REKLAMA

REKLAMA

Kategorie
Zaloguj się

Zarejestruj się

Proszę podać poprawny adres e-mail Hasło musi zawierać min. 3 znaki i max. 12 znaków
* - pole obowiązkowe
Przypomnij hasło
Witaj
Usuń konto
Aktualizacja danych
  Informacja
Twoje dane będą wykorzystywane do certyfikatów.

Coś mocniejszego z rana? Dlaczego państwo powinno wreszcie poukładać politykę wobec alkoholu

prohibicja alkohol piwo wódka wino zakaz sprzedaży
Coś mocniejszego z rana?
Shutterstock

REKLAMA

REKLAMA

Rosną koszty społeczno-ekonomiczne nadużywania alkoholu w Polsce. Zamiast dopłacać do szkód, państwo powinno aktywnie zajmować się profilaktyką. Polityka antyalkoholowa musi być kompleksowa i konsekwentna, nie może być zbiorem doraźnych, medialnie efektownych gestów.

Stawka jest wysoka – rosną koszty nadużywania alkoholu

Zanim większość Polaków zdąży wypić poranną kawę, w sklepach sprzedaje się już blisko 2,6 mln półlitrowych piw – w tym 402 tys. sztuk piwa mocnego – oraz ok. 410 tys. tzw. małpek, czyli mocnych alkoholi w małych, kilkudziesięciomililitrowych butelkach. To dane wyłącznie ze sprzedaży w godzinach 5–12, a więc długo przed południem. W skali całej doby proporcje pozostają podobne: w całym kraju kupowanych jest wtedy 16 mln piw w opakowaniach 0,5 litra i 1,4 mln małpek – czyli ponad dziesięciokrotnie mniej, niż piwa. Te liczby dobrze pokazują skalę zjawiska, z którym polskie państwo od lat radzi sobie po łebkach: punktowymi zakazami, doraźnymi podwyżkami akcyzy i publicystycznymi hasłami, zamiast spójnej polityki.

REKLAMA

REKLAMA

A stawka jest wysoka. Alkohol etylowy – niezależnie od tego, czy występuje w postaci piwa, wina czy wódki – jest powiązany z ponad 200 chorobami i stanami zdrowotnymi. W Polsce liczba osób uzależnionych i nadmiernie pijących sięga 4-5 mln, a w zasięgu społecznych skutków ich picia żyje kolejnych kilkanaście milionów. W 2024 r. policja zatrzymała ponad 92 tys. nietrzeźwych kierowców, a wypadki spowodowane przez osoby pod wpływem alkoholu pochłonęły 154 ofiary śmiertelne. Wśród nastolatków w wieku 17-18 lat alkohol kiedykolwiek spożyło już ponad 90 proc. badanych, a najczęstszym „napojem inicjacji” pozostaje piwo – wybrało je aż 46 proc. z nich.

To wszystko ma swoją cenę – i to dosłownie. Według historycznych szacunków nieistniejącej już Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych sprzed kilku lat: koszty społeczno-ekonomiczne nadużywania alkoholu w Polsce sięgnęły już 93,3 mld zł rocznie. Tymczasem wpływy budżetowe z akcyzy od napojów alkoholowych to zaledwie 13-14,6 mld zł. Różnica – rzędu 70-120 mld zł, czyli 2-3,3 proc. PKB – to koszt, który ponosi całe społeczeństwo w tym również osoby niepijące, a będące zarazem ich rodzicami, dziećmi, rodzeństwem, pracodawcami lub po prostu podatnikami, pacjentami jednego systemu ochrony zdrowia, kierowcami itd. Trudno o czytelniejszy argument ekonomiczny za tym, by państwo aktywnie zajmowało się profilaktyką: dziś raczej dopłaca do szkód, niż je internalizuje.

Państwo musi działać – ale nie może działać byle jak

Z konstytucyjnego punktu widzenia sprawa jest w gruncie rzeczy prosta: władza ustawodawcza, wykonawcza i samorządowa mają obowiązek prowadzić politykę ochrony zdrowia publicznego, a ograniczenie nadmiernej konsumpcji alkoholu mieści się w tym obowiązku. Problem w tym, że ten sam porządek konstytucyjny stawia regulatorowi wyraźne granice. Ustawodawca musi respektować zasadę proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji), wolność działalności gospodarczej (art. 22), zasadę społecznej gospodarki rynkowej (art. 20) oraz równość wobec prawa (art. 32), a także prawidłowej legislacji (art. 2). Każda restrykcja – zakaz, podatek, ograniczenie godzinowe – musi więc być nie tylko skuteczna, ale i proporcjonalna do chronionego dobra, a przy tym nie może w sposób nieuzasadniony różnicować podobnych sytuacji. To samo dotyczy prawa unijnego: swoboda przepływu towarów i zasada niedyskryminacji obowiązują również na rynku alkoholowym.

REKLAMA

Państwo dysponuje przy tym całym instrumentarium narzędzi – i warto pokazać, jak bardzo się one różnią. Pierwszym, najbardziej oczywistym instrumentem jest reklama. Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi co do zasady zakazuje reklamy i promocji napojów alkoholowych – ale od 2001 r. przewiduje wyjątek dla piwa, obwarowany szeregiem warunków (m.in. zakazem kierowania przekazu do małoletnich czy łączenia alkoholu z sukcesem i atrakcyjnością seksualną). W efekcie tylko w 2022 r. wyemitowano niemal 3 tys. godzin reklam piwa – równowartość 124 dni nadawania non stop. Zniesienie tego wyjątku, czyli zrównanie piwa z innymi trunkami, zgodnie z rekomendacjami Światowej Organizacji Zdrowia, Najwyższej Izby Kontroli i Rzecznika Praw Obywatelskich, to legislacyjnie prosty, a merytorycznie mocno uzasadniony pierwszy krok.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Drugim narzędziem jest ograniczanie dostępności w czasie i przestrzeni, czyli tzw. nocna prohibicja (co jest określeniem publicystycznym, często stosowanym lecz niekoniecznie adekwatnym, ponieważ chodzi tu wyłącznie o zakaz sprzedaży, ograniczony do sklepów i stacji benzynowych, wyłączony w przypadku restauracji i innych punktów gastronomicznych). Od 2018 r. gminy mogą uchwałą ograniczyć sprzedaż alkoholu w sklepach w godzinach 22-6. Skorzystało z tego już 180 gmin, a efekty bywają spektakularne: w Krakowie interwencje policji związane z alkoholem spadły o 48,5 proc., w Koninie liczba interwencji domowych zmniejszyła się z 405 do 124. Ale to narzędzie ma też ograniczenia – Biała Podlaska czy Kartuzy wycofały się z zakazu, bo mieszkańcy zaopatrywali się po prostu w sąsiedniej gminie, a lokalny budżet tracił wpływy z koncesji. Sądy administracyjne słusznie wymagają, by taka uchwała była proporcjonalna i oparta na realnym, udokumentowanym zagrożeniu – to dobry przykład narzędzia, które działa lokalnie, ale nie zastąpi polityki systemowej.

Trzecim, klasycznym instrumentem jest podatek akcyzowy, pełniący funkcję tzw. podatku Pigou, czyli obciążenia mającego internalizować koszty społeczne generowane przez konsumpcję dobra szkodliwego. Problem w tym, że polski system akcyzowy wcale nie jest neutralny wobec rodzaju alkoholu: piwo opodatkowane jest według stopni Plato, a nie zawartości czystego alkoholu, przez co gram etanolu w piwie obciążony jest akcyzą dwu-, trzykrotnie niższą niż w wódce. Rozwiązanie uprzywilejowujące jeden produkt kosztem innych o identycznej zawartości substancji szkodliwej budzi poważne wątpliwości w świetle konstytucyjnej zasady równości. Ujednolicenie stawek według zawartości alkoholu, czyli rozwiązanie stosowane już w 14 z 27 krajów UE, w tym od 2021 r. w Holandii, gdzie przyniosło 18-procentowy wzrost wpływów budżetowych, wydaje się naturalnym kierunkiem reformy.

