Przegapisz termin? Ta niewielka opłata urośnie do wielkiej kwoty i przyniesie kłopoty ze skarbówką

REKLAMA
REKLAMA
To jeden z tych obowiązków, o których łatwo zapomnieć, aż do momentu, gdy przypomina o nim system. W najbliższych dniach tysiące polskich seniorów może przekonać się, że abonament RTV, choć brzmi jak relikt minionej epoki, wciąż działa bardzo współcześnie. I bardzo skutecznie. Wystarczy przegapić termin, by niewielka opłata zaczęła rosnąć do kwoty, która przestaje być drobiazgiem.
- Opłata, którą najłatwiej zignorować. Do czasu
- Niewielka kwota, która potrafi urosnąć
- Prawo do zwolnienia to nie to samo co brak obowiązku
- Nawet po 75. roku życia formalności mają znaczenie
- Kiedy sprawa trafia do urzędu, kończą się drobne kwoty
- Jedna data, która robi różnicę
Opłata, którą najłatwiej zignorować. Do czasu
W rzeczywistości, w której rachunki piętrzą się szybciej niż cierpliwość do ich opłacania, abonament RTV często przegrywa z bardziej „pilnymi” wydatkami. To koszt, który wielu odkłada na później, traktując go jak coś drugorzędnego.
REKLAMA
REKLAMA
Problem polega na tym, że system nie działa według tej logiki. Każdy, kto ma zarejestrowany odbiornik, powinien zapłacić do 25. dnia miesiąca. W kwietniu pojawia się jednak istotny szczegół – ponieważ 25. dzień miesiąca przypada w niedzielę, ostatnim bezpiecznym terminem wpłaty jest piątek, 24 kwietnia. Po tej dacie zaczyna się procedura, która szybko przestaje mieć charakter wyłącznie przypomnienia.
Niewielka kwota, która potrafi urosnąć
Od początku tego roku obowiązują wyższe stawki abonamentowe za korzystanie z odbiorników radiowych i telewizyjnych. Abonament za radio wzrósł do 9,50 zł miesięcznie, podczas gdy w 2025 r. wynosił 8,70 zł. Z kolei opłata za telewizję to 30,50 zł, w porównaniu do 27,30 zł rok wcześniej. W skali roku daje to 366 zł przy płatnościach miesięcznych lub 329,40 zł w przypadku opłaty z góry.
Dla wielu Polaków to wcale nie jest symboliczny wydatek. W domowych budżetach seniorów taka kwota realnie konkuruje z kosztami leków, jedzenia czy opłat za mieszkanie. I właśnie dlatego uregulowanie tej płatności starsi ludzie odkładają czasem na później, czasem na „kiedyś”.
REKLAMA
Prawo do zwolnienia to nie to samo co brak obowiązku
Najwięcej nieporozumień zaczyna się w miejscu, gdzie pojawia się ulga. Bo owszem, część seniorów faktycznie nie musi płacić abonamentu. Tyle że system sam tego nie uwzględni.
W 2026 roku zwolnienie przysługuje tym, którzy ukończyli 60 lat i pobierają emeryturę nieprzekraczającą 4451,78 zł brutto miesięcznie. Teoretycznie to dobra wiadomość – próg wzrósł, więc więcej osób spełnia warunki.
W praktyce jednak samo spełnienie kryteriów niczego nie zmienia. Trzeba jeszcze zgłosić się do placówki Poczty Polskiej i udokumentować swoje uprawnienia. Bez tego system nadal traktuje seniora jak zwykłego abonenta.
To właśnie tutaj wiele osób wpada w pułapkę – żyjąc w przekonaniu, że skoro mają prawo do zwolnienia, to nie muszą nic robić. Tymczasem brak formalności oznacza jedno: naliczanie opłat trwa dalej.
Nawet po 75. roku życia formalności mają znaczenie
Seniorzy, którzy ukończyli 75 lat, są zwolnieni z płacenia abonamentu niezależnie od wysokości świadczenia. Ale i w tym przypadku kluczowe jest to, czy ich status został prawidłowo odnotowany.
Jeśli nie, system może nadal naliczać opłaty. Brzmi absurdalnie, ale w praktyce oznacza, że ktoś uprawniony do ulgi może dowiedzieć się o zaległościach dopiero wtedy, gdy sprawa jest już zaawansowana.
Kiedy sprawa trafia do urzędu, kończą się drobne kwoty
Poważny problem przychodzi wtedy, gdy zaległość nie zostanie uregulowana. Kara za brak opłaty za telewizor może sięgnąć nawet 915 zł czyli trzydziestokrotności miesięcznej stawki.
Na tym etapie przestaje chodzić o kilkadziesiąt złotych. Jeśli należność nadal nie zostanie uregulowana, sprawa trafia do urzędu skarbowego. A to oznacza egzekucję administracyjną.
W praktyce pieniądze mogą zostać pobrane z konta bankowego, nadpłaty podatku, a nawet z emerytury. Dla osoby, która liczy każdy wydatek, takie potrącenie potrafi być bardzo odczuwalne.
Jedna data, która robi różnicę
Dlatego 24 kwietnia to nie jest zwykły dzień w kalendarzu. To granica, po której niewielka opłata może zamienić się w realny problem finansowy.
Najrozsądniejsze, co można teraz zrobić, to sprawdzić swoją sytuację: czy abonament jest opłacony, czy przysługuje zwolnienie i – co najważniejsze – czy zostało ono formalnie zgłoszone.
Bo kiedy sprawa trafia do urzędu, przestaje być formalnością. A zaczyna się rozmowa, w której margines błędu jest bardzo niewielki – nawet jeśli wszystko zaczęło się od starego telewizora stojącego w rogu pokoju.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA



