REKLAMA

REKLAMA

Kategorie
Zaloguj się

Zarejestruj się

Proszę podać poprawny adres e-mail Hasło musi zawierać min. 3 znaki i max. 12 znaków
* - pole obowiązkowe
Przypomnij hasło
Witaj
Usuń konto
Aktualizacja danych
  Informacja
Twoje dane będą wykorzystywane do certyfikatów.

Jak banki „przestawiają kalendarz”, żeby zarabiać więcej na kredytach. Metoda 365/360 na zawyżanie odsetek (+1,39 proc. w skali roku)

kalendarz odsetkowy, kredyt, odsetki od kredytu
Jak banki „przestawiają kalendarz”, żeby zarabiać więcej na kredytach. Metoda 365/360 na zawyżanie odsetek (+1,39 proc. w skali roku)
Shutterstock

REKLAMA

REKLAMA

Jak banki liczą naliczają odsetki od kredytów w czasie? Co to jest kalendarz odsetkowy? Okazuje się, że w bankowości od dziesięcioleci funkcjonują umowne sposoby liczenia czasu, oderwane od rzeczywistego kalendarza. Jedną z tych metod jest ACT/360 (365/360) – metoda mieszana, w której bank liczy rzeczywiste dni, ale dzieli je przez skrócony rok 360-dniowy. To właśnie ta trzecia metoda stała się najkorzystniejsza dla banków – i najbardziej problematyczna dla klientów. Metoda ta prowadzi do systematycznego zawyżania odsetek przez bank a różnica wynosi około 1,39% w skali roku. Co równie ważne, metoda 365/360 jest praktycznie niewykrywalna, bo nie ma jej w umowie kredytowej.

rozwiń >

Cena pieniądza to nie tylko procenty

Gdy przeciętny klient podpisuje umowę kredytową, niemal zawsze skupia się na jednym parametrze: oprocentowaniu. To ono ma być odpowiedzią na pytanie, ile bank zarobi na udostępnieniu kapitału. W powszechnym odbiorze cena pieniądza jest wyrażona w procentach i na tym analiza się kończy. Tymczasem oprocentowanie to tylko jeden z elementów ceny kredytu.

Równie istotny – a w praktyce niemal całkowicie pomijany – jest sposób naliczania odsetek w czasie, czyli kalendarz odsetkowy. To on decyduje, czy procent zapisany w umowie jest procentem rzeczywistym, czy tylko pozornym. Właśnie w tym miejscu przez lata istniało pole do nadużyć. Banki nie musiały zmieniać oprocentowania, aby zarabiać więcej. Wystarczyło zmienić sposób liczenia czasu.

REKLAMA

REKLAMA

Rok ma 365 dni. Chyba że liczy go bank

W normalnym życiu czas jest jednoznaczny. Rok ma 365 dni, a co cztery lata 366. Miesiące mają 28, 30 albo 31 dni. Tak działa kalendarz gregoriański – uniwersalny, cywilizacyjny standard. Klient podpisujący umowę kredytową ma pełne prawo zakładać, że skoro umowa mówi o „oprocentowaniu rocznym”, to rok oznacza dokładnie to samo, co w każdej innej dziedzinie życia: rzeczywisty rok kalendarzowy.

Problem polega na tym, że w bankowości od dziesięcioleci funkcjonują umowne sposoby liczenia czasu, oderwane od rzeczywistego kalendarza. Co więcej – nie są one wprost uregulowane w przepisach prawa dotyczących kredytów konsumenckich i hipotecznych. Powstała więc przestrzeń, w której banki zaczęły stosować własne reguły.

Czas to pieniądz – dosłownie

Odsetki są funkcją trzech zmiennych: kapitału, stopy procentowej i czasu. Jeśli zmienia się sposób liczenia czasu, zmienia się wynik finansowy – nawet przy niezmienionej stopie procentowej. W praktyce oznacza to, że ten sam kredyt, z tym samym oprocentowaniem nominalnym, może kosztować więcej lub mniej, w zależności od tego, jak bank liczy dni. Z punktu widzenia konsumenta to fundamentalny problem. Klient nie kupuje „abstrakcyjnej stopy procentowej”, tylko konkretny produkt finansowy o określonym koszcie. Jeżeli koszt zależy od reguł, których klient nie zna – mamy do czynienia z asymetrią informacji.

Kalendarz odsetkowy – niewidzialny element ceny kredytu

Kalendarz odsetkowy nie jest dodatkiem technicznym ani detalem księgowym. To element mechanizmu cenowego. Tak samo jak marża banku czy wskaźnik referencyjny. Mimo to w wielu umowach kredytowych kalendarz odsetkowy:
- nie jest w ogóle wskazany, albo
- jest opisany w sposób niezrozumiały, albo
- funkcjonuje wyłącznie „w systemie bankowym”, poza świadomością klienta.

W praktyce oznacza to, że kredytobiorca nie wie, jak naprawdę liczona jest cena kredytu, mimo że prawo wymaga, aby była ona jasna, rzetelna i jednoznaczna.

REKLAMA

Trzy sposoby liczenia czasu przy kredytach, jeden faworyt banków

W praktyce bankowej funkcjonują trzy podstawowe konwencje:
ACT/ACT (365/365) – liczenie rzeczywistej liczby dni w miesiącu i w roku. To jedyna metoda w pełni zgodna z intuicją konsumenta i z cywilnym rozumieniem czasu.
30/360 (360/360) – każdy miesiąc ma 30 dni, a rok 360. Metoda historyczna, stosowana kiedyś z powodów czysto rachunkowych.
ACT/360 (365/360) – metoda mieszana, w której bank liczy rzeczywiste dni, ale dzieli je przez skrócony rok 360-dniowy.

To właśnie ta trzecia metoda stała się najkorzystniejsza dla banków – i najbardziej problematyczna dla klientów.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Metoda 365/360: techniczny trik, realny zysk

Metoda 365/360 prowadzi do systematycznego zawyżania odsetek. Mechanizm jest prosty: skoro rok ma „umownie” tylko 360 dni, to każdy dzień jest droższy. Efektywnie oznacza to, że:
- oprocentowanie nominalne jest inne niż oprocentowanie rzeczywiste,
- klient płaci więcej, choć nie widzi tego wprost w umowie.

Różnica wynosi około 1,39% w skali roku. To nie jest jednorazowy błąd – to stały mechanizm, działający przez cały okres kredytowania.

Ukryta podwyżka, której nie widać w umowie

Z punktu widzenia konsumenta metoda 365/360 jest praktycznie niewykrywalna. Klient nie zna wzorów, nie analizuje algorytmów bankowych, nie ma dostępu do wewnętrznych parametrów systemu.

Co więcej, nie da się jej wychwycić, porównując oferty rynkowe. Dwa kredyty o identycznym oprocentowaniu mogą mieć różny koszt, jeśli banki stosują inne kalendarze.

To podważa sens porównywania ofert i czyni ochronę konsumenta iluzoryczną.

Dlaczego to nie jest niewinny szczegół techniczny?

Banki często argumentują, że sposób liczenia dni to „technika finansowa”. Tymczasem orzecznictwo Sądu Najwyższego jednoznacznie wskazuje, że mechanizm ustalania oprocentowania musi być precyzyjny, zamknięty i przejrzysty.

Jeżeli kalendarz odsetkowy:
- wpływa na wysokość odsetek,
- nie jest jasno opisany,
- pozwala bankowi na uzyskanie dodatkowego wynagrodzenia,
to staje się elementem klauzuli zmiennego oprocentowania, podlegającym kontroli abuzywności.

Europejskie przebudzenie

W polskim orzecznictwie temat kalendarza odsetkowego pozostaje jak dotąd niemal nieobecny. Sądy w Polsce nie zajmowały się wprost oceną skutków stosowania metod 365/360 ani 360/360 w kontekście ochrony konsumenta, przejrzystości umów czy nieuczciwych praktyk rynkowych. Nie oznacza to jednak, że problem nie istnieje. Oznacza raczej, że nie został jeszcze nazwany i rozbrojony.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w innych państwach Unii Europejskiej, gdzie sądy zaczęły dostrzegać, że sposób liczenia czasu w umowach kredytowych nie jest neutralnym „detalem technicznym”, lecz elementem wpływającym na cenę kredytu i równowagę stron.

Hiszpania: sąd najwyższy mówi wprost o nieuczciwej praktyce

Najdalej w tej analizie poszedł Sąd Najwyższy Hiszpanii (Tribunal Supremo), który w serii orzeczeń z 2021 r. zajął się problemem bankowego kalendarza odsetkowego.
Kluczowe znaczenie ma wyrok:
STS 360/2021 z dnia 25 maja 2021 r.
oraz uzupełniająco
STS 754/2021 z dnia 2 listopada 2021 r.

Sprawy te dotyczyły klauzul umownych przewidujących naliczanie odsetek według roku liczącego 360 dni, przy jednoczesnym liczeniu rzeczywistych dni okresu rozliczeniowego – a więc konstrukcji odpowiadającej metodzie 365/360.

Sąd Najwyższy nie miał wątpliwości, że taki mechanizm systematycznie zwiększa koszt kredytu po stronie konsumenta, a jednocześnie jest dla niego nieczytelny i nieprzewidywalny.

W uzasadnieniu wyroku STS 360/2021 Sąd Najwyższy stwierdził m.in.: „Zastosowanie roku liczącego 360 dni jako podstawy obliczeń, przy jednoczesnym uwzględnianiu rzeczywistej liczby dni okresu rozliczeniowego, prowadzi do wzrostu wynagrodzenia kredytodawcy w sposób systematyczny i strukturalny, bez aby przeciętny konsument mógł w sposób prosty i zrozumiały ocenić ekonomiczne konsekwencje takiej klauzuli.

Sąd podkreślił, że konsument: nie jest w stanie, w oparciu o samą treść umowy, oszacować rzeczywistego kosztu kredytu ani porównać go z innymi ofertami rynkowymi, jeżeli metoda obliczania odsetek odbiega od powszechnie przyjętego kalendarza cywilnego.”

Co szczególnie istotne, hiszpański Sąd Najwyższy wskazał, że tego rodzaju konstrukcja nie może być usprawiedliwiana tradycją bankową ani historycznym zwyczajem, ponieważ: „w warunkach nowoczesnych systemów informatycznych nie istnieje żadna obiektywna trudność techniczna, która uzasadniałaby stosowanie uproszczonych metod liczenia czasu kosztem konsumenta.”

Ważne

W konsekwencji Sąd Najwyższy Hiszpanii uznał, że metoda 365/360 narusza zasadę przejrzystości oraz może stanowić nieuczciwą praktykę rynkową, jeżeli prowadzi do ukrytego zwiększenia kosztu kredytu.

Czasy papirusu i szlaków handlowych już minęły więc nie ma uzasadnienia technicznego aby dokonywać jakichkolwiek uproszczeń bo cała prace wykonują dla nas komputery.

Niemcy: transparentność ponad „zwyczaj bankowy”

Również w orzecznictwie niemieckim problem bankowego kalendarza odsetkowego pojawia się w kontekście ochrony konsumenta i obowiązków informacyjnych. Niemieckie sądy – w tym Bundesgerichtshof (BGH) – konsekwentnie stoją na stanowisku, że wszystkie elementy wpływające na wysokość wynagrodzenia banku muszą być jednoznaczne, zrozumiałe i weryfikowalne dla klienta.

Choć niemieckie orzeczenia rzadziej odnoszą się wprost do samego pojęcia „365/360”, to linia orzecznicza BGH jest jasna: jeżeli mechanizm naliczania odsetek powoduje, że efektywne oprocentowanie odbiega od tego, które konsument mógł racjonalnie zakładać, a umowa nie pozwala mu tego samodzielnie obliczyć – klauzula narusza zasadę przejrzystości i może zostać uznana za niedozwoloną.
W niemieckim podejściu nie ma przyzwolenia na argument: „tak robi cały sektor”.

Dlaczego to ma znaczenie dla Polski

Fakt, że polskie sądy nie wypowiedziały się jeszcze wprost w tej sprawie, nie oznacza, że problem nie istnieje, ani że praktyka banków jest bezpieczna prawnie. Przeciwnie – doświadczenia Hiszpanii pokazują, że jest to temat, który:
- wymaga analizy ekonomicznej, a nie tylko formalnej,
- dotyczy realnego kosztu kredytu,
- wpisuje się w europejskie standardy ochrony konsumenta.

Polskie sądy, stosując dyrektywę 93/13/EWG i orzecznictwo TSUE, będą musiały zadać to samo pytanie, które zadał Sąd Najwyższy Hiszpanii: czy przeciętny konsument, czytając umowę, jest w stanie zrozumieć, ile naprawdę zapłaci?
Jeżeli odpowiedź brzmi „nie” – to problemem nie jest matematyka, lecz uczciwość mechanizmu rynkowego.

To tylko kwestia czasu

Doświadczenia innych państw pokazują jednoznacznie, że problem bankowego kalendarza odsetkowego nie jest ani marginalny, ani abstrakcyjny. Przez długi czas pozostawał on w cieniu bardziej medialnych sporów – takich jak waloryzacja, spread walutowy czy wskaźniki referencyjne – ale jego znaczenie ekonomiczne jest porównywalne. W wielu przypadkach wpływa bowiem na koszt kredytu w sposób systematyczny, trwały i trudny do wykrycia przez konsumenta.

Fakt, że polskie sądy nie wypowiedziały się dotąd wprost w tej kwestii, nie oznacza, że problem nie zostanie dostrzeżony. Przeciwnie – wszystko wskazuje na to, że jest to jedynie kwestia czasu, zanim temat trafi na wokandę Sądu Najwyższego, a następnie stanie się przedmiotem pytania prejudycjalnego do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Mechanizm jest dobrze znany z innych sporów konsumenckich. Najpierw problem funkcjonuje w praktyce bankowej latami, następnie pojawiają się pierwsze analizy doktrynalne i orzeczenia zagraniczne, a dopiero później temat przebija się do krajowego orzecznictwa. Tak było ze spreadami walutowymi. Tak było z klauzulami przeliczeniowymi. Tak było z obowiązkami informacyjnymi przy zmiennym oprocentowaniu. I wszystko wskazuje na to, że identyczną drogą podąży kwestia kalendarza odsetkowego.

Z perspektywy prawa unijnego sprawa jest wręcz modelowa. Dotyczy:
- przejrzystości warunków umownych,
- możliwości zrozumienia ekonomicznych skutków umowy,
- ukrytego elementu ceny kredytu,
- naruszenia równowagi kontraktowej między przedsiębiorcą a konsumentem.

To dokładnie te obszary, w których TSUE od lat buduje spójną i konsekwentną linię orzeczniczą. Trybunał wielokrotnie podkreślał, że konsument musi być w stanie nie tylko przeczytać umowę, ale także realnie ocenić jej skutki finansowe. Jeżeli mechanizm naliczania odsetek opiera się na założeniach odbiegających od powszechnie przyjętego kalendarza, a umowa nie pozwala konsumentowi tego samodzielnie obliczyć – problem przejrzystości staje się oczywisty.

Również Sąd Najwyższy w Polsce, analizując klauzule zmiennego oprocentowania, wielokrotnie wskazywał, że mechanizm kształtowania ceny kredytu nie może mieć charakteru blankietowego ani ukrytego. Kalendarz odsetkowy, który wpływa na wysokość świadczenia pieniężnego, a jednocześnie nie jest jasno opisany, idealnie wpisuje się w ten schemat.

Dlatego pytanie nie brzmi już „czy”, lecz „kiedy”. Kiedy pierwsza sprawa trafi do Sądu Najwyższego. Kiedy padnie pytanie prejudycjalne do TSUE. I kiedy polskie sądy będą musiały zmierzyć się z tym samym problemem, który wcześniej dostrzegły sądy w Hiszpanii czy Niemczech.

Jedno jest pewne: czas w tej sprawie działa nie tylko w kalendarzu bankowym, ale i w realnym świecie prawa. A gdy temat w końcu trafi na poziom europejski, argument, że „to tylko techniczny szczegół”, może okazać się niewystarczający.

Kilka przykładów skutków wtórych stosowania innego kalendarza odsetkowego niż rzeczywisty

RRSO, która nie mówi prawdy
Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania ma odzwierciedlać całkowity koszt kredytu. Jeśli bank liczy odsetki według kalendarza 365/360, a RRSO wylicza według założeń ustawowych, powstaje rozbieżność.

Gdy bank zarabia, bo luty ma 30 dni
Metoda 30/360 rodzi inne problemy. W lutym bank może naliczyć odsetki za 30 dni, mimo że miesiąc miał 28 lub 29 dni. Klient płaci za czas, którego nie było. W długim okresie różnice te mogą się częściowo „zniwelować”, ale przy:
- krótkich okresach,
- wcześniejszej spłacie,
- zmianach oprocentowania,
bilans bywa często niekorzystny dla kredytobiorcy.

Granica, której nie wolno przekraczać

Szczególnie niebezpieczne są sytuacje, gdy oprocentowanie zbliża się do ustawowego maksimum. Zastosowanie kalendarza 365/360 może sprawić, że efektywne oprocentowanie przekroczy limit, mimo że nominalnie mieści się w granicach prawa. W takim przypadku problemem nie jest tylko wysokość odsetek, ale wadliwość całego mechanizmu umownego.

Czego klient nie wie, a co wie system bankowy

Bank zawsze wie, jaki kalendarz stosuje. Klient – zazwyczaj nie. To bank ustawia parametry, algorytmy i wzory. Klient otrzymuje jedynie wynik końcowy. To klasyczny przykład nierównowagi kontraktowej, którą prawo konsumenckie miało eliminować.

Transparentność nie jest luksusem

Jeżeli bank stosuje niestandardowy kalendarz, powinien:
- jasno go wskazać w umowie,
- wyjaśnić jego skutki,
- umożliwić klientowi realne porównanie ofert.

Bez tego nie ma mowy o świadomej zgodzie konsumenta.
Matematyka sama w sobie nie jest ani dobra, ani zła. Problem zaczyna się wtedy, gdy staje się narzędziem ukrywania kosztów. Gdy skomplikowane wzory maskują prosty fakt: klient płaci więcej.

Wnioski: czas wrócić do normalnego kalendarza

W dobie zaawansowanych systemów informatycznych nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia dla stosowania uproszczonych lub mieszanych kalendarzy. Rok ma 365 dni (w rok przestępny 366). I tyle.

Jeżeli bank chce liczyć inaczej – musi to powiedzieć wprost i pokazać konsekwencje finansowe. No chyba, że w przyszłości taka praktyka okaże się niedozwolona – co jest bardzo możliwe. Bo uczciwa cena kredytu zaczyna się od uczciwego liczenia czasu.

Krzysztof Szymański, ekonomista

Źródło: INFOR

Oceń jakość naszego artykułu

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna

Powiedz nam, jak możemy poprawić artykuł.
Zaznacz określenie, które dotyczy przeczytanej treści:
Autopromocja

REKLAMA

QR Code

© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.

REKLAMA

Prawo
Będzie zmiana zasad uznawania dyplomów MBA w spółkach Skarbu Państwa. Nie wszystkie uczelnie będą traktowane tak samo

Planowane zmiany dotyczące zasad uznawania dyplomów MBA w spółkach Skarbu Państwa mogą stać się jednym z najważniejszych momentów porządkowania rynku edukacji menedżerskiej w Polsce. Zdaniem ekspertów nowe przepisy premiujące uczelnie spełniające określone standardy jakości to krok w kierunku odbudowy prestiżu studiów MBA oraz większej transparentności całego rynku.

Kupujesz dom? Sprawdź, czy ma ważne obowiązkowe przeglądy. Ubezpieczyciele na to zwracają uwagę

Co roku w Polsce kupowane są dziesiątki tysięcy używanych domów. Wielu nabywców takich budynków nie zwraca szczególnej uwagi na to, czy poprzedni właściciel wykonywał wymagane przez prawo przeglądy. Refleksja niekiedy przychodzi dopiero po szkodzie, a więc wtedy, gdy jest już zbyt późno. Leszek Markiewicz prowadzący warszawską agencję nieruchomości (NieruchomosciSzybko.pl) wyjaśnia, dlaczego tematu przeglądów trzeba dopilnować. Ubezpieczyciele zwracają uwagę na tę kwestię. Jeżeli brak przeglądu miał wpływ na szkodę, to właściciel domu może nie zobaczyć nawet złotówki wypłaconej z polisy.

Będą przepisy dotyczące sharentingu. Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało co się zmieni

Czy to będzie koniec sharentingu? Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało jaki kształt będą miały przepisy, nad którymi pracuje, a które mają chronić wizerunek, dane osobowe i codzienną aktywność w szkołach. Ograniczenia dotkną rodziców, ale też placówki oświatowe.

Co dostanie z MOPS osoba z niepełnosprawnością w 2026 i 2027 roku? [Przykład]

To jaką pomoc otrzyma osoba z niepełnosprawnością zależy w głównej mierze od posiadanego stopnia niepełnosprawności czy spełniania kryterium dochodowego. Gminy wypłacają bowiem kilka rodzajów wsparcia. Jakie są kryteria w 2026 roku? Czy mogą się zmienić w roku 2027?

REKLAMA

Usługi opiekuńcze w miejscu zamieszkania – jakie stawki za opiekę?

Usługi opiekuńcze przysługują osobie, która wymaga pomocy innych osób z powodu wieku, choroby lub innych przyczyn. Nowe przepisy porządkują i standaryzują świadczenie usług opiekuńczych w miejscu zamieszkania. To koniec sytuacji, w której sposób świadczenia pomocy zależał głównie od praktyki konkretnej gminy.

Technologia w pożyczkach: jak modele ryzyka, automatyzacja i AI chronią klienta przed nadmiernym zadłużeniem

Automatyzacja, zaawansowana analiza danych oraz, coraz częściej, rozwiązania wykorzystujące AI wspierają dziś procesy oceny ryzyka kredytowego. Systemy wykorzystywane do oceny ryzyka działają w ramach określonych zasad i procesu decyzyjnego oraz analizują dane istotne z punktu widzenia zdolności kredytowej klienta, takie jak dochody, koszty utrzymania czy aktualne zobowiązania. Dzięki temu proces jest szybszy, bardziej spójny i mniej podatny na przypadkowe błędy niż tradycyjna, ręczna analiza.

Odwołany koncert, zmieniony program występów, popsute nagłośnienie? Sprawdź, jakie masz prawa

Jakie prawa przysługują w przypadku odwołanego koncertu? Co, gdy nie wystąpiła gwiazda wieczoru? A jeśli zawiodło nagłośnienie albo sprzedano dwa bilety na to samo miejsce? Specjaliści z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów przygotowali specjalny przewodnik, w którym znajdują się odpowiedzi na takie pytania.

Orzeczenie o niepełnosprawności. Jak długo się czeka w 2026 roku?

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przedstawiło dane dotyczące terminów rozpatrywania orzeczeń przez powiatowe (PZON) i wojewódzkie (WZON) zespoły do spraw orzekania o niepełnosprawności. Ze statystyk wynika, iż większość spraw w ostatnim czasie komisje rozpatrywały w terminach dłuższych niż jeden miesiąc.

REKLAMA

Dodatkowy długi weekend w listopadzie 2026 r. – będzie wolne od pracy w poniedziałek 2 listopada 2026 r.? Zapadła decyzja Sejmu

Dodatkowy dzień wolny od pracy nie tylko za święto przypadające w sobotę, ale również w niedzielę, czyli tak jak miało to miejsce m.in. w tegoroczne Zielone Świątki i będzie miało miejsce 1 listopada, we Wszystkich Świętych – to postulat petycji zbiorowej, autorstwa Fundacji „Można Lepiej”, która została złożona do Sejmu. Czy w związku z powyższym – poniedziałek 2 listopada 2026 r., będzie dodatkowym dniem wolnym od pracy, w zamian za Święto Zmarłych wypadające, w tym roku, w niedzielę (tym samym sprawiając, że w listopadzie będzie można cieszyć się długim weekendem)? W dniu 13 maja 2026 r. zapadła w tej sprawie decyzja sejmowej Komisji do Spraw Petycji.

ZUS umorzy stare długi. Zmiany obejmą należności sprzed 1999 roku

Miliony złotych należności wobec ZUS mogą zostać umorzone z mocy prawa. Rząd przyjął projekt przepisów, które mają zakończyć wieloletnie i kosztowne postępowania egzekucyjne dotyczące składek powstałych przed 1 stycznia 1999 r. Co ważne, osoby objęte zmianami nie będą musiały składać wniosku o umorzenie. Jest jednak istotny wyjątek, o którym warto wiedzieć.

Zapisz się na newsletter
Najlepsze artykuły, najpoczytniejsze tematy, zmiany w prawie i porady. Skoncentrowana dawka wiadomości z różnych kategorii: prawo, księgowość, kadry, biznes, nieruchomości, pieniądze, edukacja. Zapisz się na nasz newsletter i bądź zawsze na czasie.
Zaznacz wymagane zgody
loading
Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich
Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj.
success

Potwierdź zapis

Sprawdź maila, żeby potwierdzić swój zapis na newsletter. Jeśli nie widzisz wiadomości, sprawdź folder SPAM w swojej skrzynce.

failure

Coś poszło nie tak

REKLAMA