Trzeba tu jednak zachować ostrożność: polska akcyza na alkohole mocne zbliża się już do punktu przegięcia na krzywej Laffera. Rynek legalnej sprzedaży spirytusu skurczył się ze 150 mln litrów czystego alkoholu w 2021 r. do 125–128 mln w latach 2023–2024, a wpływy budżetowe rosną wolniej niż same stawki, co sugeruje ucieczkę części konsumentów do szarej strefy. Zbyt agresywna fiskalizacja może więc paradoksalnie zaszkodzić i budżetowi, i zdrowiu publicznemu, sprzyjając nielegalnej produkcji czy odkażaniu alkoholu przemysłowego. To zresztą główny wniosek z autorskich wyliczeń zawartych w raporcie Fundacji Laboratorium Prawa i Gospodarki „Polityka profilaktyki alkoholowej państwa”: po uwzględnieniu dynamiki spożycia, PKB i płac, luka między społecznymi kosztami alkoholu a wpływami akcyzowymi w 2024 r. wynosiła od 70,4 do 120,4 mld zł, czyli 1,9–3,3 proc. PKB – żadna doraźna podwyżka stawek nie jest w stanie takiej różnicy zasypać, a przy zbyt szybkim tempie może ją tylko pogłębić. Dlatego autorzy raportu proponują nie kolejny skokowy wzrost akcyzy, lecz rozłożone na kilkanaście lat (2027–2039) i przewidywalne wyrównywanie obciążenia wszystkich napojów wyskokowych (piwa i mocnych alkoholi) według zawartości etanolu o ok. 3,85 proc. rocznie. Sama ta zmiana metodologii – bez gwałtownych podwyżek cen detalicznych – miałaby według przeprowadzonej symulacji zwiększać wpływy akcyzowe średnio o ok. 7,9 mld zł rocznie, co w horyzoncie do 2039 r. dałoby łącznie ok. 95 mld zł dodatkowych dochodów budżetowych, możliwych do przeznaczenia m.in. na finansowanie służby zdrowia. To pokazuje, że rozwiązania systemowe, przewidywalne i rozłożone w czasie, przynoszą budżetowi więcej niż nerwowe, doraźne podwyżki – a ustawodawcy powinno zależeć przede wszystkim na przewidywalności prawa, nie na kolejnych populistycznych czy ad hoc reakcjach na bieżącą presję fiskalną.

Dobrym przykładem tego schematu jest właśnie procedowany projekt ustawy (druk nr 2396), podnoszący opłatę od tzw. małpek z przeznaczeniem na Narodowy Fundusz Zdrowia. To kolejna punktowa, doraźna interwencja fiskalna – a doświadczenia z pierwszą taką opłatą, wprowadzoną w 2021 r., nie napawają optymizmem. Kontrola Najwyższej Izby Kontroli wykazała, że spadkowi sprzedaży alkoholi w małych opakowaniach towarzyszył w części przypadków wzrost sprzedaży tych samych trunków w większych butelkach – konsumenci po prostu zmienili opakowanie, a nie zrezygnowali z zakupu. Zebrane w latach 2021–2023 środki (ok. 760 mln zł dla NFZ i ponad 1,5 mld zł dla gmin) w praktyce zasiliły ogólne finansowanie świadczeń zdrowotnych, a nie konkretne działania profilaktyczne przewidziane w ustawie o wychowaniu w trzeźwości. Brak jest również dowodów empirycznych na to, by opłata realnie ograniczyła spożycie alkoholu czy liczbę uzależnień, co stawia pod znakiem zapytania konstytucyjny test przydatności i proporcjonalności. Bez systemowej reformy – w tym ujednolicenia zasad opodatkowania piwa i mocnych alkoholi – powtórka tego schematu grozi tym, czego już doświadczył rynek wyrobów tytoniowych po zerwaniu z akcyzową mapą drogową w 2024 r.: spadkiem wpływów budżetowych i rozrostem szarej strefy, zamiast poprawy zdrowia publicznego.

Ewolucja, nie rewolucja

Z tego przeglądu płynie jeden wniosek: skutecznych narzędzi nie brakuje, ale żadne z nich nie działa w oderwaniu od pozostałych i żadne nie usprawiedliwia obejścia konstytucyjnych oraz unijnych ram. Rozwiązania nadmiernie restrykcyjne, wprowadzane pod publiczkę lub wyłącznie z myślą o budżecie, generują skutki odwrotne do zamierzonych: szarą strefę, przesunięcie popytu do gmin bez ograniczeń, a w skrajnych przypadkach niebezpieczne dla zdrowia praktyki domowej produkcji alkoholu czy jego nabywania ze źródeł nieoficjalnych (nie tylko uchylających się od realizacji obowiązków podatkowych, ale niebezpiecznych dla konsumenta z uwagi na wątpliwą jakość produktu). Polityka antyalkoholowa, która ma realnie działać, musi być kompleksowa, konsekwentna i oparta na dowodach, nie zaś zbiorem doraźnych, medialnie efektownych gestów.

Autor:

Krzysztof Koźmiński – profesor Uniwersytetu Warszawskiego, kierownik Zakładu Ekonomicznej Analizy Prawa oraz kierownik Centrum Oceny Skutków Regulacji UW, radca prawny, partner zarządzający kancelarii Jabłoński Koźmiński i Wspólnicy

Tekst powstał na podstawie raportu Fundacji Laboratorium Prawa i Gospodarki „Polityka profilaktyki alkoholowej państwa” (marzec 2026 r.). Raport oraz pozostałe publikacje fundacji dostępne są na stronie lpig.pl.

Źródło: Źródło zewnętrzne

Oceń jakość naszego artykułu

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna

Powiedz nam, jak możemy poprawić artykuł.
Zaznacz określenie, które dotyczy przeczytanej treści:
Autopromocja

REKLAMA

QR Code

REKLAMA

Prawo
Dlaczego banki nie rozliczą sankcji kredytu darmowego dobrowolnie. Arytmetyka, która przesądza o strategii

Pełne, dobrowolne rozliczenie sankcji kredytu darmowego oznaczałoby dla sektora bankowego rachunek liczony w co najmniej dziesiątkach miliardów złotych - i objęłoby także portfel niskokwotowy, którego dziś praktycznie nikt nie dochodzi. Dlatego ekonomicznie racjonalną strategią pozostaje spór o każdą umowę, a jedynym realnym punktem dojścia są ugody obejmujące część roszczeń - najpewniej z kosztem rozłożonym w czasie, tak jak w przypadku kredytów walutowych.

Rynek roszczeń SKD (sankcja kredytu darmowego) zbudowały same banki

Sankcja kredytu darmowego (SKD) nie jest wypadkiem przy pracy. To czwarty rozdział tej samej historii: sektor przez dekadę wybierał spór zamiast rozliczenia, państwo - beneficjent tego sektora - nie miało interesu, by cokolwiek uporządkować ustawą, a w powstałą lukę weszła infrastruktura procesowa, której dziś nikt już nie kontroluje.

Miała pomóc złapać oszusta, a sama została oszukana na 50 tys. zł

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce Elżbieta Edyta Łukasiewicz poinformowała o tymczasowym areszcie na trzy miesiące dla 21-letniej kobiety podejrzanej o oszukanie mieszkanki Pułtuska metodą na pracownika banku na kwotę 50 tys. zł

Nowy sondaż pokazuje duży zwrot. Tyle punktów ma KO, PiS i Konfederacja

Koalicja Obywatelska wyraźnie wyprzedza Prawo i Sprawiedliwość w najnowszym sondażu dotyczącym wyborów do Sejmu. Różnica między dwoma największymi ugrupowaniami przekracza 11 punktów procentowych, ale uwagę zwraca przede wszystkim wynik całego bloku prawicowego. Zestawienie pokazuje, że po połączeniu wyników kilku ugrupowań układ sił wygląda zupełnie inaczej niż przy analizowaniu poparcia dla pojedynczych partii.

REKLAMA

Pracodawcy wpłacą od 392,43 zł do 3924,30 zł na jednego pracownika. Kiedy mija termin?

Działalność socjalna jest finansowana ze środków zakładowego funduszu świadczeń socjalnych. ZFŚS tworzy się z corocznego odpisu podstawowego oraz dobrowolnych zwiększeń. Pracodawca przekazuje środki na rachunek bankowy funduszu w określonych przepisami terminach. Czy przekroczenie terminu powoduje konsekwencje dla pracodawcy?

Dyskryminacja ojców w sądach rodzinnych? Ta sprawa wymaga wyjaśnień, problem jest systemowy

Aż blisko połowa Polaków zna sytuację, w której matka utrudniała ojcu kontakty z dzieckiem po rozwodzie - wynika z badania CBOS. RPO wystąpiła do Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości o pogłębione badania akt sądowych, które sprawdzą, czy sądy rodzinne rzeczywiście traktują ojców gorzej niż matki. Czy rzeczywistość ojców w 2026 jest nadal taka, jak w głośnym filmie "Tato" z Bogusławem Lindą z 1995 r.?

ZUS podał nowe dane o L4. Zwolnień jest mniej, ale jest jeden wyraźny trend

ZUS przedstawił dane dotyczące zwolnień lekarskich za pierwsze półrocze 2026 roku. Liczba wystawionych zaświadczeń spadła, ale łączna liczba dni absencji zmieniła się tylko nieznacznie. Jednocześnie coraz większy udział w nieobecnościach mają urazy i zatrucia oraz zaburzenia psychiczne.

Potrzeba zmian przepisów prawa łowieckiego – obywatelska inicjatywa ustawodawcza

Sukcesem zakończyło się zbieranie podpisów pod obywatelską inicjatywą ustawodawczą dotyczącą zmiany przepisów prawa łowieckiego. W ciągu wymaganych przepisami 90 dni udało się zebrać ponad 200 tys. podpisów z niezbędnych co najmniej 100 tys. Co było przyczyną przygotowanych zmian?

REKLAMA

Kto ma prawo do świadczenia wspierającego? Trzeba złożyć dwa wnioski

Kwota świadczenia wspierającego powiązana jest z rentą socjalną. Jego wysokość wynosi od 40 proc. do 220 proc. renty socjalnej. Zainteresowani uzyskaniem prawa do świadczenia wspierającego powinni złożyć dwa wnioski - do WZON i ZUS.

Ponad 300 tys. zł kary od UOKiK za telefony bez zgody konsumentów

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył ponad 300 tys. zł kary na Centrum Dotacji OZE za telemarketing bez zgody konsumentów - przekazał w czwartek UOKiK. Karę 100 tys. zł otrzymała natomiast osoba zarządzająca tą spółką.

Zapisz się na newsletter
Najlepsze artykuły, najpoczytniejsze tematy, zmiany w prawie i porady. Skoncentrowana dawka wiadomości z różnych kategorii: prawo, księgowość, kadry, biznes, nieruchomości, pieniądze, edukacja. Zapisz się na nasz newsletter i bądź zawsze na czasie.
Zaznacz wymagane zgody
loading
Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich
Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj.
success

Potwierdź zapis

Sprawdź maila, żeby potwierdzić swój zapis na newsletter. Jeśli nie widzisz wiadomości, sprawdź folder SPAM w swojej skrzynce.

failure

Coś poszło nie tak

REKLAMA