REKLAMA

REKLAMA

Kategorie
Zaloguj się

Zarejestruj się

Proszę podać poprawny adres e-mail Hasło musi zawierać min. 3 znaki i max. 12 znaków
* - pole obowiązkowe
Przypomnij hasło
Witaj
Usuń konto
Aktualizacja danych
  Informacja
Twoje dane będą wykorzystywane do certyfikatów.

Sąd Najwyższy odrzucił kasację przez brak kilku kartek. Czy formalizm właśnie wygrał z prawem do sądu?

Robert Nogacki
radca prawny
Kancelaria Prawna Skarbiec
Kancelaria Prawna Skarbiec świadczy doradztwo prawne z zakresu prawa podatkowego, gospodarczego, cywilnego i karnego.
Sąd Najwyższy odrzucił kasację przez brak kilku kartek. Czy formalizm właśnie wygrał z prawem do sądu?
Sąd Najwyższy odrzucił kasację przez brak kilku kartek. Czy formalizm właśnie wygrał z prawem do sądu?
shutterstock

REKLAMA

REKLAMA

Skarga kasacyjna została wniesiona w terminie, zawierała wszystkie zarzuty i istniała w obrocie prawnym. Mimo to upadła przez brak odpisów pisma dostarczonych kilka dni po terminie. Najnowsze postanowienie Sądu Najwyższego (III CZ 44/26) wywołuje pytania nie tylko o granice formalizmu procesowego, ale także o konstytucyjne prawo do sądu. Problem nie dotyczy wyłącznie jednej sprawy — może dotknąć każdego uczestnika postępowania cywilnego.

rozwiń >

Cała rzecz rozbiła się o odpisy. Nie o zarzuty kasacyjne, nie o wartość przedmiotu zaskarżenia, nie o to, czy zaskarżonemu wyrokowi można cokolwiek sensownego zarzucić. O kilka kartek papieru, których nie dołączono w terminie. Skarga kasacyjna została wniesiona w czasie i była kompletna co do treści; istniała, jak ujął to Sąd Najwyższy, w obrocie prawnym. Zabrakło jej wyłącznie technicznego dopełnienia w postaci odpisów pisma. Owo dopełnienie spóźniło się o kilka dni, a tę zwłokę Sąd Najwyższy w postanowieniu z 28 kwietnia 2026 r. (III CZ 44/26) uznał za nieusuwalną w trybie przywrócenia terminu, ponieważ, jak orzekł, uzupełnienie braków formalnych nie jest samoistną czynnością procesową w rozumieniu art. 168 ustawy z dnia 17 listopada 1964 r. Kodeks postępowania cywilnego (dalej: KPC).

REKLAMA

REKLAMA

Gdy sąd najwyższej instancji odmawia ochrony stronie, której środek zaskarżenia upadł z przyczyny przez sam sąd nazwanej wtórną i techniczną, warto zapytać, czy reguła prowadząca do takiego wyniku jest regułą, którą chcielibyśmy stosować również wtedy, gdy strona rzeczywiście niczemu nie zawiniła. Postanowienie III CZ 44/26 jest dobrym pretekstem, by to pytanie postawić, ponieważ jego uzasadnienie zdradza, że sam Sąd Najwyższy nie był swojej reguły do końca pewien.

Jak brak kilku odpisów doprowadził do odrzucenia skargi kasacyjnej?

Powód dochodził od pozwanych zapłaty oraz ustalenia. Sąd Apelacyjny w Warszawie postanowieniem z 20 sierpnia 2025 r. odrzucił wniosek powoda o przywrócenie terminu do uzupełnienia braków formalnych skargi kasacyjnej, a następnie odrzucił samą skargę. Brak formalny polegał na niezłożeniu odpisów pisma z 30 kwietnia 2025 r. O obowiązku ich złożenia pełnomocnik powoda dowiedział się, wskutek fikcji doręczenia zarządzenia z 16 maja 2025 r., najpóźniej 6 czerwca 2025 r.; termin upływał 13 czerwca 2025 r. Pełnomocnik powołał się na chorobę w dniach od 11 do 13 czerwca 2025 r.

Sąd Najwyższy zażalenie oddalił, wspierając rozstrzygnięcie dwiema podstawami. Po pierwsze, uznał wniosek o przywrócenie terminu za niedopuszczalny: uzupełnienie braków formalnych skargi nie jest samoistną czynnością procesową, a skarga, wniesiona w terminie, istniała w obrocie prawnym, obowiązek zaś dołączenia odpisów miał charakter wtórny i techniczny, służący nadaniu skardze biegu (z powołaniem postanowienia SN z 22 stycznia 2025 r., I CSK 516/24). Po drugie, zastrzegł, że nawet gdyby termin podlegał przywróceniu, pełnomocnik nie uprawdopodobnił braku winy, skoro w okresie od 6 do 10 czerwca, gdy był zdolny do pracy, pozostawał bezczynny, a choroba z trzech ostatnich dni terminu tej bezczynności nie tłumaczy.

REKLAMA

Dwie podstawy rozstrzygnięcia, które wzajemnie się podważają

I tu pojawia się pierwsza trudność. Sąd Najwyższy nie poprzestał na podstawie pierwszej. Dołożył do niej drugą, otwartą znamiennym zwrotem „nawet gdyby uznać, że termin do złożenia odpisów podlegał przywróceniu”. Konstrukcja ewentualna jest w uzasadnieniach rzeczą zwyczajną, tutaj jednak nie jest neutralna, ponieważ obie podstawy zmierzają w przeciwnych kierunkach i wzajemnie się osłabiają.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Jeżeli podstawa pierwsza jest trafna, to znaczy jeżeli uzupełnienie braków formalnych w ogóle nie poddaje się reżimowi art. 168 KPC, to podstawy drugiej nie sposób nawet osiągnąć. Nie można badać winy w uchybieniu terminowi, który z założenia przywróceniu nie podlega; pytanie o brak winy ma sens wyłącznie wówczas, gdy instytucja przywrócenia w ogóle wchodzi w grę. Sięgając po ocenę staranności pełnomocnika, Sąd Najwyższy uruchomił dokładnie tę maszynerię, której stosowanie przed chwilą wykluczył, to jest obiektywny miernik staranności i przesłankę braku winy z art. 168 § 1 KPC. Powstaje obraz osobliwy: sąd jednocześnie twierdzi, że reżim przywrócenia nie znajduje zastosowania, i ten reżim stosuje.

Można to zbyć jako figurę retoryczną, asekurację na wypadek zakwestionowania podstawy pierwszej. Lepiej jednak potraktować ją jako symptom. Sąd pewny kategorycznej niedopuszczalności wniosku nie potrzebowałby zapasowego argumentu o winie. Potrzeba podpórki zdradza, że pierwsza noga jest chwiejna. A skoro chwiejna, warto sprawdzić, na czym właściwie stoi.

Czy uzupełnienie braków formalnych jest „czynnością procesową”?

Pogląd, na którym oparto podstawę pierwszą, jest w polskim orzecznictwie i piśmiennictwie dominujący, a jego uzasadnienie nie jest błahe. Przyjmuje się, że czynnością procesową w rozumieniu art. 168 KPC jest działanie podjęte w celu wywołania określonych skutków prawnych, w którym daje się wyodrębnić element treści, oświadczenie woli lub wiedzy strony. Usuwanie braków formalnych takiego elementu jest pozbawione: strona niczego nie oświadcza, lecz jedynie doprowadza pismo do stanu zgodnego z wymaganiami ustawy, dla którego to działania ustawodawca nie przewidział zresztą żadnego modelu (zob. orzeczenie SN z 12 lipca 1957 r., 1 CZ 131/57; postanowienie SN z 11 stycznia 2008 r., V CZ 121/07). Z tych samych względów przyjęto, że przywróceniu nie podlega termin do uiszczenia opłaty (postanowienie SN z 9 lipca 2008 r., V CZ 44/08), a w nowszym piśmiennictwie dołączenie brakujących odpisów wymienia się obok opłaty jako przykład czynności, która czynnością procesową nie jest (tak w opracowaniu do art. 168 KPC pod red. J. Misztal-Koneckiej, 2026). Stanowisko jest więc ugruntowane, a powołane przez Sąd Najwyższy postanowienie z 22 stycznia 2025 r. (I CSK 516/24) stanowi jego świeże potwierdzenie.

A jednak siła tego poglądu jest pozorna, ponieważ odpowiada on na źle postawione pytanie. Sąd Najwyższy pyta: czy uzupełnienie braków jest czynnością procesową? Pytanie, które rozstrzyga o losie strony, brzmi inaczej: czy strona, która bez swojej winy nie zdążyła z dopełnieniem warunku formalnego, może wskutek tego utracić dostęp do sądu kasacyjnego? Pierwsze pytanie jest klasyfikacyjne i daje się rozstrzygnąć niemal słownikowo. Drugie jest pytaniem o granice prawa do sądu i tylko ono ma ciężar konstytucyjny. Przeniesienie sporu na grunt klasyfikacji pozwala ów ciężar ominąć, lecz go nie usuwa.

Rozważmy konsekwencję poglądu doprowadzoną do końca. Jeżeli termin do uzupełnienia braków formalnych nie podlega przywróceniu, bo uzupełnienie nie jest czynnością procesową, to strona, która z przyczyn całkowicie od siebie niezależnych (hospitalizacja obejmująca cały tydzień, zdarzenie losowe wyłączające działanie także przy pomocy osób trzecich) nie dopełni warunku w terminie, pozostaje niemal bezbronna. Pogląd dominujący nie przyznaje tego wprost: podpowiada przywrócenie terminu do wniesienia samej skargi, ona bowiem jest właściwą czynnością procesową (V CZ 44/08). W rozpatrywanym układzie jest to jednak trop czysto teoretyczny. Skargę wniesiono w terminie, nie istnieje więc termin do jej wniesienia, który można by przywracać, jest tylko spóźnione dopełnienie formalne; aby wtłoczyć sprawę w tę formułę, trzeba by złożyć wniosek o przywrócenie w ciągu tygodnia od ustania przeszkody (art. 169 § 1 KPC), co zakłada przeszkodę trwającą niemal do chwili ponowienia, układ nierealny, skoro choroba usprawiedliwiająca spóźnione odpisy ustała znacznie wcześniej. Linia dalej idąca dopuszcza wprawdzie przywrócenie terminu do samego usunięcia braku, zanim nastąpi odrzucenie (zob. postanowienia SN z 10 listopada 2006 r., I CZ 61/06, oraz z 6 lutego 2018 r., IV CZ 111/17), lecz każe stronie działać przed tym właśnie odrzuceniem, które dolegliwość wywołuje. Zażalenie na odrzucenie skargi nie jest tu substytutem, bada bowiem legalność odrzucenia, czyli to, czy termin rzeczywiście upłynął i czy odrzucenie nastąpiło zgodnie z przepisami, a nie to, czy uchybienie było niezawinione. Usprawiedliwienie niezawinionego uchybienia jest funkcją wyłącznie art. 168 KPC. Praktyczny wynik dla strony bez winy jest więc bliski tej odmowie, którą formuła głosi, a postanowienie III CZ 44/26 utwierdza go, pomijając te wątłe możliwości milczeniem.

Stan ten kłóci się przy tym z wewnętrzną logiką samego art. 168 KPC. Paragraf drugi uzależnia dopuszczalność przywrócenia od tego, czy uchybienie pociąga za sobą ujemne skutki procesowe dla strony. Ustawodawca powiązał zatem ochronę nie z naturą zaniechanej czynności, lecz z dotkliwością jej następstwa. W rozpoznawanej sprawie następstwo było najdotkliwsze z możliwych: odrzucenie skargi kasacyjnej i ostateczne zamknięcie drogi do kontroli kasacyjnej. Na gruncie własnej miary ustawy jest to więc sytuacja, dla której przywrócenie istnieje, a nie sytuacja, z której zostało ono wyłączone. Wykładnia ważąca naturę czynności tam, gdzie ustawa każe ważyć skutek, odwraca proporcję przyjętą przez prawodawcę.

Warto też dostrzec genezę poglądu. Linia o „nieczynności procesowej” wyrosła przede wszystkim na tle opłaty sądowej, świadczenia pieniężnego o ściśle określonym, zewnętrznym wzorcu, dla którego porządek prawny przewiduje odrębne mechanizmy ochronne, takie jak zwolnienie od kosztów czy ponowne wezwanie do uiszczenia. Mechaniczne przeniesienie tej linii z opłaty na dołączenie odpisów nie jest oczywiste. Złożenie odpisów, inaczej niż zapłata, wymaga od strony zaangażowania w treść pisma; bliżej mu do działania nakierowanego na wywołanie skutku procesowego niż do czynności kasowej. Zrównanie obu sytuacji jest doktrynalnym uproszczeniem, które oszczędza sądowi rozróżnień, lecz dokonuje się kosztem strony.

Jest w tym rozumowaniu jeszcze jedno napięcie, najlepiej widoczne wtedy, gdy zestawić ze sobą obie, z osobna prawdziwe, tezy Sądu Najwyższego. Sąd przyznaje, że skarga kasacyjna jako środek zaskarżenia istniała w obrocie prawnym, a więc że czynność procesowa jej wniesienia została dokonana w terminie i skutecznie. Zarazem przyjmuje, że to, czego zabrakło, czynnością procesową nie było. Wynika stąd wniosek paradoksalny: ważnie i terminowo dokonana czynność procesowa upada wskutek spóźnionego dopełnienia, które samo czynnością nie jest. Czynność procesowa istnieje, a unicestwia ją coś, co czynnością nie jest. Wymóg, który ustawa stworzyła, by nadać skardze bieg, stał się w rękach Sądu narzędziem do tego, aby skargę kasacyjną storpedować. Trudno o klarowniejszą ilustrację tezy, że klasyfikacja, na której oparto rozstrzygnięcie, nie wytrzymuje ciężaru na niej złożonego.

Pytanie właściwe, to o granice prawa do sądu, ma swoje umocowanie w art. 45 ust. 1 Konstytucji RP oraz w art. 6 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. W orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego od dawna powtarza się zastrzeżenie, że formalizm procesowy, choć sam w sobie wartościowy jako gwarancja przewidywalności i równego traktowania, nie może przeradzać się w pułapkę niweczącą prawo materialne z przyczyn błahych. Europejski Trybunał Praw Człowieka rozwinął na tym tle test proporcjonalności: im surowszy skutek wiązany z uchybieniem wymaganiu formalnemu, w szczególności skutek w postaci pozbawienia dostępu do sądu wyższej instancji, tym bardziej przekonujące musi być jego uzasadnienie (zob. wyrok Wielkiej Izby w sprawie Zubac przeciwko Chorwacji z 5 kwietnia 2018 r., skarga nr 40160/12; wcześniej wyrok w sprawie Pérez de Rada Cavanilles przeciwko Hiszpanii z 28 października 1998 r., w którym rygorystyczne zastosowanie krótkiego terminu procesowego uznano za naruszenie art. 6 Konwencji). Reguła, która niezawinione uchybienie terminowi do złożenia odpisów pozostawia poza bezpośrednim zasięgiem przywrócenia, wiążąc z nim groźbę utraty kasacji, jest dokładnie tym rodzajem nieproporcjonalnego formalizmu, przed którym standard strasburski przestrzega. Istota tego standardu polega zresztą na ocenie konkretnego zastosowania reguły, nie zaś reguły in abstracto; tym bardziej niepokoi reguła kategoryczna, która z góry, bez ważenia okoliczności, odbiera ochronę każdej stronie uchybiającej terminowi z danej kategorii. Nadzwyczajny charakter skargi kasacyjnej jest powodem, by zastrzec ją dla spraw o stosownym ciężarze, a nie tracić je dla jednej brakującej kartki; przemawia za progiem wysokim, nie za ukrytą zapadnią. Proporcjonalność wymaga wagi; reguła kategoryczna wagę odrzuca.

Polska surowość na tle Europy i Stanów Zjednoczonych

Polski reżim przywrócenia terminu jest, na tle innych porządków kontynentalnych, surowy już w warstwie samej winy. Utrwalona linia przyjmuje, że nawet lekkie niedbalstwo narusza obiektywny miernik staranności i wystarcza do oddalenia wniosku (zob. postanowienie SN z 25 czerwca 2025 r., III CZ 115/25; por. też D. Olczak-Dąbrowska, Przywrócenie terminu w postępowaniu cywilnym, Warszawa 2010). Tymczasem prawo szwajcarskie w art. 148 kodeksu postępowania cywilnego dopuszcza przywrócenie (Wiederherstellung) nie tylko wtedy, gdy stronie nie można przypisać żadnej winy, lecz także wówczas, gdy zawinienie było jedynie lekkie (leichtes Verschulden). Różnica nie jest kosmetyczna. Tam, gdzie ustawodawca szwajcarski drobną nieuwagę wybacza, standard polski ją karze.

Prawo niemieckie, regulując przywrócenie stanu poprzedniego (Wiedereinsetzung in den vorigen Stand) w § 233 ZPO, koncentruje badanie na braku zawinienia, nie zaś na wstępnej kwalifikacji, czy zaniechane działanie jest „czynnością” należytej kategorii. Punkt ciężkości spoczywa na pytaniu, czy stronie lub jej pełnomocnikowi można postawić zarzut, a nie na progowym sortowaniu czynności na te, które zasługują na ochronę, i te, którym jej z definicji odmówiono. Rozwiązanie polskie dokłada do surowego standardu winy drugą barierę, kwalifikacyjną, i dopiero ich połączenie daje efekt podwójnie restrykcyjny: strona musi najpierw przejść przez bramę klasyfikacji, by w ogóle dotrzeć do oceny winy, a tam czeka ją miernik nieprzebaczający lekkiego niedbalstwa.

Pouczająca jest też droga, którą przeszło prawo angielskie. Reguła 3.9 Civil Procedure Rules pozwala na zwolnienie od skutków uchybienia proceduralnego (relief from sanctions) z uwzględnieniem całokształtu okoliczności sprawy. Po krótkim epizodzie surowości, zapoczątkowanym sprawą Mitchell v. News Group Newspapers ([2013] EWCA Civ 1537), sądy angielskie wycofały się z formalizmu w sprawie Denton v. TH White ([2014] EWCA Civ 906), poddając zwolnienie trójstopniowej ocenie (waga naruszenia, jego przyczyny, całokształt okoliczności) i uznając, że karanie błahych uchybień utratą prawa do sądu jest nie do pogodzenia z wymiarem sprawiedliwości. Common law, który z rygoryzmem zaledwie zaflirtował, od niego odstąpił. Polska praktyka, utrwalając linię III CZ 44/26, zmierza w stronę przeciwną. Warto co najmniej, by czyniła to ze świadomością, że nie jest to kierunek, którym podąża reszta.

Po drugiej stronie Atlantyku kontrast jest ostrzejszy i dotyka wprost nakreślonej wyżej trudności. Prawo federalne Stanów Zjednoczonych, regulując przedłużanie terminów w regule 6(b) Federalnych Reguł Postępowania Cywilnego (Federal Rules of Civil Procedure), pozwala sądowi usprawiedliwić uchybienie terminowi po wykazaniu „usprawiedliwionego zaniedbania” (excusable neglect). Wykładnia, jaką pojęciu temu nadał Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych w sprawie Pioneer Investment Services Co. v. Brunswick Associates Ltd. Partnership (507 U.S. 380 (1993)), jest otwarcie słusznościowa: sąd waży niebezpieczeństwo uszczerbku dla strony przeciwnej, długość zwłoki i jej wpływ na postępowanie, przyczynę zwłoki oraz dobrą wiarę wnoszącego, a standard ten sięga nawet pewnej miary nieuwagi, „zaniedbanie” rozumie się bowiem jako obejmujące niedbalstwo, nie zaś samą tylko przeszkodę niezależną od strony. Rozstrzygający dla naszego problemu jest jeden z wyliczonych czynników, to jest przyczyna zwłoki, „w tym to, czy pozostawała ona w rozsądnej kontroli wnoszącego” (whether it was within the reasonable control of the movant). Jest to dokładnie pytanie, które polska formuła omija: nie czy przeszkodę należało przewidzieć, lecz czy strona miała w swojej mocy działać wcześniej. Amerykańska odpowiedź na dylemat ostatniego dnia polega więc na ważeniu, nie na klasyfikowaniu. Surowość, którą reguła polska rezerwuje dla usuwania braków formalnych, prawo amerykańskie rezerwuje dla wąskiej kategorii terminów uznawanych za jurysdykcyjne, takich jak ustawowy termin do wniesienia apelacji, którego żadna słuszność nie przedłuży (Bowles v. Russell, 551 U.S. 205 (2007)). Instynkt jest tu odwrotny niż polski: elastyczność jest regułą, a sztywność strzeżonym wyjątkiem, sztywność zaś przylega do terminów dotyczących władzy sądu, nie do dołączenia brakującego odpisu.

Odwołania prawnoporównawcze przytaczam tu na poziomie reguły wiodącej każdego z tych porządków, nie zaś ich kazuistyki; ich rolą jest uwidocznienie, że kategoryczne wyłączenie ochrony nie jest rozwiązaniem ani koniecznym, ani powszechnym.

Ocena winy pełnomocnika: słuszny rezultat, problematyczne motywy

Pozostaje podstawa druga, dotycząca winy pełnomocnika. Tu należy oddać Sądowi Najwyższemu sprawiedliwość: wynik jest obronny. Pełnomocnik wiedział o obowiązku od 6 czerwca, dysponował z górą tygodniem, a choroba dotknęła go dopiero 11 czerwca. Pięciu dni, od 6 do 10 czerwca, w których był zdolny do pracy, nie wykorzystał i nie wyjaśnił. Na tej, i tylko na tej, podstawie ustalenie winy daje się utrzymać. Strona, która ma osiem dni, a marnuje pięć z nich, nie powoła się skutecznie na to, że trzy ostatnie zabrała jej choroba.

Kłopot nie tkwi w wyniku, lecz w drodze, którą Sąd Najwyższy do niego wybrał. Zamiast poprzestać na czystej obserwacji, że choroba objęła trzy z ośmiu dni, a pięć pozostało niewykorzystanych, sąd sięgnął po argument znacznie dalej idący: że profesjonalny pełnomocnik musi z góry liczyć się z możliwością wystąpienia „zwykłych zdarzeń życiowych, w tym także z krótkich niedyspozycji zdrowotnych”, a obowiązek ten ciąży na nim „tym bardziej”, gdy cierpi on na „określone i powtarzające się, krótkotrwałe niedyspozycje zdrowotne” (z powołaniem postanowienia SN z 18 lipca 2012 r., III CZ 42/12).

Argument ten, użyty bez potrzeby, jest szkodliwy z dwóch powodów. Po pierwsze, podważa linię, którą sam Sąd Najwyższy w tym samym uzasadnieniu przywołuje jako obowiązującą, to jest regułę z postanowienia z 19 grudnia 2012 r. (II CZ 146/12; podobnie postanowienie z 8 grudnia 2004 r., I CZ 142/04), zgodnie z którą zwlekanie z czynnością do ostatniego dnia terminu nie jest samo w sobie zawinione, a zdarzenie losowe z ostatniego dnia uchybienie usprawiedliwia. Jeżeli zarazem przyjąć, że pełnomocnik zawsze musi liczyć się z chorobą i dlatego nigdy nie powinien zostawiać czynności na koniec terminu, to z reguły o „ostatnim dniu” nie zostaje nic. Strona ma prawo wykorzystać cały ustawowy termin; sednem linii II CZ 146/12 jest właśnie to, że korzystanie z pełnego terminu nie jest naganne. Standard „trzeba było przewidzieć chorobę” wprowadza naganność tylnymi drzwiami.

Po drugie, powołanie postanowienia III CZ 42/12 wymaga przesłanki faktycznej, której z relacjonowanego uzasadnienia wyczytać nie sposób. Okoliczność obciążająca w tym orzeczeniu, owo „tym bardziej”, na którym oparł się Sąd, dotyczyła pełnomocnika cierpiącego na schorzenie określone i powtarzające się, a więc takie, którego nawrotu można rozsądnie oczekiwać. Z opisu sprawy nie wynika, by choroba w dniach od 11 do 13 czerwca miała charakter nawracający, a nie ostry i jednorazowy. Sąd Najwyższy posługuje się formułą o „powtarzających się niedyspozycjach” tak, jakby ustalenie to było w sprawie dane, podczas gdy go nie poczyniono. Powstaje wobec tego albo nieuprawnione ustalenie faktyczne, czyli przypisanie pełnomocnikowi schorzenia przewlekłego bez podstawy, albo nieadekwatne zastosowanie tezy o nawrotach do dolegliwości ostrej. W obu wypadkach uzasadnienie wykracza poza to, co było konieczne, i poza to, co zostało wykazane. (Zastrzegam, że ocena ta opiera się na treści samego uzasadnienia; pełnych akt nie znam, a ewentualne dane o nawrotowości schorzenia tezę tę by korygowały.)

Pod tym zarzutem kryje się trudność, której krytyka nie powinna udawać, że rozwiązuje. Reguła ostatniego dnia, wzięta dosłownie, czyni więcej niż usprawiedliwienie strony, którą nieszczęście dopadło u schyłku terminu: przyznaje wolność zwlekania. Strona uprawniona do całego biegu terminu może odłożyć czynność na jego ostatnie godziny, a jeżeli przeszkoda wtedy nadejdzie, zaniechanie jest z założenia niezawinione. Ta sama wolność, oglądana z drugiej strony, premiuje jednak strategię zwłoki: odłożyć czynność, doczekać przeszkody w ostatnim dniu i nie odpowiedzieć na pytanie, które rozstrzyga, to jest na pytanie, co pełnomocnik robił przez dni, które pozostały niewykorzystane. Obie tezy opierają się pogodzeniu. Nie sposób jednym tchem mówić stronie, że cały termin jest jej do swobodnego rozporządzenia, i czynić jej zarzutu z tego, że rozporządziła nim bezczynnie; nie sposób też usprawiedliwić przeszkody ostatniego dnia, nie zachęcając do jej wytwarzania. Tej antynomii nie rozplata zgrabna formuła, a formuła, po którą sięgnął Sąd, że chorobę należało przewidzieć, okupiona jest ceną samej reguły ostatniego dnia. Wyjście z antynomii, jeżeli istnieje, prowadzi nie przez przewidywalność przeszkody, lecz przez zawinienie bezczynności, która ją poprzedziła. Wolność czekania nie jest wolnością trwonienia: strona, która zostawia czynność na ostatni dzień, bierze na siebie ryzyko przeszkody ostatniego dnia tylko o tyle, o ile jej wcześniejsza bezczynność pozostała niewyjaśniona. Na tym gruncie sprawa rozstrzyga się sama, pięciu dni bowiem ani nie wykorzystano, ani nie wytłumaczono.

Rzecz w tym, że żaden z tych dalej idących argumentów nie był sądowi potrzebny. Wystarczyło wskazać pięć zmarnowanych dni. Sąd, który dla uzasadnienia trafnego wyniku sięga po argument nadmiarowy i przy okazji nadweręża własną, ugruntowaną linię orzeczniczą, płaci za wygodę cenę zbyt wysoką. Trafność rozstrzygnięcia nie sanuje wadliwości jego motywów; te bowiem, jako element orzecznictwa, oddziałują na sprawy przyszłe silniej niż sama sentencja.

Wnioski: formalizm nie powinien decydować o dostępie do kasacji

Postanowienie III CZ 44/26 jest podręcznikowym przykładem mechanizmu, w którym trudny stan faktyczny rodzi złą regułę. Sąd Najwyższy miał przed sobą pełnomocnika o wątłym usprawiedliwieniu i mógł sprawę zamknąć na wąskiej, ściśle faktycznej podstawie winy. Wybrał jednak podstawę kategorialną, regułę ogólną o niedopuszczalności przywrócenia, która w sprawie przyszłej każe stronie naprawdę niewinnej szukać ochrony drogą okrężną i niepewną: pełnomocnikowi hospitalizowanemu przez cały tydzień, stronie, której bieg całego terminu pochłonęło zdarzenie wyższej siły. Ceną za surowość wobec niestarannego pełnomocnika dziś jest okrężna i niepewna droga niewinnej strony jutro. Tak działa złe prawo wyłonione z trudnych faktów: rozwiązuje sprawę, którą ma przed sobą, i psuje wszystkie te, które dopiero nadejdą.

W tle pozostaje asymetria, od której zaczęliśmy. Sąd Najwyższy nazwał wymaganie złożenia odpisów wtórnym i technicznym, gdy charakteryzował jego naturę, lecz potraktował jego niedopełnienie jako pierwszorzędne i rozstrzygające, gdy wyciągał z niego skutek. Jedno wymaganie nie może być zarazem zbyt błahe, by zasłużyć na ochronę z art. 168 KPC, i dość doniosłe, by unicestwić prawo do kasacji. Wymóg formalny ma być sitem, nie torpedą: jest po to, by przepuszczać sprawy doniosłe, a nie po to, by zatapiać te, którym zabrakło jednego odpisu. Ta sprzeczność jest właściwym przedmiotem krytyki. Reszta, łącznie ze sporem o to, czym jest czynność procesowa, jest jedynie jej oprawą.

De lege ferenda nasuwa się wniosek umiarkowany, lecz konkretny. Ustawodawca powinien przesądzić, że termin do uzupełnienia braków formalnych, którego uchybienie skutkuje odrzuceniem pisma lub środka zaskarżenia, podlega przywróceniu na zasadach ogólnych, albo wyposażyć art. 130 KPC we własny zawór bezpieczeństwa na wypadek uchybień niezawinionych. Obecna niepewność jest skutkiem zaniechania legislacyjnego, które orzecznictwo przykryło kwalifikacją niewytrzymującą próby konstytucyjnej. De lege lata zaś, dopóki tej niepewności nie usunięto, sądy mają w ręku narzędzie prostsze: wykładnię pojęcia czynności procesowej zorientowaną na cel art. 168 KPC, a celem tym jest ochrona strony przed niezawinioną utratą uprawnień, niezależnie od tego, czy zaniechane działanie da się podciągnąć pod wąską, słownikową definicję czynności. Pojęcie ma służyć ochronie, nie odwrotnie.

Bo gdy prawo procesowe zaczyna pytać, czy kartka papieru jest czynnością, zamiast pytać, czy strona zawiniła, znak to, że formalizm przestał być sługą sprawiedliwości, a stał się jej gospodarzem.

Źródło: INFOR

Oceń jakość naszego artykułu

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna

Powiedz nam, jak możemy poprawić artykuł.
Zaznacz określenie, które dotyczy przeczytanej treści:
Autopromocja

REKLAMA

QR Code

© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.

REKLAMA

Prawo
Wakacyjny harmonogram wypłat emerytur może zmylić seniorów. Kto dostanie wcześniej pieniądze z ZUS?

Choć terminy wypłaty przez ZUS rent i emerytur są co do zasady stałe, to jednak układ kalendarzowy miesiąca może sprawić, że wypłata trafi na konto seniora w innym dniu niż przydzielony mu w decyzji o przyznaniu świadczenia. Z ważnych powodów również sam zainteresowany może poprosić o zmianę przypisanego mu decyzji dnia wypłaty.

Sąd Najwyższy odrzucił kasację przez brak kilku kartek. Czy formalizm właśnie wygrał z prawem do sądu?

Skarga kasacyjna została wniesiona w terminie, zawierała wszystkie zarzuty i istniała w obrocie prawnym. Mimo to upadła przez brak odpisów pisma dostarczonych kilka dni po terminie. Najnowsze postanowienie Sądu Najwyższego (III CZ 44/26) wywołuje pytania nie tylko o granice formalizmu procesowego, ale także o konstytucyjne prawo do sądu. Problem nie dotyczy wyłącznie jednej sprawy — może dotknąć każdego uczestnika postępowania cywilnego.

Jawność kontraktów na pierwszym miejscu. Polacy chcą większej przejrzystości w ochronie zdrowia

Ponad jedna piąta Polaków uważa, że najważniejszą zmianą w publicznej ochronie zdrowia powinna być pełna jawność kontraktów finansowanych z publicznych pieniędzy. Tak wynika z najnowszego sondażu UCE Research przeprowadzonego na zlecenie Onetu. Wśród najczęściej wskazywanych rozwiązań znalazły się również ograniczenie prywatnej praktyki lekarzy pracujących w publicznych szpitalach oraz wyższe wynagrodzenia za pracę wyłącznie w publicznym systemie.

Rząd szykuje ważne zmiany. Łatwiejsze skargi do sądów, nowe zasady dla lasów i większe możliwości w mObywatelu

Rząd zajmie się dzisiaj pakietem istotnych zmian dotyczących ochrony powietrza, gospodarki leśnej oraz cyfrowych usług publicznych. Wśród propozycji znalazły się przepisy ułatwiające zaskarżanie programów ochrony powietrza i planów urządzenia lasu, a także rozszerzenie katalogu danych dostępnych w aplikacji mObywatel.

REKLAMA

Uchodźcy w Polsce. Obywatele Ukrainy, Białorusi i Rosji składają wnioski o ochronę międzynarodową

Niedawno obchodzony był Dzień Uchodźcy. W Polsce prawie 21 tys. cudzoziemców posiada ważne dokumenty pobytowe z tytułu ochrony międzynarodowej. Przez pierwsze pięć miesięcy 2026 r. wnioskami o udzielenie ochrony międzynarodowej objęto łącznie prawie 2,7 tys. osób.

Jak uzyskać wynagrodzenie za słup, linię energetyczną, gazociąg i inne elementy infrastruktury przesyłowej na działce? Jakie roszczenia prawne może mieć właściciel nieruchomości wobec firmy przesyłowej?

Jaka jest sytuacja prawna właściciela nieruchomości, jeżeli przebiega przez nią linia energetyczna (w tym np. słupy), gazociąg, rurociąg, czy inne elementy tzw. infrastruktury przesyłowej. Co jeżeli taka infrastruktura nie ma uregulowanego stanu prawnego? Jakie roszczenia może wysunąć właściciel nieruchomości?

Od 8 lipca inspektorzy pracy będą mogli zmieniać umowy cywilnoprawne w umowy o pracę

Już niedługo Państwowa Inspekcja Pracy zmieni się. 8 lipca wchodzą w życie przepisy reformujące tę instytucję. PIP dostanie nowe uprawnienia, które staną się narzędziami do walki z nieprawidłowo zawartymi umowami i „śmieciowym” zatrudnieniem. W związku ze zmianami MRPiPS przygotowało poradnik dla przedsiębiorców, który wyjaśnia, jak przygotować się do nadchodzących zmian.

Cena benzyny i oleju napędowego we wtorek. Ceny paliw w dniu 23 czerwca

Minister energii podjął decyzję w sprawie wysokości maksymalnych cen detalicznych benzyny 95, benzyny 98 i oleju napędowego w dniu 23 czerwca. Ile kierowcy zapłacą za paliwo na stacjach benzynowych we wtorek?

REKLAMA

Od nagrody jubileuszowej nie trzeba płacić składek na ubezpieczenia. Nawet gdy wypłata jest częściej niż co 5 lat

Czy od nagrody jubileuszowej wypłaconej pracownikowi po uzupełnieniu stażu pracy trzeba zapłacić składki na ubezpieczenie społeczne? To pytanie zadaje sobie wielu pracodawców, którzy mają dokonać wypłaty nagrody kolejnego stopnia szybciej niż po upływie 5 lat od poprzedniej.

3 miesiące czy 30 dni? Ważność zaświadczenia lekarskiego do orzeczenia po zmianach

„Zamierzam ubiegać się o orzeczenie o stopniu niepełnosprawności. Ile czasu jest ważne wydane przez lekarza zaświadczenie? Jak wygląda procedura” – pyta Czytelniczka.

Zapisz się na newsletter
Najlepsze artykuły, najpoczytniejsze tematy, zmiany w prawie i porady. Skoncentrowana dawka wiadomości z różnych kategorii: prawo, księgowość, kadry, biznes, nieruchomości, pieniądze, edukacja. Zapisz się na nasz newsletter i bądź zawsze na czasie.
Zaznacz wymagane zgody
loading
Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich
Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj.
success

Potwierdź zapis

Sprawdź maila, żeby potwierdzić swój zapis na newsletter. Jeśli nie widzisz wiadomości, sprawdź folder SPAM w swojej skrzynce.

failure

Coś poszło nie tak

REKLAMA