623 złote - tyle kosztuje teraz nowa wyprawka szkolna dla jednego dziecka. Budżety domowe ratują promocje w sklepach

REKLAMA
REKLAMA
300 złotych zasiłku z rządowego programu Dobry Start nie pokrywa już nawet połowy wydatków na wyprawkę szkolną. W tym roku wskutek inflacji i związanej z nią zwyżki cen trzeba wydać na przygotowanie dziecka do szkoły grubo ponad dwukrotność zasiłku. W efekcie, by wyprawić dzieci do szkoły, najniżej wynagradzani rodzice muszą pracować nawet cztery dni.
- Wyprawka szkolna 2026: ile czasu muszą na nią pracować rodzice
- Wyprawka szkolna 2026: inflacja podwyższyła ceny
- Wyprawka szkolna 2026: ratunek w promocjach?
- Wyprawka szkolna 2026: rodzic płaci, decyzję podejmują dzieci?
Na szkolną wyprawkę trzeba pracować nawet cztery dni. Nic dziwnego, że zdecydowana większość rodziców poluje na promocje, a tych nie brakuje we wszelkich możliwych sklepach - od dyskontów po branżowe papiernicze, które jeszcze tu i ówdzie w Polsce się ostały.
REKLAMA
REKLAMA
Wyprawka szkolna 2026: ile czasu muszą na nią pracować rodzice
Rodzice planują przeznaczyć na wyprawkę szkolną jednego dziecka średnio ok. 623 zł. Dla osoby otrzymującej przeciętne wynagrodzenie oznacza to równowartość dwóch dni pracy, a dla pracownika zarabiającego pensję minimalną prawie czterech.
Tymczasem największa grupa rodziców, 40%, zakłada, że na przygotowanie dziecka do szkoły wyda więcej niż rok temu.
Nic więc dziwnego, że promocje wpływają na decyzje zakupowe aż 91% z nich. Ale rodzic i dziecko szukają przy sklepowej półce czegoś innego: dla dorosłych liczą się przede wszystkim jakość i cena, dla dzieci kolor i ulubieni bohaterowie.
Co więcej, obniżka ceny działa niemal tak samo mocno jak prośba dziecka (46% wobec 40%). Tak wynika z pierwszej edycji „Monitora Decyzji Zakupowych Cursor”, poświęconej zakupom przed rozpoczęciem roku szkolnego 2026/2027.
Monitor Decyzji Zakupowych Cursor to cykliczny projekt badawczy pokazujący, co naprawdę przesądza o decyzjach konsumentów: gdzie kupują, czym kierują się przy wyborze produktu, jak reagują na promocje i jakie działania mogą jeszcze zmienić ich wybór. Pierwsza edycja została poświęcona wyprawce szkolnej.
Wyprawka szkolna 2026: inflacja podwyższyła ceny
Z Monitora Decyzji Zakupowych Cursor wynika, że 40% rodziców planuje przeznaczyć na tegoroczną wyprawkę więcej niż przed rokiem, podczas gdy mniejsze wydatki deklaruje 15%.
Prawie co drugi badany (45%) zakłada budżet przekraczający 500 zł na jedno dziecko, a 9% wyda więcej niż 1000 zł. W kwocie do 300 zł zamierza zmieścić się jedynie 12%.
REKLAMA
Szacunkowo rodzice planują przeznaczyć na wyprawkę szkolną jednego dziecka średnio ok. 623 zł*. To ok. 17% minimalnego miesięcznego wynagrodzenia na rękę, wynoszącego w 2026 roku ok. 3606 zł. Jeszcze bardziej obrazowo wygląda przeliczenie tej kwoty na czas pracy.
Przy minimalnym wynagrodzeniu i 21 dniach roboczych w miesiącu, na jedną wyprawkę trzeba pracować niemal cztery dni. Osobie otrzymującej przeciętne wynagrodzenie wystarczą na nią prawie dwa dni pracy. Przy dwójce dzieci koszt rośnie do ok. 1246 zł.
To ponad jedna trzecia minimalnej miesięcznej pensji netto i równowartość ponad siedmiu dni pracy za minimalne wynagrodzenie.
- Wyprawka szkolna swoje kosztuje, ale rodzice nie chcą oszczędzać na jakości. Szukają więc okazji, które pozwolą ograniczyć rachunek bez rezygnowania z tego, co dla nich ważne. Dlatego promocje wpływają na decyzje aż 91% z nich. Jednocześnie jakość, trwałość i bezpieczeństwo są dla rodziców nawet minimalnie ważniejsze niż sama cena.
To pokazuje, że w tej kategorii nie wygrywa po prostu najtańszy produkt, tylko taki, który daje poczucie dobrej wartości za pieniądze. Do tego w 73% rodzin w decyzję włącza się dziecko, więc marka musi przekonać rodzica racjonalnym argumentem, ale też zainteresować młodego użytkownika - mówi Tomasz Staszczuk, dyrektor ds. merchandisingu, Cursor.
Wyprawka szkolna 2026: ratunek w promocjach?
Zaledwie 9% badanych deklaruje, że promocje nie mają większego wpływu na ich decyzje związane z wyprawką. Pozostałe 91% wskazuje co najmniej jeden sposób, w jaki promocje oddziałują na ich zakupy.
Najczęściej rodzice korzystają z promocji, gdy trafią na nie podczas zakupów, robi tak 48%. 38% aktywnie porównuje promocje w różnych sklepach, a 24% czeka z zakupami na ofertę w konkretnym miejscu. Promocja nie tylko pozwala zapłacić mniej. 23% rodziców przyznaje, że może pod jej wpływem zmienić wcześniej wybrany produkt lub markę, a 13% kupić więcej produktów.
Jeszcze ciekawiej wygląda lista bodźców uruchamiających zakup, którego wcześniej w ogóle nie było w planach. Na pierwszym miejscu jest obniżka ceny (46%). Zaraz za nią znajduje się jednak prośba dziecka (40%). Dalej są zestawy produktów w korzystniejszej cenie (30%), gratis (25%) oraz promocja wielosztukowa lub drugi produkt taniej (23%).
- Polacy lubią promocje, a przy tak skumulowanych wydatkach jak wyprawka szkolna widać to szczególnie mocno. Ale promocja nie jest tylko sposobem na obniżenie rachunku. Może przenieść klienta do innej marki, zwiększyć koszyk albo uruchomić zakup, którego wcześniej nie planował. I właśnie tutaj pojawia się bardzo ciekawy wynik: obniżce ceny niemal dorównuje prośba dziecka. W tej kategorii promocja i atrakcyjność produktu dla dziecka pracują obok siebie - podkreśla Tomasz Staszczuk.
Wyprawka szkolna 2026: rodzic płaci, decyzję podejmują dzieci?
W szkolnych zakupach nie ma jednego decydenta. Tylko 21% rodziców deklaruje, że to przede wszystkim oni wybierają produkty. Łącznie w 73% rodzin dziecko ma co najmniej część wpływu na decyzję: podejmuje ją samodzielnie, wspólnie z rodzicem albo jego głos zależy od rodzaju kupowanego produktu.
I patrzy na produkt inaczej niż dorosły. Podczas gdy rodzic zwraca uwagę przede wszystkim na jakość, cenę i funkcjonalność, dla dziecka najważniejsze są kolor i wygląd (44%), aktualna moda (41%) oraz wygoda i funkcjonalność (37%). Co trzecie dziecko zwraca uwagę na ulubionego bohatera.
Różnice stają się jeszcze wyraźniejsze wraz z kolejnymi etapami edukacji. W klasach 1-3 ulubiony bohater lub motyw ma znaczenie dla 50% dzieci, w klasach 4-8 dla 35%, a w szkole ponadpodstawowej już tylko dla 16%.
W odwrotnym kierunku idzie marka: jej znaczenie rośnie z 14% przy dzieciach w zerówce do 30% wśród uczniów szkół ponadpodstawowych. Z wiekiem coraz większą rolę odgrywają też moda i funkcjonalność.
Zmienia się również układ sił w rodzinie. W przypadku dziecka w zerówce 28% rodziców mówi, że to głównie oni wybierają. Przy uczniu szkoły ponadpodstawowej deklaruje tak już tylko 10%.
- Pierwszoklasista i licealista mogą stanąć przed tą samą półką, ale tak naprawdę zobaczą na niej dwie różne rzeczy. Młodsze dziecko zauważy przede wszystkim kolor, wzór i ulubionego bohatera. Starszy uczeń coraz częściej ocenia styl, funkcjonalność i markę, a przy tym ma dużo większy wpływ na finalny wybór. Dla merchandisingu oznacza to jedno: nie istnieje jedna uniwersalna ekspozycja back-to-school. Im starszy odbiorca, tym bardziej komunikacja powinna mówić także bezpośrednio do niego - mówi Tomasz Staszczuk z Cursora.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA
