Rząd uderza w Google i Facebooka. Big Techy mają zapłacić setki milionów

REKLAMA
REKLAMA
Koniec darmowej jazdy dla Big Tech. Ministerstwo Cyfryzacji ogłosiło właśnie projekt ustawy, która zmusi Google'a, Facebooka i Amazona do płacenia podatku od każdej złotówki zarobionej w Polsce. Stawka? Nawet 3 proc. od przychodów. To mogą być setki milionów rocznie. Sprawdź, co to oznacza dla ciebie i twoich ulubionych serwisów. Wyraź swoją opinię w naszej sondzie.
- Polska idzie na wojnę podatkową z Big Tech
- Kogo dotyczy nowy podatek? Kto będzie obciążony płatnością na rzecz fiskusa?
- Szybka sonda - podziel się swoją opinią poniżej i weź udział w sondzie:
- Trzy filary nowego podatku na rzecz państwa
- Co pozostanie poza nowym podatkiem?
- Stawka do trzech procent – ile to oznaczać będzie w praktyce daniny do budżetu?
- Czy zapłacimy więcej za serwisy i usługi cyfrowe?
- Dlaczego akurat teraz rząd przyspiesza z nowym podatkiem?
- Konsultacje nowego podatku ruszają już za kilka dni
Polska idzie na wojnę podatkową z Big Tech
To nie są plotki ani przecieki z zacisza rządowych gabinetów. We wtorek 27 stycznia Ministerstwo Cyfryzacji oficjalnie potwierdziło, że Polska przygotowuje się do wprowadzenia podatku rekompensującego od usług cyfrowych. Wniosek o wpisanie projektu ustawy do wykazu prac legislacyjnych został już złożony, a to oznacza, że machina legislacyjna ruszyła pełną parą.
REKLAMA
REKLAMA
Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski nie owija w bawełnę. Jego zdaniem obecna sytuacja na polskim rynku cyfrowym jest po prostu niesprawiedliwa.
– Dziś konkurencja na rynku cyfrowym w Polsce jest zachwiana. Firmy, które płacą podatek od swojej działalności w Polsce są w sytuacji gorszej niż te, które świadczą na terytorium naszego kraju usługi cyfrowe z zagranicy – mówi wprost Gawkowski.
To słowa, które w Dolinie Krzemowej mogą wywołać niepokój. I słusznie.
REKLAMA
Kogo dotyczy nowy podatek? Kto będzie obciążony płatnością na rzecz fiskusa?
Zanim ktokolwiek zacznie panikować - od razu wyjaśnijmy najważniejszą kwestię. Podatek cyfrowy nie jest wymierzony w przeciętnego polskiego przedsiębiorcę prowadzącego sklep internetowy ani w polskie startupy. Płatnikiem podatku będzie wyłącznie podmiot lub skonsolidowana grupa, która spełnia jednocześnie dwa warunki:
- globalne przychody przekraczające miliard euro rocznie oraz
- przychody z usług cyfrowych w Polsce powyżej 25 milionów złotych.
Kto spełnia te kryteria? Na pewno Google, Meta (Facebook, Instagram, WhatsApp), Amazon, Microsoft, Apple, TikTok. To właśnie ci wielcy gracze przez lata korzystali z luk w międzynarodowym systemie podatkowym, płacąc efektywnie znacznie mniej niż polskie firmy działające w tej samej branży.
Szybka sonda - podziel się swoją opinią poniżej i weź udział w sondzie:
Trzy filary nowego podatku na rzecz państwa
Projekt ustawy precyzyjnie definiuje, jakie usługi cyfrowe będą podlegać nowemu podatkowi. Ministerstwo wskazało trzy główne kategorie.
- Po pierwsze – reklama cyfrowa. Każde umieszczenie na interfejsie cyfrowym reklamy ukierunkowanej będzie generować obowiązek podatkowy. To uderza przede wszystkim w model biznesowy Google'a i Mety, które właśnie z reklam czerpią lwią część swoich przychodów.
- Po drugie – platformy pośredniczące. Chodzi o wielostronne interfejsy cyfrowe umożliwiające użytkownikom handel między sobą. Allegro, Amazon Marketplace, Booking, Airbnb, Uber – wszystkie te platformy działają właśnie w takim modelu.
- Po trzecie – handel danymi. To być może najbardziej kontrowersyjna kategoria. Podatkiem objęte zostanie przekazywanie zgromadzonych danych o użytkownikach – indywidualnych lub w pakietach. Każde kliknięcie, polubienie, wyszukiwanie generuje dane sprzedawane reklamodawcom. Ten handel był dotąd praktycznie niewidoczny dla fiskusa. Ma się to zmienić.
Co pozostanie poza nowym podatkiem?
Ministerstwo przewidziało szereg wyłączeń. Z podatku wyłączone zostaną podmioty dostarczające własne treści cyfrowe – Netflix produkujący seriale czy Spotify oferujący muzykę na licencji nie powinny być objęte tym podatkiem w zakresie podstawowej działalności. Wyłączone będą również regulowane usługi finansowe podlegające nadzorowi KNF oraz platformy obrotu instrumentami finansowymi.
Co szczególnie istotne dla polskich mediów – podatek nie obejmie podmiotów, których przeważającą działalność stanowi publikowanie materiałów redakcyjnych. Gazety i portale informacyjne zachowają dotychczasowy status podatkowy.
Stawka do trzech procent – ile to oznaczać będzie w praktyce daniny do budżetu?
Projekt zakłada, że stawka podatku rekompensującego nie przekroczy 3 procent od przychodu. To może wydawać się niewielką kwotą, ale gdy mówimy o gigantach generujących w Polsce miliardy złotych rocznie, sumy robią się imponujące.
Weźmy hipotetyczny przykład. Jeśli Google generuje w Polsce przychody z reklam na poziomie 5 miliardów złotych rocznie, podatek w maksymalnej stawce oznaczałby 150 milionów złotych wpływów do budżetu. Meta z podobnymi przychodami – kolejne 150 milionów. Łączne wpływy mogą sięgać setek milionów, a nawet przekroczyć miliard złotych rocznie.
Co istotne, projekt przewiduje mechanizm unikania podwójnego opodatkowania. Podatek rekompensujący będzie pomniejszany o kwotę CIT zapłaconego w Polsce. Firmy płacące uczciwie podatek dochodowy tutaj nie będą dodatkowo obciążane.
Czy zapłacimy więcej za serwisy i usługi cyfrowe?
Pytanie, które zadaje sobie każdy: czy nowy podatek przełoży się na wyższe ceny usług? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Globalne korporacje słyną z przerzucania kosztów na konsumentów. Z drugiej strony, przy stawce maksymalnie 3 procent i intensywnej konkurencji, giganci mogą zdecydować się na absorpcję kosztu.
Wiele usług Big Tech jest pozornie darmowych – za Facebooka czy wyszukiwarkę Google płacimy danymi, nie pieniędzmi. Trudno podnieść cenę czegoś, co oficjalnie kosztuje zero. Możliwe jednak, że użytkownicy zauważą więcej reklam lub ograniczenie bezpłatnych funkcji.
Dlaczego akurat teraz rząd przyspiesza z nowym podatkiem?
Jak wskazuje Ministerstwo Cyfryzacji, średnia efektywna stawka podatkowa dla przedsiębiorstw cyfrowych w UE jest obecnie dwukrotnie niższa niż dla firm działających w tradycyjnej gospodarce. Fabryka zatrudniająca setki pracowników płaci proporcjonalnie więcej niż globalna platforma generująca porównywalne przychody.
Polska nie jest pierwszym krajem decydującym się na jednostronne działanie. Inne państwa UE też pracują nad opodatkowaniem big techów.
– Gospodarka w coraz większym stopniu przenosi się do sfery cyfrowej i z czasem te nierówności tylko by się pogłębiały – podkreśla minister Gawkowski.
Konsultacje nowego podatku ruszają już za kilka dni
Projekt ustawy nie jest jeszcze ostateczny. Od 2 lutego 2026 roku Ministerstwo Cyfryzacji organizuje konsultacje z przedstawicielami organizacji zrzeszających podmioty objęte nowym rozwiązaniem.
Można się spodziewać intensywnej batalii o kształt ostatecznych przepisów. Wysokość stawki, definicja usług podlegających opodatkowaniu, mechanizmy rozliczeń – wszystko będzie przedmiotem negocjacji. Walka o kształt polskiego podatku cyfrowego dopiero się zaczyna.
Źródło: gov.pl
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA



