Tusk wstrzymuje reformę PIP. Jest spór o umowy śmieciowe i uprawnienia inspektorów

REKLAMA
REKLAMA
Rząd wstrzymuje prace nad reformą Państwowej Inspekcji Pracy, która miała dać inspektorom prawo przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę. Premier Donald Tusk uznał te rozwiązania za zbyt daleko idące i groźne dla firm, podczas gdy Lewica zapowiada dalszą walkę z „patologią umów śmieciowych”.
- Donald Tusk: prace nad reformą PIP nie będą kontynuowane. Dlaczego?
- Reforma PIP została zapisana w Krajowym Planie Odbudowy
- Reforma PIP w zakresie przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę wzbudziła dyskusje
- Projekt ustawy o PIP, wstrzymany przez premiera Tusk, zawiera przepisy, które już dziś de facto obowiązują. Opinia eksperta
- Wstrzymanie projektu ustawy o PIP nie zablokuje prawa ZUS do kwestionowania form prawnych umów
Opracowany w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej projekt ustawy dotyczący reformy Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) zakładała m.in. umożliwienie okręgowym inspektorom zmiany umowy o dzieło, umowy-zlecenia czy B2B na umowy o pracę. Na początku grudnia ubiegłego roku regulacja została przyjęta przez Stały Komitet Rady Ministrów.
REKLAMA
REKLAMA
Donald Tusk: prace nad reformą PIP nie będą kontynuowane. Dlaczego?
We wtorek 6 stycznia br. premier Donald Tusk oświadczył, że prace nad reformą PIP nie będą kontynuowane. Jak wyjaśnił, przesadna władza dla urzędników, wprowadzana reformą, byłaby destrukcyjna dla firm i oznaczałaby utratę pracy dla wielu ludzi.
Do tematu odniosła się w środę 7 stycznia br. w Sejmie ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. „Rozmawiamy o kształcie skutecznego narzędzia do przeciwdziałania patologii, która trawi polski rynek pracy, czyli patologii umów śmieciowych. Co do tego nie ma żadnych dyskusji, żadnego sporu” - powiedziała ministra pracy w rozmowie z dziennikarzami.
Podkreśliła, że to ważna sprawa dla milionów pracowników m.in. kobiet w ciąży, które pracując na tzw. umowie śmieciowej mogą być pozbawione pracy z dnia na dzień. „To problem, z którym Lewica chce walczyć, to problem, z którym Lewica walczyć będzie, ale za pomocą jakiego konkretnie narzędzia, jaki kształt to narzędzie będzie miało, to oczywiście będziemy ustalać z koalicjantami. Jeżeli jest takie oczekiwanie, żeby coś doprecyzować, coś zmienić, to ta rozmowa będzie prowadzona” - zadeklarowała szefowa MRPiPS.
REKLAMA
Reforma PIP została zapisana w Krajowym Planie Odbudowy
Przypomniała, że reforma PIP została zapisana w Krajowym Planie Odbudowy, a jej celem jest ochrona pracowników. W projekcie reformy PIP zagwarantowana jest ścieżka odwoławcza dla stron, które nie zgodzą się z decyzją Inspektora Pracy. Od decyzji okręgowego inspektora będzie przysługiwało odwołanie do Głównego Inspektora Pracy. Na końcu drogi odwoławczej jest sąd pracy.
Projekt ustawy o reformie PIP przewidywał także: wymianę informacji i danych między ZUS, PIP i KAS na potrzeby kontroli i analizy ryzyka; usprawnienie kontroli PIP poprzez wprowadzenie kontroli zdalnych i wykorzystanie urządzeń technicznych umożliwiających przeprowadzenie czynności kontrolnych na odległość, wprowadzenie postaci elektronicznej dokumentacji sporządzanej podczas kontroli, w szczególności protokołów kontroli. Regulacja wprowadzała ponadto m.in. rozwiązania w zakresie wysokości kar grzywny za wykroczenia przeciwko prawom pracownika, mające na celu zapewnienie skuteczniejszej ochrony pracowników i mające pełnić funkcję odstraszającą dla pracodawców nieprzestrzegających przepisów prawa pracy.
Reforma PIP w zakresie przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę wzbudziła dyskusje
Reforma PIP w takim kształcie, szczególnie możliwość przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę, wzbudziła dyskusje. Przeciw tej zmianie byli przedsiębiorcy, broniły jej związki zawodowe. Negatywnie proponowane rozwiązanie oceniło m.in. Rządowe Centrum Legislacji. W uwagach do projektu napisano, że regulacja narusza konstytucyjne zasady swobody prowadzenia działalności gospodarczej, wolności wyboru i wykonywania zawodu oraz wyboru miejsca pracy.
W odpowiedzi resort pracy podkreślił, że projekt nie wprowadza arbitralnego naruszania swobody prowadzenia działalności gospodarczej, lecz precyzuje procedurę wykrywania i korygowania nadużyć w zakresie stosowania umów cywilnoprawnych w miejsce stosunku pracy. Według ministerstwa za wprowadzeniem nowego uprawnienia dla inspektorów przemawia m.in. skala zjawiska zawierania umów cywilnoprawnych zamiast umowy o pracę, czemu bezwzględnie należy przeciwdziałać.
Projekt ustawy o PIP, wstrzymany przez premiera Tusk, zawiera przepisy, które już dziś de facto obowiązują. Opinia eksperta
Ekspert prawa pracy Andrzej Radzisław przyznał, że przepisy zawarte w spornym projekcie ustawy o PIP w praktyce już dziś obowiązują. „Z punktu widzenia przedsiębiorców krytykujących te rozwiązania największym zagrożeniem nie jest Państwowa Inspekcja Pracy, lecz Zakład Ubezpieczeń Społecznych, który już obecnie korzysta ze swoich uprawnień do przekształcania np. umów B2B w umowy o pracę” – podkreślił ekspert. Jego zdaniem wynika to z ogólnego przepisu, zgodnie z którym ZUS wydaje decyzje w zakresie podlegania ubezpieczeniom. „Przepis ten jest interpretowany w ten sposób, że ZUS może wydać decyzję stwierdzającą, iż dana osoba podlega ubezpieczeniom jako pracownik lub zleceniobiorca, nawet wbrew woli stron łączącego je stosunku prawnego” – zaznaczył Radzisław.
„Orzecznictwo sądowe poszło w tym kierunku, że uznaje się, iż ZUS de facto może kwestionować rodzaj zawartej umowy. Na przykład podczas kontroli inspektor ZUS dochodzi do wniosku, że osoba realizująca umowę o dzieło w rzeczywistości wykonuje umowę zlecenia, a więc podlega ubezpieczeniom” – powiedział ekspert. „W takich sytuacjach – dodał – wola stron nie ma żadnego znaczenia. Zdarzało się bowiem, że ZUS kwestionował umowę o dzieło, twierdząc, iż w istocie jest to umowa zlecenia. Sam wykonawca przekonywał, że mamy do czynienia z dziełem, płatnik składek potwierdzał to stanowisko, jednak ZUS podtrzymywał swoją ocenę i domagał się opłacania składek. Sądy w takich sprawach potwierdzały stanowisko ZUS. Podobne przypadki dotyczyły również umów B2B, które także były przez ZUS kwestionowane”.
„Wyrok w takiej sprawie – przypomniał ekspert – wydał m.in. w 2024 r. Sąd Okręgowy w Łodzi. Osoba, która zawarła umowę B2B, po pewnym czasie zakwestionowała jej charakter i złożyła skargę do Państwowej Inspekcji Pracy. PIP ustaliła, że w istocie powinna to być umowa o pracę, jednak nie miała narzędzi, by doprowadzić do jej przekształcenia. Poinformowała natomiast ZUS, który wydał decyzję, że dana osoba podlega ubezpieczeniom jako pracownik. Decyzję tę sąd podtrzymał”.
„Paradoks obowiązujących przepisów polega na tym, że organ odpowiedzialny za egzekwowanie prawa pracy, czyli Państwowa Inspekcja Pracy, ma dziś węższe uprawnienia niż ZUS” – przyznał ekspert. Projekt ustawy o PIP jest więc formą ujednolicenia prawa. Największa różnica w stosunku do obecnych przepisów polegała na tym, że w myśl projektu decyzja PIP o zmianie formy umowy miała mieć rygor natychmiastowej wykonalności, a takiego rygoru nie mają decyzję ZUS.
Z punktu widzenia przedsiębiorców takie uprawnienia PIP mogły więc nieść realne finansowe zagrożenie, bo w przypadku umowy o pracę składki płaci się od pełnego wynagrodzenia, a nie od kwoty zryczałtowanej, jak przy jednoosobowej działalności gospodarczej, występującej w przypadku B2B. „Przy umowach o pracę podstawą jest przychód – jeśli ktoś otrzymuje 20 tys. złotych, to od tej kwoty są naliczane składki. Tymczasem przy działalności gospodarczej składki są płacone od 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia” – zwrócił uwagę ekspert.
Uchwalenie nowych przepisów mogło więc mieć daleko idące konsekwencje, przyznał ekspert, bo dziś w wielu dziedzinach życia przymyka się oko na fikcję w formach zatrudnienia. „Lekarze w szpitalach pracują na podstawie umów B2B, piloci latają samolotami na podstawie umów B2B, stewardessy podobnie. Dziennikarze mówią o umowach śmieciowych, a sami są zatrudniani na podstawie umów B2B” – wymienił Radzisław. Tyle że w myśl ostatniej wersji projektu, jak dodał, decyzje PIP nie miały już mieć rygoru natychmiastowej wykonalności.
Wstrzymanie projektu ustawy o PIP nie zablokuje prawa ZUS do kwestionowania form prawnych umów
Zdaniem eksperta jednak nawet wstrzymanie projektu ustawy o PIP, co jest działaniem głównie wizerunkowym, nie zablokuje prawa ZUS do kwestionowania form prawnych umów. Zatem zawarte dziś umowy nawet po czasie będą mogły zostać przez ZUS zakwestionowane, co dla pracodawców będzie się wiązać z określonymi kosztami.
Ekspert zwrócił uwagę, że ZUS kiedyś zakwestionował nawet umowę na recenzję pracy habilitacyjnej jako umowę o dzieło, żądając zmiany na oskładkowaną umowę-zlecenie. Choć finalnie tej sprawy nie wygrał, sprawa ta pokazuje determinację Zakładu w kwestiach umów. A sądy, jak dodał, raczej przyznają rację ZUS-owi.
Do wyjątków należy wyrok Sądu Najwyższego z 2013 roku, potwierdzający, że sekretarki w sądzie mogą być zatrudnione na podstawie umowy zlecenia, choć inne sekretarki, wykonujące te same obowiązki, były zatrudnione na podstawie umowy o pracę. Choć być może wiązało się to z faktem, przyznał ekspert, że sprawa dotyczyła samego sądu. „Przekonanie, że temat zamiany umów jest zamknięty, jest więc przekonaniem błędnym” – podkreślił Radzisław.
REKLAMA
REKLAMA

