Rząd szykuje rewolucję w podatkach, która może przynieść spore zyski dla blisko 2 milionów Polaków. O co chodzi?

REKLAMA
REKLAMA
Ministerstwo Finansów intensywnie pracuje nad zmianami w PIT na 2027 rok, a wśród rozważanych scenariuszy pojawił się zupełnie nowy próg podatkowy. Prześwietlamy szczegóły rządowych planów oraz to, ile realnie może zostać w Twojej kieszeni.
- Nowa stawka PIT 24 proc. na stole
- Co z obietnicą kwoty wolnej 60 tys. zł?
- Skutki dla portfeli i gospodarki
Nowa stawka PIT 24 proc. na stole
Obecnie w Polsce obowiązują dwie główne stawki podatku dochodowego: 12 proc. oraz 32 proc. W wyższy, dotkliwy próg wpada każdy, czyje roczne dochody przekraczają 120 tys. zł. Rząd rozważa wprowadzenie stawki pośredniej - 24 proc.
REKLAMA
REKLAMA
- Kto zyska? Osoby zarabiające powyżej 11,5 tys. zł brutto miesięcznie na etacie.
- Jaki jest plan? Nowy podatek 24 proc. miałby obowiązywać prawdopodobnie do poziomu 150 tys. zł rocznie. Dopiero nadwyżka ponad tę kwotę byłaby opodatkowana stawką 32 proc.
- Alternatywa: Minister Finansów Andrzej Domański rozważa też prostszy wariant - podniesienie obecnego drugiego progu ze 120 tys. zł do około 140 tys. zł.
Co z obietnicą kwoty wolnej 60 tys. zł?
Równolegle toczą się rozmowy o flagowej obietnicy rządu, czyli podniesieniu kwoty wolnej od podatku z 30 tys. zł do 60 tys. zł. Z powodów budżetowych natychmiastowy skok jest mało prawdopodobny. Resort skłania się ku wprowadzaniu zmian etapami:
- Krok 1: Podniesienie kwoty wolnej do 40 tys. zł (zysk dla zarabiających powyżej 4150 zł brutto).
- Krok 2: Wzrost do 50 tys. zł (korzyść od 5125 zł brutto).
- Krok 3: Docelowe 60 tys. zł (maksymalny zysk dla zarabiających od 6100 zł brutto).
Skutki dla portfeli i gospodarki
Ekonomiści wskazują, że niższe podatki dla klasy średniej to silny impuls konsumpcyjny. Zostawienie większych pieniędzy w kieszeniach obywateli oznacza jednak mniejsze wpływy do budżetu państwa, których wzrost wpływów z VAT (napędzany zakupami) nie pokryje w pełni. Eksperci ostrzegają również, że nagły wzrost wydatków Polaków może stać się dodatkowym paliwem dla inflacji.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA



