Chcesz taniej wyleczyć zęby? Jedź za wschodnią granicę. Czy 600 plus na dentystę pomoże uniknąć turystyki dentystycznej?

REKLAMA
REKLAMA
Ceny usług stomatologicznych rosną, a budżety domowe nie zawsze pozwalają na pokrycie wydatków na wszystkie niezbędne usługi. Dokąd Polacy jeżdżą by minimalizować koszty? Odpowiedź na to pytanie może zaskakiwać.
Co w 2026 r. z 600 plus na dentystę?
W grudniu pisaliśmy o tym, że inflacja wyhamowała (w listopadzie 2025 roku wyniosła 2,5% w ujęciu rok do roku), a także o tym, że niestety nie odczuwamy tego w portfelach. W tym kontekście zwróciliśmy też uwagę na koszty ponoszone na prywatnym rynku usług medycznych i ceny, które inaczej niż inflacja, ciągle rosną. W szczególności dotyczy to opieki stomatologicznej, w przypadku której bardzo wyraźnie widać z jednej strony postęp i rozwój nauki, a z drugiej, wysokie koszty, które wiążą się z korzystaniem z jej dobrodziejstw. Warto więc przypomnieć, na co pacjenci mogą liczyć w ramach usług zapewnianych przez NFZ. Wizyty u stomatologa są dostępne dla każdej osoby, która ma prawo do świadczeń zdrowotnych i nie potrzeba do ich odbycia skierowania. Jednak, aby z nich skorzystać, trzeba udać się do gabinetu, który podpisał umowę z NFZ. Można tam liczyć m.in. na usługi z zakresu profilaktyki próchnicy, a więc m.in. wykonanie badania stomatologicznego wraz z instruktażem higieny jamy ustnej (raz w roku), kontrolne badanie stomatologiczne (trzy razy w roku), usunięcie kamienia nazębnego tzw. skaling (raz w roku). Dodatkowo w przypadku konieczności przeprowadzenia leczenia warto pamiętać, że wszystkie rodzaje znieczulenia u dentysty z kontraktem z NFZ są bezpłatne. Chodzi zarówno o znieczulenie powierzchniowe (w postaci żelu lub sprayu), nasiękowe (płytkie nakłucie w okolicę zęba), jak i przewodowe (efektem może być m.in. drętwienie warg, brody, języka). Oznacza to, że do żadnego zabiegu stomatologicznego czy chirurgicznego nie trzeba dodatkowo dopłacać za znieczulenie. Dodatkowo, osobom z niepełnosprawnością w stopniu umiarkowanym i znacznym, po kwalifikacji lekarskiej, przysługuje leczenie w znieczuleniu ogólnym.
Gdyby odnieść zakres usług oferowanych w ramach opłacanej składki zdrowotnej do cen usług na rynku prywatnym, okazałoby się, że decydując się na wykonanie podstawowych usług w ramach NFZ można zaoszczędzić ponad 600 złotych korzystając trzy razy w roku z możliwości wykonania przeglądu jamy ustnej (od 80 do 100 zł), wykonując raz w roku skaling, czyli usuwanie kamienia nazębnego (od 150 do 250 zł) oraz korzystając z możliwości wykonania pantomogramu (od 80 do 200 zł).
REKLAMA
REKLAMA
Turystyka dentystyczna Polaków i Czechów to nic nowego
W odniesieniu do cen usług stomatologicznych na ciekawy aspekt zwrócił uwagę portal WP Finanse. Chodzi o tzw. turystykę dentystyczną. I nie chodzi wcale o usługi świadczone w Turcji, o czym w ostatnim czasie mówi się najczęściej, a o usługi świadczone u naszych sąsiadów. Powołując się na informacje podawane m.in. przez twórców internetowych portal wskazał, że na Ukrainie za plombę trzeba zapłacić ok. 50–70 zł, a tymczasowe wypełnienie kosztuje jedynie 10–20 zł, podczas gdy w Polsce ceny zaczynają się od 150 do 300 zł. Z kolei za usunięcie zęba na Ukrainie płaci się około 100 zł. Koszt metalowego aparatu ortodontycznego to około 1000 zł, a ceramicznego 1400 zł. Istotne różnice dotyczą też cen implantów, które u naszych sąsiadów zaczynają się od 1000 zł, a w Polsce od 2500 zł. Czy to oznacza, że w Polsce jest wyjątkowo drogo? Tego nie potwierdzą Czesi, którzy właśnie do Polski przyjeżdżają by korzystać z tańszych usług stomatologicznych. W dalszej części artykułu wskazano, że za czyszczenie zębów w Czechach trzeba zapłacić przynajmniej 370 zł, podczas gdy w Polsce ceny zaczynają się od 250 zł, a na Ukrainie to jedyne koszt rzędu 150 zł. Analogiczne różnice dotyczą wybielanie zębów – w Czechach cena zaczyna się od 1664 zł, w Polsce od 1000 zł, a na Ukrainie od 425 zł. Duże dysproporcje są widoczne również w przypadku leczenia kanałowego, za które na terenie Ukrainy trzeba zapłacić od 17 zł za kanał, w Polsce od 200 zł, a w Czechach od 300 zł.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA
