REKLAMA

REKLAMA

Kategorie
Zaloguj się

Zarejestruj się

Proszę podać poprawny adres e-mail Hasło musi zawierać min. 3 znaki i max. 12 znaków
* - pole obowiązkowe
Przypomnij hasło
Witaj
Usuń konto
Aktualizacja danych
  Informacja
Twoje dane będą wykorzystywane do certyfikatów.

Prezydent Nawrocki blokuje bat na Facebooka i TikToka. Co piątkowe weto oznacza dla Twojego smartfona?

Tomasz Piwowarski
Od 2025 roku w redakcji Infor.pl, a od 2017 roku posiada tytuł zawodowy radcy prawnego. Pisze teksty związane głównie z nowościami prawnymi, a także z obszaru prawa cywilnego, gospodarczego, nowych technologii, pracy, ubezpieczeń społecznych, nieruchomości.
DSA, weto Prezydenta, Karol Nawrocki, media społecznościowe, prawo internetowe, druk sejmowy nr 1757, facebook, big tech
Giganci z USA otwierają szampana? Prezydent Nawrocki wetem wysadza w powietrze kluczową ustawę o Internecie
ShutterStock

REKLAMA

REKLAMA

To trzęsienie ziemi, które odczujemy wszyscy. W piątek, 9 stycznia 2026 r., prezydent Karol Nawrocki powiedział stanowcze NIE nowym przepisom o Internecie. Jego weto do ustawy wdrażającej unijne DSA to zimny prysznic dla rządu i prezent dla wielkich korporacji. Mieliśmy zyskać ochronę w sieci, a zostajemy na dzikim zachodzie. Dlaczego ustawa trafiła do kosza i co teraz zrobią Google, Meta i inni?

rozwiń >

Prezydent Nawrocki blokuje bat na Facebooka i TikToka. Co piątkowe weto oznacza dla Twojego smartfona?

Miało być bezpieczniej, bardziej przejrzyście i sprawiedliwie. Zamiast tego mamy polityczny klincz i triumf wielkich korporacji. W piątek, 9 stycznia 2026 roku, kiedy większość Polaków myślami była już przy weekendzie, z Pałacu Prezydenckiego nadeszła wiadomość, która zelektryzowała branżę technologiczną, zwłaszcza Big Techy. Prezydent Karol Nawrocki zawetował kluczową ustawę, która miała uregulować działanie internetowych gigantów w Polsce.

REKLAMA

REKLAMA

O co tyle hałasu? Chodzi o ustawę z 18 grudnia 2025 r. o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz niektórych innych ustaw (druk sejmowy nr 1757). Brzmi nudno? Może, ale to właśnie ten dokument miał dać polskim urzędom zęby i pazury do walki z bezkarnością gigantów technologicznych w sieci. To miało być nasze wdrożenie unijnego Aktu o usługach cyfrowych (Digital Services Act - DSA). Decyzja prezydenta sprawia, że te zęby właśnie zostały wybite, zanim zdążyły ugryźć, a pazury spiłowane.

Prezent dla Big Techów na Nowy Rok - działajcie jak dotychczas, w Polsce nic Wam nie grozi

Nie oszukujmy się – w siedzibach Facebooka (Mety), Google'a czy TikToka nikt z tego powodu płakać nie będzie. Wręcz przeciwnie. Weto prezydenta to dla nich idealny scenariusz. Dlaczego?

Unijne rozporządzenie DSA co prawda obowiązuje w całej Europie, ale żeby działało w praktyce w konkretnym kraju, potrzebne są przepisy lokalne. To one wyznaczają, jaki polski urząd ma prawo wejść do firmy, zrobić kontrolę i – co najważniejsze – wlepić karę za naruszenie lub zmusić do zaprzestania naruszeń. Bez ustawy, którą w piątek zablokował Karol Nawrocki, polskie organy państwowe są jak żołnierz bez karabinu. Mogą pogrozić palcem.

REKLAMA

Dla globalnych korporacji oznacza to zyskanie bezcennego czasu. Każdy miesiąc opóźnienia to miesiąc bez surowych, krajowych kontroli. To miesiąc, w którym mogą działać po staremu, nie martwiąc się, że polski urzędnik zapuka do drzwi z nakazem zapłaty milionowej kary. Eksperci nie mają wątpliwości: to tymczasowy, ale wyraźny triumf platform internetowych.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Co to weto oznacza dla Ciebie i wszystkich użytkowników Internetu oraz platform cyfrowych?

Możesz zapytać: "A co mnie to obchodzi? Ważne, że Instagram działa". Otóż obchodzi Cię to bardziej, niż myślisz. Zawetowana ustawa miała wprowadzić szereg ułatwień dla zwykłych użytkowników oraz zmusić wielkie koncerny technologiczne do respektowania ich praw, zwłaszcza do prywatności.

Wyobraź sobie sytuację: algorytm YouTube’a pomyłkowo kasuje Twój film z wakacji, albo Facebook blokuje Ci konto firmowe, bo uznał, że sprzedajesz coś nielegalnego (choć sprzedajesz ręcznie robione świeczki). Do tej pory walka z gigantem przypominała kopanie się z koniem. Piszesz odwołania, dostajesz automatyczne i generowane odpowiedzi, nikt Cię nie słucha.

Ustawa miała to zmienić. Miała zmusić platformy do stworzenia jasnych, szybkich ścieżek odwoławczych w Polsce. Miała dać Ci możliwość poskarżenia się do polskiego urzędu, który zmusiłby portal do reakcji. Przez weto z 9 stycznia wracamy do punktu wyjścia. Jesteś nadal zdany na łaskę regulaminu napisanego prawdopodobnie w Kalifornii (Dolina Krzemowa - siedziba większości Big Techów) i humor sztucznej inteligencji, która moderuje treści.

SZYBKA SONDA - co myślisz o wdrażaniu Digital Service Act w Polsce?

Polityczna szachownica - układ sił na scenie nie sprzyja kontrowersyjnym zmianom

Dlaczego prezydent Nawrocki zdecydował się na tak radykalny krok? Weto to w polskim systemie opcja atomowa, ostatnio jednak powszednieje. Prezydent nie odesłał ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, by sprawdzić jej zgodność z prawem. On po prostu powiedział od razu: nie podpiszę.

To stawia rząd w arcytrudnej sytuacji. Ustawa o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną wraca teraz do Sejmu. Ale matematyka jest bezlitosna. Żeby odrzucić weto prezydenta, rządząca koalicja musiałaby zebrać większość 3/5 głosów. W obecnym układzie sił to zadanie z gatunku mission impossible.

W praktyce oznacza to, że ustawa w tym kształcie w zasadzie już ląduje w koszu. Rząd będzie musiał albo próbować dogadać się z prezydentem i napisać nową ustawę (co potrwa kolejne miesiące, w których korporacje i właściciele social mediów będą dalej śmiać się czegoś takiego jak "prawa i skargi użytkowników"), albo pogodzić się z porażką. W tym czasie Polska będzie czarną plamą na mapie cyfrowej Europy – krajem, który teoretycznie jest w Unii, ale w praktyce nie potrafi wdrożyć unijnych standardów ochrony internautów.

Czy grożą nam kary za brak ustawy wdrażającej Digital Services Act (DSA)?

To pytanie, które powinni zadać sobie wszyscy podatnicy. Unia Europejska nie lubi, gdy kraje członkowskie ociągają się z wdrażaniem kluczowych przepisów. Brak ustawy wdrożeniowej DSA może skończyć się tym, że Komisja Europejska straci cierpliwość i pozwie Polskę do Trybunału Sprawiedliwości UE. A stamtąd droga do kar liczonych w milionach euro dziennie jest już bardzo krótka. Jeśli do tego dojdzie, za polityczny spór na linii Pałac Prezydencki – Rząd zapłacimy my wszyscy.

Internet w Polsce nadal na dzikim zachodzie - silniejszy Big Tech wygrywa

Decyzja z 9 stycznia 2026 r. to coś więcej niż tylko podpis (a właściwie jego brak) na papierze. Jak się okazuje, regulowanie Internetu w Polsce wciąż budzi ogromne emocje i jest polem brutalnej walki politycznej.

Dla zwolenników prezydenta Nawrockiego może to być dowód na jego niezależność i niechęć do przyjmowania wszystkiego, co przychodzi z rządu czy Brukseli "jak leci". Dla krytyków – to dowód na to, że interesy polityczne są ważniejsze niż bezpieczeństwo polskich dzieci w sieci (bo DSA to też ochrona nieletnich) czy prawa konsumentów.

Jedno jest pewne: na razie w polskim Internecie nie zmieni się nic. I w tym konkretnym przypadku, brak zmian to zła wiadomość dla użytkowników, a doskonała dla prezesów Big Techów.

Źródło: INFOR

Oceń jakość naszego artykułu

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna

Powiedz nam, jak możemy poprawić artykuł.
Zaznacz określenie, które dotyczy przeczytanej treści:
Autopromocja

REKLAMA

QR Code

© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.

REKLAMA

Prawo
To świadczenie nie podlega ochronie. To przykra niespodzianka przed urlopem. Komornik zajmie je w całości

Czy pracodawca powinien dokonywać potrąceń z należnego pracownikom świadczenia z zfśs? Choć pracownicy często uważają, że jako świadczenie socjalne jest ono spod niej wyłączone, to rzeczywistość jest inna

Ten nadajnik automatycznie przekaże informacje o trybie życia mieszkańców. Co będzie wynikało z profilu grzewczego?

Już od 1 stycznia 2027 r. zmienią się zasady rozliczania zużycia wody i ciepła. Z danych dotyczących zużycia będzie można stworzyć profil grzewczy. Czego będzie można się z niego dowiedzieć o mieszkańcach?

Osoby z niepełnosprawnościami coraz częściej pracują. Co z limitami w ZUS?

Z informacji przekazanych przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wynika, iż w Polsce rośnie zatrudnienie osób z niepełnosprawnościami. Czy jest szansa na likwidację limitów dorabiania do rent socjalnych i chorobowych?

WZON: Podobno niepełnosprawny dostał miskę z wodą, żeby udowodnił, że potrafi sam umyć ręce. Kazali mu się podrapać po głowie, wstać z łóżka i chodzić po pokoju

Mamy przesunięcie w tym co jest ważne dla osoby niepełnosprawnej. Kiedyś najważniejsze było orzeczenie o niepełnosprawności. Dziś w posiadanie tego dokumentu jest tylko wstępem staraniach o np. świadczenie wspierające. Ważniejsze jest wykazanie przed komisją orzeczniczą przyznającą świadczenia faktycznej niesamodzielności. I odbywa się to poprzez pytania i odpowiedzi. Osoby niepełnosprawne mają dziś listy pytań sprawdzających ich samodzielność, które są zadawane w procesie przyznawania punktów, od których zależy wysokość świadczenia wspierającego (albo w ogóle jego przyznanie).

REKLAMA

Zasądzenie kwoty na rzecz małżonków bez solidarności oznacza podział kwoty po połowie - wtedy może być poniżej progu do skargi kasacyjnej

Sąd Najwyższy 27 lutego 2026 (I CSK 150/25) odrzucił skargę kasacyjną pozwanego w sprawie, gdzie małżonkowie żądali solidarnego zasądzenia 90 261 zł. Problem? Sąd zasądził tę kwotę, ale bez solidarności – więc z mocy prawa podzieliła się po połowie (art. 379 § 1 k.c.). Każdy małżonek dostał 45 131 zł, czyli poniżej progu 50 000 zł wymaganego dla skargi kasacyjnej. Co to oznacza, gdy majątek jest wspólny?

Najem krótkoterminowy: wysokie zyski czy kosztowna pułapka? Kiedy staje się działalnością gospodarczą?

Najem krótkoterminowy w Polsce wciąż jest trochę „między światami”. Nie ma jednej ustawy, która porządkuje go od A do Z, a wszystko zależy od charakteru najmu i jego skali. Oznacza to, że ten sam wynajem może być raz traktowany jako prywatny, innym razem jako działalność gospodarcza, a w pewnych sytuacjach nawet jako coś zbliżonego do usług hotelowych. I właśnie przez tę nieostrość wielu właścicieli porusza się w szarej strefie interpretacyjnej – dopóki nic się nie wydarzy, temat nie istnieje.

Ceny paliwa na środę. Tyle jutro zapłacimy za benzynę i olej napędowy

Minister energii wydał nowe obwieszczenie, w którym określił maksymalne ceny detaliczne benzyny i oleju napędowego obowiązujące w środę 27 maja. Czy nadal utrzymuje się tendencja spadkowa cen paliw? Sprawdzamy!

Czy banki celowo dawały kredytobiorcom wadliwe umowy do podpisu? Anatomia systemowego błędu

W debacie publicznej na temat wadliwych umów o kredyt konsumencki coraz częściej pojawia się narracja o celowym działaniu banków na szkodę klientów. Jej zwolennicy twierdzą, że instytucje finansowe świadomie wpisywały do umów klauzule niezgodne z prawem, licząc na niewiedzę konsumentów i nikłe prawdopodobieństwo zakwestionowania zapisów. Tezę tę chętnie podchwytują prawnicy reprezentujący kredytobiorców w sporach sądowych. Tymczasem rzeczywistość jest bardziej złożona - i właśnie dlatego bardziej niepokojąca. Jeśli błędy wynikały z chciwości, remedium jest proste: lepsza regulacja i dotkliwe sankcje. Jeśli jednak u ich podstaw leży splot strukturalnych dysfunkcji organizacyjnych, luk kompetencyjnych i nieprecyzyjnych przepisów - problem jest znacznie trudniejszy do wyeliminowania. I znacznie trudniejszy do zapobieżenia w przyszłości. Dlatego rozumiem zarówno stronę kredytobiorców przez których najczęściej przemawiają emocje oraz bankowców, którzy rozliczani są za swoje błędy po wielu latach bez względu na to ile w tych bledach było celowego działania.

REKLAMA

Polska coraz bardziej zależna od cudzoziemców na rynku pracy. Nowe dane

W 2025 r. pracujący i mieszkający w Polsce cudzoziemcy zwiększyli nasz PKB od 200 do 416 mld zł, czyli od 5,1 proc. do 10,7 proc. - wynika z raportu „Migracja w Polsce”, którego wyniki publikuje „Rz”.

Pracodawcy żądają rachunków potwierdzających zakup wakacyjnych wyjazdów. Bez tego nie chcą wypłacać pieniędzy. Czy to jest zgodne z prawem?

Prawo do świadczeń z ZFŚS budzi wiele emocji. Uprawnieni błędnie zakładają, że należą się one każdemu po równo, a pracodawcy często próbują w uchwalanych regulaminach niezgodnie z prawem ograniczać dostęp do świadczeń. Są też kwestie, których od lat nie udaje się ostatecznie wyjaśnić. Tymczasem każdemu zależy na przysługujących mu pieniądzach.

Zapisz się na newsletter
Najlepsze artykuły, najpoczytniejsze tematy, zmiany w prawie i porady. Skoncentrowana dawka wiadomości z różnych kategorii: prawo, księgowość, kadry, biznes, nieruchomości, pieniądze, edukacja. Zapisz się na nasz newsletter i bądź zawsze na czasie.
Zaznacz wymagane zgody
loading
Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich
Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj.
success

Potwierdź zapis

Sprawdź maila, żeby potwierdzić swój zapis na newsletter. Jeśli nie widzisz wiadomości, sprawdź folder SPAM w swojej skrzynce.

failure

Coś poszło nie tak

REKLAMA