REKLAMA

REKLAMA

Kategorie
Zaloguj się

Zarejestruj się

Proszę podać poprawny adres e-mail Hasło musi zawierać min. 3 znaki i max. 12 znaków
* - pole obowiązkowe
Przypomnij hasło
Witaj
Usuń konto
Aktualizacja danych
  Informacja
Twoje dane będą wykorzystywane do certyfikatów.

Zmodernizujemy armię za pieniądze własnych obywateli tak jak zbudowaliśmy Gdynię? Dlaczego list zastawny nie jest alternatywą dla programu SAFE

Zmodernizujemy armię za pieniądze obywateli tak jak zbudowaliśmy Gdynię? Dlaczego list zastawny nie jest alternatywą dla programu SAFE
Zmodernizujemy armię za pieniądze obywateli tak jak zbudowaliśmy Gdynię? Dlaczego list zastawny nie jest alternatywą dla programu SAFE
Shutterstock

REKLAMA

REKLAMA

Tocząca się od wielu tygodni debata dotycząca SAFE przyniosła wiele interesujących propozycji dotyczących sposobów finansowania polskich zbrojeń. Jedną z nich jest pomysł przedstawiony przez Centrum im. Adama Smitha – sfinansowanie potrzeb obronnych poprzez emisję Publicznego Listu Zastawnego sprzedanego obywatelom. Pomysł ten w duchu samowystarczalności i suwerenności, brzmi atrakcyjnie. Zwolennicy podkreślają też, że list zastawny pozwala finansować wyłącznie konkretne inwestycje, a nie bieżącą konsumpcję państwa. Niestety takie rozwiązanie rodzi dużo więcej pytań niż odpowiedzi - komentuje Michał Ostrowski.

rozwiń >

BGK zaczął od Gdyni, skończy na czołgach?

Bank Gospodarstwa Krajowego, który zarządza obecnie funduszami opiewającymi na setki miliardów złotych, powstał w 1924 r. Wówczas premier Władysław Grabski doszedł do wniosku, że niezbędne do uzdrowienia gospodarki po kryzysie i hiperinflacji, jest utworzenie silnej instytucji finansowej. Celem BGK miało być pozyskiwanie finansowania na odbudowę kraju.

W ten sposób udało się wybudować port w Gdyni – jedną z flagowych inwestycji II RP. Bank udzielał miastu i inwestycjom portowym pożyczek, a środki na nie pozyskiwał m.in. z emisji listów zastawnych i obligacji komunalnych, zabezpieczonych portfelem wierzytelności oraz wspartych gwarancją Skarbu Państwa. W praktyce oznaczało to zamianę przyszłych wpływów i zdolności kredytowej sektora publicznego na kapitał potrzebny tu i teraz – do budowy portu, ulic oraz zaplecza mieszkaniowego i administracyjnego.

REKLAMA

REKLAMA

List zastawny – podwójnie zabezpieczony papier dłużny

Czym jest ów list zastawny? To specjalny rodzaj papieru dłużnego. Tak jak w przypadku klasycznych obligacji, inwestor pożycza bankowi pieniądze i dostaje w zamian papier z obietnicą odsetek i zwrotu kapitału w przyszłości. Różnica polega na tym, że za tą obietnicą stoi nie tylko sam emitent, lecz także specjalnie wydzielona pula zabezpieczeń – na przykład kredytów hipotecznych albo pożyczek wobec sektora publicznego, z których w razie problemów można spłacić inwestorów.

W praktyce działa to tak, że bank zamienia długoterminowe kredyty na gotówkę od inwestorów, a potem spłaca ich odsetkami z wpływów z tego portfela. Dzięki temu ten instrument jest czymś pośrednim między zwykłą obligacją a pożyczką „pod zastaw”, tylko ujętym w dużą, instytucjonalną formę.

Czym zabezpieczyć listy zastawne? F-35?

Ustawa o BGK dopuszcza emisję publicznych listów zastawnych przez bank także obecnie. Jednak po pierwsze mają one służyć przede wszystkim realizacji programów rządowych w zakresie budownictwa mieszkaniowego.

Po drugie, polski rynek listów zastawnych jest stosunkowo mały i zdominowany przez inwestorów instytucjonalnych – emisje rzędu 500 mln – 1 mld zł kierowane są do kilkudziesięciu inwestorów, głównie banków i funduszy. Detaliczny rynek tych papierów dopiero raczkuje.

Po trzecie, takie listy zastawne wymagają odpowiedniego zabezpieczenia. Trudno oczekiwać, by inwestorzy indywidualni udzielali pożyczki pod zastaw Abramsów czy F-35. BGK i tak musiałby zgromadzić aktywa o wartości około 185 miliardów złotych – np. obligacje skarbowe – by wyemitować instrument odpowiadający rozmiarom SAFE.

2026 to nie 1924, Port to nie czołgi

Wykorzystanie listu zastawnego w tym celu nie wydaje się rozwiązaniem szczególnie racjonalnym. Sam instrument nie odróżnia jeszcze dobrej inwestycji od politycznie atrakcyjnego wydatku. Wymagałoby to prawnego i rynkowego dostosowania narzędzia, które obecnie wykorzystywane jest w zupełnie innych celach, przez inną grupę inwestorów i w znacznie mniejszej skali. Nostalgiczne oglądanie się na Gdynię i II RP nie ma racji bytu.

Zresztą, nawet jeśli udałoby się prawnie zagwarantować, że środki z listu zastawnego przeznaczono by tylko na inwestycje w sprzęt wojskowy, to nie zmienia faktu, że również dziś przychody z obligacji skarbowych, finansujących deficyt budżetowy, przeznaczane są na obronność – na budżet Ministerstwa Obrony Narodowej. W praktyce listy zastawne zmieniłyby jedynie strukturę zadłużenia państwa. „Uwolnione” w taki sposób środki budżetowe, mogłyby zasilić resztę wydatków, w tym na czystą konsumpcję.

W przypadku Gdyni listy zastawne działały, bo BGK finansował konkretne kredyty i inwestycje infrastrukturalne: port, zabudowę miejską i infrastrukturę komunalną. Projekty te były powiązane z portfelem wierzytelności i aktywami sektora publicznego, a same papiery były dodatkowo gwarantowane przez Skarb Państwa.

Inwestor kupował więc dług zabezpieczony portfelem wierzytelności i majątkiem publicznym. W przypadku zbrojeń problem polega na tym, że zakup broni nie tworzy aktywów finansowych generujących strumień przychodów – czołg czy system rakietowy nie generują dochodu, z którego można spłacać obligatariuszy. A przynajmniej żadne demokratyczne państwo nie chciałoby, aby taki dochód w ogóle powstawał.

REKLAMA

Jeśli nie list zastawny, to może obligacje wojenne?

Zostawmy formę, a skupmy się na treści, czyli koncepcji finansowania obywatelskiego. Można przecież wypuścić obligacje. Co prawda, przychody ze skarbowych papierów wartościowych trafiają do budżetu państwa, więc odpada tu argument ich bezpośredniego przeznaczenia na inwestycje. Pomijając już, że ten argument, jak wskazałem wcześniej, nie ma większego znaczenia takie obligacje, gwarantowane przez Skarb Państwa, mógłby wypuścić BGK. Można by też było ewentualnie zmienić prawo i stworzyć nową kategorię obligacji skarbowych, przeznaczonych bezpośrednio do dedykowanego funduszu. Zasada jedności materialnej budżetu państwa, mówiąca o zakazie „funduszowania” środków budżetowych nie jest bowiem zasadą konstytucyjną, nie ma charakteru bezwzględnego.

Centrum im. Adama Smitha wskazuje, że Polacy trzymają na kontach bankowych około 1,3 biliona złotych. Arytmetyka wydaje się prosta – wystarczy, że zainwestują ok. 15% swoich oszczędności w obronne instrumenty finansowe i SAFE nie będzie potrzebne.

Brzmi prosto, ale niestety… zbyt prosto.
To prawda, że państwa w kryzysowych sytuacjach często sięgały po obligacje wojenne – instrument dużo prostszy w działaniu niż listy zastawne. Przykładowo USA podczas I wojny światowej emitowało słynne „Liberty bonds”. Emisja była wspierana silną kampanią propagandową – „If You Can't Fight, Buy a Liberty Bond for Those Who Can”.

W dzisiejszych czasach swoje „war bonds” emituje również Ukraina.

Na taki ruch zdecydowała się także Polska przed wybuchem II wojny światowej. W 1939 r. sprzedawano Bony Obrony Przeciwlotniczej, z których dochód miał być przeznaczony na rozbudowę lotnictwa wojskowego. Subskrypcję przyjmowano wyłącznie w gotówce; odzew społeczny był ogromny – zebrano ponad 400 mln zł od ok. 3,1 mln subskrybentów z różnych warstw społecznych.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

SAFE to nie program „na wczoraj”

Założenia takich obligacji wojennych są zupełnie inne niż te przyświecające SAFE. Ich celem było po pierwsze stworzenie obywatelom miejsca do bezpiecznego ulokowania środków w czasie wojennej inflacji. Po drugie – zachęcenie społeczeństwa do ograniczenia konsumpcji, aby przekierować zasoby na wysiłek wojenny.
SAFE to nie krótkoterminowa pożyczka „na wczoraj”. Wręcz przeciwnie – kredyty mają 45 lat zapadalności i 10-letnią karencję. Sfinansowany miał być z nich nie bieżący wysiłek wojenny, ale sprzęt i infrastruktura, która miała nas przed tym wysiłkiem uchronić.

Kto zainwestuje na 55 lat?

Właśnie horyzont inwestycji jest tu pierwszą barierą. Bo jak namówić oszczędzających do zainwestowania swoich środków w perspektywie 55 lat?

W dostępnej ofercie obligacji skarbowych dla inwestorów detalicznych maksymalny horyzont inwestycji wynosi 10–12 lat. Polacy preferują jednak krótsze okresy. Przykładowo w lutym 2026 r. sprzedano obligacje skarbowe o wartości 6,13 mld zł, z czego najczęściej kupowane były obligacje 3-letnie (36%) oraz 1-roczne (32%).

Kolejna kwestia to koszt zadłużenia u własnych obywateli. Obligacje oszczędnościowe są od lat dostępne na bardzo korzystnych warunkach. Wspomniane obligacje trzyletnie są obecnie oprocentowane na 4,65%, a roczne – na 4,25%. Przewyższa to znacznie poziom inflacji (2,1% r/r w lutym). Inwestorzy mają również możliwość zakupu obligacji indeksowanych inflacją, z jeszcze dodatkową marżą.

Co więcej, inwestor może w każdej chwili odkupić obligacje państwu za niewielką opłatą, zachowując bezpieczeństwo i swobodę obracania kapitałem.

Tak korzystne warunki inwestowania w obligacje skarbowe były po części motywowane względami politycznymi – rząd chciał dać obywatelom możliwość bezpiecznego ulokowania oszczędności w okresie wysokiej inflacji.

Albo państwo zapłaci więcej albo zmusi obywateli do pożyczania więcej na gorszych warunkach

Rysują się nam więc kolejne problemy związane z obywatelskim finansowaniem SAFE. Po pierwsze, w jaki sposób zachęcić ludzi do przerzucenia się na mniej opłacalne, bardziej sztywne i dłuższe inwestycje, z preferencyjnych obligacji skarbowych? Jak przekonać ich do refinansowania inwestycji w tak długim horyzoncie?

Po drugie, jeśli chcemy konkurować z preferencyjnymi warunkami obligacji oszczędnościowych, to takie zadłużenie zwyczajnie będzie dla państwa drogie i nieopłacalne. Rentowność dziesięcioletnich obligacji wynosi obecnie ok. 5,7% - znacznie więcej niż w przypadku pożyczki SAFE, co było koronnym argumentem jej zwolenników. A tu okazuje się, że państwo miałoby finansować zbrojenia jeszcze drożej, żeby namówić swoich obywateli na inwestycje?

Warto zauważyć, że w 2024 r. sprzedano obligacje oszczędnościowe o wartości ponad 82,5 mld zł, a w pierwszej połowie 2025 r. – ok. 36 mld zł. W jaki sposób mielibyśmy zachęcić Polaków do zwielokrotnienia swoich zakupów, na mniej opłacalnych warunkach?

Transfery pieniężne nie dzieją się w próżni

Po trzecie, nawet gdyby przekonać Polaków do przeniesienia części oszczędności w obronne papiery dłużne, nie pozostałoby to bez wpływu na sektor bankowy. Depozyty detaliczne są jednym z podstawowych źródeł finansowania kredytów bankowych. Istotny transfer ich istotnej części oznaczałby osłabienie tego źródła finansowania dla banków. Nie jest przypadkiem, że Komisja Nadzoru Finansowego od lat zwraca uwagę na ryzyko wynikające z finansowania długoterminowych aktywów krótkoterminowymi depozytami i rekomenduje bankom zwiększanie udziału stabilnego, długoterminowego finansowania.

Paradoksalnie więc masowe przeniesienie oszczędności obywateli do obligacji emitowanych przez BGK czy Skarb Państwa mogłoby podnieść presję na banki, aby same zwiększały emisje długu lub podnosiły oprocentowanie depozytów, co w praktyce podnosi koszt finansowania całej gospodarki.

Polacy, wbrew pozorom, chętnie inwestują w swój dług

Nawet patrząc na przykład Ukrainy, udział inwestorów indywidualnych w rynku obligacji skarbowych wynosi tam zaledwie ok. 4%. Dominuje bank centralny i banki komercyjne. Podobnie w Japonii udział gospodarstw domowych w rynku obligacji skarbowych jest niewielki – około 1–2%. Dominują instytucje finansowe i bank centralny, mimo że nadal popularny jest mit jakoby to „japońscy obywatele posiadali własny dług”.

Podsumowując, dzięki atrakcyjnej ofercie detalicznej Polacy już dziś posiadają znaczący udział we własnym długu publicznym. Odwoływanie się do II RP i listu zastawnego może podnosić na duchu, ale realia ekonomiczne naszych czasów są inne. Alternatywą dla SAFE pozostawałoby w praktyce pozyskiwanie finansowania w tradycyjny sposób, głównie na rynku kapitałowym i u inwestorów instytucjonalnych.

Michał Ostrowski, ekspert w dziedzinie podatków i finansów publicznych, autor podręcznika „System finansów publicznych od kuchni” (michalostr@gmail.com).

Źródło: INFOR

Oceń jakość naszego artykułu

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna

Powiedz nam, jak możemy poprawić artykuł.
Zaznacz określenie, które dotyczy przeczytanej treści:
Autopromocja

REKLAMA

QR Code

© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.

REKLAMA

Prawo
Scheda w spadkobraniu a darowizna 400 000 zł przed śmiercią. Jak podzielono spadek 1 mln zł [Przykład]

Scheda spadkowa i zachowek to dwie różne instytucje pojęcia prawa spadkowego. Scheda chroni przed darowiznami za życia spadkodawcy, które krzywdzą innych spadkobierców (np. ojciec za życia wyróżnił darowizną córkę krzywdząc syna). Scheda nie działa przy zachowku. Przy zachowku darowizny za życia spadkodawcy krzywdzące finansowo rodzinę uwzględnia się przy pomocy innych przepisów niż o schedzie (art. 993. § 1 k.c.)

Nowa decyzja WZON. Czy można dostać mniej punktów do świadczenia wspierającego?

Osoby z niepełnosprawnościami chciałyby ustawowej gwarancji dotyczącej kolejnej decyzji ustalającej poziom potrzeby wsparcia. Chodzi o to, by w przypadku pogorszenia się stanu zdrowia, w nowej decyzji komisja przyznała odpowiednio większą liczbę punktów.

Najważniejsze w zasiedzeniu to 20 albo 30 lat. Ważne żeby sąsiedzi widzieli [Przykłady]

Sąsiedzi muszą widzieć jak ogrodziłeś cudzy teren. Jak chodzisz po nim jak po swoim. Otoczenie musi widzieć, że traktujesz ten teren jak swój. Tak można zasiedzieć nie tylko całą nieruchomość, ale również udział we współwłasności. Dotyczy to także działek budowlanych (zwłaszcza niezabudowanych) , gdzie łatwiej wykazać, że jeden ze współwłaścicieli przez lata faktycznie przejął pełne władztwo nad nieruchomością. Aby doszło do zasiedzenia udziału, samo korzystanie z nieruchomości nie wystarczy. Współwłaściciel musi zamanifestować na zewnątrz, że traktuje całą nieruchomość jak wyłączny właściciel, a pozostali współwłaściciele akceptują taki stan. Może o tym świadczyć np. ogrodzenie całej działki, samodzielne ponoszenie wszystkich kosztów związanych z nieruchomością, w tym podatku i opłat, przy jednoczesnym braku sprzeciwu pozostałych współwłaścicieli.

Nie wynajmiesz już mieszkania bez zgody sąsiadów – Ministerstwo Rozwoju i Technologii wprowadza nową regulację

W projekcie ustawy o zmianie ustawy o własności lokali, nad którym pracuje obecnie rząd – Ministerstwo Rozwoju i Technologii (po zakończonych uzgodnieniach międzyresortowych, konsultacjach publicznych i opiniowaniu projektu) dodało regulację, która istotnie ograniczy swobodę właścicieli nieruchomości w zakresie zmiany przeznaczenia lokalu mieszkalnego. Tak ową zmianą przeznaczenia – jak poinformował wiceminister rozwoju i technologii Tomasz Lewandowski, który jest osobą odpowiedzialną za ww. projekt – jest również przeznaczenie mieszkania pod najem krótkoterminowy. Zmiana taka – wymagać będzie zgody właścicieli pozostałych lokali mieszkalnych (a więc innych sąsiadów), która będzie musiała zostać wyrażona w formie uchwały. To jednak nie jedyna projektowana przez rząd regulacja, która ma ograniczyć w Polsce „szarą strefę” najmu krótkoterminowego.

REKLAMA

Nowy obowiązek dla pracodawców. Formalności związanych z mobbingiem unikną mali i mikroprzedsiębiorcy, ale to niekoniecznie dobrze

Relacje między pracownikami a pracodawcami w najbliższym czasie się zmienią. Wszystko za sprawą zmian w przepisach dotyczących przeciwdziałania mobbingowi i dyskryminacji. Pracodawców obciążą nowe obowiązki formalne. I choć wdrożenie ich zapewne będzie pewną uciążliwością, to ich rola jest niezmiernie istotna w całym procesie.

Najem na okres nie dłuższy niż 30 dni ma być usługą hotelarską. Nowa wersja projektu: rejestr, regulamin i wysokie kary

13 lipca opublikowano nową wersję projektu ustawy regulującej najem krótkoterminowy (nr UC135), a już 14 lipca projekt trafił do porządku posiedzenia Rady Ministrów. Zgodnie z projektem najem trwający nie dłużej niż 30 dni ma być usługą hotelarską. Sprawdzamy, co jeszcze konkretnie zmieniło się w najnowszej odsłonie przepisów.

Dodatek pielęgnacyjny w 2026 r. Ile, dla kogo, jak uzyskać? Kto dostanie automatycznie a kto musi złożyć wniosek?

Jeśli senior ukończył 75 lat i pobiera z ZUS-u emeryturę lub rentę z tytułu niezdolności do pracy, to dostanie z ZUS dodatkowe pieniądze z tytułu dodatku pielęgnacyjnego. Co do zasady bez wniosków i formalności. ZUS będzie je przekazywał na konto seniora razem z wypłatą głównego świadczenia (tj. emerytury lub renty). Ale w niektórych przypadkach trzeba złożyć wniosek o ten dodatek. Ile wynosi dodatek pielęgnacyjny w 2026 roku?

PFRON: Są aneksy dla osób niepełnosprawnych. Zwrot sprzętu do 2028 r. Można przejąć za darmo [likwidacja wypożyczalni]

10 czerwca 2026 r. PFRON na nowo otworzył wypożyczalnię sprzętu dla osób z niepełnosprawnością. To jest otwarcie w procesie zamykania wypożyczalni. Brzmi dziwnie, ale założenie jest takie, że osoby z niepełnosprawnością wypożyczą sprzęt z likwidowanej wypożyczalni, dzięki czemu urządzenia nie będą już zalegały w magazynach i generowały kosztów przechowywania. Jednocześnie do końca 2027 r. Sejm ma uchwalić przepisy pozwalające na przejęcie na własność od 3000 do około 5000 jednostek sprzętu i oprogramowania przez osoby z niepełnosprawnością, które wypożyczą go po 10 czerwca (deklarowana przez PFRON wartość to 4000 jednostek z marginesem +/- 20%). Z podobnych zasad skorzystają także osoby, które wypożyczyły sprzęt przed 2025 r. – zamiast go zwracać będą mogły aneksować umowy do końca 2028 r. i w tym okresie przejąć go na własność.

REKLAMA

PFRON odda za darmo sprzęt osobom niepełnosprawnym. 4000 jednostek. Także dla stopnia umiarkowanego i lekkiego

Osoby niepełnosprawne mogą za darmo przejąć na własność od PFRON cenny sprzęt i oprogramowanie. Chodzi o 4000 jednostek sprzętu i oprogramowania (z opcją zwiększenia albo zmniejszenia tej liczby o 20%). Warunkiem jest "zainwestowanie" w 2% kaucję, pożyczenie sprzętu na okres wymagany do uchwalenia przepisów likwidacyjnych przez Sejm. Kaucja jest zwrotna. Cały program to likwidacja Wypożyczalni PFRON, która zakończyła działalność w 2025 r., ale działa na nowo od 10 czerwca 2026 r. To na pozór dziwna sytuacja - zlikwidowano w 2025 r. a teraz działa od nowa. Ale to dalej jest "działalność likwidacyjna". PFRON i rząd wybrały taką ścieżkę likwidacji - wypożyczalnia wypożyczy sprzęt, który dziś generuje koszty na magazynie. A następnie PFRON przekaże osobom niepełnosprawnym na własność i za darmo. I wtedy osoby niepełnosprawne otrzymają zwrot 2% kaucji. Dlaczego tak? Bo w Sejmie trwa nowelizacja ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych, która umożliwi prawnie całą operację przekazania sprzętu osobom niepełnosprawnym. Akurat jak zostanie opublikowana w Dzienniku Ustaw, to już duża część sprzętu będzie u osób niepełnosprawnych (jako wypożyczony).

„Pułapka dla prezydenta". Branża paliwowa alarmuje w sprawie windfall tax i apeluje o kontrolę prewencyjną TK

Ustawa o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych czeka na decyzję prezydenta Karola Nawrockiego. Polska Grupa Paliwowa w opublikowanej 13 lipca 2026 r. informacji prasowej apeluje o weto albo skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Zdaniem organizacji problemem nie jest sama wysokość daniny, lecz to, że ustawa działa wstecz.

Zapisz się na newsletter
Najlepsze artykuły, najpoczytniejsze tematy, zmiany w prawie i porady. Skoncentrowana dawka wiadomości z różnych kategorii: prawo, księgowość, kadry, biznes, nieruchomości, pieniądze, edukacja. Zapisz się na nasz newsletter i bądź zawsze na czasie.
Zaznacz wymagane zgody
loading
Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich
Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj.
success

Potwierdź zapis

Sprawdź maila, żeby potwierdzić swój zapis na newsletter. Jeśli nie widzisz wiadomości, sprawdź folder SPAM w swojej skrzynce.

failure

Coś poszło nie tak

REKLAMA