Po zmianie przepisów o L4 pracownicy są przekonani, że na zwolnieniu lekarskim mogą robić co chcą. To mylne przekonanie drogo kosztuje

REKLAMA
REKLAMA
Dwa miesiące po wejściu w życie zaktualizowanych przepisów dotyczących zwolnień lekarskich wokół L4 wciąż nie brakuje mitów i błędnych interpretacji. Po części dlatego co trzecie kontrolowane L4 wykorzystywane jest niezgodnie z przeznaczeniem, a w konsekwencji następuje utrata dalszej części zwolnienia i zasiłku chorobowego.
- Rewolucja w przepisach o zwolnieniach lekarskich dla pracowników jest pozorna?
- Błąd pierwszy: po zmianach na zwolnieniu lekarskim można już praktycznie wszystko
- Błąd drugi: wiedzę o L4 czerpiemy z TikToka i Facebooka
- Zwolnienia lekarskie - błąd trzeci: to tylko jeden dzień, nikt nie zwróci uwagi
- Nowe przepisy o zwolnieniach lekarskich, stare interpretację i błędy
REKLAMA
REKLAMA
Zdaniem ekspertów, skala problemu jest znacząca. Z analiz Conperio wynika, że aż 33 proc. kontrolowanych zwolnień lekarskich wykorzystywanych jest niezgodnie z przeznaczeniem.
Wielu pracowników błędnie odczytało zmiany obowiązujące od 13 kwietnia 2026 roku, narażając się na utratę świadczeń chorobowych.
Rewolucja w przepisach o zwolnieniach lekarskich dla pracowników jest pozorna?
Eksperci przypominają, że przepisy obowiązujące od 13 kwietnia 2026 r. nie tyle zrewolucjonizowały zasady korzystania ze zwolnień lekarskich, ile doprecyzowały wiele kwestii, które wcześniej budziły wątpliwości interpretacyjne.
Jednocześnie ustawodawca uporządkował zasady kontroli oraz potwierdził uprawnienia ZUS i pracodawców do weryfikowania prawidłowego wykorzystywania L4. W praktyce oznacza to większą przejrzystość przepisów, ale również mniejsze pole do błędnych interpretacji.
- Wokół nowych przepisów pojawiło się wiele uproszczeń i nieporozumień. Część pracowników uznała, że ustawodawca znacząco poluzował zasady korzystania ze zwolnień lekarskich. Jest wręcz odwrotnie. W praktyce obserwujemy, że to właśnie błędne interpretacje nowych przepisów najczęściej prowadzą dziś do problemów podczas kontroli i utraty świadczeń chorobowych - mówi Mikołaj Zając, ekspert rynku pracy i prezes Conperio.
REKLAMA
Błąd pierwszy: po zmianach na zwolnieniu lekarskim można już praktycznie wszystko
To najczęściej powtarzany mit po kwietniowej nowelizacji.
Wielu pracowników uznało, że nowe przepisy dały niemal pełną swobodę podczas zwolnienia lekarskiego. Tymczasem ustawodawca nie zmienił podstawowej zasady: L4 nadal ma służyć leczeniu i powrotowi do zdrowia.
Każda aktywność podejmowana przez pracownika może zostać oceniona pod kątem jej wpływu na proces rekonwalescencji. Sam fakt wyjazdu, aktywności fizycznej czy wykonywania określonych czynności nie przesądza jeszcze o naruszeniu przepisów, ale nie oznacza też automatycznej zgody.
- To nie jest dodatkowy urlop. Nadal obowiązuje podstawowa zasada, zgodnie z którą zachowanie pracownika powinno wspierać proces leczenia. W praktyce właśnie o tym wiele osób zapomina - podkreśla Mikołaj Zając.
Błąd drugi: wiedzę o L4 czerpiemy z TikToka i Facebooka
Drugim częstym problemem ubezpieczonych jest opieranie wiedzy o przepisach wyłącznie na krótkich materiałach publikowanych w mediach społecznościowych.
Po wejściu w życie nowych regulacji internet zalały filmy i wpisy sugerujące, że zwolnienia lekarskie można dziś wykorzystywać znacznie swobodniej niż wcześniej.
Część tych informacji była jednak niepełna, nieprawdziwa lub wyrwana z kontekstu.
- Coraz częściej spotykamy osoby, które podczas kontroli powołują się na informacje znalezione w mediach społecznościowych. Problem polega na tym, że konsekwencje błędnej interpretacji ponosi pracownik, a nie autor filmu czy internetowego wpisu. W przypadku zwolnień lekarskich warto korzystać z oficjalnych źródeł informacji - wskazuje ekspert rynku pracy.
Zwolnienia lekarskie - błąd trzeci: to tylko jeden dzień, nikt nie zwróci uwagi
Wielu pracownikom wydaje się, że jednorazowe odstępstwo od zasad nie będzie miało większego znaczenia. Tymczasem eksperci przypominają, że nawet pojedyncze naruszenie może mieć poważne konsekwencje finansowe.
Wbrew powszechnemu przekonaniu utrata prawa do świadczenia dotyczy całego okresu zwolnienia, a nie wyłącznie dnia, w którym wykryto nieprawidłowość.
Nowe przepisy doprecyzowały również, że w razie kontroli to pracownik powinien w wiarygodny sposób wyjaśnić okoliczności swojej nieobecności oraz, jeśli to konieczne, przedstawić środki dowodowe potwierdzające, że jego aktywność była zgodna z celem zwolnienia lekarskiego.
Samo powołanie się na spacer, krótki wyjazd czy inną incydentalną czynność może nie być wystarczające.
- Coraz częściej spotykamy się z sytuacjami, w których pracownicy próbują tłumaczyć swoją aktywność podczas L4 jako czynność incydentalną lub powołują się na wyjaśnienia znalezione w internecie czy przygotowane przez narzędzia AI. Tymczasem każda sytuacja jest oceniana indywidualnie, a pracownik powinien być w stanie wiarygodnie wykazać, że jego zachowanie nie było sprzeczne z celem zwolnienia lekarskiego. Dlatego każda decyzja podejmowana podczas L4 powinna być dobrze przemyślana - podkreśla Mikołaj Zając.
Nowe przepisy o zwolnieniach lekarskich, stare interpretację i błędy
Zdaniem Mikołaja Zająca największym problemem nie są dziś same przepisy, lecz sposób ich interpretowania.
Pracownicy nadal często mylą zwolnienie lekarskie z okresem pełnej swobody, podczas gdy zarówno ZUS, jak i pracodawcy coraz aktywniej korzystają z możliwości kontroli. W samym pierwszym kwartale 2026 roku przeprowadzono ponad 111 tys. kontroli zwolnień lekarskich.
- Można spodziewać się dalszego wzrostu liczby kontroli. Dlatego zamiast kierować się internetowymi mitami, warto pamiętać o podstawowej zasadzie: zwolnienie lekarskie ma służyć leczeniu. To właśnie przez ten pryzmat oceniane są wszystkie aktywności pracownika - podsumowuje Mikołaj Zając.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA
