Konsumenci wciąż dają się nabrać na te same hasła na opakowaniach. Na co naprawdę patrzeć podczas zakupów? [WYWIAD]

REKLAMA
REKLAMA
Naturalny”, „fit”, „bez dodatku” – takie hasła często przyciągają uwagę bardziej niż rzeczywisty skład produktu. Tymczasem, jak podkreśla dr Jacek Postupolski, ekspert Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – Państwowego Instytutu Badawczego (NIZP PZH-PIB), to właśnie umiejętność czytania etykiet i krytyczne podejście do marketingowych komunikatów są dziś kluczowe dla świadomych i bezpiecznych wyborów żywieniowych. Ekspert wyjaśnia, jak nie dać się zwieść opakowaniu, które informacje na etykiecie są najważniejsze oraz dlaczego nowa żywność trafiająca na europejski rynek przechodzi wieloletnią ocenę bezpieczeństwa.
W tegorocznej edycji kampanii Safe2Eat duży nacisk położono na czytanie etykiet. Jakie są najczęstsze błędy popełniane przez konsumentów przy interpretacji składu produktów?
Dr Jacek Postupolski: Sprawa podawania informacji na etykietach budzi duże zainteresowanie, w praktyce interpretacja informacji nadal sprawia trudności. W mojej opinii najczęstsze problemy to: uproszczony przekaz marketingowy („naturalny”, „fit”, „bez dodatku…”) który nie dostarcza realnych informacji, a zastępuje konsumentowi np. analizę składu czy wartości odżywczej produktu, konsumenci często mylą oznaczenia dotyczące trwałości produktów („najlepiej spożyć przed” – odnoszące się do jakości produktu oraz „należy spożyć do” – dotyczące bezpieczeństwa), przecenianie znaczenia pojedynczych składników przy jednoczesnym ignorowaniu całościowego kontekstu diety. Bardzo ważne jest krytyczne podejście do informacji zamieszczanych na opakowaniach oraz odróżnianie faktów od przekazu marketingowego.
REKLAMA
REKLAMA
Jakie trzy informacje na etykiecie produktu są – z punktu widzenia naukowców – kluczowe dla konsumenta?
JP: Naukowcy również jedzą i kupują żywność, tak jak wszyscy. Warunki przechowywania i przygotowania – te informacje pozwalają na bezpieczne postępowanie z żywnością. Informacje o terminie przydatności oraz numer partii – bez nich produkt nie może zostać właściwie zidentyfikowany. Lista składników oraz informacja o alergenach – pozwala ocenić rzeczywisty skład produktu. Składniki są uporządkowane od największej do najmniejszej ilości, co umożliwia szybkie rozpoznanie dominujących składników. Alergeny – zgodnie z przepisami UE – muszą być wyraźnie wyróżnione (np. pogrubieniem). Dotyczy to 14 najważniejszych alergenów, takich jak gluten, mleko czy orzechy.
Dlaczego mimo rosnącej świadomości wielu konsumentów nadal ma trudności ze zrozumieniem etykiet żywności?
JP: Pomimo dużej ilości obowiązkowych informacji (a może również właśnie dlatego) etykiety czasami bywają nieczytelne. Podstawowym problemem może być język techniczny — duża liczba informacji, logo i oświadczeń utrudnia orientację, a informacje reklamowe przysłaniają informacje obowiązkowe. Konieczne jest przełożenie wiedzy naukowej na praktyczne wskazówki dla konsumentów.
Jak interpretować oświadczenia zdrowotne na opakowaniach — i kiedy powinna nam się zapalić „czerwona lampka”?
JP: Producent nie może dowolnie przypisywać żywności właściwości zdrowotnych. Każde oświadczenie musi być poparte rzetelnymi danymi naukowymi, a jego treść zatwierdzona na poziomie Unii Europejskiej. EFSA ocenia, czy istnieje wiarygodny związek między spożyciem danej substancji (np. błonnika, fitosteroli czy witamin) a deklarowanym efektem zdrowotnym. Dopiero na tej podstawie Komisja Europejska podejmuje decyzję o dopuszczeniu oświadczenia do stosowania. System ma chronić konsumenta przed wprowadzającymi w błąd informacjami. W praktyce jednak warto zachować czujność, ponieważ nie wszystkie komunikaty marketingowe podlegają takim samym rygorom.
REKLAMA
Kiedy powinna zapalić się „czerwona lampka”? Gdy komunikat sugeruje działanie lecznicze – żywność nie może „leczyć”, „zapobiegać chorobom” ani „zastępować terapii”. Takie właściwości są zarezerwowane dla produktów leczniczych. Jeśli produkt spożywczy obiecuje efekty typowe dla farmakoterapii, jest to sygnał ostrzegawczy. Gdy używane są ogólne, nieprecyzyjne hasła – sformułowania typu „detoks”, „wzmacnia organizm”, „oczyszcza ciało” brzmią atrakcyjnie, ale często nie mają jednoznacznej definicji naukowej ani zatwierdzonego znaczenia w prawie UE, przez co mogą wprowadzać w błąd. Gdy brak konkretu, np. wskazania substancji i mechanizmu działania – wiarygodne oświadczenia odnoszą się do konkretnego składnika (np. „substancja X przyczynia się do obniżenia poziomu cholesterolu”). Jeśli komunikat jest ogólny i nie wskazuje, jaka substancja odpowiada za efekt, warto zachować dystans. Gdy efekt brzmi zbyt dobrze, by był prawdziwy – natychmiastowe, spektakularne rezultaty („spala tłuszcz w 7 dni”, „natychmiast wzmacnia odporność”) rzadko mają oparcie w dowodach naukowych.
Warto pamiętać, że nawet zatwierdzone oświadczenia zdrowotne mają określone warunki stosowania – np. minimalną ilość składnika w produkcie czy konieczność spożywania go w określonej ilości. Oznacza to, że sam napis na opakowaniu nie zawsze przekłada się bezpośrednio na realny efekt zdrowotny.
W jaki sposób oznakowanie alergenów zostało ustandaryzowane w UE i czy można uznać je dziś za wystarczająco czytelne?
JP: UE wprowadziła jednolite zasady oznaczania alergenów, nakładając obowiązek wskazania 14 głównych alergenów i ich wyróżnienia w wykazie składników; obowiązek ten dotyczy również gastronomii. W mojej ocenie system ten jest skuteczny, jednak wyzwaniem pozostaje tzw. oznakowanie ostrzegawcze („może zawierać”), które bywa stosowane nadmiernie i może wprowadzać konsumentów w błąd.
Kampania porusza temat tzw. „nowej żywności”. Czym ona właściwie jest i czy konsumenci powinni mieć wobec niej jakiekolwiek obawy? Jak wygląda proces dopuszczania nowej żywności do obrotu w UE i ile czasu zajmuje ocena jej bezpieczeństwa?
JP: Mówimy o żywności „nowej”, która nie była w znacznym stopniu spożywana w UE przed 1997 r. Proces dopuszczania polega na złożeniu szczegółowej dokumentacji do Komisji Europejskiej. Komisja przekazuje ją do EFSA w celu przeprowadzenia oceny naukowej bezpieczeństwa. Na podstawie oceny EFSA Komisja Europejska oraz państwa członkowskie podejmują decyzję o dopuszczeniu danego produktu lub składnika żywności.
Dokumentacja opiniowana przez EFSA musi naukowo wykazać bezpieczeństwo żywności. Obejmuje ona przede wszystkim dokładny opis produktu, jego składu, procesu produkcji oraz planowanego zastosowania i poziomu spożycia. Kluczową część stanowią dane dotyczące bezpieczeństwa, w tym badania toksykologiczne, informacje o tym, jak organizm przetwarza dany składnik, ocena potencjalnej alergenności oraz opis procesu produkcji. Istotne jest również oszacowanie narażenia populacji oraz uwzględnienie historii spożycia, jeśli produkt był wcześniej wykorzystywany poza UE. Na podstawie tych kompleksowych danych EFSA dokonuje oceny ryzyka i wydaje opinię naukową, która stanowi podstawę do podjęcia decyzji o dopuszczeniu produktu do obrotu. Proces trwa średnio około 2–3 lat, co odzwierciedla jego rygorystyczny charakter.
Jak EFSA ocenia bezpieczeństwo dodatków do żywności i skąd pewność, że są one bezpieczne dla zdrowia? Czy są konkretne przykłady nowej żywności, które w ostatnich latach szczególnie zainteresowały konsumentów lub wzbudziły kontrowersje? I czy rozwój nowej żywności (np. alternatywnych źródeł białka) może realnie wpłynąć na przyszłość naszego systemu żywnościowego?
JP: Proces dopuszczania dodatków do żywności w Unii Europejskiej również opiera się na przygotowaniu szczegółowej dokumentacji naukowej (dossier), która ma wykazać, że dana substancja jest bezpieczna w proponowanych warunkach stosowania. Dokumentacja ta obejmuje przede wszystkim dokładną charakterystykę dodatku (jego tożsamość chemiczną, skład, proces produkcji oraz stabilność i zachowanie w żywności).
Kluczowe znaczenie ma także opis planowanego zastosowania oraz ocena narażenia konsumentów, czyli oszacowanie, ile danej substancji może być spożywane przez różne grupy populacji. Najważniejszą część stanowią dane dotyczące bezpieczeństwa, w tym badania genotoksyczności i toksyczności, analizowane według podejścia stopniowego (tiered approach).
Na podstawie tych danych EFSA ocenia ryzyko i określa m.in. dopuszczalne dzienne pobranie (ADI – Acceptable Daily Intake), które stanowi podstawę decyzji Komisji Europejskiej o dopuszczeniu dodatku do stosowania w żywności. W ostatnich latach szczególne zainteresowanie konsumentów wzbudzają różne przykłady tzw. nowej żywności, zwłaszcza produkty oparte na alternatywnych źródłach białka, takich jak owady czy algi. Tego typu innowacje często wywołują skrajne reakcje – z jednej strony są postrzegane jako przełom technologiczny i szansa na bardziej zrównoważony system żywnościowy, z drugiej budzą obawy konsumentów.
Jednocześnie każda taka żywność dopuszczona do obrotu w Unii Europejskiej musi przejść rygorystyczną ocenę bezpieczeństwa prowadzoną przez EFSA, co oznacza, że spełnia wysokie standardy ochrony zdrowia.
Rozwój nowej żywności, szczególnie alternatywnych źródeł białka, może realnie wpłynąć na przyszłość systemu żywnościowego poprzez ograniczenie presji na środowisko, zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych oraz uniezależnienie produkcji żywności od tradycyjnej hodowli zwierząt. W dłuższej perspektywie innowacyjne produkty mogą stać się istotnym elementem zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego, zwłaszcza w kontekście rosnącej liczby ludności i zmian klimatycznych.
Konieczne jest jednak stałe monitorowanie rynku, uwzględnianie potrzeb wszystkich uczestników łańcucha dostaw oraz konsumentów, a przede wszystkim prowadzenie kompleksowej oceny naukowej.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Kinga Olszacka.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA