Rodzice nie puszczą zdjęć dzieci w Internet bez zgody - prace nad zakazem publikacji

REKLAMA
REKLAMA
Publikowanie zdjęć własnych dzieci w social mediach to codzienność rodziców. Tyle że często dziecko wcale sobie tego nie życzy, a materiały mogą trafić w niepowołane ręce. RPO już od roku naciska na resorty, by zajęły się problemem sharentingu. Niedawno wystąpił z kolejnym pismem – po opublikowaniu stanowiska Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Rodzinnego.
- O tym jest ten artykuł:
- Sharenting, czyli o co właściwie chodzi?
- Skala problemu robi wrażenie - dzieci naprawdę nie chcą swoich zdjęć w Internecie
- Zdjęcia dziecka w Internecie mogą być wykorzystane przez przestępców
- RPO już od lipca 2025 r. naciska na rząd w sprawie zakazu publikacji zdjęć
- Ministerstwo Cyfryzacji: mamy już przepisy, potrzeba tylko edukować rodziców
- Ministerstwo Sprawiedliwości: pracuje Komisja Kodyfikacyjna, efekty nadejdą
- Lipiec 2026: RPO wraca z pytaniami: czy jesteśmy coraz bliżej zakazu robienia zdjęć dzieciom?
- Jak z problemem zdjęć dzieci radzą sobie inne państwa?
- Co realnie zmienia się dla rodziców w sprawie sharentingu - czy będzie zakaz publikacji zdjęć dzieci?
- Sharenting w pytaniach i odpowiedziach (FAQ)
O tym jest ten artykuł:
- RPO wraca do problemu sharentingu i pyta Ministra Sprawiedliwości o konkretne działania po opublikowaniu stanowiska Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Rodzinnego.
- Aż 40 proc. rodziców dzieli się w Internecie zdjęciami i filmami swoich dzieci.
- Nawet 50 proc. materiałów gromadzonych przez pedofilów pochodzi z serwisów społecznościowych.
- 45,5 proc. nastolatków przyznaje, że rodzice upubliczniają ich wizerunek – wielu odczuwa z tego powodu wstyd lub niezadowolenie.
Sharenting, czyli o co właściwie chodzi?
Sharenting to angielski neologizm łączący słowa „share” (udostępniać) i „parenting” (rodzicielstwo). W praktyce oznacza publikowanie przez rodziców i opiekunów zdjęć, filmów oraz innych informacji o dzieciach w mediach społecznościowych i innych miejscach w sieci.
REKLAMA
REKLAMA
Dla wielu rodziców to naturalna forma dzielenia się swoim życiem. Problem w tym, że dziecko nie ma tu zwykle nic do powiedzenia. A skutki takich publikacji mogą go dotknąć znacznie później – w szkole, wśród rówieśników, a w najgorszym scenariuszu w rękach osób, które szukają w sieci materiałów o dzieciach z zupełnie innych powodów.
Szczególną formą sharentingu jest tzw. parental trolling – publikowanie przez rodziców treści, które kompromitują, wyśmiewają i upokarzają dziecko. To już materiały umniejszające godność dziecka i czyniące z niego obiekt żartu.
Skala problemu robi wrażenie - dzieci naprawdę nie chcą swoich zdjęć w Internecie
Dane cytowane w wystąpieniach RPO pokazują, że problem naprawdę jest duży. Według Ministerstwa Cyfryzacji i NASK aż 40 proc. rodziców dzieli się w Internecie zdjęciami i filmami z dziećmi.
REKLAMA
Z raportu „Nastolatki 3.0” wynika z kolei, że:
- 45,5 proc. nastolatków w Polsce deklaruje, że rodzice lub opiekunowie upubliczniają ich wizerunek,
- 23,6 proc. odczuwa z tego powodu zawstydzenie,
- 18,8 proc. – niezadowolenie.
Badanie EU Kids Online 2018 dorzuca do tego kolejne liczby. Prawie co dziesiąty nastolatek wie, że rodzice publikują treści na jego temat bez pytania go o zgodę. Ponad połowa z tych młodych osób przyznaje, że są tym zdenerwowani, a około 42 proc. doświadczyło nieprzyjemnych komentarzy z powodu materiałów udostępnionych przez opiekunów.
Zdjęcia dziecka w Internecie mogą być wykorzystane przez przestępców
To najciemniejsza strona sharentingu. Szacuje się, że nawet 50 proc. materiałów gromadzonych przez pedofilów pochodzi z serwisów społecznościowych. Chodzi o zwykłe, pozornie niewinne zdjęcia dzieci – z wakacji, z basenu, z placu zabaw – które trafiają na otwarte profile rodziców i są potem wykorzystywane w bazach danych sprawców.
W erze narzędzi AI problem staje się jeszcze poważniejszy. Zdjęcia dzieci mogą być edytowane, wykorzystywane w deepfake'ach i fotomontażach o charakterze seksualnym. Zwracała na to uwagę także Fundacja Orange we współpracy z Urzędem Ochrony Danych Osobowych.
RPO już od lipca 2025 r. naciska na rząd w sprawie zakazu publikacji zdjęć
Pierwsze wystąpienie w tej sprawie RPO skierował do Ministra Cyfryzacji jeszcze 31 lipca 2025 r. Rzecznik pisał wtedy m.in. o zagrożeniach związanych z sharentingiem, powołując się na Konstytucję RP, Konwencję o prawach dziecka, RODO i orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego oraz ETPC.
W trafnym cytacie z orzeczenia TK, przypomnianym przez RPO, można znaleźć samo sedno problemu:
„Zachowanie przez człowieka godności wymaga bowiem poszanowania jego sfery czysto osobistej, gdzie nie jest narażony na konieczność bycia z »innymi«, czy »dzielenia się z innymi« swoimi przeżyciami czy doznaniami o intymnym charakterze.”
I tu pojawia się problem: dziecko, którego zdjęcia trafiają do sieci bez jego wiedzy, jest siłą wciągane w takie „dzielenie się z innymi”.
Ministerstwo Cyfryzacji: mamy już przepisy, potrzeba tylko edukować rodziców
We wrześniu 2025 r. Ministerstwo Cyfryzacji odpowiedziało RPO. Wiceminister Dariusz Standerski wskazał, że obecne przepisy – Kodeks cywilny, Kodeks rodzinny i opiekuńczy, RODO, ustawa o prawie autorskim – już dziś dają narzędzia do reagowania w przypadku naruszeń.
Resort podkreślił jednak, że ewentualny generalny zakaz sharentingu wymagałby głębokiej ingerencji w prawa rodzicielskie, które są chronione konstytucyjnie. Dlatego Ministerstwo Cyfryzacji stawia raczej na działania edukacyjne i budowanie świadomości rodziców niż na nowe przepisy zakazujące.
W tym samym czasie Prezes UODO wystąpił do MRPiPS w sprawie fundacji „Dzieci są z nami”, której statut – jego zdaniem – wprost promuje sharenting i występuje przeciwko środowiskom postulującym ograniczenie obecności dzieci w Internecie. UODO uznał, że cele fundacji mogą być sprzeczne z prawami dzieci do ochrony prywatności i wizerunku.
Ministerstwo Sprawiedliwości: pracuje Komisja Kodyfikacyjna, efekty nadejdą
Nieco inaczej odpowiedziało Ministerstwo Sprawiedliwości. Sekretarz stanu Arkadiusz Myrcha w piśmie z 8 września 2025 r. napisał, że resort podziela niepokoje RPO. Zauważył wprost, że szczególnie martwią inicjatywy, które próbują normalizować trolling rodzicielski i zarabianie na wizerunkach dzieci.
MS zapowiedziało wtedy dwie rzeczy:
- stanowisko w sprawie sharentingu przygotowuje Komisja Kodyfikacyjna Prawa Rodzinnego,
- w razie prac nad konkretnymi przepisami resort skonsultuje je m.in. z RPO i Rzecznikiem Praw Dziecka.
Lipiec 2026: RPO wraca z pytaniami: czy jesteśmy coraz bliżej zakazu robienia zdjęć dzieciom?
I to jest sedno najnowszej aktualizacji komunikatu RPO z 28 lipca 2026 r. Komisja Kodyfikacyjna Prawa Rodzinnego opublikowała już swoje stanowisko w sprawie sharentingu. To dla RPO sygnał, że pora rozliczyć zapowiedzi z ubiegłego roku. W piśmie z 9 lipca 2026 r. do aktualnego Ministra Sprawiedliwości Waldemara Żurka RPO pisze wprost:
„Zwracam się do Pana Ministra z uprzejmą prośbą o przedstawienie planowanych przez Ministerstwo działań, w tym prac legislacyjnych, które stanowić będą adekwatną odpowiedź na dostrzeżone problemy.”
W praktyce RPO oczekuje odpowiedzi na jedno kluczowe pytanie: skoro Komisja Kodyfikacyjna wypowiedziała się w sprawie sharentingu, co konkretnie zamierza z tym zrobić Ministerstwo Sprawiedliwości?
Jak z problemem zdjęć dzieci radzą sobie inne państwa?
W dotychczasowych wystąpieniach RPO wielokrotnie powoływał się na przykład Francji, gdzie w 2024 r. przyjęto ustawę o poszanowaniu prawa dziecka do wizerunku. Francuska regulacja:
- zmieniła definicję władzy rodzicielskiej, wpisując do niej obowiązek dbania o prywatność i ochronę wizerunku dziecka,
- umożliwiła sądom rodzinnym nakładanie zakazu publikowania wizerunku dziecka,
- pozwoliła na wydawanie środków tymczasowych nakazujących platformom usuwanie treści z wizerunkiem dziecka.
Podobne rozwiązania rozważane są m.in. w Stanach Zjednoczonych, Norwegii, Australii i Wielkiej Brytanii. W Polsce natomiast – jak wskazuje RPO – dziecko dopiero po osiągnięciu pełnoletności może samo wystąpić o usunięcie swoich danych z sieci. Przez całe dzieciństwo pozostaje więc w dużej mierze zdane na decyzje rodziców, których czasem samo nie akceptuje.
Co realnie zmienia się dla rodziców w sprawie sharentingu - czy będzie zakaz publikacji zdjęć dzieci?
Na razie nic się nie zmienia – nie ma nowej ustawy ani konkretnego projektu przepisów. Ale kierunek zmian jest coraz wyraźniejszy. Zarówno RPO, jak i UODO, Rzeczniczka Praw Dziecka oraz eksperci od prawa rodzinnego mówią powoli jednym głosem: obecne narzędzia są niewystarczające.
To, co rodzic może zrobić już teraz, to zadać sobie kilka prostych pytań przed każdą publikacją zdjęcia dziecka:
- Czy dziecko wie, że wrzucam jego zdjęcie do sieci i czy się z tym zgadza?
- Czy zdjęcie nie kompromituje dziecka, nie ośmiesza go, nie odsłania jego intymności?
- Czy profil, na którym publikuję, jest zamknięty, czy każdy może obejrzeć te materiały?
- Czy wyobrażam sobie, że dziecko za 10 lat też będzie zadowolone z faktu, że to zdjęcie jest w sieci?
Bo choć prawo dopiero szuka odpowiedzi, dziecko ma prawo do swojej godności i prywatności.
Sharenting w pytaniach i odpowiedziach (FAQ)
Co to jest sharenting?
To publikowanie w Internecie, głównie w mediach społecznościowych, zdjęć, filmów i informacji o dzieciach przez ich rodziców lub opiekunów. Termin łączy angielskie słowa „share” i „parenting” (dzielenie i rodzicielstwo).
Czy w Polsce obowiązuje zakaz sharentingu?
Nie. W obecnym stanie prawnym nie ma odrębnej ustawy zakazującej sharentingu. Obowiązują ogólne przepisy Kodeksu cywilnego, Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego oraz RODO.
Co robi Rzecznik Praw Obywatelskich w tej sprawie?
Od lipca 2025 r. RPO wystąpił do Ministra Cyfryzacji, a następnie do Ministra Sprawiedliwości, domagając się analizy problemu i wskazania konkretnych działań, w tym legislacyjnych.
Czym jest parental trolling?
To odmiana sharentingu polegająca na publikowaniu przez rodziców treści, które kompromitują, wyśmiewają i upokarzają własne dziecko, czyniąc z niego obiekt żartu.
Czy dziecko może samo zażądać usunięcia swoich zdjęć z sieci?
Zgodnie z RODO dziecko ma prawo do usunięcia swoich danych, ale w praktyce realne wykonanie tego prawa wobec rodziców jest bardzo trudne przed osiągnięciem pełnoletności.
Jak sharenting wygląda z perspektywy nastolatków?
Według raportu „Nastolatki 3.0” aż 45,5 proc. młodych ludzi w Polsce wskazuje, że rodzice upubliczniają ich wizerunek. 23,6 proc. odczuwa z tego powodu zawstydzenie.
Jak inne kraje regulują sharenting?
We Francji obowiązuje od 2024 r. ustawa o poszanowaniu prawa dziecka do wizerunku, która umożliwia sądom m.in. nakładanie zakazu publikowania zdjęć dziecka. Podobne rozwiązania rozważane są w innych państwach.
Źródło: Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA



