Takiej kontroli zwolnień lekarskich jeszcze nie było. Teraz ZUS robi to po nowemu. Firmy też przykręciły śrubę

REKLAMA
REKLAMA
Wyjazd na all inclusive zamiast rekonwalescencji, remont mieszkania „dla zdrowia”, a czasem po prostu dorabianie na czarno. Tak „chorzy” dochodzą do zdrowia” na zwolnieniach lekarskich. Ale to koniec bezkarności na lewych L4? Zakład Ubezpieczeń Społecznych ma nowe sidła na cwaniaków. Swoją kontrolną śrubę dokręcają tez firmy.
- Tak zdrowi „chorują” na L4
- Kontrolna śruba dokręcona
- ZUS sięga po dokumentację medyczną i algorytmy
- Nie tylko ZUS patrzy pracownikom na ręce
- Tysiące kontroli i milionowe zwroty
Tak zdrowi „chorują” na L4
Robią kursy prawa jazdy, pracują na czarno, remontują mieszkania, jeżdżą na zagraniczne wakacje, oddają się zakrapianej rekreacji. Kreatywność w „leczeniu się” na zwolnieniu lekarskim nie zna granic.
REKLAMA
REKLAMA
Skala zjawiska nie jest marginalna. Jak szacuje Cezary Bachański z Warsaw Enterprise Institute, od 30 do nawet 50 proc. Polaków korzystało z fikcyjnych zwolnień lekarskich albo zna osoby, które to zrobiły. To nie tylko problem systemu, ale i realne koszty dla firm, niezależnie od ich wielkości.
Kontrolna śruba dokręcona
Jeszcze niedawno zakres kontroli był ograniczony. Zakład Ubezpieczeń Społecznych mógł sprawdzać zasadność zwolnień głównie w mniejszych firmach, tych zatrudniających do 20 osób. To się zmieniło. Teraz wielkość przedsiębiorstwa nie ma już znaczenia. Inspektorzy mogą kontrolować pracowników również w dużych organizacjach. To istotna zmiana, bo wcześniej skala zatrudnienia potrafiła skutecznie zniechęcać do dokładniejszego przyglądania się absencjom.
Rozszerzono także sam zakres kontroli. To już nie tylko wizyta pod adresem wskazanym na zwolnieniu. Inspektorzy mogą sprawdzać również miejsca związane z działalnością gospodarczą, a także inne lokalizacje, jeśli może to pomóc ustalić, czy pracownik rzeczywiście jest chory.
REKLAMA
Zmiany objęły nie tylko klasyczne L4, ale także sytuacje pobierania zasiłku chorobowego, zasiłku opiekuńczego oraz świadczenia rehabilitacyjnego, co w praktyce oznacza, że niemal każda forma usprawiedliwionej nieobecności z powodów zdrowotnych może zostać objęta kontrolą.
ZUS sięga po dokumentację medyczną i algorytmy
Nowe przepisy dały Zakładowi kolejne, znacznie dalej idące uprawnienie. ZUS może dziś żądać dokumentacji medycznej, zarówno od lekarza wystawiającego zwolnienie, jak i od placówki medycznej.
Cel jest jasny. Chodzi o zweryfikowania tego czy przebywający na L4 rzeczywiście nie jest zdolny do pracy. Kontrola nie kończy się jednak na papierach. Obejmuje także zachowanie ubezpieczonego. Inspektorzy ZUS sprawdzają czy chory nie wykonuje on czynności sprzecznych z celem zwolnienia, takich, które mogłyby podważyć zasadność wypłaty świadczenia.
W przypadku zasiłku opiekuńczego kontrolerzy mogą dodatkowo ustalać, czy w gospodarstwie domowym nie ma innych osób zdolnych do zapewnienia opieki choremu, co ma zapobiegać sytuacjom, w których świadczenie pobierane jest mimo realnej możliwości zapewnienia opieki przez kogoś innego.
Nieprawidłowości tropią też algorytmy. Skala systemu robi wrażenie. Każdego roku ZUS przetwarza około 200 terabajtów danych, w tym nawet 2 miliony zwolnień lekarskich miesięcznie. W analizie pomagają nowoczesne technologie, w tym sztuczna inteligencja, która wyłapuje powtarzalne schematy i wskazuje przypadki wymagające bliższego przyjrzenia się.
Nie tylko ZUS patrzy pracownikom na ręce
Uprawnienia do kontroli mają także pracodawcy, o ile zgłaszają do ubezpieczenia chorobowego więcej niż 20 osób, i coraz częściej korzystają przy tym z narzędzi analitycznych pozwalających na szybkie identyfikowanie niepokojących wzorców absencji oraz kierowanie wybranych przypadków do szczegółowej weryfikacji. – W tym celu korzystają z nowoczesnych narzędzi monitorujących liczbę pobieranych L4 i umożliwiających szybkie oraz skuteczne analizowanie wzorców nieobecności, a także identyfikowanie potencjalnych nadużyć, kierując pracowników do kontroli, co w dłuższej perspektywie obniża absencje i przynosi znaczące oszczędności – wyjaśniał Mikołaj Zając, ekspert rynku pracy i prezes firmy doradczej Conperio.
Na rynku pojawiły się także wyspecjalizowane aplikacje do monitorowania absencji, które pozwalają menedżerom nie tylko zrozumieć skalę problemu, ale też podejmować szybkie działania korygujące i precyzyjnie typować „podejrzane” zwolnienia chorobowe do kontroli.
Tysiące kontroli i milionowe zwroty
Efekty są wymierne. W pierwszym półroczu 2025 roku ZUS przeprowadził ponad 227 tysięcy kontroli, a do września liczba postępowań przekroczyła 341,5 tysiąca, z czego w samym trzecim kwartale objęto nimi około 114,4 tysiąca osób przebywających na L4.
Rezultatem tych działań było wstrzymanie wypłaty 14,8 tysiąca zasiłków chorobowych o łącznej wartości ponad 22,2 miliona złotych, a także obniżenie świadczeń wypłacanych po ustaniu zatrudnienia o 128,3 miliona złotych, co łącznie przyniosło Funduszowi Ubezpieczeń Społecznych zwrot w wysokości 150,5 miliona złotych.
Skala nieprawidłowości nadal pozostaje znacząca — w pierwszym kwartale 2025 roku spośród 35 810 skontrolowanych osób w 2 886 przypadkach stwierdzono wykorzystywanie zwolnienia niezgodnie z jego przeznaczeniem, co oznacza, że niemal co dwunaste L4 zostało zakwestionowane.
ZUS nie tylko więc „tropi zdrowych chorych”, ale robi to dziś skuteczniej niż kiedykolwiek wcześniej. A granica między rekonwalescencją a nadużyciem — coraz częściej okazuje się bardzo cienka.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA



