Jedna noc, dwa odczyty zegarka i zupełnie różne konsekwencje. W niedzielę, 25 października, o godziny trzeciej cofniemy wskazówki na drugą. Większość z nas zyska dodatkową godzinę snu, ale dla tysięcy osób pracujących w nocy oznacza to dłuższą zmianę i konieczność rozliczenia dodatkowej godziny pracy. Tymczasem zamiast oszczędności i korzyści, które miały uzasadniać przestawianie zegarków, są koszty, problemy organizacyjne i kolejne miesiące politycznych dyskusji. Europa od lat zapowiada koniec tej praktyki, ale konkretnego rozwiązania wciąż nie widać.