REKLAMA

REKLAMA

Kategorie
Zaloguj się

Zarejestruj się

Proszę podać poprawny adres e-mail Hasło musi zawierać min. 3 znaki i max. 12 znaków
* - pole obowiązkowe
Przypomnij hasło
Witaj
Usuń konto
Aktualizacja danych
  Informacja
Twoje dane będą wykorzystywane do certyfikatów.

Sankcja kredytu darmowego: dwa fałszywe światy. Co może zmienić wyrok TSUE z 23 kwietnia 2026 r.

Sankcja kredytu darmowego: dwa fałszywe światy. Co może zmienić wyrok TSUE z 23 kwietnia 2026 r.
Sankcja kredytu darmowego: dwa fałszywe światy. Co może zmienić wyrok TSUE z 23 kwietnia 2026 r.
Shutterstock

REKLAMA

REKLAMA

Niniejszy artykuł stanowi polemikę z artykułem autorstwa Macieja Rudke, dziennikarza Business Insider Polska, pt. „Chciał darmowego kredytu, dostał słony rachunek. Historia, która daje do myślenia”. Tekst ten wpisuje się w szerszą debatę dotyczącą sankcji kredytu darmowego, jednak – w mojej ocenie – przedstawia obraz niepełny, oparty na wybranych przykładach i uproszczonych wnioskach. W szczególności eksponuje jednostkowy przypadek przegranej sprawy, który nie oddaje ani rzeczywistej dynamiki rynku, ani rzeczywistej skali zjawiska. Celem niniejszego opracowania jest uzupełnienie tej narracji o dane, kontekst oraz perspektywę praktyczną, wynikającą z obserwacji rynku i analizy liczbowej sporów dotyczących sankcji kredytu darmowego.

rozwiń >

Sankcja kredytu darmowego. Między bajką o „łatwych pieniądzach” a bankową polityką strachu

Wokół sankcji kredytu darmowego zbudowano dziś dwa równie fałszywe światy.
Pierwszy opowiada, że wystarczy znaleźć kancelarię, wysłać umowę, a bank zaraz odda pieniądze. Drugi przekonuje, że niemal każdy, kto pójdzie z takim roszczeniem do sądu, skończy z rachunkiem za cudze złudzenia. Obie narracje są wygodne dla swoich nadawców. Pierwsza dobrze sprzedaje usługi prawne. Druga skutecznie chroni sektor finansowy przed kolejną falą pozwów. Tyle że żadna z nich nie opisuje rzeczywistości takiej, jaka ona naprawdę jest.

Problem debaty o SKD polega na tym, że jest w niej zbyt dużo emocji, a zbyt mało liczb. Tymczasem to właśnie liczby pokazują, że nie mamy do czynienia ani z marginalnym zjawiskiem, ani z prostą „modą na pozwy”. Jeszcze na początku stycznia 2026 r. w przekazie sektora bankowego funkcjonowała liczba ok. 11–12 tys. spraw, a jednocześnie powtarzano, że 85–90 proc. prawomocnych wyroków jest korzystnych dla banków. Kilka tygodni później pojawiły się jednak nowsze dane rynkowe: ponad 20,5 tys. postępowań przeciwko ośmiu bankom i wzrost o niemal 70 proc. w samym 2025 r. To już nie jest różnica kosmetyczna. To rozjazd rzędu 8,5–9,5 tys. spraw, czyli mniej więcej 71–86 proc. względem wcześniejszego punktu odniesienia.

REKLAMA

REKLAMA

11–12 tysięcy czy już ponad 20,5 tysiąca? Liczby, które burzą narrację

Jeżeli ktoś dziś mówi, że skala sporów o sankcję kredytu darmowego jest umiarkowana, to albo operuje starymi danymi, albo wybiera wyłącznie te liczby, które pasują mu do tezy. W marcu 2026 r. rynek widzi już ponad 20,5 tys. spraw przeciwko ośmiu bankom. I trzeba to mocno podkreślić: mówimy tylko o ośmiu bankach, a więc nie o całym rynku kredytu konsumenckiego w Polsce. Już sama ta okoliczność podważa wygodną tezę, że temat jest ograniczony i pozostaje pod kontrolą.

Jeszcze ciekawsze są proporcje wewnątrz tych danych. Sam PKO BP ma ok. 6,6 tys. spraw, Alior – 4371, a Santander – 2967. Oznacza to, że trzy instytucje skupiają łącznie około 14 tys. postępowań, czyli mniej więcej 68 proc. całej puli raportowanej dla ośmiu banków. Innymi słowy, rynek nie jest rozlany równomiernie. Koncentruje się tam, gdzie skala historycznej sprzedaży kredytu konsumenckiego i agresywność wcześniejszych modeli biznesowych były największe. To nie wygląda na przypadek. To wygląda na strukturalny problem części portfela.

Do tego dochodzi dynamika. W ujęciu rocznym Bank Pekao zanotował wzrost liczby takich spraw o 107 proc., mBank o 103 proc., a nawet ING, który wypada najspokojniej wśród cytowanych przypadków, odnotował wzrost o 37 proc. rok do roku. Jeżeli w takim otoczeniu ktoś nadal powtarza, że mówimy o zjawisku incydentalnym, to nie opisuje rynku, lecz próbuje go narracyjnie zamrozić. W finansach nie patrzy się wyłącznie na poziom absolutny. Patrzy się również na tempo przyrostu, bo to ono mówi, z czym będziemy mieli do czynienia za dwa, trzy czy cztery kwartały.

REKLAMA

I właśnie dlatego uważam, że teza o rynku zbliżającym się do 25 tys. spraw nie jest żadną fantastyką. Trzeba oczywiście uczciwie powiedzieć, że nie jest to jeszcze oficjalna, kompletna statystyka sądowa, lecz szacunek oparty na rozbieżności między starszym przekazem ZBP a nowszymi, szerszymi danymi medialnymi dotyczącymi ośmiu banków. Ale skoro już dziś samo osiem banków daje ponad 20,5 tys. postępowań, to dojście do poziomu 25 tys. spraw w całym rynku – zwłaszcza że w statystykach brakuje banków spółdzielczych, firm pożyczkowych i części banków komercyjnych – nie brzmi jak przesada, lecz jak scenariusz bardzo prawdopodobny.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Co więcej, warto brać pod uwagę, że wiele podmiotów nabywa tego typu roszczenia, a część spraw prowadzona jest jeszcze przed Rzecznikiem Finansowym. To oznacza, że właściwa lawina pozwów może być dopiero przed nami. Według moich szacunków liczba spraw będących dziś w przygotowaniu może sięgać nawet 30–50 tys. Chodzi o sprawy prowadzone przed Rzecznikiem Finansowym, roszczenia nabyte w drodze cesji, a także sprawy, w których pozwy są już kompletowane, lecz nie zostały jeszcze wniesione do sądu. Część tego rynku wyraźnie czeka na moment, w którym linia orzecznicza stanie się bardziej przewidywalna albo TSUE wyda rozstrzygnięcie o wyraźnie prokonsumenckim wydźwięku.

85–90 proc. Wygranych banków? To statystyka z lusterka wstecznego

Druga liczba, która robi dziś karierę, to 85–90 proc. prawomocnych wyroków korzystnych dla banków. Problem nie polega na tym, że liczba ta została zmyślona. Niewykluczone, że rzeczywiście odpowiada doświadczeniom procesowym części pełnomocników reprezentujących sektor bankowy. Problem polega na tym, że przedstawia się ją tak, jakby mówiła coś pewnego o przyszłości rynku. Tymczasem ona mówi przede wszystkim o jego pierwszej fazie. O czasie, gdy kancelarie brały niemal wszystko, sądy dopiero uczyły się tej materii, a wiele pozwów było opartych na uproszczonych, masowo kopiowanych zarzutach.

Co istotne, pojawiały się również inne dane. UOKiK, który prowadził statystyki wśród kancelarii prawnych, wskazywał na jednej z konferencji poziom ok. 22 proc. wygranych spraw z obszaru SKD. Już samo to pokazuje, że nie mamy do czynienia z jednym, stabilnym i bezdyskusyjnym obrazem rynku, lecz z polem sporu o sposób liczenia i interpretowania danych.

Zresztą sam rozwój instytucjonalny tego obszaru pokazuje, że mówimy o rynku nadal niedojrzałym. Rzecznik Finansowy 1 grudnia 2025 r. opublikował ogólne oświadczenie poświęcone właśnie sankcji kredytu darmowego i wskazał, że dokument obejmuje najczęściej pojawiające się zagadnienia procesowe, a liczba wniosków o istotny pogląd i interwencję „lawinowo rośnie”, przez co czas oczekiwania na indywidualne stanowisko może wynosić nawet kilka miesięcy. To nie jest opis stabilnego, zamkniętego sporu. To opis rynku, który wszedł w fazę przeciążenia i dopiero wypracowuje standardy argumentacyjne.

Tak samo należy czytać datę 23 kwietnia 2026 r. Tego dnia, zgodnie z oficjalnym kalendarzem TSUE, ma zostać ogłoszony wyrok w sprawie C-744/24 Bank Polska Kasa Opieki. Według relacji prawniczych i prasowych sprawa dotyczy m.in. pytania, czy bank może naliczać odsetki od kredytowanych kosztów i w jaki sposób powinien o tym informować klienta. Jeżeli więc kluczowe zagadnienie dla tysięcy polskich spraw czeka właśnie na odpowiedź z Luksemburga, to opowiadanie, że wszystko zostało już praktycznie rozstrzygnięte na korzyść banków, jest po prostu przedwczesne.

Problem nie leży głównie w przepisach. Problem leży w tym, jak rynek je stosował

Najwygodniejsza dla banków teza brzmi dziś mniej więcej tak: przepisy o SKD są niejasne, kancelarie nadużywają prawa konsumenckiego, a sądy muszą się przed tym bronić. Brzmi to efektownie, ale jest tylko częściowo prawdziwe. Owszem, linia orzecznicza nie jest jeszcze jednolita. Ale nie oznacza to automatycznie, że sam mechanizm sankcji jest prawnie „mglisty” czy nienadający się do stosowania.

Wystarczy zajrzeć do ogólnego oświadczenia Rzecznika Finansowego. Mamy tam bardzo konkretnie opisane osie sporu: termin na wykonanie uprawnienia, całkowitą kwotę kredytu, oprocentowanie, naliczanie odsetek od kosztów kredytu, RRSO i całkowitą kwotę do zapłaty, informację o innych kosztach, odstąpienie od umowy czy przedterminową spłatę. To nie wygląda jak obszar kompletnie nieuchwytny. To wygląda jak katalog powtarzalnych i dających się zidentyfikować naruszeń. Innymi słowy, problemem nie jest to, że nie wiadomo, o co toczy się spór. Problemem jest to, że przez długi czas zbyt wiele podmiotów traktowało ten katalog jako automat do masowego pozywania.

Rzecznik Finansowy pisze zresztą jeszcze mocniej: sankcja kredytu darmowego jest sankcją za naruszenie obowiązków enumeratywnie wskazanych w art. 45 ustawy, a wada może polegać zarówno na całkowitym braku informacji, jak i na jej nieprawidłowym, niepełnym lub niezrozumiałym przedstawieniu. To bardzo ważne, bo obala popularny mit, że tylko „grube” i widowiskowe błędy mogą uruchamiać sankcję. Nie. W centrum tej konstrukcji leży realna i rzetelna możliwość oceny zobowiązania przez konsumenta.

Pierwszy błąd rynku: branie wszystkich umów, jak leci

Jeżeli mam wskazać jeden najważniejszy powód, dla którego statystyki z pierwszej fali procesów są tak niekorzystne dla konsumentów, to nie wskażę ani sądów, ani ustawodawcy. Wskażę brak inteligentnej selekcji spraw. Przez długi czas część rynku działała tak, jakby sam fakt kredytowania kosztów albo naliczania od nich odsetek wystarczał do wygranej. To była strategia masowa, a nie analityczna. Na takim modelu można szybko pozyskać klienta, ale nie buduje się w ten sposób dojrzałej linii orzeczniczej.

Profesjonalista rynku finansowego wie, że między stwierdzeniem „naruszenie istnieje” a wnioskiem „naruszenie da się skutecznie przełożyć na wyrok” jest jeszcze kilka etapów. Trzeba zrozumieć konstrukcję konkretnej umowy, policzyć faktyczny ciężar ekonomiczny błędu, umieć pokazać sądowi, dlaczego sposób prezentacji kosztów zaburzał ocenę zobowiązania, a następnie zrobić to językiem prostym, a nie akademickim. Wielu pełnomocników tego nie robiło. I właśnie stąd brały się pozwy, które z zewnątrz wyglądały podobnie, ale procesowo były puste.

Drugi błąd rynku: niedoszacowanie matematyki

Spory o SKD nie rozgrywają się wyłącznie w świecie przepisów. One rozgrywają się na przecięciu prawa i matematyki finansowej. To oznacza, że sam cytat z ustawy nie wystarcza. Trzeba rozumieć różnicę między całkowitą kwotą kredytu a całkowitym kosztem kredytu, logikę RRSO, mechanikę kredytowania prowizji oraz wpływ błędów informacyjnych na postrzeganie realnego kosztu produktu. Rzecznik Finansowy wprost akcentuje wagę jednolitego rozumienia takich danych jak RRSO, całkowity koszt kredytu, całkowita kwota kredytu i całkowita kwota do zapłaty właśnie dlatego, że tylko na tej podstawie konsument może porównywać oferty i oceniać rzeczywisty koszt produktu.

I tu dochodzimy do problemu, o którym publicznie mówi się zbyt rzadko. Sędzia nie staje się ekspertem od matematyki finansowej tylko dlatego, że dostał do referatu kolejną sprawę konsumencką. To jest wiedza, którą trzeba zbudować. Jeżeli pełnomocnik nie potrafi przełożyć liczb na prosty mechanizm, to nawet dobra sprawa może zostać przegrana. Dlatego właśnie obserwujemy dziś tak duże różnice nawet między podobnymi stanami faktycznymi. Nie dlatego, że przepisy są magicznie niepojęte, lecz dlatego, że praktyka ich stosowania dopiero dojrzewa.

Koszt przegranej istnieje. Ale robienie z jednego przypadku modelu całego rynku to manipulacja

Nie mam najmniejszego problemu z powiedzeniem rzeczy niepopularnej po stronie konsumenckiej: tak, przegrana w sprawie o SKD może kosztować. I to czasem kosztować dotkliwie. Business Insider opisał przypadek klienta, który przy kredycie ok. 15 tys. zł miał do spłaty tylko trzy raty o łącznej wartości blisko 1,8 tys. zł, a po przegranej musiał jeszcze doliczyć ponad 3,6 tys. zł na rzecz banku. W tym samym materiale padła też konkretna liczba dla większych sporów: przy żądaniu powyżej 50 tys. zł koszty zastępstwa procesowego za dwie instancje mają przekraczać 8 tys. zł, a łącznie mogą sięgnąć ok. 11 tys. zł, jeśli dojdzie zwrot opłaty od apelacji.

To są liczby realne i trzeba je klientom mówić wprost. Ale z tych liczb nie wynika, że roszczenia o SKD są z natury nieracjonalne. Wynika z nich coś innego: że ryzyko procesowe musi być uczciwie wycenione przed złożeniem pozwu. Jeżeli ktoś wszedł do procesu, nie rozumiejąc, że przy przegranej może dopłacić kilka tysięcy złotych, to zawiódł przede wszystkim model sprzedaży tej usługi. Kancelaria lub firma odszkodowawcza, jako profesjonalista, ma obowiązek wyjaśnić klientowi nie tylko potencjalny zysk, ale także scenariusz przegranej. Jeżeli tego nie robi, to nie prowadzi sporu prawnego – tylko sprzedaje emocję.

Jak odróżnić profesjonalistę od sprzedawcy pozwów

Na tym rynku trzeba wreszcie przywrócić elementarną dyscyplinę. Ja nie powierzyłbym sprawy podmiotowi, który nie potrafi pokazać twardej historii skuteczności. Nie chodzi o marketingową opowieść o „setkach analiz”, tylko o rzeczywiste doświadczenie procesowe. Kancelaria, która ma przynajmniej kilkadziesiąt, a najlepiej ponad sto korzystnych rozstrzygnięć z obszaru SKD, działa inaczej niż podmiot żyjący wyłącznie z pozyskiwania klientów. Taki profesjonalista wie już, które wzorce umów rokują, które zarzuty są martwe, a które trzeba połączyć, aby sprawa miała sens.

Druga kwestia to model ryzyka. Jeżeli podmiot bierze na siebie część kosztów albo finansuje proces w zamian za wyższe success fee, to wysyła prosty komunikat: wierzę w tę sprawę na tyle, że angażuję w nią własny kapitał. Jeżeli natomiast całe ryzyko leży po stronie klienta, a prawnik tłumaczy to wyłącznie „kodeksem etyki”, to bardzo często nie chodzi o żaden kodeks, tylko o brak gotowości do ponoszenia odpowiedzialności za jakość własnej selekcji. To nie zawsze musi oznaczać złą wolę, ale bardzo często oznacza niski poziom pewności co do wyniku.

Trzecia sprawa jest najważniejsza i najbardziej brutalna: jeśli jedna solidna kancelaria odrzuca sprawę, warto bardzo poważnie potraktować tę odmowę. Szukanie kolejnego podmiotu tylko po to, by ktoś wreszcie powiedział „tak”, jest zwykle prostą drogą do procesu, którego w ogóle nie powinno być. Na rynku usług finansowo-prawnych najdroższe są nie odmowy. Najdroższe są źle sprzedane nadzieje.

23 kwietnia 2026 r. Może zmienić nie tyle prawo, co arytmetykę rynku

Wyrok TSUE w sprawie C-744/24 nie musi oznaczać rewolucji w sensie politycznym. Może jednak oznaczać coś ważniejszego z perspektywy rynku: zmianę arytmetyki sporu. Jeśli Trybunał wyraźniej potwierdzi, że sposób informowania o kredytowanych kosztach i odsetkach od nich ma znaczenie dla stosowania sankcji, to część spraw, które dziś uchodzą za zbyt ryzykowne, może wejść do kategorii sporów procesowo sensownych. A wtedy to, co dziś jest przedstawiane jako fala spekulacyjna, okaże się po prostu kolejną fazą dojrzewania rynku.

Dlatego właśnie nie kupuję ani tezy, że „SKD to łatwe pieniądze”, ani tezy, że „prawie wszystko już zostało przegrane”. Pierwsza była naiwnym marketingiem. Druga jest dziś bankową polityką obronną. Twarde liczby pokazują coś innego: skala sporów rośnie szybciej, niż jeszcze niedawno twierdził sektor, oficjalne i półoficjalne statystyki są rozjechane, Rzecznik Finansowy widzi lawinowy wzrost spraw, a kluczowy wyrok TSUE dopiero przed nami. W takim układzie nie da się uczciwie powiedzieć, że rynek już się domknął. On dopiero wchodzi w etap, w którym zacznie się realne oddzielanie spraw mocnych od słabych.

Nie prawo jest tu największym problemem. Problemem jest jakość

Na koniec trzeba powiedzieć rzecz, której nie lubi nikt. Ani banki, ani część kancelarii, ani czasem sami konsumenci. W sporach o sankcję kredytu darmowego największym problemem nie jest dziś samo prawo. Największym problemem jest jakość tego, co dzieje się pomiędzy przepisem a salą sądową. Gdy prawnicy biorą każdą umowę, psują statystyki i podważają zaufanie do całej instytucji. Gdy banki pokazują tylko wygodne liczby, próbują zamienić przejściową przewagę w trwałą narrację o bezsensowności roszczeń. Gdy klient nie słyszy uczciwej informacji o kosztach, wchodzi do procesu nie jako świadomy uczestnik rynku, lecz jako odbiorca reklamy.

A przecież w finansach nie wygrywa ten, kto najgłośniej opowie historię. Wygrywa ten, kto lepiej policzy ryzyko. Dzisiaj właśnie tego najbardziej brakuje. Nie kolejnych sloganów o „darmowych kredytach”. Nie kolejnych straszaków o rachunkach po przegranej. Tylko rzetelnej selekcji spraw, uczciwego opisu ryzyka i zrozumienia, że między liczbą 11–12 tys. a liczbą 20,5 tys. nie mieści się propaganda. Mieści się tam realny obraz rynku, który rośnie szybciej, niż chciałby to przyznać sektor finansowy.

Aktualnie liczba prawomocnie zakończonych spraw z obszaru sankcji kredytu darmowego, w których sąd przyznał rację kredytobiorcy lub bank zdecydował się uznać roszczenie, na przykład w drodze ugody, może oscylować w granicach około 350–400 przypadków. To już nie jest poziom incydentalny. To wyraźny sygnał, że ten segment sporów realnie się rozwija i zaczyna odgrywać istotną rolę na rynku. Na tle spraw dotyczących kwestionowania klauzul zmiennego oprocentowania opartych na WIBOR-ze, temat sankcji kredytu darmowego wygląda dziś zdecydowanie bardziej obiecująco.

Krzysztof Szymański, ekonomista

Źródło: INFOR

Oceń jakość naszego artykułu

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna

Powiedz nam, jak możemy poprawić artykuł.
Zaznacz określenie, które dotyczy przeczytanej treści:
Autopromocja

REKLAMA

QR Code

© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.

REKLAMA

Prawo
Poprawiłeś w AI same przecinki. Czy Twój własny tekst zostanie uznany za dzieło maszyny?

Modele AI Claude'a wprowadzane na rynek od 2 sierpnia 2026 r. znakują tworzony tekst niewidzialnym, ale wykrywalnym maszynowo znakiem wodnym. To odpowiedź na unijne wymogi przejrzystości. Problem w tym, że znak powstaje na poziomie modelu i może pojawić się także tam, gdzie prawo wcale nie każe oznaczać treści, na przykład przy zwykłej korekcie.

Kompostownik ogrodowy nielegalny bez pozwolenia na budowę w 2026 r. lub zgłoszenia, bo został uznany przez GUNB za obiekt budowlany?

Zgodnie z interpretacją Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego (GUNB) z dnia 10 lutego 2026 r. – kompostownik ogrodowy, służący do okresowego gromadzenia odpadków roślinnych, należy uznać za obiekt małej architektury, który – w myśl art. 3 pkt 1 ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. – Prawo budowlane – stanowi obiekt budowlany. Czy w związku z powyższym – posadowienie na swojej nieruchomości kompostownika, wymaga uzyskania pozwolenia na budowę lub dokonania zgłoszenia do właściwego organu administracji architektoniczno-budowlanej?

Niepełnosprawnych czeka duża zmiana. Asystent osobisty dopiero od 2028 r.?

Czekasz na ustawową asystencję osobistą, dla siebie albo dla bliskiej osoby z niepełnosprawnością? Właśnie do Sejmu trafiło sprawozdanie komisji z uzgodnioną wersją projektu. Jest jednak i druga wiadomość, mniej optymistyczna: system nie ruszy w 2027 r., jak wcześniej zakładano, pierwsze osoby uzyskają prawo do asystencji najwcześniej w 2028 r. Sprawdź, co dokładnie się zmieniło i kogo obejmie nowe wsparcie.

Rząd szykuje rewolucję w podatkach, która może przynieść spore zyski dla blisko 2 milionów Polaków. O co chodzi?

Ministerstwo Finansów intensywnie pracuje nad zmianami w PIT na 2027 rok, a wśród rozważanych scenariuszy pojawił się zupełnie nowy próg podatkowy. Prześwietlamy szczegóły rządowych planów oraz to, ile realnie może zostać w Twojej kieszeni.

REKLAMA

Jakie prawa mają seniorzy? Lista przykładowych ulg i świadczeń dla osób 60+

Kim jest senior? Z jakich ulg i świadczeń mogą korzystać osoby w wieku 60+, 65+, 70+ czy 75+? Od czego zależy rodzaj możliwego wsparcia osób starszych w Polsce? Poniżej najważniejsze informacje i aktualne kwoty!

Kradzież danych medycznych milionów osób w Polsce. Czy trzeba zastrzec PESEL? Co mogą zrobić pacjenci a co powinni administratorzy danych?

Według informacji przekazanych 12 sierpnia przez Ministerstwo Cyfryzacji incydent wycieku danych osobowych związany z systemem MyDr może dotyczyć nawet 19 mln osób. Potencjalnie obejmuje on informacje związane z udzielaniem świadczeń zdrowotnych, takie jak dane o wizytach, receptach czy historii leczenia.

Zmiana właściwości miejscowej komisji lekarskich ZUS od sierpnia 2026 roku. Od 2027 roku nowe zasady orzecznictwa lekarskiego w ZUS

Od 1 sierpnia 2026 r. zmieniła się właściwość miejscowa komisji lekarskich rozpatrujących sprawy z terenu Oddziałów ZUS w Bydgoszczy i Toruniu. Do końca 2026 r. sprawy te będą rozpatrywane przez komisje lekarskie w Gdańsku i Łodzi. Zmiana jest związana z brakami kadrowymi na stanowiskach lekarzy – członków komisji lekarskich - informuje Krystyna Michałek, regionalna rzeczniczka prasowa ZUSw województwie kujawsko-pomorskim.

Wyciek danych w systemach firmy MyDr: co już wiemy oraz o czym warto pamiętać?

Prawda jest taka, że firmy MyDr jeszcze kilka dni temu nie znała większość Polaków. Po gigantycznym wycieku danych sytuacja zmieniła się. Dziś już wiemy, że firma MyDr jest gigantem w swojej branży.

REKLAMA

Urlop sądowy adwokata lub radcy prawnego – propozycja zmian w przepisach

Z inicjatywy Krajowej Izby Radców Prawnych został skierowany do Ministra Sprawiedliwości projekt pakietu zmian w przepisach mających wprowadzić instytucję planowanej nieobecności profesjonalnego pełnomocnika – adwokata, radcy prawnego lub rzecznika patentowego. Na czym mają polegać proponowane regulacje oraz jaki jest ich cel?

Będzie zmiana zasad uznawania dyplomów MBA w spółkach Skarbu Państwa. Nie wszystkie uczelnie będą traktowane tak samo

Planowane zmiany dotyczące zasad uznawania dyplomów MBA w spółkach Skarbu Państwa mogą stać się jednym z najważniejszych momentów porządkowania rynku edukacji menedżerskiej w Polsce. Zdaniem ekspertów nowe przepisy premiujące uczelnie spełniające określone standardy jakości to krok w kierunku odbudowy prestiżu studiów MBA oraz większej transparentności całego rynku.

Zapisz się na newsletter
Najlepsze artykuły, najpoczytniejsze tematy, zmiany w prawie i porady. Skoncentrowana dawka wiadomości z różnych kategorii: prawo, księgowość, kadry, biznes, nieruchomości, pieniądze, edukacja. Zapisz się na nasz newsletter i bądź zawsze na czasie.
Zaznacz wymagane zgody
loading
Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich
Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj.
success

Potwierdź zapis

Sprawdź maila, żeby potwierdzić swój zapis na newsletter. Jeśli nie widzisz wiadomości, sprawdź folder SPAM w swojej skrzynce.

failure

Coś poszło nie tak

REKLAMA