucyjne wątpliwości

Nowelizacja przepisów o opłacie reprograficznej to jedna z najistotniejszych zmian na styku prawa autorskiego i rynku nowych technologii ostatnich lat. Ustawodawca odchodzi od katalogu urządzeń, który przestał odpowiadać realiom cyfrowego obrotu, zastępując go rozwiązaniami obejmującymi współczesne nośniki i sprzęt elektroniczny. Zmiana ma przynieść twórcom realną rekompensatę za korzystanie z utworów w ramach dozwolonego użytku prywatnego, ale jednocześnie rodzi pytania o granice regulacji i jej wpływ na przedsiębiorców oraz konsumentów.

MOPS: Zamiast zbadać sprawę urzędnicy w kółko powtarzali mantrę: musimy pomoc rozdzielić na 6 osób

W sprawie opisanej w artykule możliwe jest tylko kupno nowego okna. Bezsens pomocy z MOPS polega na tym, że przyznał 500 zł zasiłku, ale na naprawę okna. A to trzeba wymienić na nowo. I potrzeba jest cztery razy tyle pieniędzy. Sytuacja osoby potrzebującej jest taka, że nie będzie miała środków na wymianę okna (przeszło 2000 zł). Pokazuje to absurdalność pomocy MOPS - nie ma służyć rozwiązywaniu problemów w sposób zmieniający życie ludzi korzystających z pomocy społecznej. Priorytetem jest równe rozdzielenie niewielkimi kwotami środków na jak największą liczbę beneficjentów tak, aby było "sprawiedliwie".

REKLAMA

Jak złożyć wniosek o paszport i ile to kosztuje? Nowe możliwości mObywatela

Wyjazd do krajów spoza Unii Europejskiej może wymagać paszportu. Dokument ten uprawnia do przekraczania granicy oraz potwierdza obywatelstwo polskie i tożsamość posiadacza. Jak wyrobić paszport i czy można złożyć wniosek przez internet? czy za paszport od wszystkich pobierana jest opłata?

Paliwa znowu tanieją! W weekend kierowcy zapłacą mniej za benzynę i olej napędowy

Znowu spełni się marzenie kierowców – w najbliższy weekend i poniedziałek paliwo będzie tańsze. Minister energii wydał nowe obwieszczenie, w którym określił maksymalne ceny detaliczne benzyny i oleju napędowego obowiązujące w dniach od 30 maja do 1 czerwca. O ile stanieją paliwa? Sprawdzamy!

Problem z zagraniczną firmą. Kiedy konsument może uzyskać bezpłatną pomoc?

Zamówienie nie dociera? Reklamacja zostaje odrzucona? Firma przestaje odpowiadać? W takich sytuacjach wsparciem jest Europejskie Centrum Konsumenckie (ECK) w Polsce, należące do sieci ECC-Net. ECK pomaga konsumentom w sporach z firmami z innych krajów UE oraz Norwegii i Islandii. Nie zajmuje się jednak każdą sprawą – działa w ściśle określonych przypadkach i według jasno ustalonych zasad. Jakich?

Sądy i MOPS: Miesięcznie to 3386 zł. Ale MOPS może w prawie odebrać ponad 21.300,00 zł [świadczenie pielęgnacyjne, przykład]

W artykule omówienie wyroku sądu. który nakazał córce zwrócić przeszło 21 000 zł świadczenia pielęgnacyjnego. To tylko jeden z setek wyroków w tym temacie. Mechanizm kłopotów rodzin osób niepełnosprawnych jest tu prosty. Czekając na przyznanie świadczenia wspierającego, opiekun (najczęściej syn albo córka) pobierał świadczenie pielęgnacyjne. Rodzina czekała na przyznanie świadczenia wspierającego niepełnosprawnemu tacie albo mamie. Mogło to trwać nawet kilkanaście miesięcy. Świadczenie wspierające jest wypłacane wstecznie - od początku starań o nie. Więc powstaje sytuacja długiego okres nakładania się pobierania tyc świadczeń. I trzeba zwrócić pieniądze ze świadczenia pielęgnacyjnego (zachowując świadczenie wspierające).

REKLAMA

Prawa i obowiązki ucznia. Sejm uchwalił nowelizację Prawa oświatowego

Sejm uchwalił nowelizację ustawy – Prawo oświatowe, ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw. Nowe przepisy katalogują prawa i obowiązki uczniów oraz powołują system organów ochrony praw uczniowskich, w tym Krajowego Rzecznika Praw Uczniowskich.

„Sankcja kredytu darmowego nie wynika z prawa unijnego" - argument pozornie silny [Polemika]

Artykuł opublikowany 29 maja 2026 r. na portalu infor.pl, sygnowany przez adw. Wojciecha Wandzla z KKG Legal, przedstawia się jako głos rozsądku wzywający do „mniej emocji, więcej precyzji". Niestety, dokładna lektura tekstu ujawnia, że to właśnie jego Autor stosuje zabiegi retoryczne, które pozorują chłodną analizę, a w istocie służą określonemu interesowi - obronie banków przed skutkami wyroku TSUE z 23 kwietnia 2026 r. Pozwolę sobie poddać argumentację Autora rzetelnej krytyce.

Zapisz się na newsletter
Najlepsze artykuły, najpoczytniejsze tematy, zmiany w prawie i porady. Skoncentrowana dawka wiadomości z różnych kategorii: prawo, księgowość, kadry, biznes, nieruchomości, pieniądze, edukacja. Zapisz się na nasz newsletter i bądź zawsze na czasie.
Zaznacz wymagane zgody
loading
Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich
Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj.
success

Potwierdź zapis

Sprawdź maila, żeby potwierdzić swój zapis na newsletter. Jeśli nie widzisz wiadomości, sprawdź folder SPAM w swojej skrzynce.

failure

Coś poszło nie tak

REKLAMA