Wielka rewolucja w telewizji. Sejmowa komisja stawia ultimatum nadawcom: Koniec z dyskryminacją niepełnosprawnych

REKLAMA
REKLAMA
Oglądasz wieczorne wiadomości, ulubiony serial czy debatę publicystyczną i wszystko jest dla Ciebie jasne. To komfort, nad którym rzadko się zastanawiamy. Tymczasem dla setek tysięcy Polaków ten sam ekran pozostaje barierą nie do przebicia. W sejmowych kuluarach właśnie zapadła decyzja, która może wywrócić rynek telewizyjny do góry nogami. Komisja do Spraw Petycji skierowała do Ministerstwa Kultury pismo, które wskazuje, że obecne przepisy są w 50% niewystarczające. Jeśli resort przychyli się do tego postulatu, do 2030 roku polska telewizja zmieni się nie do poznania, a nadawcy będą musieli więcej zainwestować.
- Półśrodki dla niepełnosprawnych już nie wystarczą
- Ambitny harmonogram zmian korzystnych dla niepełnosprawnych
- Pułapka tekstu pisanego - to nie załatwia tematu dostępności dla niepełnosprawnych
- Piłka po stronie rządu - czy zagra w jednej drużynie z niepełnosprawnymi, czy strzeli im gola?
Półśrodki dla niepełnosprawnych już nie wystarczą
Przez lata polskie prawo medialne ewoluowało powoli. Nadawcy telewizyjni, zasłaniając się kosztami i technologią, wdrażali udogodnienia dla osób z niepełnosprawnościami w tempie, które środowiska osób głuchych i niedosłyszących od dawna nazywały "ślimaczym". Obecnie ustawa o radiofonii i telewizji nakłada na stacje obowiązek zapewnienia dostępności (napisy, audiodeskrypcja, tłumaczenie na język migowy) dla co najmniej 50% kwartalnego czasu nadawania. Wydaje się dużo? Dla autorów petycji, którą właśnie rozpatrzył Sejm, to wciąż definicja dyskryminacji.
REKLAMA
REKLAMA
Artykuł 18a ust. 1 ustawy o KRRiTV stanowi:
Nadawcy programów telewizyjnych są obowiązani do zapewniania dostępności audycji dla osób z niepełnosprawnościami wzroku oraz osób z niepełnosprawnościami słuchu, przez wprowadzanie udogodnień dla osób z niepełnosprawnościami, tak aby co najmniej 50% kwartalnego czasu nadawania programu, z wyłączeniem reklam i telesprzedaży, posiadało takie udogodnienia. Nadawcy są obowiązani do informowania Krajowej Rady oraz odbiorców o terminie, czasie emisji i czasie trwania audycji zawierającej udogodnienia dla osób z niepełnosprawnościami oraz rodzaju tych udogodnień.
W dokumencie, który trafił na biurko Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, pada mocne stwierdzenie: obecny stan prawny przyczynia się do wykluczenia społecznego i informacyjnego. Komisja do Spraw Petycji, analizując wniosek obywatelski, zwróciła uwagę na fundamentalny problem – prawo do informacji jest prawem konstytucyjnym, a bariera dźwiękowa w XXI wieku nie powinna decydować o tym, kto jest pełnoprawnym obywatelem, a kto nie.
Ambitny harmonogram zmian korzystnych dla niepełnosprawnych
To, co proponują posłowie w ślad za petycją, to nie kosmetyka, ale trzęsienie ziemi dla działów technicznych i programowych wszystkich stacji TV w Polsce. Kluczowym postulatem jest osiągnięcie 100% dostępności programów telewizyjnych.
Plan zakłada stopniowe dochodzenie do tego pułapu, z ostatecznym terminem wyznaczonym na rok 2030. Co istotne, wymóg ten ma dotyczyć całego czasu antenowego, z wyłączeniem jedynie bloków reklamowych i telesprzedaży. Oznacza to, że każda audycja – od porannego programu śniadaniowego, przez transmisje sportowe, aż po nocne pasma powtórkowe – musiałaby być wyposażona w udogodnienia.
REKLAMA
Podstawą prawną tych żądań są nie tylko krajowe potrzeby, ale przede wszystkim regulacje międzynarodowe: Dyrektywa Parlamentu Europejskiego o audiowizualnych usługach medialnych oraz Konwencja ONZ o prawach osób niepełnosprawnych. Polska, chcąc być w europejskiej awangardzie dostępności, nie może dłużej ignorować tych standardów. Na nie powołują się autorzy petycji.
Pułapka tekstu pisanego - to nie załatwia tematu dostępności dla niepełnosprawnych
W Dezyderacie nr 182 poruszono jeszcze jeden, niezwykle istotny wątek, o którym osoby słyszące często nie mają pojęcia. Chodzi o jakość i rodzaj udogodnień. Panuje błędne przekonanie, że "napisy załatwiają sprawę". Dokument przyjęty przez Komisję wyraźnie punktuje ten mit.
Dla wielu osób głuchych język polski jest w istocie językiem obcym – ich pierwszym, naturalnym językiem jest Polski Język Migowy (PJM), który posiada zupełnie inną gramatykę i składnię. Zastępowanie tłumacza migowego wyłącznie napisami nie zapewnia pełnej dostępności. To tak, jakby kazać osobie słyszącej oglądać zagraniczny film z napisami w języku, który zna tylko na poziomie podstawowym – sens ogólny zostanie zrozumiany, ale niuanse, emocje i pełny kontekst przepadną.
Piłka po stronie rządu - czy zagra w jednej drużynie z niepełnosprawnymi, czy strzeli im gola?
Dezyderat uchwalony 20 listopada 2025 roku to formalne wezwanie do działania. Posłowie domagają się od resortu kultury nie tylko opinii, ale konkretnych danych statystycznych oraz odpowiedzi na pytanie: czy planowane są prace legislacyjne?
Ministerstwo musi teraz zmierzyć się z trudnym zadaniem. Z jednej strony stoją niezaprzeczalne prawa człowieka i konieczność walki z wykluczeniem cyfrowym. Z drugiej – zasada proporcjonalności i wolność działalności gospodarczej nadawców komercyjnych, dla których 100-procentowe pokrycie programów audiodeskrypcją i tłumaczem to gigantyczne koszty operacyjne.
Czy rok 2030 będzie końcem medialnego wykluczenia? Oczywiście aby tak było, działania dostosowawcze musiałyby zostać podjęte już niebawem. Odpowiedź Ministra pokaże, czy "Strategia na Rzecz Osób z Niepełnosprawnościami" na lata 2021-2030 to tylko dokument na papierze, czy realny plan działania rządu. Warto uważnie śledzić tę sprawę. Komisja pyta wprost Ministra Kultury: czy rząd dostrzega problem "znikania" tłumaczy migowych z ekranów na rzecz tańszych w produkcji napisów?
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA



