REKLAMA

REKLAMA

Kategorie
Zaloguj się

Zarejestruj się

Proszę podać poprawny adres e-mail Hasło musi zawierać min. 3 znaki i max. 12 znaków
* - pole obowiązkowe
Przypomnij hasło
Witaj
Usuń konto
Aktualizacja danych
  Informacja
Twoje dane będą wykorzystywane do certyfikatów.

Wynajem mieszkań - zmiany przepisów od 20 maja 2026 r. Kary do 50 tys. zł za brak rejestracji i numeru identyfikacyjnego. Adwokat: idzie rewolucja, a większość właścicieli nic o tym nie wie

Karolina Pilawska
Adwokat, wspólnik w kancelarii Pilawska Zorski Adwokaci
wynajem, czynsz, najem, najemca, wynajmujący
Zmiany w najmie od 20 maja 2026 r. Kary do 50 tys. zł za brak rejestracji i numeru identyfikacyjnego. Adwokat: będzie rewolucja, a większość wynajmujących mieszkania właścicieli nic o tym nie wie
Shutterstock

REKLAMA

REKLAMA

W dniu 20 maja 2026 roku dla tysięcy Polaków wynajmujących mieszkania przez Airbnb i Booking nadejdzie dzień zero. Bez rejestracji i numeru identyfikacyjnego nie będzie można legalnie oferować lokalu. Kary? Nawet do 50 tysięcy złotych. Problem w tym, że większość właścicieli wciąż o tym nie wie, a polski system wdrażania unijnych przepisów kuleje na wszystkich frontach.

rozwiń >

Co się zmieni w najmie krótkoterminowym?

Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE 2024/1028 z 11 kwietnia 2024 roku wprowadza obligatoryjną rejestrację wszystkich lokali wykorzystywanych do najmu krótkoterminowego. Od 20 maja 2026 roku każdy taki lokal musi posiadać unikalny numer identyfikacyjny, widoczny we wszystkich ogłoszeniach - czy to na Airbnb, Booking.com czy w prywatnym ogłoszeniu na OLX.

Rozporządzenie nakłada też obowiązki na platformy rezerwacyjne. Airbnb, Booking i inne serwisy będą musiały weryfikować numery rejestracyjne i usuwać oferty, które ich nie posiadają. Będą również zobowiązane do przekazywania władzom danych o transakcjach, m.in. ile nocy, jaka stawka, jaki przychód. To koniec anonimowości i swobody, do jakiej wielu właścicieli zdążyło się przyzwyczaić.

REKLAMA

REKLAMA

Kogo dotyczą zmiany przepisów?

Odpowiedź jest prosta: każdego, kto wynajmuje mieszkanie, pokój czy dom na krótkie pobyty. Nie ma znaczenia, czy robi to raz w roku czy trzysta razy. Nie ma znaczenia, czy ma działalność gospodarczą czy wynajmuje „na czarno" dla znajomych. Jeśli dana osoba oferuje nocleg turystom, biznesowym gościom, nawet rodzinom w nagłej potrzebie, to podlega tym przepisom. Wyjątków praktycznie nie ma. Rozporządzenie operuje pojęciem „najmu krótkoterminowego", które obejmuje wynajmy poniżej określonego limitu (w większości krajów UE to mniej niż 90 dni, choć każde państwo może określić własny próg).

Dlaczego Unia postanowiła to uregulować?

Przez ostatnie piętnaście lat najem krótkoterminowy zmienił oblicze europejskich miast. Airbnb, założone w 2008 roku, stało się globalnym gigantem wycenianym na dziesiątki miliardów dolarów. W ślad za nim ruszyły setki podobnych platform. Właściciele mieszkań odkryli, że wynajmując turystom mogą zarabiać dwa, trzy razy więcej niż przy tradycyjnym najmie długoterminowym. Efekt? Centrum Barcelony zamieniło się w hotel pod chmurką. W Lizbonie ceny mieszkań poszybowały w górę do tego stopnia, że lokalnych mieszkańców po prostu wyparto. Wenecja, Praga, Amsterdam – wszędzie ten sam schemat: masowy wykup mieszkań pod Airbnb, drastyczny wzrost cen, ucieczka rdzennych mieszkańców na przedmieścia.

Do tego dochodzą problemy z kontrolą podatkową. Wielu właścicieli w ogóle nie zgłaszało przychodów z najmu albo robiło to wybiórczo. Szara strefa rozkwitała, a państwa traciły miliardy w podatkach. Dodatkowo pojawiły się uciążliwości dla sąsiadów w postaci imprez, hałasu czy ciągłej rotacji obcych ludzi w kamienicach.

Unia, jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, postanowiła zareagować. Rozporządzenie to próba usystematyzowania chaosu, zwiększenia przejrzystości rynku i odzyskania kontroli nad zjawiskiem, które przez lata wymykało się wszelkim regulacjom. Pytanie tylko, czy Polska potrafi to wdrożyć.

Polski system wdrażania: luki większe niż przepisy.

Rozporządzenie UE obowiązuje automatycznie we wszystkich państwach członkowskich z dniem 20 maja 2026 roku, ale to, jak będzie egzekwowane, zależy od lokalnych ustaw wykonawczych. I tu zaczyna się problem.

REKLAMA

Ważne

Projekt polskiej ustawy o najmie krótkoterminowym wpłynął do Sejmu 29 grudnia 2025 roku, a jego pierwsze czytanie odbyło się 17 kwietnia 2026 roku. Został zatem niecały miesiąc do wejścia rozporządzenia w życie, a my wciąż nie wiemy, jak dokładnie będzie wyglądał system rejestracji, kto będzie prowadził rejestr, jak będzie wyglądał proces weryfikacji, jakie dokumenty będzie zobowiązany dostarczyć wynajmujący itd.

Oczywiście projekt ustawy o najmie krótkoterminowym przewiduje dotkliwe sankcje finansowe. Za brak rejestracji lokalu grozi kara do 50 tysięcy złotych. Problem w tym, że wprowadza się kary bez uprzedniej masowej kampanii edukacyjnej. Większość właścicieli mieszkań wynajmowanych przez Airbnb to nie profesjonaliści, nie firmy z działem prawnym i księgowym, tylko zwykli ludzie, którzy odziedziczyli mieszkanie, kupili na kredyt drugą nieruchomość albo postanowili dorobić, wynajmując pokój w wakacje. Nie zawsze są to przecież wyspecjalizowane firmy zarządzające najmem krótkoterminowym.

Jak wskazałam powyżej, rozporządzenie UE zaczyna obowiązywać automatycznie 20 maja, ale polska ustawa wykonawcza może nie być jeszcze uchwalona. Kto zatem będzie egzekwował przepisy w tym przejściowym okresie? Inspekcja handlowa? Urząd skarbowy? Władze gminy? Prawdopodobnie to platformy takie jak Airbnb czy Booking staną się pierwszą linią egzekucji. Rozporządzenie zobowiązuje je do weryfikacji numerów rejestracyjnych i usuwania ofert bez odpowiednich wpisów. W praktyce oznacza to, że to międzynarodowe korporacje będą decydować, czy polski właściciel może legalnie wynajmować swoje mieszkanie. Co się stanie, jeśli system rejestracji będzie działał wadliwie? Jeśli numer zostanie przyznany, ale z opóźnieniem nie pojawi się w centralnej bazie? Jeśli wystąpi błąd techniczny albo administracyjny? Platforma może automatycznie zablokować ofertę. Właściciel straci rezerwacje, które miał zaplanowane na miesiące do przodu. Goście anulują pobyty, żądają zwrotu wpłat, wystawiają negatywne opinie. Latami budowana reputacja może runąć w ciągu tygodnia

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Co w praktyce powinni zrobić właściciele?

Mimo wszystkich niedoskonałości systemu, zmiany są nieuniknione, a ignorowanie ich absolutnie nie jest właściwą decyzją. Właściciele nieruchomości oferowanych w ramach najmu okazjonalnego powinni przede wszystkim monitorować sytuację, czyli śledzić prace sejmowe nad ustawą o najmie krótkoterminowym, czytać komunikaty Ministerstwa Rozwoju i Technologii, sprawdzać strony Airbnb i Booking, które będą musiały informować swoich hostów o nowych wymogach. Niewiedza nie ochroni przed karami.

Po drugie rekomenduję, aby przygotować dokumentację już teraz. Zebrać wszystkie dokumenty dotyczące lokalu, w szczególności akt własności, umowy najmu (jeśli lokal sam jest wynajmowany), potwierdzenia zgłoszenia przychodów do urzędu skarbowego, ewentualne zgody wspólnoty mieszkaniowej. Nawet jeśli nie wiadomo jeszcze dokładnie, czego będzie wymagał proces rejestracji, lepiej te dokumenty mieć uporządkowane z wyprzedzeniem.

Po trzecie, absolutnie nie zwlekać z rejestracją, gdy tylko system ruszy. Jeśli uruchomi się on pod koniec kwietnia lub na początku maja, można spodziewać się masowego oblężenia, awarii serwerów i długich kolejek. Ci, którzy zarejestrują się jako pierwsi, unikną stresu i ryzyka.

Po czwarte, na pewno warto komunikować się z gośćmi. Jeśli ktoś ma zaplanowane rezerwacje na maj i kolejne miesiące, dobrze jest uprzedzić gości, że trwają prace nad dostosowaniem oferty do nowych przepisów.

Czy to koniec boomu na Airbnb w Polsce?

Rynek najmu krótkoterminowego nie zniknie. Jest zbyt duży, zbyt rentowny i co najważniejsze - zbyt potrzebny. Turystyka to jeden z filarów polskiej gospodarki, a hotele nie są w stanie obsłużyć całego popytu, zwłaszcza w sezonie. Mieszkania i apartamenty krótkoterminowe wypełniają tę lukę. Rynek na pewno się zmieni, ponieważ stanie się bardziej uregulowany, bardziej przejrzysty i niestety mniej dostępny dla drobnych podmiotów, ponieważ koszty funkcjonowania niewątpliwie wzrosną. Dla profesjonalnych firm zarządzających dziesiątkami lokali to koszt do zaakceptowania.

Z kolei dla kogoś, kto wynajmuje jedno mieszkanie kilka razy w roku, może to być punkt przełomowy. Część właścicieli zapewne zrezygnuje. Jeżeli zarabiali kilka tysięcy rocznie i traktowali Airbnb jako uzupełnienie budżetu, mogą dojść do wniosku, że gra nie jest warta przysłowiowej świeczki. Ta grupa prawdopodobnie przerzuci się na najem długoterminowy albo po prostu przestanie wynajmować. Inni się dostosują, zarejestrują lokale, uregulują wszystkie formalności i będą działać dalej, tym razem całkowicie legalnie, transparentnie, bez obaw o kontrolę skarbową czy gminę.

Jeszcze inni, zwłaszcza ci, którzy mają po kilka, kilkanaście mieszkań, mogą zacząć traktować to jak pełnoprawny biznes. Założą spółki, zatrudnią menedżerów, zainwestują w profesjonalną obsługę. Rynek się skonsoliduje, amatorzy odpadną, profesjonaliści zostaną. Dla turystów może to oznaczać mniejszy wybór, ale wyższą jakość. Mniej mieszkań wynajmowanych „na boku", więcej zarządzanych przez wyspecjalizowane firmy. Być może też wyższe ceny jeśli podaż spadnie, a popyt pozostanie na tym samym poziomie.

adw. Karolina Pilawska - Pilawska Zorski Adwokaci (www.pzadwokaci.pl)

Źródło: INFOR

Oceń jakość naszego artykułu

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna

Powiedz nam, jak możemy poprawić artykuł.
Zaznacz określenie, które dotyczy przeczytanej treści:
Autopromocja

REKLAMA

QR Code

© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.

REKLAMA

Prawo
Jest czy nie ma zakazu zgrzewek w UE? Zajrzyjmy po prostu do rozporządzenia

Przez media społecznościowe przetacza się dyskusja o tym, czy UE wprowadziła zakaz zgrzewek dla np. butelek wody mineralnej. To popularne opakowania dla zestawu 6 butelek w sklepach. Ich zniknięcie to mała rewolucja dla konsumentów i przedsiębiorców. Spory i nieporozumienia dotyczą daty zakazu (rzekomo już w połowie sierpnia 2026 r., w rzeczywistości od 2030 r.). Ale poważniejszy spór w dyskusjach internautów obejmuje to, czy zakaz zgrzewek od 2030 r. jest, czy go nie ma. Bo zakazy z unijnego rozporządzenia, które omówię w artykule, nie zawierają słowa „zgrzewka”, ale zwrot: „opakowania jednorazowego użytku z tworzyw sztucznych wykorzystywane w punkcie sprzedaży do grupowania produktów sprzedawanych w butelkach, puszkach, metalowych pudełkach, słoiczkach, kubkach i paczkach”. Są tu zgrzewki czy nie? Dodatkowo przepisy są tak skonstruowane, że UE w każdej chwili może wydać wytyczne: „zakaz nie obejmuje zgrzewek butelek wody mineralnej” albo przeciwnie: „zakaz obejmuje zgrzewki”. Stan na dziś jest taki, że KE, wydając wytyczne, zadecyduje, czy zgrzewki znikną ze sklepów, czy w nich pozostaną.

Czternasta emerytura w 2026 roku (tabela brutto -netto). Kiedy wypłata z ZUS? Jaka kwota – najniższa emerytura, czy więcej?

Dodatkowe roczne świadczenie pieniężne, potocznie zwane czternastą emeryturą, będzie w 2026 roku wypłacone we wrześniu, podobnie jak w poprzednich trzech latach. Tak wynika z założeń projektu rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie określenia miesiąca wypłaty kolejnego dodatkowego rocznego świadczenia pieniężnego dla emerytów i rencistów w 2026 r., opublikowanych 29 czerwca 2026 r. Najprawdopodobniej "czternastka" wyniesie w 2026 roku 1978,49 zl brutto, a więc tyle, ile wynosi najniższa emerytura. Jakie kwoty netto otrzymają emeryci i renciści?

ZUS: Od lipca 2026 r. łatwiej składać wnioski (i załączone dokumenty) o zasiłki z ubezpieczeń społecznych

Od 1 lipca 2026 r. obowiązują prostsze zasady składania dokumentów niezbędnych do ustalenia prawa do zasiłków z ubezpieczeń społecznych. Sposób złożenia dokumentów zależy od tego, kto wypłaca zasiłek – ZUS czy pracodawca.

Część produktów zniknie ze sklepów. Od 20 lipca rewolucyjny zakaz uderzy w handel. Polacy będą zaskoczeni

Nadchodzi potężne tąpnięcie w branży spożywczej i handlowej w Polsce oraz całej Unii Europejskiej. Już 20 lipca mija kluczowa data graniczna. Od tego dnia wchodzi w życie bezwzględny zakaz wprowadzania na rynek nowych opakowań do żywności zawierających kontrowersyjną substancję. Rewolucja dotknie miliony konsumentów, a mniejsi producenci mogą mieć ogromne kłopoty.

REKLAMA

System kaucyjny rośnie w siłę. Polacy oddali już 1,5 mld opakowań

System kaucyjny w Polsce rozwija się szybciej, niż zakładano. Od jego startu konsumenci zwrócili już ponad 1,5 mld opakowań, a operatorzy stoją przed ambitnym celem osiągnięcia 77 proc. zbiórki w tym roku i 90 proc. w kolejnych latach. Kluczową rolę w dalszym wzroście ma odegrać rozbudowa sieci punktów zwrotu poza sklepami – w tym na osiedlach mieszkaniowych.

Ojciec nie płaci na dziecko? Matki wpadają w tę pułapkę, a alimenciarze czują się bezkarni

To potężny problem społeczny, który w 2026 roku dotyka setek tysięcy polskich rodzin. Gdy ojciec unika łożenia na utrzymanie własnego dziecka, zdesperowane matki często decydują się na krok, który w świetle prawa obraca się przeciwko nim. Jak zatem skutecznie i legalnie walczyć z alimenciarzem?

Renta wdowia wzrośnie do 50 proc.? Padła konkretna data zmian

Renta wdowia może w przyszłości wynosić 50 proc. drugiego świadczenia zamiast planowanych 25 proc. Taką zapowiedź złożył marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, wskazując 2028 rok jako termin wprowadzenia zmian. Polityk zapowiedział również rozszerzenie prawa do świadczenia na wszystkich wdowców i wdowy. Wyjaśniamy, co obecnie obowiązuje, kto może otrzymać rentę wdowią i jakie warunki trzeba spełnić.

Cyfrowe e-dyplomy obowiązkowe od 2027 roku. Papierowe tylko na wniosek. Co uczelnia musi zmienić w procedurach?

Od 30 czerwca 2026 roku podmioty wydające dyplomy mogą rejestrować dokumenty elektroniczne w Repozytorium Dyplomów Elektronicznych, które jest częścią systemu POL-on. Przez drugą połowę 2026 roku korzystanie z tego rozwiązania ma charakter dobrowolny. Od 1 stycznia 2027 roku wydawanie dyplomów elektronicznych jako podstawowego dokumentu poświadczającego uzyskany stopień lub tytuł stanie się obowiązkowe. Dla absolwentów oznacza to łatwiejszy dostęp do dokumentu, możliwość zdalnego pobrania dyplomu oraz jego szybkiej weryfikacji. Dla uczelni zmiana jest jednak dużo głębsza niż przejście z papieru na format cyfrowy. E-dyplom jest efektem całego łańcucha działań: od jakości danych w systemach uczelni, przez poprawność informacji w POL-onie, aż po podpisy, konfiguracje, role użytkowników, suplementy, odpisy i obsługę sytuacji niestandardowych. Dlatego wdrożenie e-dyplomów warto potraktować nie jako zadanie wyłącznie techniczne, lecz sprawdzian gotowości organizacyjnej uczelni. Jeśli w danych, procedurach albo odpowiedzialności pojawią się luki, repozytorium ich nie ukryje. Przeciwnie - cyfrowy proces może je ujawnić dokładnie w momencie, w którym absolwent będzie czekał na gotowy dokument.

REKLAMA

Czy WIBOR poprawnie mierzy cenę pieniądza? Nie jest tak, że liczba transakcji nie ma znaczenia dla jakości WIBOR-u [Polemika]

W artykule „Dlaczego liczba transakcji na rynku międzybankowym nie przesądza o wiarygodności i jakości WIBOR-u” opublikowanym 16 czerwca 2026 r. na infor.pl Marcin Bartczak i Marek Trzos-Rastawiecki bronią WIBOR-u, opierając się na eleganckim rozróżnieniu pojęciowym. Ich zdaniem krytycy wskaźnika mieszają dwie różne kategorie: aktywność rynku, czyli liczbę transakcji, oraz cenę pieniądza, czyli przedmiot pomiaru. WIBOR - jak argumentują Autorzy - jest wskaźnikiem stopy procentowej, a więc ma mierzyć cenę, nie wolumen. Skoro cena pieniądza jest „zakotwiczona” w stopach NBP, to niewielka liczba depozytów międzybankowych nie podważa wiarygodności wskaźnika. Zliczanie transakcji jako test jakości WIBOR-u ma być więc „błędem kategorialnym”. Samo rozróżnienie jest trafne. Wniosek już nie – pisze Krzysztof Szymański.

Co zrobić z umowami B2B przed 8 lipca aby uniknąć represji podatkowo-składkowych? Prof. Modzelewski: warto rozważyć rozwiązanie tych umów i zawarcie na nowych zasadach

PIP zacznie od 8 lipca 2026 r. przekształcać umowy cywilnoprawne z samozatrudnionymi (umowy B2B) w umowy o pracę. Prof. dr hab. Witold Modzelewski wskazuje pewną możliwość złagodzenia prawdopodobnych represji podatkowo-składkowych po wejściu w życie nowych przepisów. Otóż decyzja „przekształcenia” nie ma formalnie mocy wstecznej i może dotyczyć (podobnie jak powództwo) umów wykonywanych w dniu wejścia w życie tej nowelizacji. Czyli można przed tą datą rozwiązać istniejące umowy B2B do tego dnia i zawrzeć je na nowych zasadach. Bo decyzja Okręgowego Inspektora Pracy nie może dotyczyć umów rozwiązanych przed 8 lipca 2026 r.

Zapisz się na newsletter
Najlepsze artykuły, najpoczytniejsze tematy, zmiany w prawie i porady. Skoncentrowana dawka wiadomości z różnych kategorii: prawo, księgowość, kadry, biznes, nieruchomości, pieniądze, edukacja. Zapisz się na nasz newsletter i bądź zawsze na czasie.
Zaznacz wymagane zgody
loading
Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich
Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj.
success

Potwierdź zapis

Sprawdź maila, żeby potwierdzić swój zapis na newsletter. Jeśli nie widzisz wiadomości, sprawdź folder SPAM w swojej skrzynce.

failure

Coś poszło nie tak

REKLAMA