Ten wyrok TSUE może poważnie wzmocnić pozycję procesową frankowiczów. Adwokat wyjaśnia dlaczego

REKLAMA
REKLAMA
Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE, który ma zapaść 22 stycznia 2026 r. może wzmocnić pozycję procesową frankowiczów - uważa mec. Karolina Pilawska. Jak tłumaczy, jeden z mechanizmów procesowych stosowanych przez banki może zostać realnie ograniczony.
- Na jakie pytanie ma odpowiedzieć TSUE
- Dlaczego ten wyrok TSUE może mieć fundamentalne znaczenie dla tysięcy toczących się w Polsce sporów frankowych
Na jakie pytanie ma odpowiedzieć TSUE
W czwartek 22 stycznia 2026 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej ma odpowiedzieć na pytania jednego z polskich sądów ws. kredytów frankowych. TSUE ma orzec, czy i w jaki sposób bank może potrącić wzajemne roszczenia lub wzywać konsumenta do ich zapłaty.
REKLAMA
REKLAMA
Dlaczego ten wyrok TSUE może mieć fundamentalne znaczenie dla tysięcy toczących się w Polsce sporów frankowych
W kontekście czwartkowego orzeczenia TSUE PAP o komentarz zwróciła się do mecenas Karoliny Pilawskiej, która reprezentuje konsumentów w sporach z bankami. Prawniczka oceniła, że wyrok „może mieć fundamentalne znaczenie dla tysięcy toczących się w Polsce sporów frankowych”. Wskazała, że sprawa dotyczy „jednego z najbardziej kontrowersyjnych mechanizmów procesowych stosowanych dziś przez banki, czyli jednostronnego rozliczania kapitału i podnoszenia zarzutu potrącenia w sprawach o nieważność umowy kredytu”.
„W istocie Trybunał ma odpowiedzieć na pytanie, czy bank może prowadzić proces w sposób wewnętrznie sprzeczny: z jednej strony twierdzić przed sądem, że umowa jest ważna, a z drugiej, niejako »na wszelki wypadek«, korzystać z konsekwencji jej nieważności, domagając się zwrotu kapitału albo potrącając go z roszczeniami konsumenta” - zwróciła uwagę. Jej zdaniem w praktyce jest to próba „pogodzenia dwóch wykluczających się stanowisk procesowych i przerzucenia całego ryzyka sporu na konsumenta”.
W ocenie Pilawskiej jeżeli TSUE uzna, że taka praktyka narusza standard ochrony konsumenta, będzie to „jednoznaczny sygnał, że bank nie może procesowo asekurować się przed skutkami własnych nieuczciwych działań”. Miałoby to oznaczać, że instytucja wprowadzająca do umowy nieuczciwe postanowienia, nie może wykorzystywać instrumentów prawa krajowego do osłabiania skutków sankcji.
REKLAMA
„Z punktu widzenia postępowań sądowych taki wyrok mógłby oznaczać realne ograniczenie praktyki, w której konsument formalnie wygrywa sprawę o nieważność umowy, ale faktycznie otrzymuje znacznie mniejsze świadczenie z powodu jednostronnie zgłoszonego potrącenia kapitału” - wyjaśniła. Dodała, że dla frankowiczów oznaczałoby to wzmocnienie ich pozycji procesowej i większą przewidywalność rozstrzygnięć, a dla banków – konieczność zasadniczej zmiany dotychczasowej strategii sporów sądowych. (PAP) jls/ mick/
REKLAMA
REKLAMA