Pracownicy tylko z 1000 zł nawiązki. Takie realia. A na początku było 800 zł. Mitem są wysokie kwoty

REKLAMA
REKLAMA
Widzę na forach internetowych mit wypłaty przez sądy wysokich kwot dla poszkodowanych pracowników w postaci wpisów: „Idź do sądu, pracodawca zapłaci ci 60 000 zł”. Realia są (z reguły inne). Niskie zadośćuczynienia i odszkodowania w sądach cywilnych. Jeszcze gorzej niż w sądach cywilnych jest w karnych. Te wypłacają nawiązki dla pracowników. Są naprawdę niskie. W artykule przykład dyrektorki szkoły ukaranej na rzecz 11 pracowników nawiązką po 1000 zł dla każdego. Kobieta potrafiła wysłać woźnego do odśnieżania dachu, zakazać cukrzykowi zrobienia zastrzyku insuliny, a przede wszystkim krzyczeć, krzyczeć i jeszcze raz krzyczeć przy wszystkich (w tym przy dzieciach) na nauczycieli i pracowników szkoły.
- Co to jest nawiązka dla pracownika?
- Kiedy pracownik może otrzymać nawiązkę od np. przełożonego, który go dręczył
- Nawiązka dla pracownika – niskie kwoty [przykład]
- Kuriozalne ograniczanie kwot dla pracowników z nawiązek. 1000 zł bo 2000 zł to za dużo dla dyrektorki, która zmobbingowała 11 pracowników
Co to jest nawiązka dla pracownika?
To środek kompensacyjny stosowany według zasad z art. 46 § 2 k.k. w rozdziale V zatytułowanym „Przepadek i środki kompensacyjne”. Chodzi o to, że w postępowaniu karnym jest możliwe – jakby równolegle do kwestii karnych - wykonać obowiązek naprawienia, w całości albo w części, wyrządzonej przestępstwem szkody lub zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Jeżeli „cywilne” rozliczenie przy okazji sprawy karnej jest znacznie utrudnione, sąd może orzec zamiast tego obowiązku nawiązkę w wysokości do 200 000 złotych na rzecz pokrzywdzonego. Nawiązkę może otrzymać także osoba najbliższa (w razie śmierci osoby poszkodowanej przestępstwem).
REKLAMA
REKLAMA
W praktyce nie ma wprost związku z wysokością szkody poniesionej przez pracownika. Tym różni się więc nawiązka od zadośćuczynienia i odszkodowania wypłacanego na podstawie przepisów prawa cywilnego – tam wysokość świadczeń ma odpowiadać wartości szkody i ją wyrównywać (pamiętając, że nie może to prowadzić do wzbogacenia pracownika).
Jest ważny powód "rozjeżdżania się" oczekiwań co do nawiązek pieniężnych zasądzanych przez sąd karny na rzecz pracownika. To możliwość otrzymania przez niego odszkodowania od sądu pracy. Sądy karne nie chcą duplikować tych świadczeń.
Kiedy pracownik może otrzymać nawiązkę od np. przełożonego, który go dręczył
Art. 218 § 1a kodeksu karnego
Kto, wykonując czynności w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, złośliwie lub uporczywie narusza prawa pracownika wynikające ze stosunku pracy lub ubezpieczenia społecznego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
W przypadku uporczywego naruszania prawa pracownika przez dyrektora albo prezesa, może on zostać zobowiązany do wypłaty nawiązki na rzecz pracownika.
Uznanie oskarżoną za winną popełnienia przypisanego jej czynu i wymierzenie jej wnioskowanej kary w miejsce warunkowego umorzenia postępowania, a także podwyższenie do 1.000 złotych każda nawiązek orzeczonych wobec pokrzywdzonych.
Pomoc społeczna. Komentarz do ustawy
REKLAMA
Nawiązka dla pracownika – niskie kwoty [przykład]
Przykładem jest wyrok Sądu Okręgowego w Szczecinie z 9 października 2020 r. (IV Ka 834/20). Przed sądem drugiej instancji 11 poszkodowanych pracowników (w tym 9 nauczycieli) jako oskarżyciele posiłkowi domagało się od dyrektorki szkoły po 2000 zł nawiązki dla każdej z nich. W pierwszej instancji zasądzono dla nich po .... 800 zł! 2000 zł okazało się dla sądu II instancji wygórowaną kwotą i przyznał całej 11-tce po 1000 zł (czyli podniósł kwoty z sądu rejonowego o 200 zł). Np. za takie naruszenia prawa przez dyrektorkę szkoły:
Sprzątaczka – była zobowiązywana do wykonywania czynności wykraczających poza jej zakres obowiązków, w tym zadań związanych z opieką nad dziećmi, co stanowiło nieuzasadnione rozszerzanie odpowiedzialności pracowniczej i naruszało zasadę adekwatności powierzanych obowiązków.
Woźny – otrzymywał polecenia wykonywania prac niebezpiecznych i wymagających szczególnych kwalifikacji, w tym prac na wysokości, a także był angażowany w czynności niezwiązane z jego funkcją, jak opieka nad dziećmi, co narażało go na nadmierne obciążenie i ryzyko.
Nauczycielka – została zmuszona do pełnienia roli doręczyciela wypowiedzenia umowy o pracę innej osobie, co stanowiło sytuację konfliktową, obciążającą psychicznie i godzącą w standardy relacji pracowniczych.
Nauczyciel – uniemożliwiono mu opuszczenie narady w celu wykonania niezbędnego zastrzyku insuliny, mimo jego stanu zdrowia, co stanowiło ingerencję w podstawowe potrzeby zdrowotne i przejaw nieuzasadnionego rygoryzmu organizacyjnego.
Nauczycielka – wobec niej stosowano zaostrzone i odmienne zasady organizacyjne, w tym skracanie terminów wykonania obowiązków podczas zwolnienia lekarskiego, a także uniemożliwiono jej skorzystanie z przysługującego urlopu okolicznościowego po śmierci rodzica, co prowadziło do naruszenia jej praw pracowniczych i sytuacji osobistej.
Nauczyciel – nie otrzymał w ustawowym terminie oceny pracy zawodowej, co naruszyło jego uprawnienia zawodowe i pozbawiło go przewidzianych procedur oceny pracy.
Pracownicy i nauczyciele – byli narażeni na krzyki, podnoszenie głosu oraz wydawanie poleceń w formie krzyku, co naruszało ich godność osobistą i zawodową, a w przypadku nauczycieli mogło dodatkowo podważać ich autorytet w środowisku szkolnym. Dyrektorka broniła się przed sądem, że ma donośny głos Sąd jednak przyjął, że:
„Mówić podniesionym głosem” i „krzyczeć na kogoś” to pojęcia po części ocenne, ale jeśli wiele osób powtarza, że zachowanie oskarżonej polegało na krzyczeniu na podwładnych i tak to oni odbierali, to nie sposób uznać, że oskarżona nie miała co do tego świadomości. Jeśli było tak, jak to określiła świadek M. G. (1), „każdemu wydaje się, że to jest krzyk, a ona nie krzyczała”, to odpowiedzieć należy, że zachowanie, które „każdemu” (poza M. G. (1)) wydaje się krzykiem, po prostu krzykiem jest, skoro tak je odbiera każda przeciętna osoba.
Nauczycielka – została publicznie znieważona poprzez użycie określeń o charakterze obraźliwym (naruszenie jej godności osobistej i zawodowej.
Link do wyroku
Dyrektorka szkoły w skandaliczny sposób potraktowała co najmniej 11 osób zatrudnionych w szkole. Potrafiła w obecności uczniów prowadzić z pracownikami rozmowy podniesionym głosem i krzykiem oraz wydawała im w taki sposób polecenia. W taki też sposób nadmiernie ich krytykowała naruszając ich godność oraz wydawała polecenia wykraczające poza ich zakres obowiązków i utrudniające wykonywanie zadań służbowych, w tym:
1) nauczycielom bez uzasadnienia polecała oddawanie i zamykanie w szafkach dzienników lekcyjnych przed zakończeniem przez nich pracy, utrudniając przez to wykonywanie obowiązków nauczycielskich,
Zdarzyło się jej kazać wykonania czynności wykraczających poza zakres obowiązków pracowniczych, jak odśnieżanie dachu sali gimnastycznej, wykonywanie prac na wysokości oraz opieka nad dziećmi dowożonymi do szkoły. Osobie chorej na cukrzycę uniemożliwiła wykonanie zastrzyku insuliny. Nauczycielce odmówiła dokonania w terminie przewidzianym ustawą oceny okresowej nauczyciela. To tylko przykłady incydentów w tej szkole.
Sąd wymierzył jej karę 10 (dziesięciu) miesięcy ograniczenia wolności z potrąceniem 20% wynagrodzenia oraz orzekł zakaz zajmowania stanowiska dyrektora szkoły na okres 4 (czterech) lat. 11 osób poszkodowanych otrzymało po 1000 zł nawiązki każda.
Kuriozalne ograniczanie kwot dla pracowników z nawiązek. 1000 zł bo 2000 zł to za dużo dla dyrektorki, która zmobbingowała 11 pracowników
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA

