REKLAMA
Zarejestruj się
REKLAMA
W dniu 23 kwietnia 2026 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok, na który polscy kredytobiorcy czekali od miesięcy. Sprawa C-744/24 przeciwko Bankowi Pekao S.A. kończy jeden z najważniejszych sporów prawnych ostatnich lat: czy bank ma prawo naliczać odsetki od prowizji, której konsument nigdy nie dostał do ręki? Trybunał odpowiedział: nie. I to rozstrzygnięcie może być początkiem prawdziwej rewolucji w polskich sądach.
Blisko tydzień temu TSUE wydał wyrok w sprawie C-744/24, który zelektryzował środowiska bankowe i konsumenckie. Jakie będą skutki prawne tego wyroku? Analizy dla czytelników naszego portalu dokonuje radca prawny Paweł Stalski, specjalizujący się w sporach sądowych z bankami w tematyce kredytów i pożyczek.
Sankcja kredytu darmowego, uregulowana w art. 45 ustawy z 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim (u.k.k.) jest instrumentem o charakterze bezwzględnym i enumeratywnym. Katalog naruszeń skutkujących jej zastosowaniem jest zamknięty chociaż może przybierać różne formy, a konsekwencje prawne ich stwierdzenia - z mocy prawa - z góry określone. Niniejszy artykuł stawia tezę, że sądy krajowe nie są uprawnione do dokonywania własnej oceny „szkodliwości" czy „wagi" naruszenia jako przesłanki stosowania sankcji. Przepis stosuje się albo nie - tertium non datur.
Od około 2 lat obserwujemy wzrost zainteresowania tematem sankcji kredytu darmowego, zarówno na salach sądowych jak i w przestrzeni publicznej. Obecnie obserwowany wzmożony wzrost zainteresowania tematem sankcji kredytu darmowego (SKD) może dziwić, zważywszy, że taka instytucja w prawie krajowym została wprowadzona już w 2002 r., wraz z wejściem w życie Ustawy o kredycie konsumenckim z 20 lipca 2001 r. (obowiązującej do 18 grudnia 2011 r., kiedy to została zastąpiona przez obecnie obowiązującą Ustawę o kredycie konsumenckim z dnia 12 maja 2011 r.). Przez przeszło 20 lat obowiązywania przepisów o SKD instytucja ta nie wzbudzała większych kontrowersji i nie była podstawą do formułowania masowych powództw wytaczanych przez konsumentów przeciwko instytucjom finansowym. Zarówno więc rynek finansowy jak i wielu sądowych praktyków jest zaskoczonych, że dyskusja na temat interpretacji przepisów obowiązujących w różnych wersjach od przeszło dwóch dekad toczona jest na szeroką skalę dopiero obecnie.
REKLAMA
Niniejszy artykuł stanowi polemikę z artykułem autorstwa Macieja Rudke, dziennikarza Business Insider Polska, pt. „Chciał darmowego kredytu, dostał słony rachunek. Historia, która daje do myślenia”. Tekst ten wpisuje się w szerszą debatę dotyczącą sankcji kredytu darmowego, jednak – w mojej ocenie – przedstawia obraz niepełny, oparty na wybranych przykładach i uproszczonych wnioskach. W szczególności eksponuje jednostkowy przypadek przegranej sprawy, który nie oddaje ani rzeczywistej dynamiki rynku, ani rzeczywistej skali zjawiska. Celem niniejszego opracowania jest uzupełnienie tej narracji o dane, kontekst oraz perspektywę praktyczną, wynikającą z obserwacji rynku i analizy liczbowej sporów dotyczących sankcji kredytu darmowego.
Rynek sankcji kredytu darmowego stoi dziś u progu przełomu. To, co obecnie widać w statystykach, może być jedynie wstępem do znacznie większej fali sporów, która ujawni się po wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jeśli oczywiście dojdzie do rozstrzygnięcia - pisze Krzysztof Szymański.
W debacie publicznej coraz częściej pojawia się przekaz sugerujący, że planowana zmiana ustawy o kredycie konsumenckim automatycznie zmieni sposób rozpatrywania wszystkich sporów dotyczących kredytów. Taka narracja pojawia się zwłaszcza w komunikacji części przedstawicieli sektora bankowego. W praktyce jest to jednak uproszczenie, które nie oddaje podstawowych zasad stosowania prawa cywilnego. Kluczowe znaczenie ma bowiem data zawarcia umowy kredytowej, a nie moment wejścia w życie nowych przepisów. Zmiana ustawy nie może w „magiczny” sposób uzdrowić wadliwych umów kredytowych zawartych w przeszłości.
W sporach dotyczących kredytów konsumenckich coraz częściej pojawia się problem wykraczający poza samą wysokość zobowiązania kredytowego. Chodzi o konsekwencje zastosowania tzw. sankcji kredytu darmowego (SKD) dla prawa banku do przetwarzania danych kredytobiorcy w Biurze Informacji Kredytowej (BIK) bez jego zgody. W praktyce coraz więcej spraw pokazuje, że zastosowanie sankcji kredytu darmowego może podważyć podstawę prawną dalszego przetwarzania danych kredytobiorcy po wygaśnięciu zobowiązania. Szczególnie dotyczy to sytuacji, gdy bank uzasadnia przetwarzanie danych wystąpieniem opóźnienia w spłacie kredytu przekraczającego 60 dni.
REKLAMA
Mało kto o tym wie, że można odzyskać nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych ze swojego zadłużenia. Chodzi o sankcję kredytu darmowego, czyli wciąż mało znane narzędzie prawne, które pozwala odzyskać pieniądze z kredytu. Ile to kosztuje? Jakie warunki trzeba spełnić? Oto szczegóły.
Sankcja kredytu darmowego występuje w debacie publicznej jako obietnica łatwego zysku kosztem banku. Obietnice te składają przede wszystkim parakancelarie (a więc podmioty, które nie są kancelariami adwokackimi lub radcowski) i firmy odszkodowawcze. W mediach znajdziemy wiele nagłówków sugerujących, że banki nagminnie łamały prawo, a teraz muszą oddać miliony złotych. Rzeczywistość jest jednak znacznie bardziej złożona – a dla wielu konsumentów (prawie 90 proc.) droga sądowa wcale nie kończy się happy endem.
Coraz więcej Polaków idzie do sądu z pozwem banku o niespłacony kredyt. Z jakim skutkiem? To często bank przegrywa. Dlaczego? Bo wiele umów kredytowych wciąż zawiera błędy formalne i nielegalne zapisy. A to może oznaczać, że kredyt, który mieliśmy w planie spłacać jeszcze wiele miesięcy czy nawet lat, okazuje się już spłacony.
Sądy coraz częściej zwracają uwagę, że sankcja kredytu darmowego (SKD) bywa wykorzystywana nie w celu ochrony konsumentów, lecz jako narzędzie zysku dla podmiotów skupujących wierzytelności. Krytyczna ocena działań para-kancelarii znajduje swoje odzwierciedlenie w licznych orzeczeniach, które kwestionują zarówno zasadność roszczeń o SKD, jak i skuteczność umów cesji.
Kiedy nie musisz spłacać odsetek od kredytu bankowego? Kiedy to bank musi Tobie oddać pieniądze? Na czym polega sankcja kredytu darmowego? W jaki sposób banki wprowadzają klientów w błąd? Zapytaliśmy o to doświadczoną specjalistkę od prawa bankowego i kredytów, mec. Monikę Wojciechowską - Szac.
Pierwszy wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie sankcji kredytu darmowego w sprawie polskiej już zapadł 13 lutego 2025 r. Na pewno czekają nas kolejne orzeczenia TSUE w tej sprawie, a także naszego polskiego Sądu Najwyższego. Bowiem do tych dwóch sądów są kierowane coraz częściej pytania polskich sądów dot. kredytów konsumenckich.
Wydany 13 lutego 2025 r. wyrok TSUE w sprawie C-472/23 (Lexitor) w tematyce tzw. sankcji kredytu darmowego wzbudził poruszenie w środowiskach bankowych i konsumenckich. Tradycyjnie już obie strony sporu okopały się na swoich pozycjach, wykazując, że wyrok luksemburskiego Trybunału jest korzystny jedynie dla ich subiektywnych racji. W tle pojawiły się nawet zarzuty o manipulację co do sposobu interpretacji wyroku, co doskonale wpisuje się w ciągle żywy paradygmat pt. „moja racja jest mojsza niż twojsza”.
Sąd Najwyższy w Polsce stoi przed wyzwaniem rozstrzygania jednego z najważniejszych zagadnień dotyczących tzw. sankcji kredytu darmowego. Ta instytucja, wynikająca z ustawy o kredycie konsumenckim, może przynieść znaczące zmiany zarówno dla kredytobiorców, jak i dla instytucji finansowych. W obliczu rosnącej liczby sporów między bankami a konsumentami, decyzja Sądu Najwyższego w sprawie o sygn. akt III CZP 3/25, zarejestrowanej 22 stycznia 2025 roku, nabiera szczególnego znaczenia.
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej już 13 lutego 2025 roku ogłosi wyrok w sprawie C-472/23 dotyczącej sankcji kredytu darmowego. Będzie to pierwszy wyrok TSUE w polskiej sprawie związanej z pożyczkami gotówkowymi oraz instytucją sankcji kredytu darmowego, która coraz bardziej zyskuje na znaczeniu. Praktyka ta jest coraz częściej stosowana przez sądy, zwłaszcza że rośnie liczba kredytobiorców oraz pożyczkobiorców gotówkowych, którzy decydują się dochodzić swoich praw w sądach, pozywając banki lub instytucje parabankowe.
Banki mogą zmierzyć się z poważnymi konsekwencjami, jeśli Trybunał Sprawiedliwości UE uzna ich praktykę przedstawiania zasad przedterminowej spłaty pożyczek konsumenckich za niezgodną z unijnymi przepisami. Kredytobiorcy, których banki mogą być objęte sankcjami kredytu darmowego (SKD), mają szansę na odzyskanie nadpłaconych odsetek a także innych kosztów kredytu takich jak prowizja.
Sankcja kredytu darmowego jest obecna w mediach od ponad dwóch lat, ale to w ostatnim roku obserwujemy szczególny wzrost zainteresowania tym tematem. Liczne oferty na forach internetowych oraz stronach kancelarii oferują pomoc we wstępnej ocenie umów kredytowych pod kątem możliwości skorzystania z sankcji kredytu darmowego i dochodzenia roszczeń. Zainteresowanie to wpływa na rynek kredytowy w Polsce, zwłaszcza na ofertę kredytów proponowanych przez banki i firmy pożyczkowe. W sądach toczy się już teraz wiele postępowań, w których muszą wykazywać poprawność zawartych umów kredytowych i ich zgodność z ustawą o kredycie konsumenckim.
Czy kredyt naprawdę może być „za darmo”? A może jest to manipulacja i kolejna próba wyłudzenia pieniędzy? O tym opowie ekspert kredytowy.
REKLAMA