Kredyty frankowe 2026 – co zmieniły kwietniowe wyroki TSUE w sytuacji prawnej kredytobiorców

REKLAMA
REKLAMA
W kwietniu 2026 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał kilka bardzo istotnych wyroków dla polskich kredytobiorców. Przeważająca część wyroków dotyczyła kredytów indeksowanych lub denominowanych, potocznie nazywanych frankowymi, choć analogiczna problematyka odnosi się do kredytów powiązanych z innymi walutami obcymi (euro, dolar amerykański) a wyrok TSUE z 23 kwietnia 2026 r. dotyczył kredytów konsumenckich.
- Tło spraw dotyczących przedawnienia
- Wyrok TSUE z 16 kwietnia 2026 r., sygn. C-752/24 (sprawa Jangielak)
- Wyrok TSUE z 16 kwietnia 2026 r., sygn. C-753/24 (sprawa Rzepacz)
- Wyrok TSUE z 16 kwietnia 2026 r., sygn. C-901/24 (sprawa Falucka)
- Wyrok TSUE z 23 kwietnia 2026 r., sygn. C-744/24, (sprawa P.W. przeciwko Bank Pekao S.A.)
- Wyrok TSUE z 30 kwietnia 2026 r., sygn. C-246/25, sprawa Hańczynek
- Perspektywa polska — co to oznacza dla naszego rynku
Trzy rozstrzygnięcia TSUE z 16 kwietnia 2026 r. dotyczyły tzw. kredytów frankowych (wyroki Jangielak (C-752/24), Rzepacz (C-753/24) i Falucka (C-901/24)). Czy na takie wyroki czekali frankowicze? Niestety nie.
REKLAMA
REKLAMA
Tło spraw dotyczących przedawnienia
Aby zrozumieć, dlaczego te trzy wyroki są tak istotne, trzeba wyjaśnić w czym problem.
W sprawach frankowych funkcjonują dwa odrębne roszczenia:
- roszczenie konsumenta o zwrot wpłaconych rat (wobec nieważności umowy kredytowej) oraz
- roszczenie banku o zwrot wypłaconego kapitału.
Po unieważnieniu umowy każda strona musi oddać drugiej to, co od niej otrzymała. Wynika to z konstrukcji bezpodstawnego wzbogacenia.
Problem polega na tym, że roszczenia banku jako przedsiębiorcy przedawniają się po trzech latach. Jeżeli więc bank zbyt długo zwlekał z dochodzeniem zwrotu kapitału, jego roszczenie może być już przedawnione zanim zakończy się, wieloletni spór zainicjowany przez kredytobiorcę. Czy wówczas frankowicz, który spłacał kredyt latami, ma prawo żądać zwrotu tego, co wpłacił, a kapitału kredytu nie musi już bankowi oddawać?
Co istotne: w grę wchodzą ogromne stawki: w pojedynczej sprawie kilkaset tysięcy złotych i miliardy w skali całego sektora bankowego w Polsce.
REKLAMA
Sąd Najwyższy w uchwale pełnego składu Izby Cywilnej z 25 kwietnia 2024 r. (sygn. III CZP 25/22) przyjął, że trzyletni termin biegnie od dnia następującego po dniu, w którym konsument zakwestionował wobec banku postanowienia umowne — najczęściej od daty reklamacji lub wezwania do zapłaty. Stanowisko to zostało jednak zakwestionowane przez banki, które próbowały wykazać, że bieg przedawnienia można „zatrzymać” lub „przesunąć” na różne sposoby. Trybunał został zapytany, czy te bankowe strategie są zgodne z dyrektywą 93/13/EWG o nieuczciwych warunkach umownych.
Wyrok TSUE z 16 kwietnia 2026 r., sygn. C-752/24 (sprawa Jangielak)
Czego dotyczyła sprawa
Tłem sprawy było powództwo grupowe skierowane przez frankowiczów przeciwko mBankowi S.A. Postępowanie grupowe toczyło się od 2016 r. przed Sądem Okręgowym w Łodzi, a Miejski Rzecznik Konsumentów w Warszawie reprezentował początkowo ponad 1700 kredytobiorców mBanku. Sprawa zakończyła się prawomocnym wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 4 lipca 2025 r. (sygn. I ACa 202/25), stwierdzającym nieważność około tysiąca umów.
W toku tego postępowania mBank konsekwentnie utrzymywał, że kwestionowane umowy są ważne. Jednocześnie jednak, w grudniu 2021 r., tuż przed upływem trzyletniego terminu przedawnienia liczonego od momentu, w którym bank dowiedział się o kwestionowaniu umów (2018 r.) wytoczył przeciwko uczestnikom grupy odrębne, indywidualne pozwy o zwrot kapitału. Były to tzw. pozwy asekuracyjne, określane też jako pozwy warunkowe lub „na zapas"). W pozwach tych bank domagał się zwrotu wypłaconego kapitału warunkowo, na wypadek, gdyby sąd w postępowaniu grupowym uznał umowy za nieważne. Cel tej dwutorowej strategii był przejrzysty: przerwać bieg przedawnienia, zanim ten zdąży upłynąć.
Sąd Okręgowy w Warszawie zapytał TSUE, czy taka sprzeczna strategia procesowa — w jednym postępowaniu bronić ważności umowy, a w drugim domagać się zwrotu kapitału jako konsekwencji jej nieważności — jest dopuszczalna w świetle prawa unijnego.
Co orzekł Trybunał
TSUE odpowiedział, że dyrektywa 93/13 nie sprzeciwia się temu, by bank przerwał bieg przedawnienia własnego roszczenia poprzez wytoczenie powództwa o zwrot kapitału jeszcze przed prawomocnym zakończeniem sprawy o nieważność umowy. Innymi słowy: pozew asekuracyjny banku jest dopuszczalny i skutecznie przerywa bieg przedawnienia. Warto dodać, że zgodnie z art. 124 kodeksu cywilnego po każdym przerwaniu przedawnienia biegnie ono na nowo.
Trybunał zastrzegł jednak, i to zastrzeżenie ma fundamentalne znaczenie, że stosowanie tej konstrukcji nie może czynić ochrony konsumenta iluzoryczną. Oznacza to dwa praktyczne wnioski. Po pierwsze, sąd krajowy powinien zawiesić postępowanie z powództwa banku do czasu zakończenia sprawy o nieważność umowy. Po drugie, koszty procesu, którymi obciążony zostaje konsument, nie mogą być nieproporcjonalnie wysokie ani mieć charakteru odstraszającego od dochodzenia praw.
Podsumowanie wyroku Jangielak: Bank może wytoczyć pozew o zwrot kapitału jeszcze przed prawomocnym stwierdzeniem nieważności umowy i w ten sposób przerwać bieg przedawnienia. Ten ruch jest jednak obwarowany warunkami ochronnymi dla konsumenta, sąd powinien zawiesić takie postępowanie, a koszty nie mogą być nadmiernie obciążające dla kredytobiorcy.
Wpływ na orzecznictwo
Praktycznie należy spodziewać się, że banki, z PKO BP, Erste Bank Polska (poprzednio Santander Bank Polska) i mBankiem na czele, będą jeszcze częściej składać pozwy asekuracyjne, gdy tylko otrzymają reklamację konsumenta lub pozew o nieważność. Dla sądów oznacza to konieczność rutynowego rozważania zawieszenia postępowania z powództwa banku. Dla kredytobiorców, że strategia „przeczekania” w nadziei, że bank nie zdąży z roszczeniem, traci na znaczeniu w sprawach toczących się obecnie.
Z punktu widzenia adwokata reprezentującego konsumenta wyrok ten oznacza jedno: trzeba bezwzględnie monitorować koszty postępowania równoległego i, w razie gdyby bank próbował generować nieproporcjonalne obciążenia finansowe, podnosić zarzut sprzeczności takiej praktyki z zasadą skuteczności dyrektywy 93/13. Tę furtkę TSUE pozostawił otwartą i to ona w wielu sprawach okaże się decydująca.
Wyrok TSUE z 16 kwietnia 2026 r., sygn. C-753/24 (sprawa Rzepacz)
Czego dotyczyła sprawa
Sprawa dotyczyła kredytu denominowanego we franku szwajcarskim, zawartego z Nordea Bank Polska S.A. (obecnie PKO BP) w 2007 r. na kwotę 157 958 CHF (wypłacono 333 000 zł). Kredytobiorcy zakwestionowali umowę w 2017 r. Sąd stwierdził jej nieważność dopiero w 2023 r. Tymczasem bank wystąpił z własnym powództwem o zwrot 333 000 zł w grudniu 2021 r., czyli niemal rok po upływie trzyletniego terminu przedawnienia liczonego od reklamacji konsumentów.
Konsumenci podnieśli zatem zarzut przedawnienia. Bank, wiedząc, że formalnie roszczenie się przedawniło argumentował, że sąd powinien jednak je uwzględnić, powołując się na art. 117¹ k.c., który pozwala w wyjątkowych przypadkach pominąć przedawnienie ze względów słuszności. Bank wskazywał na krótki czas opóźnienia, regularne spłacanie rat przez kredytobiorców w toku procesu oraz na to, że w przeciwnym razie konsumenci wzbogaciliby się bezpodstawnie kosztem banku. Sąd Okręgowy w Warszawie zapytał TSUE, czy taka konstrukcja jest zgodna z prawem unijnym.
Co orzekł Trybunał
TSUE orzekł, że dyrektywa 93/13 co do zasady nie stoi na przeszkodzie przepisowi prawa krajowego, który zezwala sądowi w wyjątkowych okolicznościach, gdy wymagają tego względy słuszności, na uwzględnienie przedawnionego roszczenia banku o zwrot kapitału. Wyrok nie stanowi rewolucji, lecz potwierdzenie istniejącego standardu krajowego. Innymi słowy: tak, sąd polski może w wyjątkowych przypadkach zasądzić od konsumenta zwrot kapitału, mimo że formalnie roszczenie banku już się przedawniło.
Podsumowanie wyroku Rzepacz: Polski sąd ma prawo, w drodze wyjątku, uwzględnić przedawnione roszczenie banku, jeśli przemawiają za tym względy słuszności. Musi to jednak być wyjątek, oparty na obiektywnych okolicznościach, a nie reguła. Postawa procesowa banku (zwłaszcza zaprzeczanie wadliwości umowy) jest jednym z istotnych kryteriów, które sąd powinien wziąć pod uwagę przy wyważaniu interesów stron.
Wpływ na orzecznictwo
Praktyczna konsekwencja jest następująca: w postępowaniach o zwrot kapitału, w których termin przedawnienia upłynął, ciężar argumentacji przesuwa się. Bank będzie musiał wykazać, że zachodzą szczególne okoliczności uzasadniające zasądzenie zapłaty pomimo upływu terminu przedawnienia Konsument zaś będzie wykazywał, że bank przez lata negował wadliwość umowy, że to jego strategia procesowa wygenerowała opóźnienie, że sam nie podjął rzetelnych działań, by zamknąć sprawę polubownie. W praktyce sądowej widzę dziesiątki spraw, w których ta argumentacja powinna zadziałać na korzyść kredytobiorcy.
Wyrok TSUE z 16 kwietnia 2026 r., sygn. C-901/24 (sprawa Falucka)
Czego dotyczyła sprawa
Sprawa dotyczyła kredytu indeksowanego do CHF zaciągniętego w mBanku w 2007 r. na kwotę blisko 1,96 mln zł. Po prawomocnym stwierdzeniu nieważności umowy w styczniu 2021 r. bank wytoczył w grudniu 2022 r. odrębne powództwo o zwrot wypłaconego kapitału. Kredytobiorczyni podniosła zarzut przedawnienia, termin trzyletni, liczony od reklamacji złożonej kilka lat wcześniej, miał już dawno upłynąć.
Bank odpowiedział manewrem, który w ostatnich latach stał się szeroko stosowaną strategią. Wskazał, że w toku poprzedniego postępowania o nieważność umowy kredytobiorczyni złożyła w 2019 r. formalne oświadczenie, w którym potwierdziła, że jest świadoma skutków unieważnienia umowy, w tym obowiązku zwrotu kapitału. Bank argumentował, że takie oświadczenie stanowi uznanie długu w rozumieniu art. 123 § 1 pkt 2 k.c., a tym samym przerywa bieg przedawnienia jego roszczenia o zwrot kapitału.
Warto przypomnieć kontekst: przez wiele lat sądy polskie wymagały od frankowiczów składania takich oświadczeń jako warunku uzyskania wyroku ustalającego nieważność umowy. Konsumenci traktowali je jako wymóg czysto proceduralny formularz, który trzeba podpisać, żeby wygrać sprawę. Banki dziś próbują nadać tym oświadczeniom rangę uznania długu z prawnymi konsekwencjami. Sąd Okręgowy w Warszawie zapytał TSUE, czy to jest dopuszczalne.
Co orzekł Trybunał
TSUE orzekł, że dyrektywa 93/13 nie sprzeciwia się temu, by takie oświadczenie konsumenta złożone w toku postępowania, w którym konsument stanowczo akceptuje obowiązek zwrotu kwoty kredytu zostało zakwalifikowane jako uznanie długu i tym samym przerwało bieg przedawnienia roszczenia banku. Trybunał uznał, że takie rozwiązanie chroni również konsumenta jego prawo do żądania zwrotu wpłaconych rat pozostaje nienaruszone, a jednocześnie unika się sytuacji, w której roszczenie banku przedawnia się, zanim w ogóle zapadnie prawomocny wyrok o nieważności umowy.
Podsumowanie wyroku Falucka: Trybunał otworzył bankom drogę do powoływania się na oświadczenia złożone przez konsumentów w toku procesów o nieważność jako na czynność przerywającą przedawnienie. Praktyczna doniosłość tego rozstrzygnięcia jest znaczna. W setkach toczących się i zakończonych spraw treść tych oświadczeń może zadecydować o tym, czy roszczenie banku o zwrot kapitału zostanie uwzględnione, czy oddalone z uwagi na upływ terminu. Ciężar oceny każdorazowo spoczywa na sądzie krajowym, który musi zbadać, czy konsument działał świadomie i dobrowolnie oraz czy rozumiał konsekwencje prawne składanego oświadczenia.
Wpływ na orzecznictwo
To jest wyrok, który w najbliższych miesiącach wywoła w polskich sądach prawdziwą lawinę sporów interpretacyjnych. Banki, co już obserwujemy, zaczęły szczegółowo analizować treść oświadczeń składanych przez konsumentów w setkach toczących się i zakończonych spraw.
Wyrok TSUE z 23 kwietnia 2026 r., sygn. C-744/24, (sprawa P.W. przeciwko Bank Pekao S.A.)
Czego dotyczyła sprawa
Sprawa dotyczyła pożyczki ekspresowej PEX, zawartej 26 maja 2022 r. z Bankiem Polska Kasa Opieki S.A. na podstawie standardowego wzorca umownego, bez indywidualnych negocjacji. Nominalna „kwota udzielonego kredytu” wynosiła 150 000 zł, jednak na rachunek konsumenta trafiło jedynie 133 214,92 zł. Pozostałe 16 785,08 zł nigdy nie opuściło banku i trafiło bezpośrednio do ubezpieczyciela powiązanego
z bankiem jako składka za „dobrowolne” ubezpieczenie. Mechanizm miał istotny haczyk: wykupienie ubezpieczenia formalnie nie było wymagane, ale wiązało się z obniżeniem stopy oprocentowania kredytu, czyli de facto, było warunkiem uzyskania kredytu na warunkach przewidzianych w ofercie złożonej konsumentowi.
Bank stosował jednak oprocentowanie umowne nie do kwoty realnie wypłaconej, lecz do pełnych 150 000 zł. W sierpniu 2023 r. konsument złożył oświadczenie o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego (art. 45 u.k.k.), zarzucając bankowi m.in. naliczanie odsetek od kwoty wyższej niż faktycznie udostępniona oraz nieprawidłowe wyliczenie RRSO. Sąd Rejonowy we Włodawie, rozpoznając powództwo, skierował do TSUE pytanie prejudycjalne dotyczące zgodności tej praktyki z dyrektywą 2008/48/WE.
Co orzekł Trybunał
TSUE orzekł, że dyrektywa 2008/48/WE stoi na przeszkodzie naliczaniu przez bank umownej stopy oprocentowania od kwot przeznaczonych przez kredytodawcę na pokrycie kosztów związanych z kredytem, które nie zostały faktycznie wypłacone konsumentowi. Trybunał wyraźnie rozdzielił dwa pojęcia: „całkowita kwota kredytu” obejmuje wyłącznie środki realnie udostępnione konsumentowi, natomiast koszty pozaodsetkowe (prowizje, składki ubezpieczeniowe, opłaty administracyjne) do tej kwoty nie należą. Konsekwencja jest taka, że RRSO również powinno być liczone od kwoty rzeczywiście wypłaconej, czyli niższej.
Trybunał odrzucił argumentację banku, zgodnie z którą składka opłacona bezpośrednio ubezpieczycielowi nie stanowi kosztu kredytu. Kwalifikacja tej kwoty nie zależy od tego, czy została wpłacona na rachunek bankowy kredytobiorcy, czy też nie techniczny sposób przepływu środków jest bez znaczenia. Jednocześnie Trybunał zakwestionował praktykę ukrywania pod etykietą „dobrowolności” warunków, które de facto były dla konsumenta obowiązkowe. Trybunał zastrzegł natomiast, że bank zachowuje możliwość zrekompensowania sobie kosztów finansowania pozycji pozaodsetkowych ale nie poprzez naliczanie odsetek od niewypłaconego kapitału, lecz przez odpowiednio wyższą stopę oprocentowania od kwoty rzeczywiście wypłaconej.
Podsumowanie wyroku C-744/24: Bank nie ma prawa pobierać odsetek od kwot, które nie zostały faktycznie wypłacone konsumentowi do jego dyspozycji, w szczególności od skredytowanych prowizji i składek ubezpieczeniowych. Praktyka, w której w umowie figurują dwie różne kwoty („kwota udzielonego kredytu” i „kwota wypłacona”), a oprocentowanie naliczane jest od tej pierwszej, narusza dyrektywę 2008/48/WE i otwiera drogę do zastosowania sankcji kredytu darmowego z art. 45 u.k.k.
Wpływ na orzecznictwo
Praktyczne skutki wyroku są daleko idące. Po pierwsze, już od 30 lipca 2025 r. Sąd Najwyższy postanowieniem III CZP 15/25 zawiesił postępowanie w sprawie pięciu pytań prawnych zadanych przez Sąd Okręgowy w Poznaniu, czekając na rozstrzygnięcia TSUE w trzech polskich sprawach prejudycjalnych: C-566/24, C-744/24 oraz C-831/24 (Machski). Wyrok C-744/24 odpowiada na część tych zagadnień, ale uchwała Sądu Najwyższego z uwagi na nadal toczącą się sprawę Machski (opinia Rzecznika Generalnego ma zostać wydana dopiero 11 czerwca 2026 r.) a więc wyrok TSUE najprawdopodobniej zapadnie nie wcześniej niż w 2027 r. Polskie sądy często zawieszały postępowania w sprawach dotyczących kredytu konsumenckiego. Z dniem ogłoszenia wyroku to zawieszenie traci podstawę; sądy zaczną wznawiać sprawy i rozstrzygać je w świetle wykładni TSUE. Według danych z marca 2026 r. w sądach toczy się ponad 25 tys. spraw o sankcję kredytu darmowego, lecz potencjalne pole jest znacznie szersze: dotyczy każdego kredytu konsumenckiego (gotówkowego, konsolidacyjnego, samochodowego) zawartego w ostatnich latach, w którym do kapitału doliczono kredytowane koszty pozaodsetkowe.
Po drugie, ciężar argumentacji w tych sprawach przesuwa się na bank. To kredytodawca będzie musiał wykazać, że jego konstrukcja umowna nie narusza standardu z C-744/24, a zwłaszcza że konsument mógł, bez dodatkowej wiedzy i kalkulatora, zrozumieć, od jakiej rzeczywistej podstawy naliczane są odsetki. Konsument zaś dla skutecznego skorzystania z SKD musi pamiętać o terminie zawitym z art. 45 ust. 5 u.k.k. oświadczenie składa się w ciągu roku od dnia wykonania umowy. W doktrynie i orzecznictwie istnieje spór, czy „wykonanie umowy” oznacza datę całkowitej spłatę kredytu (ostatniej raty), czy datę wypłaty kredytu przez bank
W przypadku tysięcy umów termin ten już biegnie.
Wyrok TSUE z 30 kwietnia 2026 r., sygn. C-246/25, sprawa Hańczynek
Czego dotyczyła sprawa
Sprawa miała korzenie w 2007 r., kiedy konsumentka zawarła z Bankiem Gospodarki Żywnościowej S.A. (obecnie BNP Paribas Bank Polska S.A.) umowę kredytu budowlanego w złotych na kwotę 415 144,09 PLN z klasyczną konstrukcją kredytu złotowego ze zmiennym oprocentowaniem opartym o stawkę WIBOR 3M powiększoną o marżę banku. Rok później, w 2008 r., na podstawie aneksu zaproponowanego przez bank jako „korzystna zmiana warunków”, kredyt został przewalutowany na CHF. Wówczas w umowie pojawiły się klauzule przeliczeniowe i mechanizm przerzucający na konsumenta ryzyko kursowe.
Kredytobiorczyni zakwestionowała ważność tak zmodyfikowanej umowy. Sąd Okręgowy w Warszawie, XXVIII Wydział Cywilny (sygn. XXVIII C 23020/22), uznał, że postanowienia aneksu mogą stanowić niedozwolone postanowienia umowne w rozumieniu dyrektywy 93/13/EWG, ale powziął zasadniczą wątpliwość co do skutków tej oceny. Skierowane do TSUE pytanie prejudycjalne sprowadzało się do alternatywy: czy nieważnością objęty zostaje wyłącznie sam aneks (a kredyt „wraca” do pierwotnej, złotowej wersji opartej o WIBOR), czy też nieważność rozciąga się na całą umowę kredytu.
Co orzekł Trybunał
TSUE orzekł, że pomimo unieważnienia aneksu, na podstawie którego nastąpiło przewalutowanie kredytu, pierwotna umowa pozostaje w mocy. Innymi słowy: sankcja abuzywności dotyka wadliwego aneksu, nie zaś automatycznie całej relacji kontraktowej. Trybunał wskazał, że pierwotna umowa kredytu złotowego zawiera wszystkie elementy niezbędne do jej dalszego wykonywania, a zatem nie ma podstaw, by jej upadek wynikał z faktu wyeliminowania późniejszej, abuzywnej modyfikacji.
Trybunał jednocześnie zachował elastyczność po stronie ochrony konsumenta. Utrzymanie umowy w mocy wymaga każdorazowej oceny, w tym analizy skutków ekonomicznych oraz zapewnienia ochrony konsumenta. W sytuacji, gdy unieważnienie aneksu prowadziłoby do powstania obowiązku dopłaty po stronie konsumenta — np. wyrównania do poziomu rat wynikających z pierwotnej umowy — sąd krajowy ma obowiązek uprzedniego poinformowania konsumenta o takich skutkach finansowych i ich potencjalnej niekorzystności. Świadoma decyzja konsumenta stanowi tu warunek dalszego rozstrzygnięcia.
Podsumowanie wyroku C-246/25: Stwierdzenie nieuczciwego charakteru postanowień aneksu przewalutowującego kredyt złotowy na CHF nie powoduje automatycznego upadku całej umowy kredytu. Aneks traktuje się jako bezskuteczny ex tunc a kredyt wraca do swojej pierwotnej, złotowej formy z oprocentowaniem opartym o WIBOR i marżę banku. Sąd krajowy musi jednak każdorazowo zbadać skutki ekonomiczne takiego rozstrzygnięcia dla konsumenta. Jeśli byłyby one niekorzystne ma obowiązek uprzedzić go o tym przed wydaniem orzeczenia.
Wpływ na orzecznictwo
Wyrok kończy długoletnią rozbieżność w orzecznictwie sądów powszechnych. Dotychczas jedni sędziowie eliminowali wyłącznie aneks, inni unieważniali całą umowę, a jeszcze inni sięgali po przeliczenie według kursu średniego NBP. Po wyroku TSUE wiadomo już, że punktem wyjścia jest pominięcie wadliwego aneksu i utrzymanie pierwotnej umowy złotowej.
Praktyczne konsekwencje przebiegają jednak dwutorowo. Z jednej strony, dla konsumentów, których kredyty zostały „wprowadzone do CHF” dopiero aneksem (a więc grupy często pomijanej w klasycznym dyskursie frankowym), wyrok otwiera realną drogę do rozliczenia nadpłat wynikających z lat spłaty „po kursie banku”. Spór koncentruje się na konsekwencjach wadliwej zmiany warunków, a nie na całym stosunku kredytowym. Z drugiej strony, i tutaj otwiera się szczególnie ciekawe pole, jeżeli sama pierwotna umowa złotowa, do której kredyt „powraca”, zawiera wadliwe klauzule (np. dotyczące mechanizmu zmiany oprocentowania albo nieprzejrzystych zasad ustalania marży), kredytobiorca może zakwestionować również ją. Linia orzecznicza zarysowana po wyroku TSUE z 12 lutego 2026 r. w sprawie C-471/24 (kredyty złotowe oparte o WIBOR) wskazuje, że ten drugi krok przestaje być wyłącznie hipotezą.
Należy przy tym dostrzec, co wyrok podkreśla z perspektywy systemowej. Zawarcie aneksu przestaje być dla banku „bezpiecznym sposobem” przebudowy umowy kosztem konsumenta, bo abuzywne postanowienia wprowadzone aneksem nie zostają „uzdrowione” przez sam fakt ich uzgodnienia w późniejszym dokumencie. Argument procesowy banków, sprowadzający się dotąd do tezy, że aneks „zatwierdził” wcześniejsze postanowienia, traci podstawę.
Perspektywa polska — co to oznacza dla naszego rynku
Kwietniowe wyroki TSUE dotyczą bezpośrednio polskiego rynku kredytowego, ponieważ wszystkie pięć rozstrzygnięć zapadło na skutek pytań prejudycjalnych zadanych przez polskie sądy. Cztery z nich (C 752/24 Jangielak, C 753/24 Rzepacz, C 901/24 Falucka, C 246/25 Hańczynek) skierował tzw. wydział frankowy Sądu Okręgowego w Warszawie, czyli sąd, który rozpoznaje zdecydowaną większość spraw frankowych w kraju. Piąte pytanie (C 744/24, sankcja kredytu darmowego) pochodzi z Sądu Rejonowego we Włodawie i dotyczy nie franków, lecz konstrukcji kredytów konsumenckich.
Skala spraw, w które te wyroki uderzają, jest bezprecedensowa. W polskich sądach toczy się obecnie kilkadziesiąt tysięcy spraw frankowych oraz, według danych Bankier.pl z marca 2026 r., ponad 25 tys. spraw o sankcję kredytu darmowego. Potencjalne pole jest jednak znacznie szersze, ponieważ obejmuje miliony umów kredytów konsumenckich zawartych w Polsce w ostatnich latach.
W praktyce kwietniowe wyroki TSUE przyniosą zmianę w czterech konkretnych obszarach.
Po pierwsze, strategie procesowe największych banków wymagają przebudowy. W mBanku, PKO BP czy Erste Bank Polska (dawniej Santander Bank Polska) działy spornych roszczeń kredytowych będą musiały na nowo przeanalizować swoje podejście. Pozew asekuracyjny, dotychczas rutynowo stosowany, zyskuje pełną legitymizację po wyroku Jangielak, ale jednocześnie wymaga ostrożności w generowaniu kosztów dla konsumenta, pod rygorem oddalenia powództwa jako sprzecznego z zasadą skuteczności dyrektywy 93/13. Należy się również spodziewać wzmożenia ofert ugodowych. Banki będą szukały „racjonalnych i przewidywalnych" sposobów zamknięcia sporów.
Po drugie, ciężar argumentacji w sprawach o zwrot kapitału przesuwa się na bank. Wyrok Rzepacz potwierdził wprawdzie możliwość uwzględnienia przedawnionego roszczenia ze względów słuszności, ale tylko wyjątkowo i przy uwzględnieniu postawy procesowej banku. W praktyce oznacza to, że bank, który przez lata negował wadliwość umowy, będzie miał trudność z powołaniem się na zasady słuszności po upływie terminu przedawnienia.
Po trzecie, oświadczenia składane przez konsumentów w toku procesów o nieważność stają się przedmiotem szczegółowej analizy. Wyrok Falucka wywoła w najbliższych miesiącach lawinę sporów interpretacyjnych dotyczących treści tych oświadczeń. Banki, co już można obserwować, zaczęły systematycznie weryfikować akta zakończonych i toczących się spraw pod kątem tego, czy konsument złożył oświadczenie kwalifikujące się jako uznanie długu. Dla kredytobiorców oznacza to konieczność precyzyjnej oceny, czy w ich sprawach takie oświadczenie padło i w jakim kontekście.
Po czwarte, otwiera się zupełnie nowy front sporów dotyczący kredytów konsumenckich ze skredytowanymi kosztami pozaodsetkowymi. Wyrok C 744/24 obejmuje praktycznie cały segment kredytów gotówkowych, konsolidacyjnych i samochodowych zawieranych w ostatnich latach. Polskie sądy, które dotychczas zawieszały postępowania o sankcję kredytu darmowego w oczekiwaniu na to rozstrzygnięcie, zaczną je wznawiać i rozstrzygać w świetle wykładni TSUE. Uchwała Sądu Najwyższego w sprawie III CZP 15/25, która ma uporządkować tę problematykę systemowo, z uwagi na nadal toczącą się sprawę Machski (C 831/24) najprawdopodobniej zapadnie nie wcześniej niż w 2027 r. Do tego czasu sądy powszechne będą musiały orzekać samodzielnie, opierając się bezpośrednio na wykładni z C 744/24.
Osobnym, lecz powiązanym wątkiem jest wyrok C 246/25 (Hańczynek), który otwiera drogę do rozliczeń dla grupy kredytobiorców dotychczas pomijanej w klasycznym dyskursie frankowym, czyli osób, których kredyty zostały „wprowadzone do CHF" dopiero aneksem. W połączeniu z linią orzeczniczą zarysowaną po wyroku TSUE z 12 lutego 2026 r. w sprawie C 471/24 (kredyty złotowe oparte o WIBOR) wyrok ten może uruchomić falę sporów dotyczących nie tylko aneksów, lecz także samych pierwotnych umów złotowych, jeśli zawierają one wadliwe klauzule oprocentowania.
Katarzyna Gabrysiak – Adwokat z 26-letnim doświadczeniem. Absolwentka Wydziału Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego. Od lat skutecznie wspiera klientów indywidualnych i przedsiębiorców, prowadząc własną kancelarię we Wrocławiu. Specjalizuje się w prawie bankowym, prawie nieruchomości oraz kompleksowej obsłudze podmiotów gospodarczych. Łączy wiedzę prawniczą z praktycznym podejściem do biznesu, pomagając klientom podejmować bezpieczne i świadome decyzje.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA