Spory o WIBOR przed i po BMR [polemika]
![Spory o WIBOR przed i po BMR [polemika]](https://webp-konwerter.incdn.pl/eyJmIjoiaHR0cHM6Ly9nLmluZm9/yLnBsL3AvX2ZpbGVzLzM4NTU5MD/AwL3BpZW5pYWR6ZS1wcmF3by0zO/DU1OTEzNS5qcGciLCJ3IjoxMjAwfQ.jpg)
REKLAMA
REKLAMA
Dyskusja o kredytach opartych na WIBOR dopiero się rozpoczyna. Jej wynik będzie zależał nie od prostego podziału na „stare” i „nowe” umowy, lecz od szczegółowej analizy konkretnych postanowień umownych oraz standardów informacyjnych stosowanych przez banki.
- Wstęp: spór o WIBOR wymaga większej precyzji
- Co naprawdę powiedział TSUE w sprawie WIBOR
- Przed BMR nie było pustki regulacyjnej – ale nie było też nadzoru nad benchmarkiem
- Ryzyka wcześniejszego modelu dostrzegały także instytucje publiczne
- Samoregulacja rynku to nie to samo co nadzór benchmarkowy
- Fałszywy spór o „stare” i „nowe” umowy
- Wnioski: wyrok TSUE nie kończy sporu o WIBOR
Niniejszy artykuł jest polemiką do artykułu „Spory o WIBOR: legalność umów przed i po BMR”, opublikowanego 4 marca 2026 r. w PAP przez Kancelarię Radców Prawnych Aneta Ciechowicz-Jaworska & Bartłomiej Ślażyński.
Wstęp: spór o WIBOR wymaga większej precyzji
W debacie publicznej dotyczącej kredytów złotowych coraz częściej pojawia się narracja, zgodnie z którą wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 12 lutego 2026 r. w sprawie C-471/24 miał definitywnie zakończyć spór o WIBOR oraz potwierdzić pełną legalność konstrukcji umów kredytowych opartych na tym wskaźniku.
W artykule opublikowanym przez kancelarię Ciechowicz-Jaworska & Ślażyński pojawia się również teza, że podział na umowy zawarte przed i po wejściu w życie rozporządzenia BMR jest „sztuczny” i nie znajduje uzasadnienia ani w przepisach, ani w logice rynku.
Tak sformułowane stanowisko wymaga jednak istotnego doprecyzowania.
Nie chodzi bowiem o prostą tezę, że wszystkie umowy sprzed BMR są wadliwe, ani o twierdzenie, że sam WIBOR jest „nielegalny”. Sedno problemu dotyczy czegoś innego – różnicy w reżimie nadzorczym i standardach regulacyjnych, które obowiązywały przed wprowadzeniem rozporządzenia BMR oraz po jego wdrożeniu.
To właśnie ta różnica może mieć znaczenie dla zakresu kontroli sądowej klauzul zmiennego oprocentowania.
REKLAMA
REKLAMA
Co naprawdę powiedział TSUE w sprawie WIBOR
W publicznej dyskusji często upraszcza się sens wyroku TSUE z 12 lutego 2026 r. Trybunał nie stwierdził, że wszystkie klauzule WIBOR są prawidłowe ani że spory dotyczące kredytów złotowych należy uznać za zakończone.
Trybunał wyraźnie rozdzielił dwie kwestie:
1) kontrolę samego benchmarku,
2) kontrolę klauzuli umownej, która się do niego odwołuje.
TSUE wskazał, że sąd krajowy nie powinien badać metodologii wskaźnika referencyjnego, jeżeli benchmark jest objęty nadzorem właściwego organu publicznego w rozumieniu rozporządzenia BMR.
W takim przypadku kontrola sądowa koncentruje się przede wszystkim na:
- przejrzystości postanowień umownych,
- zakresie informacji przekazanych konsumentowi,
- sposobie przedstawienia mechanizmu oprocentowania.
Z tej samej logiki wynika jednak wniosek odwrotny.
W okresie, w którym benchmark nie był jeszcze objęty takim reżimem nadzorczym, zakres możliwej kontroli sądowej może być szerszy. Oznacza to, że analizie może podlegać nie tylko sama klauzula umowna, lecz także sposób funkcjonowania wskaźnika jako elementu konstrukcji oprocentowania.
Przed BMR nie było pustki regulacyjnej – ale nie było też nadzoru nad benchmarkiem
Autorzy polemicznego artykułu słusznie wskazują, że przed wejściem w życie BMR nie panowała „regulacyjna pustka”. Banki podlegały nadzorowi Komisji Nadzoru Finansowego, działały w ramach prawa bankowego, a działalność kredytowa była regulowana.
Nie oznacza to jednak, że sam mechanizm ustalania benchmarku funkcjonował w takim samym reżimie nadzorczym jak obecnie.
Do połowy 2017 r. WIBOR był administrowany przez ACI Polska, czyli stowarzyszenie uczestników rynku międzybankowego. Był to model typowy dla wielu benchmarków na świecie – oparty na deklaracjach banków panelowych oraz samoregulacji środowiska bankowego.
Właśnie taki model został poddany krytyce po globalnych aferach manipulacyjnych dotyczących wskaźników międzybankowych, takich jak LIBOR.
W odpowiedzi Unia Europejska przyjęła rozporządzenie BMR (Benchmark Regulation), które wprowadziło m.in.:
- obowiązek uzyskania zezwolenia dla administratora benchmarku,
- publiczny nadzór nad metodologią wskaźnika,
- szczegółowe wymogi dotyczące danych wejściowych,
- rozbudowany system zarządzania konfliktami interesów.
Reforma ta nie była jedynie technicznym „uporządkowaniem rynku”. Stanowiła reakcję na realne ryzyka systemowe związane z wcześniejszym modelem funkcjonowania benchmarków.
Od połowy 2017 r. rolę administratora przejęła spółka GPW Benchmark, która rozpoczęła proces dostosowywania wskaźnika do wymogów rozporządzenia BMR.
REKLAMA
Ryzyka wcześniejszego modelu dostrzegały także instytucje publiczne
W debacie o WIBOR często pomija się fakt, że potencjalne ryzyka związane z mechanizmem ustalania wskaźników referencyjnych były dostrzegane również w Polsce.
Najwyższa Izba Kontroli wskazywała w swoich analizach rynku finansowego, że brak silnego nadzoru nad procesem ustalania wskaźników referencyjnych może zwiększać ryzyko manipulacji.
W przestrzeni instytucjonalnej pojawiały się także sygnały dotyczące praktyki rynku międzybankowego. Narodowy Bank Polski otrzymywał informacje od administratora stawki WIBOR – Stowarzyszenia ACI Polska – że regulamin fixingu nie zawsze był w pełni przestrzegany przez banki kontrybuujące, zwłaszcza w zakresie obowiązku zawierania transakcji zgodnie z zasadami fixingu.
Nie oznacza to oczywiście automatycznie, że dochodziło do manipulacji WIBOR-em czy zmowy cenowej panelistów – choć w Polsce nigdy nie przeprowadzono pełnych badań w tym zakresie.
Pokazuje to jednak, że wcześniejszy model funkcjonowania wskaźnika nie był objęty takimi samymi mechanizmami nadzorczymi jak obecnie.
Samoregulacja rynku to nie to samo co nadzór benchmarkowy
W polemicznym artykule wskazuje się, że przed BMR funkcjonowały różne „bezpieczniki”, takie jak:
- regulamin fixingu,
- eliminowanie wartości skrajnych,
- obowiązek kwotowania stawki,
- powołanie w 2013 r. Rady WIBOR.
Mechanizmy te rzeczywiście istniały, jednak miały przede wszystkim charakter samoregulacyjny, a nie regulacyjny w sensie prawnym.
Rada WIBOR była ciałem opiniodawczym, a cały system opierał się na zasadach rynku międzybankowego i deklaracjach banków panelowych.
Nie był to system nadzoru porównywalny z tym, który wprowadziło rozporządzenie BMR.
Dlatego nie można utożsamiać istnienia procedur środowiskowych z istnieniem pełnego nadzoru nad benchmarkiem.
Fałszywy spór o „stare” i „nowe” umowy
Nie oznacza to oczywiście, że wszystkie umowy zawarte przed BMR są automatycznie wadliwe. Prawo unijne nie wprowadza takiego mechanizmu.
Ocena każdej umowy zależy od:
• konstrukcji konkretnej klauzuli zmiennego oprocentowania,
• jej przejrzystości ekonomicznej,
• zakresu informacji przekazanych konsumentowi,
• sposobu przedstawienia ryzyka zmiennej stopy procentowej.
Z tego punktu widzenia zarówno narracja o „dzikim WIBOR-ze”, jak i teza o automatycznej legalności wszystkich klauzul są znacznym uproszczeniem.
Jednocześnie w świetle doniesień instytucji publicznych – takich jak NIK, UKNF czy NBP – można wnioskować, że w praktyce rynku pojawiały się różne nieprawidłowości, a poziom stawki mógł w pewnych okresach odbiegać od warunków rzeczywistego rynku międzybankowego, zwłaszcza w warunkach nadpłynności sektora bankowego lub spadku zaufania między bankami.
Dlatego także kwestie techniczne i rynkowe związane z ustalaniem stawki WIBOR mogą stanowić element analizy sądowej. Żaden przepis prawa nie zakazuje takiej oceny, jeżeli jest ona związana z badaniem klauzuli umownej.
Wnioski: wyrok TSUE nie kończy sporu o WIBOR
Debata o kredytach złotowych wymaga znacznie większej precyzji niż proste slogany o „legalności” lub „nielegalności” WIBOR-u. Wyrok TSUE z 12 lutego 2026 r.:
- nie stwierdził nieważności klauzul WIBOR,
- ale nie zamknął także drogi do ich badania przez sądy.
Trybunał wskazał raczej ramy tej kontroli.
W przypadku benchmarków objętych nadzorem publicznym kontrola koncentruje się przede wszystkim na przejrzystości klauzul oraz obowiązkach informacyjnych banku.
Natomiast w odniesieniu do okresu wcześniejszego – gdy taki nadzór jeszcze nie funkcjonował – możliwa pozostaje szersza analiza mechanizmu funkcjonowania wskaźnika jako elementu klauzuli zmiennego oprocentowania.
Dlatego dyskusja o kredytach opartych na WIBOR dopiero się rozpoczyna. Jej wynik będzie zależał nie od prostego podziału na „stare” i „nowe” umowy, lecz od szczegółowej analizy konkretnych postanowień umownych oraz standardów informacyjnych stosowanych przez banki.
Krzysztof Szymański, ekonomista
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA
