Prezes ZUS zabrał głos ws. emerytur. Padły słowa, które mogą zakończyć gorącą dyskusję

REKLAMA
REKLAMA
Pomysł, który wywołał polityczną burzę, doczekał się reakcji prezesa ZUS. Liwiusz Laska nie tylko odniósł się do propozycji uzależnienia wieku emerytalnego kobiet od liczby urodzonych dzieci, ale wskazał także, dlaczego takie rozwiązanie może budzić poważne zastrzeżenia. W rozmowie poruszył również kwestię podwyżek w ZUS i ujawnił nowe informacje o współpracy z PIP oraz KAS.
- Prezes ZUS: to temat do dyskusji, ale są poważne wątpliwości
- Uzależnienie wieku emerytalnego od liczby dzieci? "Byłbym sceptyczny"
- Spór o podwyżki w ZUS. Prezes ujawnił szczegóły
- Nowy mechanizm współpracy ZUS, PIP i KAS
Propozycja zmian w systemie emerytalnym, przedstawiona przez minister funduszy i polityki regionalnej Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz, wywołała szeroką debatę. Szefowa resortu zaproponowała zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, przy jednoczesnym uzależnieniu wieku przechodzenia na emeryturę kobiet od liczby urodzonych dzieci. Do tej koncepcji odniósł się prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych Liwiusz Laska. W rozmowie z Money.pl podkreślił, że obecnie nie są prowadzone żadne prace legislacyjne nad takim rozwiązaniem. Jednocześnie wskazał, że sam pomysł rodzi poważne pytania zarówno natury prawnej, jak i społecznej.
REKLAMA
REKLAMA
Prezes ZUS: to temat do dyskusji, ale są poważne wątpliwości
Zdaniem Liwiusza Laski warto rozmawiać o obecnym modelu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Jak zauważył, zmieniły się realia społeczne i ekonomiczne, dlatego dyskusja nad obowiązującymi przepisami jest uzasadniona: "Jest miejsce do dyskusji, czy różnicowanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn uznane niegdyś przez Trybunał Konstytucyjny za dopuszczalne ze względu na dobro kobiet nadal służy temu celowi, skoro jest to w jakimś sensie forma dyskryminacji. Luka emerytalna kobiet jest większa niż luka płacowa, bo wpływa na nią krótszy okres składkowy" – wyjaśnił.
Prezes ZUS zwrócił uwagę, że niższy wiek emerytalny kobiet oznacza krótszy okres odprowadzania składek, co w praktyce przekłada się na niższe świadczenia po zakończeniu aktywności zawodowej. W jego ocenie jest to jeden z kluczowych elementów wpływających na różnice w wysokości emerytur kobiet i mężczyzn.
Uzależnienie wieku emerytalnego od liczby dzieci? "Byłbym sceptyczny"
Największe zastrzeżenia prezesa ZUS budzi jednak pomysł powiązania wieku emerytalnego z liczbą urodzonych dzieci. Jak podkreślił, nie wszystkie kobiety mają wpływ na to, czy zostaną matkami, dlatego takie rozwiązanie mogłoby prowadzić do nierównego traktowania. "Dlatego byłbym sceptyczny co do tych rozwiązań. Zmiany w wieku emerytalnym nie zwiększą dzietności, natomiast można myśleć o innym wynagradzaniu, innym opłacaniu składek za każde urodzone dziecko czy kolejne dziecko" – stwierdził.
REKLAMA
Według prezesa ZUS ewentualne działania państwa powinny raczej koncentrować się na dodatkowym wsparciu rodziców. Chodzi o system składek lub inne zachęty finansowe, a nie jedynie różnicowanie wieku emerytalnego.
Spór o podwyżki w ZUS. Prezes ujawnił szczegóły
W rozmowie poruszono również trwający spór zbiorowy pomiędzy kierownictwem ZUS a organizacjami związkowymi. Związki zawodowe domagają się podwyżek wynagrodzeń w wysokości 1200 zł brutto na etat.
Liwiusz Laska przedstawił propozycję, która obecnie znajduje się po stronie pracodawcy: "Na stole jest podwyżka pensji zasadniczej o 220 zł, co z dodatkami daje 312 zł, plus 4 tys. zł jednorazowej nagrody (nie można jej wliczyć do pensji z uwagi na przepisy), czyli łącznie 645 zł miesięcznie. Daje to zatem podwyżkę z 9700 do ok. 10 300 zł, czyli 6,6 proc. wobec 3 proc. w całej administracji."
Prezes ZUS przekonuje, że propozycja jest wyższa od przeciętnego wzrostu wynagrodzeń przewidzianego dla administracji publicznej. Jednocześnie zaznacza, że możliwości finansowe Zakładu są ograniczone. Pytany o możliwość spełnienia oczekiwań związkowców Liwiusz Laska nie pozostawił wątpliwości: "Po prostu nie mamy takich pieniędzy. Związki chcą podwyżki o 1200 zł, my proponujemy 645 zł. Spełnienie ich postulatów kosztowałoby 1,1 mld zł." Słowa prezesa pokazują skalę kosztów, jakie wiązałyby się z realizacją postulatów pracowników. Według przedstawionych wyliczeń dodatkowe wydatki przekroczyłyby miliard złotych.
Nowy mechanizm współpracy ZUS, PIP i KAS
Podczas wywiadu Liwiusz Laska poinformował także o rozpoczęciu nowego etapu współpracy pomiędzy Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, Państwową Inspekcją Pracy oraz Krajową Administracją Skarbową. Jak wyjaśnił, instytucje uruchomiły specjalny system wymiany danych oraz zespół zajmujący się analizą ryzyka. Już pierwszego dnia po podpisaniu porozumienia do ZUS trafiło ponad 16 tysięcy rekordów dotyczących nakazów płatniczych przekazanych przez Państwową Inspekcję Pracy.
"Wcześniej te informacje nie docierały do ZUS-u. Teraz musimy zweryfikować, czy od tych wypłat odprowadzono składki. ZUS wziął na siebie organizację hubu do wymiany danych, bo mamy bezpieczne systemy i kontrolę uprawnień dostępu" – wyjaśnił szef ZUS.
Nowy system ma usprawnić kontrolę prawidłowości odprowadzania składek oraz zwiększyć skuteczność współpracy pomiędzy najważniejszymi instytucjami odpowiedzialnymi za nadzór nad rynkiem pracy i systemem ubezpieczeń społecznych. W praktyce oznacza to szybszy przepływ informacji oraz możliwość sprawniejszego wykrywania nieprawidłowości związanych z rozliczaniem składek.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA



