Szczepienia przeciwko wściekliźnie raz na trzy lata - sprawą musiał zająć się RPO

REKLAMA
REKLAMA
Obowiązek corocznego szczepienia psów przeciwko wściekliźnie budzi coraz większe kontrowersje z uwagi na coraz lepsze preparaty. Fundacja zajmująca się ochroną zwierząt alarmuje, że nowoczesne szczepionki chronią nawet przez trzy lata - a mimo to właściciele psów muszą co roku prowadzić pupila do weterynarza na zastrzyk. Pod groźbą grzywny. Sprawą zainteresował się Rzecznik Praw Obywatelskich.
- Nowa ustawa, stare zasady szczepienia psów przeciwko wściekliźnie
- Fundacja: szczepionki chronią psy przed wścieklizną nawet 3 lata
- Co na to Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi? Jakie ma stanowisko w kwestii corocznego obowiązku szczepień psów na wściekliznę?
- RPO nie odpuszcza po wyjaśnieniach resortu rolnictwa - o możliwość rzadszych szczepień psów rzecznik pyta Główny Inspektorat Weterynarii
- Aż 43 ogniska wścieklizny jeszcze w 2024 roku - argumenty za utrzymaniem obowiązku szczepień co 12 miesięcy
- Nie tylko częstotliwość - chodzi też o pieniądze
- Co dalej w sprawie poruszonej przez RPO? Wyjaśnianie szczepień psów przeciw wściekliźnie trwa
Nowa ustawa, stare zasady szczepienia psów przeciwko wściekliźnie
Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęło pismo fundacji w sprawie utrzymania w nowo przyjętej ustawie z 21 listopada 2025 r. o zdrowiu zwierząt, zasadniczo w niezmienionym kształcie, obowiązku szczepień psów przeciwko wściekliźnie. Ustawa wchodzi w życie 18 marca 2026 r. i dostosowuje polskie przepisy do regulacji unijnych.
REKLAMA
REKLAMA
Problem polega na tym, że mimo uchwalenia zupełnie nowego aktu prawnego, zachowano w nim obowiązek szczepienia psów przeciwko wściekliźnie w odstępach nie dłuższych niż 12 miesięcy - rozwiązanie znane już z wcześniejszych przepisów. Posiadacze psów muszą zaszczepić psa przeciwko wściekliźnie w terminie 30 dni od dnia ukończenia przez niego 3. miesiąca życia, a następnie nie rzadziej niż co 12 miesięcy od dnia ostatniego szczepienia.
Fundacja: szczepionki chronią psy przed wścieklizną nawet 3 lata
Fundacja ma zastrzeżenia do utrzymania wymogu ponawiania szczepienia przeciwko wściekliźnie w odstępach nie dłuższych niż 12 miesięcy, podczas gdy - jak twierdzi - współczesne szczepionki zapewniają nawet 3-letnią ochronę psów przed zakażeniem.
Innymi słowy: właściciele psów zmuszani są do corocznych wizyt u weterynarza i ponoszenia kosztów szczepienia, choć z medycznego punktu widzenia może to być zbędne. Niewykonanie obowiązku szczepienia jest zagrożone grzywną (wysokość to 500 zł), a uzasadnienie rządowego projektu ustawy ogranicza się w tym względzie jedynie do krótkiej informacji o utrzymaniu dotychczasowego reżimu prawnego.
REKLAMA
Jak podaje Fundacja Vet-Alert, obowiązek corocznego szczepienia psów obowiązuje nieprzerwanie od 1949 roku - w czasach, gdy wścieklizna stanowiła realne zagrożenie i szerzyła się głównie wśród zwierząt domowych. Pytanie brzmi: czy te przepisy nadążają za nauką?
Co na to Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi? Jakie ma stanowisko w kwestii corocznego obowiązku szczepień psów na wściekliznę?
Z udostępnionych przez RPO informacji wynika, że Dyrektor Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego BRPO Piotr Mierzejewski zwrócił się do dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Żywności i Weterynarii MRiRW Wojciecha Wojtyry o odniesienie się do zastrzeżeń fundacji.
Odpowiedź resortu rolnictwa nie pozostawia złudzeń. W odpowiedzi z 6 lutego 2026 r. resort rolnictwa poinformował, że - biorąc pod uwagę sytuację epidemiologiczną w Polsce - wydłużenie odstępu między szczepieniami nie jest obecnie możliwe.
Ministerstwo argumentuje, że wprowadzenie w 1949 r. obowiązkowego szczepienia psów przeciwko wściekliźnie pozwoliło na znaczne ograniczenie jej występowania, ale mimo realizacji od 2007 r. programu likwidacji wścieklizny zatwierdzonego przez Komisję Europejską, terytorium Polski nadal nie posiada statusu obszaru wolnego od tej choroby.
RPO nie odpuszcza po wyjaśnieniach resortu rolnictwa - o możliwość rzadszych szczepień psów rzecznik pyta Główny Inspektorat Weterynarii
Biuro RPO nie poprzestało na odpowiedzi ministerstwa. W aktualizacji z 4 marca 2026 r. Biuro RPO podaje, że zadało pytanie do Głównego Inspektoratu Weterynarii, czy utrzymywanie większej - niż wynikałoby to z charakterystyk szczepionek dla zwierząt - częstotliwości szczepień psów przeciw wściekliźnie jest uzasadnione koniecznością jej zwalczania. Jeżeli tak - RPO prosi o dane wskazujące na konieczność utrzymywania obowiązku szczepień w niezmienionym kształcie.
To ważne posunięcie. RPO wprost stawia pytanie: skoro producenci szczepionek deklarują wieloletnią ochronę, to dlaczego polskie prawo wymaga szczepienia co rok? Czy za tym stoi twarda epidemiologia, czy siła przyzwyczajenia?
Aż 43 ogniska wścieklizny jeszcze w 2024 roku - argumenty za utrzymaniem obowiązku szczepień co 12 miesięcy
Trzeba jednak przyznać, że strona rządowa ma argumenty. Sytuacja epidemiologiczna w Polsce nie jest tak komfortowa, jak w krajach Europy Zachodniej. W 2024 r. stwierdzono w Polsce 43 ogniska wścieklizny - w większości wśród lisów, ale nie tylko. Dochodziło również do zachorowań wśród zwierząt domowych; wściekliznę wykryto także u krów. Od początku 2025 roku do maja stwierdzono kolejnych 12 ognisk - 5 w województwie podkarpackim i 7 w województwie lubelskim.
W Polsce obszary szczególnie narażone na wystąpienie wścieklizny to tereny wiejskie i leśne, zwłaszcza w województwie lubelskim - w powiatach tomaszowskim, zamojskim, hrubieszowskim i krasnostawskim. Wzdłuż granicy z Ukrainą prowadzone są dodatkowe akcje szczepienia lisów.
Dzięki systematycznym szczepieniom i stałej profilaktyce ostatni przypadek śmiertelny wścieklizny u człowieka w Polsce odnotowano w 2002 roku. Pytanie, czy tak dobry wynik jest argumentem za tym, by system działał dalej bez zmian - czy właśnie dowodem, że można sobie pozwolić na jego złagodzenie.
Nie tylko częstotliwość - chodzi też o pieniądze
Kwestia corocznych szczepień to nie tylko spór naukowy. To też temat finansowy. Fundacja Vet-Alert zwraca uwagę, że ustawa łączy dwa szczególnie obciążające rozwiązania: zniesienie regulacji maksymalnej ceny obowiązkowego szczepienia psów przeciwko wściekliźnie oraz utrzymanie sztywnego obowiązku corocznych szczepień.
W stanowisku fundacji podkreślono, że takie przepisy prowadzą do nieuzasadnionego obciążenia finansowego obywateli, zwłaszcza osób starszych, rodzin wielodzietnych i opiekunów kilku zwierząt, a w konsekwencji mogą skłaniać do rezygnacji ze szczepień z powodów ekonomicznych.
Paradoks jest więc podwójny: właściciel psa musi szczepić go co roku - choć nauka mówi, że nie musi - i płacić za to tyle, ile zażąda lekarz weterynarii, pod rygorem grzywny do 500 zł.
Co dalej w sprawie poruszonej przez RPO? Wyjaśnianie szczepień psów przeciw wściekliźnie trwa
Na tym etapie nie ma informacji, czy ministerstwo zamierza zmienić obowiązujące regulacje. Sprawa pokazuje jednak, że nawet utrwalone i powszechnie przyjęte przepisy powinny być okresowo weryfikowane w świetle nowych ustaleń naukowych, a nie przepisywane bezrefleksyjnie przy okazji nowelizacji.
Kluczowe dla sprawy szczepień będzie stanowisko Głównego Inspektoratu Weterynarii, do którego RPO skierował zapytanie na początku marca tego roku. Jeśli GIW nie przedstawi twardych danych potwierdzających konieczność corocznego szczepienia, Rzecznik może podjąć dalsze kroki - aż po kwestionowanie proporcjonalności przepisów.
Na razie jedno jest pewne: póki co, jak również po 18 marca 2026 r. (data wejścia w życie nowych przepisów) szczepienie ochronne na wściekliznę nadal jest obowiązkowe raz w roku, koszty pokrywa właściciel psa, a każdy pies powyżej 3. miesiąca życia podlega obowiązkowi. Właściciele psów, którzy chcieliby szczepić swoje zwierzęta rzadziej, muszą uzbroić się w cierpliwość.
Źródło: Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA



